Generalnie z kodeiną znamy się około 4 lata. Od dwóch lat "na całego". Od jakiegoś czasu z dawki 1170 mg na raz zjechałem już do 690 mg. Brane w odstępach codziennych (wieczór), co jeden dzień obcinam 60 mg. Zastanawiam się, kiedy zaczną się robić schody w trakcie schodzenia z dawek. Jak na razie, zauważyłem, że od trzech dni w dzień męczy mnie ból głowy, który oczywiście ustępuje po zażyciu. Dziwnie u mnie wyglądają skręty - brak łzawienia, brak ziewania, ale ogromny wkurw, sraczka i dyskomfort w nogach. Co ciekawe, w trakcie schodzenia mniej myślę o kodzie, nawet się cieszę z tego procesu. A jakiś czas sobie już trwa.
Dlaczego schodzę z dawek? No, ludzie - to już za dużo. Tak się nie da żyć. Poza tym, to już nie działa. Nie ma tej magii. Jest już tylko obowiązek. Jak człowiek nie wywiąże się z obowiązku, to równiutko po 30 godzinach sranie i boleści. Mam nadzieję, że uda się wyzerować i zeskoczyć z tego pociągu - on nieuchronnie zapieprza w stronę, w którą raczej nie chciałbym jechać.
Jak ja żałuję, że w ogóle spróbowałem...
09 marca 2020igla83 pisze: za co najbardziej lubicie kodeine ?
You will always be in my dreams
The last and final moment is yours
My agony is your triumph
Antek, nie thio. Zaoszczedzicie sobie wiele uszczerbkow na zdrowiu, nie przerzucajac sie na ciezsze opio. Nie wiem jak Wy, ale kodzia zawsze ma specjalne miejsce w moim sercu, to dla mnie najprzyjemniejsze opio jakie istnieje, pomijajac jej wady no ale wszystko ma swoje plusy i minusy. Póki Was klepie to nie zmieniajcie jej na nic silniejszego.
Odchodzac od subiektywnych opinii, mam pytanie z zakresu farmakologii.
Jak wspominalem wyzej mam duzy staz z kodą, tez były dlugie przerwy. Kiedys walilem po 450-600mg (skrajnie wręcz momentami po 1g, katujac sie tym samym sulfogwajakolem) kody jeszcze jako beginner i grzalo mnie ot tak, przyjemnie, jak powinno. Wrzucanie dawek z rzedu paczki-dwoch na tamten czas mijalo sie u mnie z celem. Aktualnie jak tak sobie pomyśle to kurwa mam wrazenie jakby moja watroba produkowala cyp2d6 z conajmniej 3razy wiecej. Tak gdyby metabolizm kodeiny do morfiny sie znacznie poprawił. Przysiegam ze ku zdziwieniu wszystkich ja jestem w stanie milo spedzic czas przy jednej malutkiej paczce kody; jak kupie 16-tki to wrecz starczy mi. Czy to jest w ogole mozliwe aby na przestrzeni lat moj organizm mozna powiedziec wszedl w taki stan gdzie moge być hipermetabolizerem? Czy to tylko cecha, ktora nabywa sie przy narodzinach i fizycznie to niemozliwe aby sie cos w tej kwestii zmienilo?
Paweł
09 marca 2020igla83 pisze: za co najbardziej lubicie kodeine ?
Karmi się złotem na deser pije kawę z opiatem
Paweł
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?
Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.
DMT, meskalina i psylocybina mogły wyewoluować jako narzędzia ekologiczne
Chińscy naukowcy uważają, że naturalne substancje halucynogenne mogły ewoluować przede wszystkim jako narzędzia ekologiczne, pomagające organizmom przetrwać, bronić się i wchodzić w interakcje z innymi gatunkami.
KAS: Przemyt ketaminy w świecach zapachowych
Podczas kontroli w jednej z firm kurierskich, funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej (SCS) z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego (MUCS) w Warszawie zwrócili uwagę na przesyłkę zaadresowaną do odbiorcy w Filadelfii (USA). Zgodnie z deklaracją nadawcy, miały się w niej znajdować świece zapachowe o wartości ok. 111 euro.