No ale dobra, od tego czasu myślę nieco inaczej, miałem jakieś plany i cele, związane z pewną nadzieją. Odebrano mi nadzieję, ale powiedziałem sobie, że zrobię najpierw to, co sobie wyznaczyłem, a później, będę kontemplował pustkę.
0202122 pisze:Nigdy nie miałem takich myśli, ani przez moment.
[...]
Trzeba się zebrać do kupy i działać, a nie leżeć/siedzieć w czterech kątach w izolacji i biadolić, użalać się nad sobą jak to jest ciężko i jakie to życie beznadziejne.
Prościej: nie znam tematu - nie wypowiadam się. Fajna reguła, polecam stosować.
I właśnie wtedy samozaparcie, konsekwentne działanie i to że wziąłem się w garść pozwoliło mi wyjść z tych problemów. Ogarnąć to wszystko i poukładać. Nie było ani łatwo ani przyjemnie. A rozłożyć ręce i biadolić każdy potrafi. Mogłem się poddać i odpuścić, bo przecież szansa jest jak 1 do 100 albo nawet do 1000. Ale było warto podjąć walkę. I właśnie to chciałem przekazać w swojej wcześniejszej wypowiedzi.
Nie jest to wcale takie rzadkie zjawisko - te parę lat temu wiele spraw, które "większość" traktowała śmiertelnie poważnie, dla mnie bywały wręcz zabawne swoją trywialnością. Sam powiedziałeś, że według Ciebie samobójcy to osoby chore i tak faktycznie jest - choroba to stan znacząco odmienny od tak zwanej normy; w tym przypadku często na fundamentalnym poziomie percepcji.
Po prostu nie da się tych sposobów postrzegania świata w żaden rozsądny sposób porównać przystawiając do nich sytuacje z życia codziennego, bo przypomina to licytację, kto potrafi więcej. Ot, pływak pouczający biegacza, jaka rozgrzewka jest najlepsza ;-)
Pomóc potencjalnemu samobójcy nie jest łatwo nawet z doświadczeniem i kwalifikacjami(bardziej jest to dorzucanie swoich kilku cegiełek do ogromnego procesu przemiany), a co dopiero przez internet i za pomocą utartych sloganów typu "trzeba otworzyć się na świat i wyjść do ludzi/weź się w garść". Większość pewnie myśli sobie w takich chwilach coś w stylu "NO KURWA CO TY?" bo jest to oczywiste, a człowiek, który jest w stanie to zrobić, po prostu to zrobi. W dodatku pisząc w ten sposób podświadomie bagatelizujesz problem, który dla danego człowieka jest przepotężny.
Dla mnie takie pisanie to jedynie ciśnienie na wyrażenie swojej własnej opinii, ergo - egoizm. To zbyt delikatny temat na takie pobudki, bo pomóc w ten sposób nie idzie, a zaszkodzić łatwo. Wyobraź sobie, gdyby ktoś pisał "ej weź się w garść i nie narzekaj" gdy wymordowano Ci całą rodzinę wraz z kobietą, straciłeś pracę, masz 3 megabolesne nowotwory i jesteś codziennie okładamy kijami i gwałcony przez stado murzynów. A teraz uświadom sobie, że dla potencjalnego samobójcy codzienne życie bywa bardziej bolesne i chyba już łapiesz ogólny obraz tego, co takie słowa mogą zrobić.
Pozdrawiam.
Być może ciężko mi wyobrazić sobie, co może czuć człowiek w takim momencie (chcący odebrać sobie życie). Podajesz bardzo konkretne i drastyczne przykłady. Niektóre wręcz patologiczne. Oczywiście takie sytuacje mają miejsce, ale są to marginalne przypadki. I są to wydarzenia które ciężko wymazać z pamięci, zapomnieć się nie da a jedyną metodą jest nauczenie się z tym żyć.
Ja miałem na myśli inne, bardziej absurdalne przypadki. Ilu jest tu na tym forum dzieciaków którzy poza szkołą którą robią na odpierdol, lenistwem i ćpaniem byle czego nie robią nic. Nabawią się jakieś fobii społecznej, izolują się od świata bo wolą leżeć upierdoleni w czterech ścianach swojego domu. A później pierdolą że mają depresje, że świat im się wali. No kurwa, sami w to gówno się wpędzili. Albo nieszczęśliwie zakochani, którzy chcą się zabić bo mu z partnerem/partnerką nie wyszło w wieku np 19 lat.
To co oni zrobią później? Jak będzie trzeba zarabiać na siebie i rodzinę, gdzie nie będzie nic dane pod nos, za darmo. Wówczas gdy wszystko będzie na ich głowie. Dopiero wtedy zauważą co to są problemy. I rosną takie emocjonalne kaleki które są niezdolne do dorosłego życia.
Zgadzamy się co do jednego, że myśli samobójcze nie występują u zdrowych na umyśle ludzi. Może masz większą wiedzę z zakresu psychiatrii niż ja (moja jest kiepska) i wiesz jak wygląda proces leczenia i wyprowadzania na prostą pacjenta z takimi zaburzeniami. Ja nie wiem, ale podejrzewam że nie jest to szybki i prosty proces.
A moje doświadczenia raczej błahe nie były jakkolwiek by na to nie spojrzeć, ale to nie miejsce by się wywnętrzać w tym temacie i obnażać życie prywatne.
Fakt, może czasem zbyt chłodno i mało delikatnie wyrażam swoje poglądy. A nie chce kogokolwiek urazić. Z drugiej strony każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii. Między innymi temu służy również to forum. Jesteśmy tu po to żeby rozmawiać, dyskutować, wymieniać się doświadczeniami i poglądami.
To juz mój drugi post, bo pierwszy nie został zaakceptowany nie wiedzieć czemu.
0202122 pisze:No kurwa, sami w to gówno się wpędzili.
Pisząc tak, robisz tym ludziom krzywdę. Nik nie wybiera nieszczęścia w pełni świadomie.
0202122 pisze:A moje doświadczenia raczej błahe nie były jakkolwiek by na to nie spojrzeć
Podaj mi przykład jakiegokolwiek problemu, a znajdę 1000 powodów, dla których masz pełne prawo mieć na niego wyjebane i TYLKO JEDEN, dla którego mógłbyś się nim przejąć - bo uznajesz go za problem. Tak, nawet jeśli gwałcą Twoją dziewczynę i okładają Cię kijem. Nie jest wazne, co wywarło na nas wpływ, ale to, jaki ten wpływ jest. Jeśli ktoś chce się zabić z błahego dla Ciebie powodu - wyśmiejesz go? Zdziwisz się, jeśli na drugi dzień zastaniesz go na stryczku, prawda? Po to mamy empatię, żeby do takich rzeczy nie musiało dochodzić.
0202122 pisze:Fakt, może czasem zbyt chłodno i mało delikatnie wyrażam swoje poglądy. A nie chce kogokolwiek urazić. Z drugiej strony każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii. Między innymi temu służy również to forum. Jesteśmy tu po to żeby rozmawiać, dyskutować, wymieniać się doświadczeniami i poglądami.
Jak nie pomoże to gruba dawka mahometa żeby cię sponiewierało jak szmatę i wypluło pierdoliard lat świetlnych od twojego ego. Bo zdaje się że tego dystansu ci brakuję.
Taki stan desperacji/depresji to błogosławieństwo. Obserwuj, dokonaj introspekcji. Doświadczenie = profit.
W życiu chodzi o dobrą zabawę. Widać zapomniałeś, że to jest najważniejsze.
Samobój paradoksalnie może pomóc człowiekowi już nie myśleć o tak absurdalnych pomysłach o ile oczywiście nie okaże się śmiertelnie skuteczny. Żaden niedoszły samobójca nie twierdził, że to była dobra decyzja nawet Ci wielokrotni nie uznawali tego za właściwie rozwiązanie o czym słyszałem wielokrotnie.
Badanie: Brak dowodów na resztkowe efekty marihuany w prowadzeniu pojazdów
Pacjenci szukają ulgi w bólu. Jak zmienia się podejście do medycznej marihuany w Polsce
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci
Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.
