Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 272 • Strona 6 z 28
  • 703 / 40 / 0
@bolszaja czeriepacha i @Little_Jack, możecie z łaski swojej nie robić ze mnie debila? Napisałam ból egzystencji w sensie poczucie beznadziejności życia, poczucie, że jesteś do niczego. Wiem, że to nie forum wzajemnej adoracji, ale wyśmiewania czy chamstwa też nie powinno być. Trochę empatii by się wam przydało, nie sądzicie? Bo mi wygląda na to, że jesteście z tych, co to uważają, że człowiek nie ma prawa do słabości. Nie jesteśmy, kurwa, cyborgami, przynajmniej ja nie jestem, a dzieciństwo miałam naprawdę chujowe i słaby charakter. A swojej opinii o psychodelikach nie wzięłam z powietrza - no naprawdę, dzięki za zakładanie z góry, że jestem idiotką. :rolleyes:

Cztery lata temu myślałam, że jestem kompletnym zerem, o wszystko się obwiniałam, o chujową sytuację w rodzinie, skrajną nieśmiałość, cięłam się jak emo debil i coraz częściej upijałam. Dopiero powój uciął to bezsensowne kaleczenie się. Z dwa lata potem na innym dragu uświadomiłam sobie jak bardzo moje wyrzuty sumienia niszczą mi życie i jak udało mi się pozbyć tych, których absolutnie nie powinnam mieć, dopiero zaczęłam naprawdę żyć.

A, że się wpieprzyłam najpierw w stymulanty a potem w depresanty, to już inna bajka i nie wina psychodelików.
  • 3215 / 420 / 0
A ja dla odmiany zgadzam się z son.of.the.blue.sky . Psychodeliki mogą pokazać " drogę" ( nie wszystkie i nie wszystkim, ale mogą ) fakt faktem, że jeśli chcemy zmienić siebie to musimy starać się też długi czas na trzeźwo. Narkotyk może być taką pierwszą iskrą w ognisku, a czy będziemy dorzucali do niego drewna to już inna sprawa.

Ktoś tu napisał, że psychodeliki powinno się zarzucać raczej wtedy kiedy mamy dobry humor. Według mnie to wyłącznie kwestia indywidualna. Są osoby, które przez długi czas mogą być paskudnym nastroju, borykać się z takimi czy innymi problemami i mimo to jeść np grzyby czy hometa. Niektórym nastrój się pogłębi, a innym wręcz przeciwnie. Sam kilka razy narkotyzowałem się mając tonę problemów na głowie i mogę teraz powiedzieć, że nie zawsze kończy się to katastrofą.
Uwaga! Użytkownik Fatmorgan nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 13 / 1 / 0
son.of.the.blue.sky pisze:
@bolszaja czeriepacha i @Little_Jack, możecie z łaski swojej nie robić ze mnie debila?
Ale ja z Ciebie w żadnym wypadku debila nie robię ani się z Ciebie nie naśmiewam. Po prostu podjąłem dyskusję. Szkoda, że tak to odebrałaś. Peace, sister:)
большая черепаха приходит!!!
  • 191 / 1 / 0
Pierwsza trawka zapalona w wieku 14-15 lat (cholera wie czy to trawe wtedy dostałem może to była zielona herbata...) powód : dziecięca ciekawość , chęć poczucia się jak elo ziom :P.
Potem alkohol przyjmowany w dużych ilościach w liceum : powód niska pewność siebie ,pójście na łatwiznę przy kontaktach z innymi ludźmi, chęć podwyższenia sobie poziomu hormonów szczęścia no i środowisko (w liceum trza się dobrze bawić).
Ogólnie jestem zdania że po narkotyki sięgają ludzie którym czegoś brakuje w życiu ( miłości, przyjaciół, autorytetu itd...). Oczywiście zdażają się wyjątki potwierdzające regułę ;)
  • 6 / / 0
ja nie jestem typowym przedstawicielem, ale jakiśtam podzbiór braczy ma pewnie podobną historię (choć może raczej na H nie siedzą).

Zacząłem ćpać późno - trawy spróbowałem jak miałem 23 lata, na studiach, nie podeszło, więc odpuściłem.

Potem pojawił się temat LSD, który wziąłem, bo:
1. miałem dość tylko alko
2. miałem stabilną sytuacje życiową - obroniona mgr, praca w korpo, ćwierć wieku na karku
3. sentyment do kultury dragowej (psytrance'ów słucham od gimnazjum, chodziłem na imprezy na trzeźwo wtedy :D)
4. spora wiedza na temat - nie tylko net, studia też ocierały się o temat
5. poznawcza ciekawość i chęć połączenia teorii z subiektywną częścią doświadczenia
6. moja partnerka życiowa mnie przekonała, wmuszając we mnie wręcz. Ponad rok jej to zajeło, dalej mam podziw za wytrwałość %-D

Spodobało mi się :) to biorę dalej - od tego czasu kwas co jakiś czas, MDMA (<3), próbowałem też paru innych substancji (metoxa, tma2, nbom). Nie kryje się specjalnie wśród dobrych znajomych, mój szef wie i też by chciał spróbować %-D Ćpanie poprawiło jakość życia - wkręciłem się przez nie w parę nowych zajawek, te które miałem się wzmocniły. Parę fajnych przemyśleń też się zdarzyło. Dla mnie kolejna fajna rzecz w moim fajnym, IMHO, życiu. Nie biorę po coś, tylko dlatego że mogę.
Acid is not for every brain... only the healthy, happy, wholesome, handsome, hopeful, humorous, high-velocity should seed these experiences. The elitism is totally self-determinated. Unless you are self-confident, self-directed please abstain.
T. Leary
  • 3248 / 3 / 0
komandos444 pisze:
Ogólnie jestem zdania że po narkotyki sięgają ludzie którym czegoś brakuje w życiu ( miłości, przyjaciół, autorytetu itd...). Oczywiście zdażają się wyjątki potwierdzające regułę ;)
Coś w tym jest. Tylko ciekawi mnie, jak osoba, która w ten sposób sięga, traktuje to. Traktować dragi jak wypełnienie pewnej luki, która nam umila życie, czy jako "pocieszenia na smutek, bo nie mogę znaleźć miłości"
Uwaga! Użytkownik Crytek nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 703 / 40 / 0
@ bolszaja czeriepacha - faktycznie niepotrzebnie się uniosłam, nie wiem dlaczego aż tak przesadnie to odebrałam - przepraszam :-)
Ale naprawdę... to zależy, oczywiście, też od charakteru. Ale jak przez kilkanaście lat dosłownie dzień w dzień słuchasz jak ojciec znęca się psychicznie nad matką, to potrafi mocno zryć łeb. Teraz to sobie można mówić o trzeźwym myśleniu, które ma ten "ból" zlikwidować, ale przecież on narastał od wczesnego dzieciństwa. Nie da się tego ot tak "wyłączyć", ani sobie wytłumaczyć pewnych rzeczy.

Gdzie jest, w życiu absolutnie pozbawionym szczęścia i spokoju, miejsce na jakąś nadzieję na zmiany na lepsze, skoro cokolwiek bym nie robiła i tak miałam wyrzuty sumienia, że robię źle? I skoro nie miałam zielonego pojęcia, jak powinno wyglądać "szczęście"?

Psychodeliki pozwoliły mi "wyhamować", uspokoić się. Pokazały z jednej strony, że mogę być zajebiście szczęśliwa. Z drugiej - że z poczuciem piekła psychicznego, takiego naprawdę ekstremalnego, "postawiona pod ścianą", potrafię sobie poradzić. (To były bad tripy za każdym razem po kilkugodzinnym szczęściu przez pierwszy rok - dwa lata.) Nie wiem, gdzie bym była, gdyby nie powój, ale po co się nad tym zastanawiać. Wystarczy, że wiem, iż mi pomógł :-D
  • 5 / 3 / 0
- Po alkohol, bo pili wszyscy
- Po fajki przez alkohol
- po trawę przez ciekawość
- po DXM dla spróbowania czegoś nowego (palenie i picie zdawało mi się w miarę normalne, ale TABLETKI to ćpun hard xD), dodatkowo koleząnka zachwalała
- Produkty kolekcjonerskie - przez alkohol/ciekawość
- po grzyby, bo "przejadło" (w sensie chwilowo znudziło) mi się wszystko inne/zawsze chciałem sprobowac kwasu ale nie miałem jak, a wyczytałem, że trochę podobnie
  • 909 / 20 / 0
Zepsuci ludzie, żeby się chwilowo pozornie podreperować, a w rezultacie nadpsuć jeszcze bardziej, by potem z czystym sumieniem rozsypywać z przyzwyczajenia.
"czasem lepiej odejść od zmysłów, by nie zwariować"
  • 703 / 40 / 0
Jeszcze do tematu, słowo na niedzielę do zastanowienia się:
"Well, to begin with, nobody, and I mean nobody, can talk a junkie out of using. You can talk to 'em for years but sooner or later they're gonna get ahold of something. Maybe it's not dope. Maybe it's booze, maybe it's glue, maybe it's gasoline. Maybe it's a gunshot to the head. But something. Something to relieve the pressures of their everyday life, like having to tie their shoes."
Jak pewnie większość rozpoznaje, to cytat z Drugstore Cowboy, i jak dla mnie całkiem dobre podsumowanie. Podsumowanie człowieka po prostu nieradzącego sobie z naturalnymi emocjami, które normalny członek społeczeństwa przyjmuje na klatę bez większego dramatyzowania. (Haha, pamiętam, jak zdarzało mi się poryczeć w szkole z powodu zerwanej sznurówki :nuts: ) Jak tak teraz o tym myślę, to może - tylko może - trzeba było przeczekać, aż z tego wyrosnę. Z drugiej strony - może bez dragów bym nie wyrosła? Szkoda, że nie można przeżyć kawałka życia 'na próbę' jeszcze raz :-D
ODPOWIEDZ
Posty: 272 • Strona 6 z 28
Newsy
[img]
Narkofabryka w dawnej stadninie

Funkcjonariusze CBŚP i SG zlikwidowali w województwie śląskim nielegalne laboratorium narkotyków syntetycznych. Podczas realizacji zatrzymano na gorącym uczynku dwóch mężczyzn, a także zabezpieczono ponad 44 kilogramy gotowego narkotyku Alfa-PVP o czarnorynkowej wartości szacowanej na 3,5 mln zł oraz tysiące litrów substancji wykorzystywanych do jego produkcji.

[img]
KAS: 88 kapsułek z kokainą w żołądku + 1 w saszetce

Funkcjonariusze z Pomorskiego Urzędu Celno-skarbowego w Gdyni (PUCS) wykryli przemyt znacznej ilości kokainy na terenie Portu Lotniczego Gdańsk-Rębiechowo. Do rutynowej kontroli został skierowany podróżny, który przyleciał z Londynu.

[img]
Cyfrowe klony ludzkiego umysłu. Naukowcy testują psychodeliki na wirtualnych mózgach

Wyobraź sobie, że lekarze mogą przetestować wysoce eksperymentalną terapię na Twoim mózgu, w ogóle nie podając Ci leku.