Dział poświęcony harm reduction – metodom mającym na celu złagodzenie negatywnych konsekwencji zażywania środków psychoaktywnych.
ODPOWIEDZ
Posty: 2882 • Strona 42 z 289
  • 723 / 16 / 0
Awzan, no i brawo za odwagę, dobrze że nic Ci się nie stało. Ale to nie znaczy że innym ludzikom po kodzie iv nie zrobiła by się silna anafilaksja.
Bo matka chemia bardzo, bardzo kocha swoje dzieci i nigdy, przenigdy nie pozwoli im umierać samotnie.
  • 523 / 2 / 0
Racja ;-) Ja nikogo przecież nie namawiam, każdy ma swój rozum. Zresztą, to był tylko eksperyment ^_^
  • 475 / 6 / 0
Fakt, jak ktoś ma stałe i wypracowane miejsce do podawania iv, to najlepsze są igły poniżej nr 5. Jednak często kanałów trzeba szukać po całym ciele i nigdy nie wiadomo, gdzie uda się trafić. Co do krwotoków podskórnych. Człowieku, ty wiesz o czym ty mówisz? Ja widziałem jak za jednym razem znikały żyły z pół ręki!
Jak ktoś chce dbać o kanały, to musi zrezygnować z relanium czy diphergan iv, bo potrafi spalić żyły. Najlepiej to podawać w połączeniu z czymś innym, mimo że często robi się z tego tzw farfocle.
Kodeine z odzysku podałes iv?? Pisałem o czystej kodeinie! To głupota. Po drugie. Nie pisz że było fajnie, bo to żadna różnica czy się połknie czy iv. Różnica jest w całkiem innej dziedzinie. Wątpię w twoje rewelacje. Ja żyłem w czasach, gdy kodeina była zwyczajowo podawana iv. Jestem zdziwiony konsternacją na hyper. Ja głównie ostrzegałem kogoś, kto by wpadł na taki pomysł. Jednak do głowy by mi nie przyszło, że kode z odzysku ktoś poda iv. Ludzie robili wręcz szokujące rzeczy, jednak nie takie! To jakiś nonsens
  • 523 / 2 / 0
Gorsze rzeczy ludzie podają i.v :*)
Nie pisz że było fajnie, bo to żadna różnica czy się połknie czy iv.
No jak dla mnie była różnica ;-) Ale nie warta kłucia się. To nie majka.
Różnica jest w całkiem innej dziedzinie.
Hmm, oświeć mnie w jakiej? :-) Nie ma w tym żadnej zgryźliwości, poprostu jestem ciekawy.

Edit: Aha, żeby nie było, kode podałem i.v zanim przeczytałem Twojego posta z poprzedniej strony.
  • 1959 / 60 / 0
- http://www.wymiana.krakow.pl/pdf/mnb_ro ... czniej.pdf
Mógłby ktoś to przypiąć gdzieś (jakieś widoczne miejsce)?
Thirteen seconds to blood-brain barier. thirteen@safe-mail.net
  • 723 / 16 / 0
Dobry materiał.
Bo matka chemia bardzo, bardzo kocha swoje dzieci i nigdy, przenigdy nie pozwoli im umierać samotnie.
  • 523 / 2 / 0
Mam pytanko, które wydaje mi się że najlepiej pasuje tutaj, a jeżeli się mylę to bardzo prosze o przeniesienie.
A mianowicie: korzystał ktoś z programu wymiany igieł na nowe? Chodzi mi konkretnie o poradnie monaru w krakowie.
Bo troche mi się już uzbierało igieł, jakieś ~200szt. i chciałem się dowiedzieć na jakich dokładnie zasadach się to odbywa. Przede wszystkim czy są jakieś limity, tzn. czy jak oddam 200 zużytych to dostane 200 nowych? Było by fajnie. A po drugie czy musze wypełniać jakieś formularze czy coś? I ogólnie jeśli ktoś miał z tym kontakt to niech po krótce opisze jak to wygląda, byłbym dźwięczny :-)
A jeszcze co się tyczy samych iniekcji, to jestem załamany, bo zjechałem sobie wszystkie 4 żyły na przegubach, na obydwu rękach :-( Nie wiem dlaczego stało się to tak szybko. Wydaje mi się że iniekcje wykonywałem umiejętnie, w 99% sterylnie. Oczywiście zajęło mi to troche czasu, ale aktualnie stan rzeczy jest taki: 2 żyły twarde jak sznurek, obie są widoczne, jedna z nich troche boli przy dotyku, nie mówiąc o desperackiej próbie wbicia igły. A kolejne 2 są całkowicie niewidoczne, nawet niespecjalnie wychodzą po założeniu stazy. :-( Tak więc obecnie wale buprę i.m. A wczoraj wyczaiłem (wymacałem, przy użyciu stazy) na przedramieniu grubą głębinówke. Dzisiaj będe próbował się wbić w nią, a tymczasem zgięcia smaruje heparyną, chociaż nie łudze się że doprowadze je tym do stanu używalności.
Najlepszym wyjściem byłby port naczyniowy :-)
  • 930 / 29 / 0
Wydaje mi się, że wybór igieł .50 i mniejszych wiąże się z jakimś podświadomym lękiem przed igłami, wydaje się ludziom, że mniejsza igła, to mniejsze aua. Ja natomiast po raz kolejny mówię - małe igły są chujem, przynajmniej z trzech powodów:
1)Trudniej wbić się małą igłą w kanał
2)Wtłaczanie roztworu trwa dłużej i wymaga więcej wysiłku
3)Roztwór na takiej igle otrzymuje absurdalnie wysokie ciśnienie, które po prostu rozpierdala ścianki żył od środka. Jak ktoś nie wierzy, proponuję (serio, zróbcie to) założyć taką .45tkę na pompkę 10ml, napełnić ją wodą i popsikać tą wodą, sprawdzić sobie pod jakim ciśnieniem napierdala itd.
Ja też, ucząc się od innych ćpunów zaczynałem z igłami .5 i .45, jednak z czasem przerzuciłem się na .6, .7, raz zdarzyło mi się strzelać z ósemki i jest o niebo lepiej. Nie mam wiedzy z zakresu medycyny czy pielęgniarstwa, ale wydaje mi się, że faktyczne przeznaczenie drzazg .5 i mniejszych to zastrzyki podskórne, śródskórne i domięśniowe, do IV, fachowo używa się grubych igieł.
Pozdrawiam.
  • 3203 / 388 / 0
A ja się nie zgodzę z tym co napisałeś.
1) Jeśli idzie o trudność to nie widziałem osobiście różnicy
2) przy ilościach 1-2 ml różnica w szybkości jak dla mnie niewielka, przy większych przyznaję że może być znacząca, zależy ile kto wali
3) tak ci się wydaje, w szpitalach robią zastrzyki 0,5 zwykle, czasem 0,6 i jakoś nikomu nic nie rozpierdala, na programach wymiany igieł też mają 0,5 albo 0,45. Jak ktoś jest świrem i ciśnie tłok z całej siły to każdą igłą może sobie żyłę uszkodzić - to kwestia techniki a nie grubości igły

Ja używałem 0,45 najczęściej a jak mogłem dostać to 0,4 nawet i było git, ślady zauważalnie mniejsze i też mniej bolało przy wkłuciu ale to już mogła być autosugestia.
  • 2124 / 269 / 0
tehacek pisze:
Wydaje mi się, że wybór igieł .50 i mniejszych wiąże się z jakimś podświadomym lękiem przed igłami, wydaje się ludziom, że mniejsza igła, to mniejsze aua. Ja natomiast po raz kolejny mówię - małe igły są chujem, przynajmniej z trzech powodów:
1)Trudniej wbić się małą igłą w kanał
Nie wiem skąd pogląd, że cieńka igłą trudniej się wbić. U mnie jest wręcz przeciwnie, cieńką igłą łatwiej sie wbic bo zyły tak nie uciekają, potem mozna bez problemu wsunać igłe głebiej, żeby nie wypaść i ślad jest duzo mniejszy. Poza tym jak ktoś np. puka 1ml roztworu to w igle np. 0,6 zostaje sporo towaru.

Jak używam grubej igły i trafie w lepszą żyłe to nie moge jej wsunać głebiej bo od razu sie przebijam, a jak zostane w tym jednym miejscu to wystarczy niewielki ruch i wypadam. Jak pukam cieńką igłą to czuje pierwszy opór na skórze, potem jest lzej, drugi opór to żyla i nagle nie ma żadnego oporu, wiem, ze jestem w żyle. Delikatnie wtedy wsuwam igłe tak, by nie czuć nastepnego oporu, dla pewności jeszcze zaciagam krew i mam stabilnie umiejscowiona igłę. Teraz jak sie upre mogę wtloczyć pierwszą pompkę towaru, odłączyć igłe, szybko napelnic pompkę i ponownie ja podłączyc, czasem udają sie takie cuda :)

Kiedyś próbowalem podać sobie metadon igła 0,6 i wybralem najgrubszą zyłę jaką znam (bardzo cieńkie i prawie niewidoczne żyły mam). Specjalnie postarałem się trafic, zeby nie manewrować taka petardą i jak juz pojawila sie krew w kontrolce nie czulem wcale zmniejszonego oporu, popchnąłem kawalek dalej i juz przebiłem zyłę. Bardzo się namęczylem zeby podać zaledwie 35ml syropu z metadonem. Teraz najczęsciej pukam metadon i używam igły 0,5 do pompki 20 i zwykle 0,45 do pompki 10, choć ostatnio z 10-tki też podaję igłą 0,5 ale to bardzo gruba igła jak dla mnie. Kiedys metadon podawalem z 10-tki igłą 0,4 ale optymalna szybkosć podawania jest przy igle 0,45. Nie chcę syropu za szybko podawać, bo jest bardzo lepki i zanim zostanie przepchniety do szerszych naczyń to troche czasu mija, widac to po wyjęciu igły, od razu wycieka strumyczek krwi a nie większa kropelka jak normalnie.

Kiedys, jak jeszcze nie pukalem metadonu, używalem igieł 0,45 i mogłem podawać sobie tylko w 2 zyły, miałem jeszcze jakąś awaryjna, ale byla zbyt widoczna zeby w nia walić, poza tym te 2 były najlepsze, to żyły na bocznej stronie nadgarstków. U mnie ich nie widać, ale wyczulem je, były dla mnie idealne. Potrafiłem poza domem trafić w taką zyłe za pierwszym razem, po ciemku i bez stazy, nawet krwi nie zaciągalem bo bym nie zobaczyl jej w pompce. W koncu żyły sie zniszczyly, do tej pory z nich korzystam, ale są w kiepskiej kondycji, dlatego w pewnym momencie zakupilem sobie igły 0,4 i to byl strzał w dziesiatkę. Nagle mogłem sie wbijać we wszystkie żyły jakie tylko zobaczylem, nawet w te najcieńsze. Naprawde nie wiem dlaczego waszym zdaniem łatwiej trafić grubszą igłą. Oczywiście poważnie pytam i oczekuje odpowiedzi, bo moze ja cos źle robię, ale w moim przypadku wbicie sie gruba igłą i stabilne umieszczenie igły graniczy z cudem.

Byłbym bardzo wdzieczny jakby ktos podal mi umiejscowienie jakiejś dobrej żyły, niekoniecznie na ręku, może byc gdziekolwiek. U mnie na pewno tej żyły nie będzie widać, dlatego proszę o instrukcję :)
ODPOWIEDZ
Posty: 2882 • Strona 42 z 289
Newsy
[img]
Więzienie za 0,11% przekroczenia?

Wolne Konopie włączają się do sprawy jako strona społeczna w sprawie pana Andrzeja.

[img]
Prawie 60% rynku e-papierosów w Polsce to szara strefa

Prawie 60 proc. polskiego rynku e-papierosów funkcjonuje poza jakąkolwiek kontrolą państwa. Nowy raport Fraunhofer IIS pokazuje, że Polska jest jednym z europejskich liderów nielegalnego obrotu produktami do waporyzacji, a skala problemu może rosnąć jeszcze szybciej niż dotychczas.

[img]
Rzeczniczka praw dziecka apeluje o edukację w zakresie skutków dopalaczy

Rzeczniczka praw dziecka ponowiła swój ubiegłoroczny apel skierowany do Ministerstwa Edukacji Narodowej o podjęcie działań edukacyjno-informacyjnych na temat szkodliwości dopalaczy we wszystkich placówkach oświatowych. Problem jest powszechny, a obecny wśród dzieci i młodzieży trend sięgania po dopalacze nie maleje. Jak pokazują statystyki, z roku na rok jest coraz więcej przypadków zatruć spowodowanych sięganiem po substancje psychoaktywne.