Praca w Polsce na etacie? Ja już grzecznie podziękuję :). W moim uroczym mieście pełnym galerii handlowych oraz studentów&absolwentów - młodych, pięknych, wykształconych i bezrobotnych, dostać umowę o pracę graniczy z cudem. Jeśli jednak już cud ten zdarzy się - zarabiasz 1500brutto w porywach do 2k brutto, przy czym ja mając własne mieszkanie płacę co miesiąc ok. 1500 za same rachunki. A za co żyć? Może w innych rejonach Polski jest inaczej, nie wiem... Wiem jednak, że jeżeli mam zostać w naszym kraju to tylko robiąc na swoim. Nie zgodzę się, że się nie da. Pomysł + kasa na start + zaangażowanie (!). Trzy najważniejsze czynniki. Da się. Piszę to z perspektywy osoby, która właśnie odwraca swoje życie o 180 stopni. Mam plan i krok po kroku go realizuję. I choćbym flaki miała sobie wypruć, to na etat nie wrócę.
Tak na marginesie, odnośnie finansowania własnych czterech kątów, to chyba jednak 0202122 jesteś zbytnim optymistą. Siedzę w tym już trochę czasu i powiem tyle, że niejednokrotnie trzeba się naprawdę mocno postarać i nakombinować żeby klient dostał kredyt na mieszkanie. A i tak procent odrzuconych wniosków jest zastraszający. Banki już nie rozdają kasy na prawo i lewo.
0202122 pisze: Wielu biadoli że nie stać ich na kredyt. Pierdolenie. Jest wiele opcji finansowania i rozmaitych możliwości (hipoteka, rodzina na swoim itp). No i trzeba ustalić prorytety jeśli kasy jest na styk. Nie rozrzucanie się po knajpach, kupowanie markowych ciuchów i dwa razy do roku na wakacje, tylko spłata lokum.
Jeśli chodzi o klub mam zupełnie inne zdanie, ale trzeba brać poprawkę na to, że mieszkam w specyficznym mieście, gdzie scena elektroniczna, jak na ilość mieszkańców jest bardzo rozbudowana. Nigdy nie chodziłam do "lepszych klubów", bo muzyka tam chujowa, a ludzie wyglądają jak marne podróbki bohaterów amerykańskich seriali. Nie wiem, jak jest ze studenckimi, bo ostatnio byłam w takim ze 4 lata temu.
Chodziło mi o zwykłe, dobre kluby muzyczne, gdzie ludzie idą dla muzyki, a przyjście tam w szpilkach i kusej sukience, spotka się raczej z pobłażliwymi uśmiechami niż z zachwytem. Polecam.
Co najważniejszego pytania. Zobaczysz jak będziesz starza, zmienisz zdanie i zrozumiesz, że to faktyczie na tym polega ukłądanie sobie życia. Na znalezieniu właściwego partnera, zarabiania dobrej kasy i założeniu rodziny.
Chodziło mi o zwrócenie uwagi, na to co napisał The Light: to jedna z dróg. Mogłabym przedstawić Ci kilka fajnych osób, grubo po trzydziestce, które ze 100% pewnością powiedzą, że mają ułożone życie, choć żadnego z powyższych kryteriów nie spełniają. Warto czasem rozgraniczyć to, czego sami potrzebujemy, a to co społeczeństwo i rodzina, uważa, że potrzebujemy.
Po szalonym życiu, jakie opisujesz uspokojenie się i zmienienie go niekoniecznie musi polegać na znalezieniu partnerki i rodziny. Ty tak uważasz i tego chcesz, ale nie jest uniwersalna kolej rzeczy dla wszystkich ludzi na Ziemi.
Kto powiedział, że nie chcę założyć rodziny? Chcę i zawsze chciałam. Nawet w największym zatraceniu wiedziałam, że kiedyś zakończę dotychczasowe życie i się ustatkuję.
Muszę jednak brać pod uwagę, że nie znajdę odpowiedniego partnera, albo że po dość ciężkich próbach, na jakie wystawiałam swój organizm, jestem bezpłodna i nie podoba mi się, że 90% społeczeństwa będzie mnie uważać za jednostkę przegraną, nawet jeśli żyć będę w poczuciu absolutnej szczęśliwości.
Co do pieniędzy, to zgadzam się, że jest mnóstwo możliwości zarabiania. Dotacji na projekty, dofinansowań i kredytów.
Mi niestety rodzice wpoili, że zarabianie pieniędzy stoi na dalekim miejscu w piramidzie priorytetów, co może sprawić, że będę przymierać kiedyś głodem. Z drugiej strony mam parę umiejętności i talentów, które mogę wykorzystać przy dorabianiu i które raczej zawsze będą w cenie (nie, nie mówię o prostytuowaniu się :cheesy: ).
Praca w Polsce na etacie? Ja już grzecznie podziękuję :). W moim uroczym mieście pełnym galerii handlowych oraz studentów&absolwentów - młodych, pięknych, wykształconych i bezrobotnych, dostać umowę o pracę graniczy z cudem. Jeśli jednak już cud ten zdarzy się - zarabiasz 1500brutto w porywach do 2k brutto, przy czym ja mając własne mieszkanie płacę co miesiąc ok. 1500 za same rachunki. A za co żyć? Może w innych rejonach Polski jest inaczej, nie wiem... Wiem jednak, że jeżeli mam zostać w naszym kraju to tylko robiąc na swoim.
Czytaj więcej na: http://talk.hyperreal.info/ukladanie-so ... z2bgEXDXHx
Owszem, chciałem iść na studia ale zaoczne + praca no ale wyszło jak wyszło. Media i polski rząd zachęcają ludzi na studia, że niby jak to ma być cudownie. Rzeczywistość jest trochę inna, po kierunkach technicznych tak samo trudno o pracę jak i po innych politologiach. Ja to widzę tak że zachęcając ludzi do dziennego studiowania w sztuczny sposób zmniejsza się stopę bezrobocia - i to jest rządowi na rękę. Mnie na szczęście udało się konkretnego załatwić, ale dużo kumpli kwiczy że w wieku 25 lat ani doświadczenia, ani pracy tylko pierdolony, nikomu tak na prawdę niepotrzebny papierek.
Co do kosztów życia (samemu), policzmy:
- rata na mieszkanie za 120k - 700zł
- czynsz - 200zł (zakładam mieszkania bezczynszowe)
- reszta opłat - 300zł
- żarcie - 800zł
Wychodzi 2k netto, a gdzie kurwa reszta ?
Śmiejemy się z Włochów że mieszkają z mamusiami do 40 roku życia, u nas dojdzie do tego samego. Z tym że u nich to wynika z lenistwa (bo przecież wygodniej mieszkać z mamusią) a u nas po prostu z braku pieniędzy na kupno/wynajęcie mieszkania.
Czasami tak myślę że w średniowieczu chłopi mieli lepiej, zapierdalali na polu to przynajmniej dach mieli nad głową i jedzenie
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
The Light pisze:Postawić się pod ścianą, podjąć decyzję np. o zakupie mieszkania i zacząć je spłacać. Zobaczycie, znajdą się praca, możliwości, może nawet... chęci! ;-)
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
@botak
Mam identyczne zdanie w sprawie studiowania. Dzienne studia to zwykła strata czasu. Rację bytu wg. mnie mają tu tylko kierunki specjalistyczne, dające konkretne umiejętności i konkretny zawód. Reszta to tylko sztuka dla sztuki.
Tu przyznam Ci rację jeżeli chodzi o "off-owe" kluby. Jeżeli w ogóle można je nazwać klubami... Miejsca gdzie grana jest muzyka elektroniczna w alternatywnym wydaniu. Gdzie ludzie przychodzą ubrani jak chcą. I tak jak piszesz, przyjście na szpilkach byłoby pośmiewiskiem. Bywam w takich miejscach w moim mieście i bardzo je lubie. Tam też można spotkać "normalne" dziewczyny i kobiety.
A wracjąc do wątku ułożonego zycia. Również znam ludzi którzy uważają, że ich życie jest poukładane a nie łapią się na wymienione przeze mnie kryteria. Ale to jest mały odsetek. Zawsze znajdą się ludzie, którzy są odmienni od ogółu. Najważniejsze że znaleźli sposób na życie i szczęście.
@wooow12
Nie stać na kredyty, bo słabo się widocznie kręcą. Kto jest obrotny, przedsiębiorczy i rozgarnięty ten będzie miał swoje lokum i będzie go stać na kredyt. Kwoty które podajesz zarabiają pracownicy najniższego szczebla. Jeśłi ktoś ma ambicje, to jest w stanie osiągnąć znacznie więcej. Dużo zalezy od samodyscypliny i ciężkiej pracy.
Nie koniecznie praca w Polsce. Jeżeli ktoś widzi swoją szansę za granicą, to dlaczego nie wyjechać? Nie koniecznie na stałe, ale np. tymczasowo, żeby zarobić nieco więcej, zdobyć doświadczenie, doskonalić język obcy.
@The Light
Oczywiście, że da się w Polsce otworzyć dobrze prosperującą firmę. Kto ma łeb na karku ten sobie poradzi. Czasem bywa, że trzeba dwie firmy otworzyć i zamknąć żeby trzecia była już tą właściwą. Ale kto jest wytrwały ten osiągnie sukces.
Recepty uniwersalne nie ma.Własny biznes opieramy albo na swoich soich umiejętnościach i specjalizacji (np. progamowanie, grafika, mechanika, fotografia,..). Albo jest to znalezienie jakieś luki na rynku. Wymyślenie innowacyjnego rozwiazania i dostarczenie go klientowi (np. myjnie prarowe z dojazem do klienta, serwis internetowy z aukcjami dotyczącymi wykonania zleceń,..). Bądź jest to wykorzystanie nadarzającej się okazji w biznesie, który funkcjonuje od lat (np. mamy dostęp do tanich części samochodowych, więc handlujemy nimi na giełdzie, itp).
h3er pisze:Macie tak pewnie czasami, że zjebiecie coś w życiu i zaraz dopada was seria niefortunnych wydarzeń aż zmierzacie ku upadku i albo z tego się wyplątacie albo jedyne co was uratuje to sięgnięcie i odbicie się od dna. Jak sobie z tym radzicie? Jak układacie sobie plany/obowiązki/decyzje. Wpierdalacie psychodeliki? Pomaga wam to? :scared: jakoś chujowo ten post napisałem, ale może się przyjmie
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Magiczne grzybki działają na mózg dłużej. Odkrycie pomoże w leczeniu depresji
Marihuana negatywnie wpływa na płodność kobiet? Nowe badania kanadyjskich naukowców
Alkohol ma zniknąć z pola widzenia? Jest petycja do resortu zdrowia
Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) złożyła w Ministerstwie Zdrowia petycję, w której proponuje wprowadzenie jednolitych zasad tzw. sprzedaży bezwitrynowej alkoholu. To rozwiązanie nie polega na zakazie sprzedaży ani na ograniczaniu konkretnych kanałów dystrybucji. Chodzi o to, by alkohol nie był eksponowany wprost w przestrzeni zakupowej.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.
Medyczna marihuana legalna w Bośni. "Pod ścisłym nadzorem lekarzy"
Rada Ministrów Bośni i Hercegowiny podjęła w poniedziałek decyzję legalizującą używanie konopi indyjskich w celach medycznych - przekazał portal Klix.
