Dział poruszający prawne kwestie użytkowania narkotyków. Legalizacja, kary, pytania do adwokata.
ODPOWIEDZ
Posty: 53 • Strona 5 z 6
  • 1615 / 29 / 0
Sytuacja o której mówi noithai jest dowodem na to o czym powszechnie wiadomo i o czym miałem okazje przekonać się na własnej skórze, że jeżeli jest słowo przeciwko słowu, to policjant zawsze ma rację. I tak też się stało, zeznanie funkcjonariusza ma większe znaczenie i to jemu sąd daje wiarę.

Z założenia zakłada się że policja stoi na straży prawa i że powinna postępować etycznie i zgodnie z prawdą. Niestety rzeczywistość jest zupełnie inna. Nie bierze się pod uwagę, że funkcjonariusz w celu krycia własnego dupska i zatajenia działań niezgodnych z prawem będzie kłamał. Ba, nawet składał fałszywe zeznania.

Niestety w naszym kraju mają miejsce zarówno przeszukania i zatrzymania na granicy prawa jak i sprawy w których niebiescy są świadkami i składają fałszywe zeznania. I tak jak napisał Mr.LaTacha, policji zależy żeby tylko delikwentowi jak najbardziej dopierdolić. No i oczywiście kryć własne dupska. Rączka rączkę myje.

Statystyki muszą być dobre, ilość wypisanych mandatów musi się zgadzać. Osadzić też trzeba odpowiednią ilość "groźnych" przestępców, którzy mieli przy sobie 0,4g suszu roślinnego. Liczba przeszukanych chat też musi być w zaplanowanej normie.

I tu powstrzymam się od dalszych komentarzy bo znów post określający ciepło pracę policji i wymiaru sprawiedliwości wyląduje w śmietniku.
  • 477 / 18 / 0
Kiedyś, jak jeszcze nie miałem do czynienia z prawem to myślałem, że czasy o, których mi opowiadano czyli przede wszystkim przemoc fizyczna nie ma już miejsca. Kiedy przyszedłem na pierwsze przesłuchanie jeszcze u zwykłego psa(mundurowego) to już dowiedziałem się jakie stosują sztuczki psychologiczne, natomiast nie doświadczyłem jeszcze przemocy fizycznej. Dopiero jak zatrzymano mnie za grubszą sprawę i przesłuchiwali mnie tzw. kryminalni i śledczy przekonałem się na własnej skórze jak jest naprawdę. Już w suce zaczęli się wydzierać i straszyć. Jako, że byłem na fecie, i ogólnie byłem nieco przygotowany psychicznie to nic nie powiedziałem, cały czas utrzymując, że to pomyłka i nic nie wiem. Wiadomo, że to ich podkurwiło, więc postraszyli jeszcze trochę i zjazd na komende. Tam już na grubiej. Zaczęli ubliżać typu: "siedziałeś? nie? to zobaczysz jak smakuje białko, jak będą cię jebać pod celą", "nauczysz się robić loda" Potem zaczęli mi wjeżdżać na niedawno zmarłego ojca, bo wiedzieli, że siedział to mówili, że "dawał dupy pod celą i że był cwelem" itp. itd. sami wiecie. Ja miałem na to wyjebane, choć nie powiem, że to o ojcu zabolało. Najlepiej w takim momencie zamknąć się w sobie, pomyśleć o założonym w celu i tak jak pisałem mieć wyjebane. Jak tylko zobaczą, że choć trochę Cię to rusza (są wyszkoleni, patrzą nawet na mimikę twarzy) to będą drążyć i drążyć. Potem dołek i na drugi dzień jak znowu ich robiłem w chuja to dostałem dwa płaskie na łeb (nie powiem zmąciło mnie), a mój wspólnik dostał po nogach pałą. Podobnie jak w wyżej opisywanej sytuacji przyszło ich 6 w tym jeden był naczelnikiem komendy. Zaczął się krzyżowy ogień pytań, bo zauważyli, że po zadanym pytaniu na tyle szybko, zwięźle i z sensem wyprowadzam ich w pole, więc żebym nie miał nawet tych kilku sekund na odpowiedź osaczyli mnie. Oczywiście stwierdzili, że nie mam prawa odmówić składania zeznań... Choć chciałem to zrobić kilka razy, w ogóle nie zwracali na to uwagi. Później ten trzeci się rozjebał, wiedzieli już wszystko, a ten drugi(co dostał pałą) też zaczął wymiękać, bo siedziałem w pokoju obok i jak mnie tam wprowadzali to kątem oka widziałem jak go częstują fajkami. Nie pozostało mi nic innego jak poddać się dobrowolnie karze. I tak kolejną noc musiałem spędzić na dołku, a na 3 dzień po zeznaniach w prokuraturze po prostu mnie rozkuli i musiałem iść przez miasto w klapkach i w "roboczym" ubraniu, bo buty mi zabezpieczyli.
Mój kolega razem z moim bratem też dostali wpierdol. Kolega miał przekrzywiony nos, wyglądał jak złamany, ale sam sobie potem wyprostował. Natomiast brat miał dużą śliwę pod okiem i guza na głowie.
Dla mnie to nie są ludzie, takie coś nie ma prawa być nazywane człowiekiem. Ja rozumiem karę, podejmując się nielegalnych działań trzeba się liczyć z konsekwencjami sankcji, kary pozbawienia wolności, itd. No, ale rzeczywistość jest inna, a najgorsza jest ta bezsilność i poczucie, że nie możesz nic zrobić.
"Ukryta twarz oznacza, że wiesz
Coś z czym nikt nie godzi się..."
  • 28 / 2 / 0
Szkoda że tutaj nie ma jakiegoś prawnika... Oskarżenie o produkcję heroiny (w domyśle i handel) było poważnym oskarżeniem, a procesy w sądzie były bardzo dokładne, często toczyły się przez wiele rozpraw, a potem odwołania. Dlatego policjanci bardzo musieli dbać o procedury. To był początek transformacji, kiedy właśnie skończyło się bezprawie rodem z PRL, a zaczęto bardzo dbać o procedury. To był jedyny okres kilku lat, gdy w Polsce jako tako szanowano swobody obywatelskie, a policjanci zaczeli bać się łamać prawo. Pamiętam jak kilku małolatów policjanci uderzyli na komendzie, aby przyspieszyć ich przesłuchanie, to gdy ci chłopcy o tym wspomnieli w sądzie, to reakcja pani sędzi była błyskawiczna, wszczęcie z urzędu dochodzenia, policjanci chyba byli dwa lata zawieszeni itp.
.
W tych WIELU spraw o produkcję narkotyków, to było niby wszystko wiadome i logiczne- znalejzione w mieszkaniu przedmioty jednoznacznie wskazywały o winie podejrzanych, sami podejrzani zgodnie i bez krętactw przyznawali się do winy, wszelkie okoliczności, oraz zeznania świadków też były jednoznaczne, więc dlaczego na komisariacie policjanci tak się bali, że podejrzany może powiedzieć, że przedmioty znalejzione w czasie przeszukania, nie wydał dobrowolnie??? Przecież to jakiś absurd. W tamtych czasach nie było dobrowolnego poddania się karze, więc całe dochodzenie zawsze swój finał miało w sądzie, był u nas tylko jeden taki, co twardo nie przyznawał się do winy, a w sądzie składal odwołania od wyroków, zbierał świadków, składal mnóstwo wniosków, jednak na policji nawet on nie miał odwagi się sprzeciwić i posłusznie składał podpis pod tym, że dobrowolnie wydał znalejzione przedmioty, a potem całkowicie odmawiał zeznań. Ta całkowita odmowa zeznań zawsze wychodziła mu na korzyść.
.
Dlatego ja tak drobiazgowo drążę ten problem, bo a nóż rozwiązanie tej tajemnicy bardzo by pomogło ofiarom represji, którym policja robi przeszukania w mieszkaniu i znajdują tam różne substancje. Co potem w czasie przesłuchania zeznawać- wydałem dobrowolnie te substancje, czy nie???
Uwaga! Użytkownik Fiesta8 jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1736 / 18 / 0
Sytuacja o której mówi noithai jest dowodem na to o czym powszechnie wiadomo i o czym miałem okazje przekonać się na własnej skórze, że jeżeli jest słowo przeciwko słowu, to policjant zawsze ma rację. I tak też się stało, zeznanie funkcjonariusza ma większe znaczenie i to jemu sąd daje wiarę.

Z założenia zakłada się że policja stoi na straży prawa i że powinna postępować etycznie i zgodnie z prawdą. Niestety rzeczywistość jest zupełnie inna. Nie bierze się pod uwagę, że funkcjonariusz w celu krycia własnego dupska i zatajenia działań niezgodnych z prawem będzie kłamał. Ba, nawet składał fałszywe zeznania.
Jak już chyba pisałem moim zdaniem jest to normalne i dobre, że wierzy się policjantom gdy jest słowo przeciwko słowu. Gdyby było inaczej to zostałyby same szuje w policji, a porządnych policjantów by nawet dzieciaki eliminowały ze służby.
Zły jest fakt, że nawet gdy bezsprzecznie udowodni się policjantowi łamanie prawa to sprawa jest umarzana już na etapie prokuratury, a w najgorszym przypadku w sądzie (ze względu na niską szkodliwość społeczną najczęściej). Przez takie działania wymiaru sprawiedliwości w policji pracuje niejedna osoba, która kompletnie się do tego nie nadaje, a w dodatku jego zachowanie demoralizuje innych policjantów.
Uważam także, że policjant "złapany" na łamaniu prawa w 80% przypadków robi to nagminnie i regularnie, a wiadomo że bezsprzeczne dowody wypływają rzadko. Szkoda że są lekceważone i nie są na podstawie nich wyciągane zazwyczaj konsekwencje. Sama policja przez takie pobłażliwe traktowanie debili ze swojego stada traci okazję do wykluczania zdemoralizowanych osobników przez co sami sobie tworzą nastawienie społeczeństwa do nich jakie jest. Nie wspominając już o wpływie takich umorzeń na ogólne podejście do łamania prawa przez innych policjantów.

Są to sprawy oczywiste więc mi się nasuwa tylko taki wniosek, że grupie ludzi na górze zależy na utrzymywaniu takiego stanu rzeczy (antyspołecznego) bo innych powodów znaleźć nie mogę.

Ogólnie odbiłem od tematu więc nie obrażę się za usunięcie mojej wypowiedzi
Piotrek uczy, Piotrek radzi, Piotrek nigdy Cie nie zdradzi!
  • 1615 / 29 / 0
W policji niestety jest jawne przyzwolenie na tolerowanie patologii. Sami powinni oczyścić swoje środowisko z takich szemranych pajacy działających na granicy prawa, albo wręcz je bezczelnie łamiących. Podniosło by to z pewnością prestiż i zwiększyło zaufanie społeczne do tej instytucji.

Można mieć pretensje do funkcjonariuszy, za niewłaściwe działania i to jak postępują, ale nie za egzekwowanie prawa. Gdyby postępowali zgodnie z literą prawa, wówczas ewentualne awersje można by mieć jedynie do prawodawców.

Niestety żyjemy w innych realiach, w których policjant niejednokrotnie uważa siebie za prawodawcę.
  • 28 / 2 / 0
Trzeba zgodzić się ze słowami Mr LaTacha, że patologia u zwykłych policjantów jest w całości akceptowana przez ich szefów. Ja nawet napiszę coś bardziej strasznego, że wszelkie patologie i brutalne represje dzieją się nie tyle za zgodą komendantów, ale z inspiracji komendantów i na bezpośredni rozkaz!
.
Zwykły człowiek nawet nie wie tego, jak bardzo każdy policjant jest ograniczony w swej pracy procedurami i rozkazami swoich przełożonych, dlatego na komendzie policjant nie ma pozwolenia na nawet najmniejszą dowolność czy samodzielne działanie. Wszystkie działania- tak dobre, jak i te najbardziej patologiczne- to dzieją się tylko z inspiracji i na rozkaz kierownika wydziału/ komendanta/ szefa policji/ ministra i premiera!
Uwaga! Użytkownik Fiesta8 jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1736 / 18 / 0
Zwykły człowiek nawet nie wie tego, jak bardzo każdy policjant jest ograniczony w swej pracy procedurami i rozkazami swoich przełożonych, dlatego na komendzie policjant nie ma pozwolenia na nawet najmniejszą dowolność czy samodzielne działanie. Wszystkie działania- tak dobre, jak i te najbardziej patologiczne- to dzieją się tylko z inspiracji i na rozkaz kierownika wydziału/ komendanta/ szefa policji/ ministra i premiera!
Fiesta8 już nie przesadzaj bo też popadasz w skrajność. Na pewno nie dzieje się to z inspiracji, ale często policjanci działający na granicy prawa są faworyzowani w pewien sposób (a powinni być tępieni). Dzieje się tak dlatego, że po pierwsze są oni jakby nie patrzeć skuteczniejsi (pomijając fakt, że zdepczą najpierw kilku porządnych ludzi zanim dopadną tego "złego"), a również dlatego że łatwiej z nich później zrobić kozły ofiarne i są oni zazwyczaj bardziej"lojalni " przez to że mają swoje za uszami.
Dzięki takim zachowaniom tworzy się sieć wzajemnych zależności, haków itd. Osobom na górze jest to na rękę. Stare dobre metody jeszcze z czasów SB.

Nie ma co liczyć na polskie prawo i na instytucje - trzeba liczyć na siebie, swoje umiejętności, wiedzę i znajomości, a prawo i instytucje wykorzystywać jako narzędzia. Albo spierdalać z tego kraju bo jest na prawdę specyficzny.
Piotrek uczy, Piotrek radzi, Piotrek nigdy Cie nie zdradzi!
  • 1615 / 29 / 0
Wychodzą z założenia, że cel uświęca środki.
  • 82 / / 0
żyjemy w takim kraju w jakim żyjemy wybiją ci zęby ,rozpierdolą dzwi ,zdewastują samochód a policja umorzy sprawę szybciutko . Najśmieszniejsze jest kiedy sam policjant pobije kogoś albo rozpierdoli jego własność a osoba zgłaszająca pójdzie na jego komendę złożyć zeznania to postarają się ciebie zgnoić ,zrobią z ciebie narkomana a jak nic nie znajdą to i tak umorzą sprawę kolegi.Dlatego jak się wyprowadziłem z Polski 10 lat temu i nie żałuję :)
  • 1049 / 10 / 0
Poki w policji beda rzadzily i decydowaly o wszystkim statystyki wykryc skutecznych i skazan skutecznych, to bedzie jak jest, a dobra Policyjna robota bedzie sie jebac.
Dlatego policja tak lubi i optuje za przepisami restrykcyjnymi dotyczacymi narkotykow, picia alku na ulicy (mialem mandat za picie drinka sobieskiego o trzeciej w nocy w Sopocie kiedys - zakumajcie, ze kolo nie rozumial, ze nie ma tu dzieci do demoralizacji, ani prawie nikogo, oprocz kilku najebanych, i ze ustawodawcy chodzilo, co jest nawet w tylule ustawy, o demoralizacje nieletnich i reklame alkoholu-ahhh), lub zaostrzanie przepisow zwiazanych z ruchem drogowym (tez fajne dorabianie do pensji). Co oczywiste, optuja za tym, gdy zawinie babci, na ulicy, ktos cala emeryture, to bedzie to ledwie wykroczenie, a dla babci dramat ;) W imie mniejszej ilosci dokumentow - ja pierdole, toz to czystej wody patologia! No coz, polska to dziki i bardzo dziwny kraj, ktoremu blizej do Uralu nizli Berlina.
ODPOWIEDZ
Posty: 53 • Strona 5 z 6
Newsy
[img]
Marihuana po reklasyfikacji: wciąż daleka droga do federalnej legalizacji w USA

Administracja Donald Trump ogłosiła wykreślenie marihuany z najbardziej restrykcyjnej kategorii federalnych substancji kontrolowanych. To ważna decyzja dla branży i inwestorów. Nie oznacza jednak, że Stany Zjednoczone zalegalizowały marihuanę rekreacyjną na poziomie federalnym. Do tego droga pozostaje długa i politycznie trudna. Po reklasyfikacji, zgodnie z zasadą „kupuj plotki, sprzedawaj fakty”, akcje firm z branży najpierw silnie wzrosły, a potem mocno spadły.

[img]
Psychologia w codziennym życiu: psychodeliczny zwrot

Kiedy Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze w sprawie substancji psychodelicznych, internet eksplodował szybciej niż jakakolwiek konferencja prasowa. Nagłówki w mediach społecznościowych migały o „legalizacji narkotyków”, „rewolucji psychodelicznej” i „końcu tradycyjnej psychiatrii”. W rzeczywistości, jak podkreślały NPR (npr.org) i PBS, dokument nie legalizuje żadnej substancji. Przyspiesza on natomiast procesy badawcze, skraca ścieżki regulacyjne FDA i toruje drogę do szerszego stosowania rozszerzonego dostępu w przypadkach poważnych chorób psychicznych, gdzie inne metody zawiodły. Jednak w dobie natychmiastowych emocji to nie fakty, a pierwsze wrażenia decydują o reakcji ludzi.

[img]
Marihuana i tytoń zmniejszają objętość mózgu. Te konkretne obszary ulegają zmianom

Marihuana i tytoń wpływają niekorzystnie na mózg. Analiza ponad 103 badań z udziałem ponad 72 tys. osób pokazuje, że używanie marihuany i palenie tytoniu wiąże się ze zmniejszeniem objętości mózgu. Naukowcy wskazują konkretne obszary, takie jak ciało migdałowate, hipokamp i istota szara, które ulegają zmianom.