1. Jakie są podstawy wystarczające do podjęcia przez polciję obserwacji osoby lub domostwa? Zeznanie jakiegoś świadka wystarczy? Co w przypadku, gdy taki świadek zeznałby, że w danym domu trzymają dragi, lub że nie wiem, np. wytwarzają, ale prócz zeznania świadka nie ma innych dodowów? Co robi policja w takiej sytuacji, czy wtedy od razu wjazd na chatę, czy właśnie obserwacja?
2. Ile taka obserwacja może trwać - tj. rozumiem, że do czasu znalezienia jakiś dowodów obciążających, ale w przypadku, gdy ich brak?
3. Jakie metody stosuje policja? Kto wykonuje taka obserwację - dzielnicowy raczej odpada jak na mój gust.
Będę wdzięczny za naświetlenie sprawy.
Pozdrawiam!
Dla wszystkich naiwnych i wierzacych w tzw. praworzadnosc polskich organow scigania:
1) Praktycznie starczy, ze jakis obszczymur, kumpel cpun lub sasiadka na Ciebie doniesie, ze cos tam mozesz miec, etc... Pozniej to juz szybciutko -> notatka aspiranta o podejrzeniu popelnienia przestepstwa i jada Ci na chate, jak nic nie znajda, to przeprosza ;>
2) No chyba ze jestes naprawde gruba ryba (kilogramy towaru, gesta siatka powiazan 'biznesowych', etc), to wtedy beda Cie obserwowac, ale gdybys takim biznesmenem byl, to bys nie zadawal takich pytan na tym forum, tylko pytal o to swojego adwokata (bo kazdy myslacy biznesman ma takiego pod reka)
3) W aucie siedzi dwoch kolesi dziwnie wygladajacych, maja podsluch na telefonach, monitoruja siec i znajomych, ktorzy sie kreca wokol Ciebie... I miliony innych rzeczy o ktorych nawet nie pomyslisz. Jesli masz sie o co bac, to wiesz: wszystko zniszcz, towar, dyski i telefony, zerwij znajomosci i wyjedz na kilka miechow zagranice. Aaa i wez sobie adwokata na wszelki wypadek (sa tacy co sie specjalizuja w takich interesach)
Zdrowko
Jak długo obserwują? Znam przypadek że typa obserwowali prawie dwa lata. Rozmowy podsłuchują, obserwują domostwo, patrzą z kim się trzymasz i gdzie łazisz. A jak robisz coś podejrzanego to pizgają foty z ukrycia. Później będziesz mógł je zapewne sobie obejrzeć. I bynajmniej nie są to czynności wykonywane przez dzielnicowego.
A wjazdy na chatę bez cynku raczej nie mają miejsca. Choć znam przypadek w którym był wjazd do chaty bez nakazu. Z rzetelnych informacji wiem, że taki proceder czasami ma miejsce. Wjeżdżają i jak coś znajdą to nie istotne jest to że nie mieli nakazu. A ty wtedy masz przejebane. Oczywiście jeśli mają jakieś przesłanki ku temu. Gorzej dla nich jak nic nie znajdą bo wtedy ty im możesz narobić syfu koło dupy.
Strzeż się głównie Skody i KIAnek choć tu nie ma reguły. W jednym małym miasteczku obserwacja jeździła dostawczakiem.
Tak kolego, jak ktoś powiedział "Polska to dziki kraj". Wjeżdżają na chatę CZASAMI bez nakazu jeśli wiedzą że coś znajdą. I najlepsze jest to, że tak nie mogą niby robić, ale jeśli tylko znajdą ci coś na chacie to są rozgrzeszeni. Nakaz załatwiają później i po sprawie. Takie chuje. I jest to informacja potwierdzona. Niestety.
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
Sposób studentów na problemy psychiczne: melisa i marihuana
Aż 96 proc. studentów deklaruje, że stosuje przynajmniej jedną metodę samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybierają aktywność fizyczną lub techniki relaksacyjne, ale część sięga także po preparaty roślinne, a nawet marihuanę – wynika z badań wrocławskich naukowców.
