Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 141 • Strona 5 z 15
  • 1615 / 29 / 0
Zgadza się, ale żeby się doigrać trzeba sobie na to solidnie zapracować.

Choć z pewnością to, jakie konsekwencje ponosi "użytkownik" zależy od jego nazwijmy to predyspozycji oraz od środka jaki zażywa(-ł). Np. jeżeli jest (była) to feta, to może się spodziewać paranoi, omamów, problemów z wyrażaniem myśli, chujowej cery, podkrążonych oczu itp, jeżeli marihuana, to mogą to być problemy z pamięcią, splątanie, lenistwo. itp itd.

Z resztą chyba każdy wie, czym grozi nadużywanie danej substancji. Odstawienie zazwyczaj pomaga. Wiadomo, że niejednokrotnie wymaga to czasu, ale da się dojść do ładu.

A świadomość tego, że jest źle i że dzieje się coś niepokojącego, to pierwszy krok ku temu żeby coś zmienić.
  • 112 / 1 / 0
Zadziwia mnie jak bardzo ktoś potrafi zrzucić całą winę na substancje które przyjmuje. Przecież nikt wam na siłę nic nie wciska, jeżeli zauważacie że coś działa tak albo inaczej, ma jakieś negatywne efekty to po co brać? Nie obwiniajcie za swoje niepowodzenia narkotyków, winni jesteście wy sami, że nie potraficie sobie odmówić przyjemności. Rzygam już tym jak ktoś mówi jak to jest źle, narzeka jak mu się nie powodzi, a potrafi chodzić co weekend lub częściej na imprezy, i trzeźwieć przez parę dni. Zawsze przyczyny zła powinno się szukać przede wszystkim w sobie, nie w zewnętrznym świecie.

A do tematu: najlepszym rozwiązaniem według mnie jest system nagród za sukcesy. Ja po maturze planuję trip, kiedy wszystko będzie już pozałatwiane i będę miał święty spokój. :-)
  • 1587 / 11 / 0
Zgadzam się z Gaćkiem. Obwinianie narkotyków, a nie siebie to to samo, jakby ktoś obwiniał nóż, a nie mordercę.
rchiro the best
  • 1615 / 29 / 0
Jasne, że winny jest człowiek a nie substancja.

Nikt przecież ćpunowi na siłę do dzioba/nosa/kabla/dupy narkotyków nie wpycha.
  • 21 / / 0
To oczywiste. 1 klasę liceum zakończyłem z dwoma komisami przez magiczne combo weed everyday + lenistwo do potęgi. 2 klasa - motywacja do działania, weed plus inne które doszły :-D i oceny lepsze niż na trzeźwo. Wszystko zależy od człowieka.

Przy okazji pierwszego posta na forum się chciałem przywitać :-) forum czytam już z pół roku teraz postanowiłem się dołączyć do pisania także Siemanko, Mati jestem :-D
  • 14 / / 0
Gimnazjum ze srednia 5.0+. W liceum pierwszy weed i pierwsze problemy, co skutkowało znacznym obniżeniem chęci w stosunku do nauki. Dzieki psychodelikom zrozumiałem, o co w życiu chodzi i znowu wracam na ścieżkę nauki. Thumbs crossed.
  • 51 / / 0
Dzięki narkotykom jeszcze bardziej obojętnie podchodzę do szkoły. Tylko w podstawówce miałam jakąś motywację, żeby zdobywać dobre oceny, które miały mi zapewnić satysfakcję.
Oceny mam chyba dobre, gorzej jest z tym, że opuszczam szkołę z różnych powodów. Myślę, że nie wpłynie to w brzydki sposób na moje piękne życie, bo wątpię, aby do pracodawcy przynosiło się pismo, ile lekcji opuściłam w szkole i czy dostałam 5 czy 6 z kartkówki z zagrożeń cywilizacyjnych. :-(
Trapped in a cage and surrendered too soon
Me in my own world, the one that you knew
We were strangers - for way too long.
  • 147 / / 0
Nie uczyłem się, gdy jeszcze 'nie brałem', a w moim przypadku - bo branie to czynność często powtarzająca się - gdy jeszcze nie poznałem używek.
Co mi dały dragi? Nie, nie odmieniły mi zycia, swoim magicznym dzialaniem nie przełączyły w mej głowie dźwigni odpowiadającej za motywacje do nauki..
Ale przez nie zdołałem wykreować sobie nieco odmienne poglądy od pozostałych, może to także kwestia samego wieku, doświadczeń..
Ale i doświadczenia wynikały także i z drugów, i te dobre i złe. Pozwolily mi spojrzec na niektore sprawy z innej strony, przeanalizowac na nowo zamiast biernie brnąć wraz z systemem, uwolniły trochę kreatywności, i zaskoczyły swoim działaniem.
Zamiast odbierać chęci do nauki, po prostu odkrywajac dragi, interesujac sie nimi wszystkimi - w dużej części gromadząc wiedzę teoretyczną - zacząłem być ciekawszy i innych rzeczy, i na naukę patrzę jak na coś co pozwala mi się rozwijać, nie stać w miejscu - niźli przykry przymus.
Nie chcę się bardziej rozpisywać, ale nie żałuję ich wpływu.
Nie ma jednak się co oszukiwać - same dragi nie zmobilizują ani nie zniechęcą do nauki - to my, nasze poglądy, nasze działania i częstotliwość;priorytet naszego 'używkowania' ma znaczenie.

Pozdrawiam.
usunięto - surv
  • 157 / 5 / 0
Żeby lubieć się uczyć, trzeba umieć się uczyć, a przede wszystkim umieć czytać ze zrozumieniem. Ja też w gim śr. >5,0, w dobrym liceum poniżej 4,5 nie schodziłem. W tym roku zacząłem dość wymagające studia. Takie, że bez prawie pełnego zrozumienia materiału nie ma szans żabyś dał rade. Te studia uświadomiły mi, że do tego czasu byłem półanalfabetą. Zamiast poczuć dany przedmiot jako wrota do poznania i zrozumienia świata, utożsamiałem go jako zbiór nagłówków pod którymi kryje się tekst do wykucia, czy wypunktowane elementy z notatki, które muszą odtworzyć podczas sprawdzianu, czy odpowiedzi.
Po co to pisze? Żeby skrytykować system nauczania, któremu podlegałem i ocalić młodych, którzy mają problemy z nauką, przez co dochodzą do wniosku, że to nie dla nich i marnują swój potencjał (między innymi przesadzając z dragami). W szkole nauczą cię jak czytać, ale nie jak czytać ze zrozumieniem. Powiedzą ci, czego musisz się uczyć, ale nie powiedzą w jaki sposób może się to przydać, uczynić cię lepszym. Zazwyczaj nie uczą jak pokochać daną nauką, tylko jak ją znienawidzieć.
Po dłuższym zastanowieniu się, doszedłem do wniosku, że naukowa przyszłość młodego człowieka to w mniejszym stopniu intelekt, a w większym etykieta zdolnego lub nie, przypięta na podstawie ocen w dzienniku w pierwszych latach nauki. Do tego dochodzi brak uświadomienia, że to, czego się uczymy jest wokół nas, bliżej niż nam się wydaje, a nieświadomość swojego analfabetyzmu, który łatwo można byłoby skorygować kończy dzieło. I tak powstaje sfrustrowany dzieciak, dla którego szkoła, będzie "budą",a uczęszczanie do niej pozostanie niezrozumiałym, pełnym stresu, nieprzyjemnym obowiązkiem.

Non scholae, sed vitae discimus.

Ratujcie się póki możecie kinderćpuny.
  • 886 / 9 / 0
Mi dragi nigdy w szkole nie przeszkadzały chyba, że nie przespana nocka po jakiś tripach to tyle.
Uwaga! Użytkownik tinos jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
ODPOWIEDZ
Posty: 141 • Strona 5 z 15
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Ministerstwo Rolnictwa alarmuje. Chodzi o nową akcyzę na alkohol

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystąpiło do Ministerstwa Finansów o wycofanie planowanej podwyżki podatku akcyzowego na alkohol.

[img]
Psylocybina i medytacja w jednym badaniu klinicznym

USC uruchamia pierwszy w swojej historii kliniczny eksperyment z psylocybiną. Badanie finansowane przez agencję ARPA-H sprawdzi, czy ośmiotygodniowy trening uważności wzmacnia efekty terapii psylocybinowej u zdrowych dorosłych – i co to może oznaczać dla przyszłości psychiatrii.

[img]
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików

Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.