Luźne dyskusje na tematy związane z substancjami psychoaktywnymi.
co sądzisz o Dopalaczach
bardzo dobrze ,że są wole to od nielegali
8
4%
dobrze,że są przynajmniej jest konkurencja dla nielegali ,czasami wybieram nielegale a czasami Dop.
47
25%
wole nielegale ale od czasu do czasu moge odwiedzić sklep z Dopalaczami
45
24%
nie przepadam za Dopalaczami,ale mi nie przeszkadzają kto chce niech sobie idzie
28
15%
Dopalacze są dla frajerów ,którzy nie umieją sobie nic załatwić i im wały robią
13
7%
Dopalacze są gorze dla zdrowia od nielegali,dają jakieś gówna o których nic nie wiemy
48
25%

Liczba głosów: 189

ODPOWIEDZ
Posty: 103 • Strona 5 z 11
  • 907 / 8 / 0
Nieprzeczytany post autor: Pan Prezes »
zbysiu666 pisze:
To jest eraz napewno zyla zlota, wystarczylo ze sie mialo lokal w scislym centrum jakisgos miasta + kasa na zatowaraowanie i kupienie wyposarzenia i na bank bys zagranial teraz kupe kasy. Oczywiscie na czysto.
no i może masz troche racji ale napewno nie w centrum miasta, bo tam lokale są najdroższe, najlepiej w okolicach centrum aby każdy miał do tego dostęp, ale nie w samym centrum, ze względów ekonomicznych, a Ci co mają wiedzieć i chcą wiedzć gdzie to jest to sami to sobie już znajdą:)
I kórwa chuj Cie obchodzi, że robie błędy ortograficzne!

Legalizować? Tak, ale pod pewnymi obostrzeniami. marihuana nie powinna być dostępna jak bułki i mleko, raczej tak jak alkohol – w specjalnie do tego przeznaczonych miejscach, sklepikach. Dlaczego? Przede wszystkim po to, żeby zlikwidować czarny rynek i utrudnić dostęp nieletnim. Poza tym zarobi na tym budżet państwa. No i jest to szlachetna roślina, z której można robić papier, materiały, nawet ocieplać nią domy. Przecież to absurdalne, żeby zabraniać rosnąć roślinie.
  • 930 / 29 / 0
Nieprzeczytany post autor: tehacek »
Pan Prezes pisze:
koala pisze:
Akurat dzisiaj przypadkowo się dowiedziałem, jaki jest dzienny weekendowy obrót sklepu dopalaczy w Łodzi - 70 tyś. Żyła złota.
z czego musisz odiąć 80% bo za coś musieli kupić i zprowadzić dopalacze z hurtowni albo od producenta + musisz jeszcze odjąć wynajem (albo kupno) budynku, prąd, wypłata dla pracowników, ewentualne podatki i sklep z dopalaczami nie będzie żyłą złota tylko poprostu zwykłym spożywczakiem na osiedlu, a im większe miasto to tym większe zyski.

edit]

osz, ale Ty pierdolosz od rzeczy.
dla porowniania sklep zoologiczny kakadu ma dziennego utargu jakies 10-30tys.
70tys to od 2 do 7 razy wiecej. wiec porownanie do osiedlowego spozywczaka (sic!) z dupy wziete.
moge strzelac, ale mocno mi sie wydaje, ze przebitka na tych blendach i pigulach tez jest ogromna (no kurwa, 3g suszu, przy dziennej sprzedazy w kilogramach to jest tyle co nic, a kosztuje do 100zl). to jest zyla zlota, mozesz mi wierzyc. co do oplacenia lokalu, to chyba faktycznie najwiekszy wydatek. a pracownicy - nie wydaje mi sie zeby zarabiali jakies krocie, pewnie nieznacznie wiecej (o ile w ogole) niz sprzedawcy w centrach handlowych.
  • 784 / 28 / 0
Nieprzeczytany post autor: koala »
Ogromną różnicę w stosunku do zwykłego sklepu robi też zatowarowanie: nie pierdolisz się z nyską o 5 rano, tylko raz w tygodniu odbierasz od jednego, stałego dostawcy dwa kartony - jeden z blendami, drugi z pigułami. Do tego niepotrzebna jest duża powierzchnia, bo cały asortyment wystawisz w gablotce za ladą. Przynajmniej w Krakowie sklep stanowi malutka dziupla w bramie. Otwarcie takiego sklepu to mały nakład czasu i pieniędzy (wynajem pomieszczenia, adaptacja, pracownik, rejestracja działalności, elo). Plus gwarantowany monopol, bo przynajmniej na razie więcej niż jednego sklepu w mieście nigdzie nie ma, czyli można sobie plus minus zaplanować wpływy. Bardzo proste i przyjemne przedsięwzięcie. Jakie dopalacze dają ceny sklepom - nie wiem, z ciekawości podpytam przy okazji - ale pewnie są dobre, bo same dopalacze jako odbiorca na taką skalę na pewno wynegocjował sobie dobre ceny za granicą.

Aha. 70tyś dzień, nie cały weekend. Nie ma się co dziwić, drogo tam jest. Dużo osób przychodzi zrobić zakupy dla ekipy na imprezę i zostawia ok. 1000zł - za piguły i jakiś blend.

W każdym razie nie chodziło mi tylko o opłacalność prowadzenia sklepu z dopalaczami, ale o firmę dopalacze w ogóle. Polska jako kraj bez smart- i headshopów był po prostu do wzięcia. Jest zasadnicza różnica ze sklepem internetowym typu magiczny ogród, gdzie zaloguje się wąska grupa ludzi, a smartshopem ludowym. Dopalacze wnieśli to na inny level, a najlepszy wydaje mi się ich pomysł z franczyzą, rozjebali tutaj imo. Bez tego byliby co najwyżej liderem w sprzedaży internetowej, a teraz mają zcentralizowany rynek zbytu na swoje produkty. Myślę, że to jest już na tyle duże, że nie muszą się o nic martwić. Mają zupełny spokój prawny, bo stać ich na najlepszą obsługę ewentualnych problemów.

To prawda, że teraz jest eksplozja popularności dopalaczy. Nie znam ludzi, którzy tam kupują, ale sądząc po obrocie sklepów (i w ogóle po sukcesie strategii dopalaczy), to nie mają się co martwić. Nawet jak obroty spadną, to pewnie zostanie im stały rynek + zawsze będą ludzie, którzy jeszcze nie próbowali + przede wszystkim: do sprzedaży będą wprowadzane kolejne produkty -> jak dla mnie rynek rc jest zajebiście przyszłościowy. To że jest na czasie, widać właśnie po dopalaczach.
Żyła złota, reasumując.
Ostatnio zmieniony 30 listopada 2008 przez koala, łącznie zmieniany 1 raz.
Uwaga! Użytkownik koala nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 849 / 45 / 0
Nieprzeczytany post autor: lucyper2 »
pracownicy - nie wydaje mi sie zeby zarabiali jakies krocie, pewnie nieznacznie wiecej (o ile w ogole) niz sprzedawcy w centrach handlowych.
Jeśli zarabiają tyle co w innych sklepach to przyznają sobie lub wkrótce przyznawać będą specjalne jednorazowe premie. Oddolna inicjatywa. Z resztą nie wiem, ale taka jest zwykle kolej rzeczy.
Uwaga! Użytkownik lucyper2 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 784 / 28 / 0
Nieprzeczytany post autor: koala »
lucyper2 pisze:
pracownicy - nie wydaje mi sie zeby zarabiali jakies krocie, pewnie nieznacznie wiecej (o ile w ogole) niz sprzedawcy w centrach handlowych.
Jeśli zarabiają tyle co w innych sklepach to przyznają sobie lub wkrótce przyznawać będą specjalne jednorazowe premie. Oddolna inicjatywa. Z resztą nie wiem, ale taka jest zwykle kolej rzeczy.
Jak to? nigdy nie pracowałem w sklepie. Mają jakiś związek zawodowy, sami sobie przyznają czy jak to jest?
ot na temat praw pracowniczych, hehe.
Uwaga! Użytkownik koala nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 447 / 19 / 0
Nieprzeczytany post autor: electrofreak »
wczoraj w klubie było tak najarane smoking blendami, że siekiera ;] wyczulem ex sesa, spajsy i kilka mi nie znanych - popularność rośnie dziko...
  • 930 / 29 / 0
Nieprzeczytany post autor: tehacek »
[quote="koala"]
przede wszystkim]

niech sprzedają tam co chcą, tylko błagam, niech nie będą to rc.

wyobrazcie sobie ze na jakiejs imprezie, na 2 tys ludzi, powiedzmy 100 jest na diablo czy innym gownie z bzp.
teraz wyobrazcie sobie, ze na takiej samej imprezie, 100 ludzi jest ostro wyjebanych DOC. macie dobrą wyobraźnie?
ja rozumiem, jakieś MDPV (o, to akurat dobrze by szlo), ale nie kurwa fenetyloaminy :(
  • 1069 / 12 / 0
Nieprzeczytany post autor: anonimus »
mam pytanko jak wygląda koperta w której przychodzi zamowienie? chcialem zamowic sobie mind candy (jaka jest wasza opinia o tych pillach?) jest na kopercie logo dopalaczy lub cos podobnego? chcialem zamowic sobie ale stara ostatnio mi powiedziala ze handluje narkotykami i stąd mam tyle kasy %-D i jak zobaczy paczke to zapyta co tam jest ...
"Po prostu wybieram lepsze zło."

Od jutra rzucam.
  • 784 / 28 / 0
Nieprzeczytany post autor: koala »
@Verv: ahaa! To ja sobie też takie premie nie raz przyznawałem, i to bez zatrudnienia, heheh, to do związku zawodowego sprzedawców się nadaję.

Nie chodziło mi tylko o rc sensu stricto, fenylolo, tryptaminy (też jestem tu zwolennikiem szarej strefy), ale ogólnie, jakby to nazwać, narkotyki designerskie, projektowane. To się dopiero rozkręca. Popyt jest duży, pompują się więc duże pieniądze, firmy tworzące te produkty będą je rozwijać i projektować nowe. Wydaje mi się, że po obecnym podejściu "robimy tak, by kopało" zaczną się bardziej finezyjne konstrukcje.

A orientuje się ktoś jak jest z produktami, które spylają dopalacze, za granicą? Jak tam ukształtowały się trendy? Zainteresowanie zanikło całkowicie, bardzo spadło czy też legalne dragi weszły w społeczny krwiobieg? Jakoś nigdy nie zwracałem za granicą uwagi na takie pierdoły, wiadomo że chce się innych rzeczy.
Uwaga! Użytkownik koala nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 849 / 45 / 0
Nieprzeczytany post autor: lucyper2 »
[quote="tehacek"]

niech sprzedają tam co chcą, tylko błagam, niech nie będą to rc.

wyobrazcie sobie ze na jakiejs imprezie, na 2 tys ludzi, powiedzmy 100 jest na diablo czy innym gownie z bzp.
teraz wyobrazcie sobie, ze na takiej samej imprezie, 100 ludzi jest ostro wyjebanych DOC. macie dobrą wyobraźnie?
ja rozumiem, jakieś MDPV (o, to akurat dobrze by szlo), ale nie kurwa fenetyloaminy ]
A co tam sprzedają, jak nie RC?

DOC, jako przykład typowej typowej fenetyloaminy? A 2CD, 2CC, pochodne meskaliny, czy przede wszystkim MDMA to co? Jakoś nic się strasznego nie działo gdy niedawno przeszła fala dropsów z 2CB (myszki). DOC, kwas i inne silniejsze halucynogeny również nadają się na imprezy. Takie bardziej leśnonamiotowopartyzanckie imprezy trance, ale zawsze.

Mam nadzieję, że akurat MDPV nie trafi do takich sklepów i szybko z nich znikną wynalazki od AMHICO. To nie są zabawki dla początkujących.

PS. Drag ma rację - koperta taka, że proszę siadać.
Uwaga! Użytkownik lucyper2 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
ODPOWIEDZ
Posty: 103 • Strona 5 z 11
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi

Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.

[img]
Farmakoterapia przewlekłego bólu w USA – nowy i nie do końca bezpieczny wzorzec

Okryte złą sławą leki opioidowe przez lata stanowiły w USA. fundament farmakoterapii przewlekłych dolegliwości bólowych. Naukowcy z Uniwersytetu Michigan zdecydowali się sprawdzić czy opioidy są nadal tak często wykorzystywane w leczeniu chronicznego bólu.

[img]
Medyczna marihuana – brak dowodów, by pomagała w zaburzeniach i uzależnieniach?

Naukowcy z Australii i Wielkiej Brytanii przejrzeli kilka baz danych, poszukując w nich recenzowanych artykułów naukowych opublikowanych pomiędzy 1 stycznia 1980 roku a 13 maja 2025 roku, w których opisano wyniki badań dotyczących przede wszystkim wpływu leczenia kannabinoidami na zaburzenia psychiczne i neurorozwojowe oraz uzależnienia. W ten sposób znaleźli i przeanalizowali wyniki 54 randomizowanych badań obejmujących blisko 2500 uczestników. Wyniki metaanalizy, opublikowane właśnie w Lancet Psychiatry, są dość rozczarowujące dla entuzjastów medycznej marihuany.