Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 3616 • Strona 336 z 362
  • 2532 / 602 / 0
Znaczy leciał już jakis czas.Jak lecisz dłużej to jesteś tak wymęczony,że możesz właśnie jebnac kreskę (ktora już nie działa) i zaraz iść spać.
Uwaga! Użytkownik Atro nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 49 / 19 / 0
To, że zasnął to jeszcze nic wielkiego… bardziej ciekaw jestem czy będzie sie dało go obudzić bez przypału
Uwaga! Użytkownik przeCZOLG nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 84 / 18 / 0
Taka sytuacja mi się przypomniała dzisiaj.
Stoję przed szkołą na fajce. Szkoła w samym sercu miasta. Nagle podbija do nas taki patolog, łezka koło oka te sprawy. Gada jakieś kocopoły, wozi się itd. Mówi też,że któryś z nas ma mu skoczyć do kiosku po lufkę. Ja mówię do niego żeby sobie sam poszedł. Koleś spojrzał się krzywo i myślałem, że zaraz mi wypłaci lepę, ale nie za to powiedział, że jak mu kupię to da nam zajarać cracku XD.
Dobra dla świętego spokoju ide, drugi kumpel się ulatnia obsrany.
Daje mu lufe, on gada "to chodźcie na klatkę zajarać". Włazimy na jakąś obdrapaną klatkę. Patus mówi, że chce jeszcze 50 zł xD Ja nic nie mam, zresztą i tak typowi nie ufam. Ziomek daje mu siano. Pato wklada jakiś kryształek,palimy. Wziąłem może 2 buchy. Kolega gada z łysym,który obiecuje mu jakieś kontakty z ludźmi z miasta. Wreszcie zwijamy się z kumplem z powrotem na lekcję. Szło się jakoś lekko, ale to chyba wszystko z efektów tego hehe 'kraka'. Wieczorem ziomek miał się jeszcze ustawić z patusem w jakimś klubie, celem poznania "śmietanki towarzystwa". Suma sumarum: kolega stracil 50dych i nikogo nie poznał,bo Patus nie przyszedl.
Jebem ti pičku materinu
  • 4603 / 2215 / 1
Opowieść o tym jak wiek i nadmiar leków wpływają na człowieka.


Listopad zeszłego roku. Duża konferencja naukowa, Mnóstwo wykładów, prelegentów, tematów, kilka sal wykładowych itd.
Na jednej z nich temat mnie bardzo interesujący osobiście (nowe opcje lecenia choroby na którą sam choruję).
Siadam, komp, do notowania gotowy (dodatkowo zapis dźwięku).

Starsza Pani zaczyna
"... Dziękuję szanownym gościom na przybycie na dzisiejszy wykład na temat "choroby A".
W szczególności chciałam podziękować....
Typowe sztampowe rozpoczęcie wykładu, gdzie wymienienia ludzi, którym dziękuje osobiście za wkład w jej ostatnie badania, dziękuje rodzinie, córce (także lekarce), pracownikom jej instytutu badawczego (część ludzi jest na sali, więc kłaniają się i oklaski.
Następuje dalej opis właściwej choroby, jej klasyfikacja, zaszeregowanie, status prawny itd.
Po czym po sformułowaniu:
"na jej skutek wielu pacjentów...."
następuje pauza, Pani przewraca kartkę, zagląda na nią, odkłada i bez żadnego, absolutnie żadnego zdziwienia, czyta dalej:
"... Dziękuję szanownym gościom na przybycie na dzisiejszy wykład na temat "choroby A".
W szczególności chciałam podziękować....
Znowu przeczytała kartkę numer 1 po raz drugi.

Po czym, jak niby nigdy nic przeszła do kartki numer 2. Którą przeczytała????? Zgadnijcie? Macie rację!!! 2 razy!

Następnie dwa razy przeczytała kartkę numer 3, numer 4 i o zgrozo numer 5, 6 i 7.
Szczęściem w nieszczęściu, na stronie numer 8 były wykresy i tabele i tutaj po 58 minutach wykładu zorientowała się, że wykresy na następujących po sobie kartkach są identyczne. Także odłożyła tę kartkę.

Na koniec przeszła do podsumowania i podziękowań z imienia i nazwiska, które znajdowały się na kartkach 9. 10 i 11.

Jak myślicie? Czytała dalej podwójnie?
ALEŻ oczywiście MACIE RACJĘ!! KAŻDĄ Z TYCH JEBANYCH KARTEK PRZECZYTAŁA PO 2 RAZY.

Oczywiście wymienione osoby 2 wstawały, otrzymały 2x oklaski i 2 razy Pani profesor na zakończenie podała czerstwy jak bagietka o 18:30 w niedzielę, kawał w którym "baba przychodzi do lekarza"


Można by się śmiać, można by powiedzieć, że wiek swoje robi i że skleroza i demencja mogą się trafić każdemu.

TRZEBA JEDNAK PŁAKAĆ I TO ŻEWNYMI ŁZAMI!!!!

Pani profesor w marcu została mianowana Krajowym Konsultantem w swojej dziedzinie. Jest pełnomocnikiem Ministra Zdrowia ds wdrażania nowoczesnych metod i rozwiązań diagnostyczno-badawczych. Jest biegłym sądowym w najważniejszym sądzie okręgowym i apelacyjnym w kraju (Wawa), regularnie występuje w sądzie i pisze opinie, które decydują o losie dziesiątek oskarżonych rocznie i o zgrozo!!! Egzaminuje lekarzy w czasie robienia specjalizacji 1 i 2 stopnia z jej dziedziny! (jest przewodniczącą komisji w CMKP)

Siedząc na kolejnym wykładzie stwierdziliśmy że jej "cmentarzyk rozrósł się w ostatnich miesiącach do poziomu Arlington!.



PS. To stare próchno jest nie do ruszenia, bo od lat 80tych leczyło Matkę słońca Narodu i zapewne same Słońce Narodu i jego brata Jarkacza w poradni rejonowej na Żolibożu. Potem oczywiście awansowała itd, ale znajomość i "zaufanie" do takiej specjalistki pozostało.


Piszę to dlatego, że rozmawiałem ostatnio z kolegą, który w kwietniu kończył specjalizację 2 stopnia i w czasie spotkania z komisją wspomniana Pani zasnęła w trakcie jej obrad i wydawała dzięki jakby chrapała!!!. <sic!> Nikt z tym nic nie zrobił (brak kamer i zapisu audio-video obrad). Wiceprzewodniczący komisji egzaminacyjnej gdy zauważył ten fakt, powiedział:
Proszę się nie rozpraszać i kontynuować. MY lekarze, częstokroć w trudniejszych warunkach musimy pracować. Prawda? No więc? KOŃCZY już Pan? Czy może chce Pan JESZCZE coś dodać we wzmiankowanym temacie?... Choć wydaje Mi się to zupełnie niepotrzebne, gdyż Pani Profesor (śpiąca królewna) podpisała wcześniej Pańską nominację, a My także nie wnosimy sprzeciwu, bądź zdań odrębnych.


Jak ten program ministerialny się nazywał?
"Pacjencie lecz się sam"
  • 377 / 112 / 0
Opowiem historię o moim dobrym ziomku co lubi czasem przesadzić z alko . Nazwę go Rzyguś, żeby nie zdradzać imienia.
Generalnie to on już wtedy od dwóch dni był pijany non stop , to był początek dnia trzeciego poszliśmy do żabki on kupił sobie browarka , mi się jeszcze nie chciało pić bo za wcześnie. Rzyguś w drodze na ławkę przed naszym blokiem wyrwał dwa kwiaty i włożył sobie za uszy. Podchodzi do nas jakiś typ, najpierw pyta o zapalniczkę Rzyguś mu pożyczył,a potem typ pyta czy mamy ogarnąć kryształ xdddd. My takie że no nie za bardzo i sobie poszedł . Jakiś czas po powrocie Rzyguś spytał czy mu pomogę mu trafić do paczkomatu to i po drodze się do stokrotki skoczy po alko znowu . Tam pokłucił się z kasjerką o to że nie chciała sprzedać jakimś młodym chłopakom energetyków . Ona mówi mu że teraz nie można , a on że łamanie prawa jest bardzo fajne i lubi to robić xddd. Nawet ludzie w kolejce już bekę z tego mieli. Po jakimś czasie wpadł jeszcze jeden ziomek i jego dziewczyna , mieliśmy wybrać się do takiego lasku na bunkry . Po drodze znowu stokrotka . Obyło się bez kolejnej awantury , aczkolwiek śmiechłem gdy około 13-14 wchodząc do sklepu powiedział dobry wieczór, bo miał okulary przeciwsłoneczne i nie ogarnął że jest tak wcześnie. Na miejscu zaczął najpierw przytulać się do jakiegoś drzewa. Potem weszliśmy do bunkrów to zaczął coś gadać o Żydach ale nie mam pojęcia o co mu chodziło bo to już był taki bełkot że co piąte słowo dało się odszyfrować. W pewnym momencie widzieliśmy jakąś wycieczkę która pojawi się jeszcze w tej opowieści. Stwierdziliśmy że chyba czas wracać, bo każdy jeszcze miał jakieś plany na wieczór. Mięliśmy zejść z górki , to Rzyguś zaczął z niej zbiegać , więc ja krzyczę :" zwolnij trochę bo przyjebiesz w gałąź "- oczywiście przyjebał głową w gałąź , a potem widziałem chyba najbardziej fartowną sytację w życiu , jakby upadł z 2cm w lewo to by zajebał głową w kamień który był w tym miejscu dość ostry. Jakiego ja zawału dostałem jak to z daleka zobaczyłem bo myślałem że w ten kamień zajebał. To już był moment że był tak najebany że we 2 go prowadziliśmy żeby się nie wyjebał. I tu pojawia się spowrotem ta wycieczka . Rzyguś mijając dzieci prowadzone przez opiekunów drze się na cały głos :" dzieci oddajcie cześć lucyferowi " , a potem "jestem wszystkimi pokoleniami sithów". My dalej go prowadzimy a ludzie to już mają bekę jadą na rowerze po parku , a tu typ co jest tak najebany że dwie osoby go muszą prowadzić i to około 16 xddd. Udało się nam dojść do mieszkania i położyliśmy go spać , na następny dzień bolała go tylko noga bo coś sobie zrobił xd. Uwielbiam tego człowieka, jak mnie złapie wena to kiedyś opowiem jak próbował podpalić kościół.
"Life pain always sexy"
  • 0 / / 0
Impreza firmowa w restauracji, kolega wziął jaranie.
Wśród uczestników jest Pani chwile przed emeryturą. Kolega częstował wszystkich to ją też.
Mówi, że chętnie spróbuje. Wzięła lufke, spaliła pale buchów i zero kaszlu ani nic. Pytamy się, czy już miała z tym doświadczenie przez ten brak jakiejkolwiek reakcji, a ona mówi:
Dzieci, pierwszy raz to palę. Ale moje ruskie szlugi są mocniejsze od tego, nawet tego nie czuję w gardle xD
  • 2814 / 365 / 0
11 maja 2023DexPL pisze:
Opowieść o tym jak wiek i nadmiar leków wpływają na człowieka.


Listopad zeszłego roku. Duża konferencja naukowa, Mnóstwo wykładów, prelegentów, tematów, kilka sal wykładowych itd.
Na jednej z nich temat mnie bardzo interesujący osobiście (nowe opcje lecenia choroby na którą sam choruję).
Siadam, komp, do notowania gotowy (dodatkowo zapis dźwięku).

Starsza Pani zaczyna
"... Dziękuję szanownym gościom na przybycie na dzisiejszy wykład na temat "choroby A".
W szczególności chciałam podziękować....
Typowe sztampowe rozpoczęcie wykładu, gdzie wymienienia ludzi, którym dziękuje osobiście za wkład w jej ostatnie badania, dziękuje rodzinie, córce (także lekarce), pracownikom jej instytutu badawczego (część ludzi jest na sali, więc kłaniają się i oklaski.
Następuje dalej opis właściwej choroby, jej klasyfikacja, zaszeregowanie, status prawny itd.
Po czym po sformułowaniu:
"na jej skutek wielu pacjentów...."
następuje pauza, Pani przewraca kartkę, zagląda na nią, odkłada i bez żadnego, absolutnie żadnego zdziwienia, czyta dalej:
"... Dziękuję szanownym gościom na przybycie na dzisiejszy wykład na temat "choroby A".
W szczególności chciałam podziękować....
Znowu przeczytała kartkę numer 1 po raz drugi.

Po czym, jak niby nigdy nic przeszła do kartki numer 2. Którą przeczytała????? Zgadnijcie? Macie rację!!! 2 razy!

Następnie dwa razy przeczytała kartkę numer 3, numer 4 i o zgrozo numer 5, 6 i 7.
Szczęściem w nieszczęściu, na stronie numer 8 były wykresy i tabele i tutaj po 58 minutach wykładu zorientowała się, że wykresy na następujących po sobie kartkach są identyczne. Także odłożyła tę kartkę.

Na koniec przeszła do podsumowania i podziękowań z imienia i nazwiska, które znajdowały się na kartkach 9. 10 i 11.

Jak myślicie? Czytała dalej podwójnie?
ALEŻ oczywiście MACIE RACJĘ!! KAŻDĄ Z TYCH JEBANYCH KARTEK PRZECZYTAŁA PO 2 RAZY.

Oczywiście wymienione osoby 2 wstawały, otrzymały 2x oklaski i 2 razy Pani profesor na zakończenie podała czerstwy jak bagietka o 18:30 w niedzielę, kawał w którym "baba przychodzi do lekarza"


Można by się śmiać, można by powiedzieć, że wiek swoje robi i że skleroza i demencja mogą się trafić każdemu.

TRZEBA JEDNAK PŁAKAĆ I TO ŻEWNYMI ŁZAMI!!!!

Pani profesor w marcu została mianowana Krajowym Konsultantem w swojej dziedzinie. Jest pełnomocnikiem Ministra Zdrowia ds wdrażania nowoczesnych metod i rozwiązań diagnostyczno-badawczych. Jest biegłym sądowym w najważniejszym sądzie okręgowym i apelacyjnym w kraju (Wawa), regularnie występuje w sądzie i pisze opinie, które decydują o losie dziesiątek oskarżonych rocznie i o zgrozo!!! Egzaminuje lekarzy w czasie robienia specjalizacji 1 i 2 stopnia z jej dziedziny! (jest przewodniczącą komisji w CMKP)

Siedząc na kolejnym wykładzie stwierdziliśmy że jej "cmentarzyk rozrósł się w ostatnich miesiącach do poziomu Arlington!.



PS. To stare próchno jest nie do ruszenia, bo od lat 80tych leczyło Matkę słońca Narodu i zapewne same Słońce Narodu i jego brata Jarkacza w poradni rejonowej na Żolibożu. Potem oczywiście awansowała itd, ale znajomość i "zaufanie" do takiej specjalistki pozostało.


Piszę to dlatego, że rozmawiałem ostatnio z kolegą, który w kwietniu kończył specjalizację 2 stopnia i w czasie spotkania z komisją wspomniana Pani zasnęła w trakcie jej obrad i wydawała dzięki jakby chrapała!!!. <sic!> Nikt z tym nic nie zrobił (brak kamer i zapisu audio-video obrad). Wiceprzewodniczący komisji egzaminacyjnej gdy zauważył ten fakt, powiedział:
Proszę się nie rozpraszać i kontynuować. MY lekarze, częstokroć w trudniejszych warunkach musimy pracować. Prawda? No więc? KOŃCZY już Pan? Czy może chce Pan JESZCZE coś dodać we wzmiankowanym temacie?... Choć wydaje Mi się to zupełnie niepotrzebne, gdyż Pani Profesor (śpiąca królewna) podpisała wcześniej Pańską nominację, a My także nie wnosimy sprzeciwu, bądź zdań odrębnych.


Jak ten program ministerialny się nazywał?
"Pacjencie lecz się sam"
@DexPL Dexiu jeśli chodzi o lekarzy to już absolutnie mnie nic nie zdziwi , kiedyś Ci pokazałem z czym walczę ( zdjęcia) i lekarze byli bezradni nie wiedzieli co zrobić by mi pomóc no i nadeszła pandemia człowiek wkońcu zaczął mieszkać w domu i wiedziałem ze to jest ten czas czy etap ze jak sam nic nie zrobie z tym to będę leżał ale w innym miejscu no i minęły 2lata moze troszkę więcej i w lutym 2022r trafiłem na oddział ( z powodu swojej choroby tych ogromnych ran co miałem po chemioterapii itp i ogólnie na kontrole czy choroba postępuje itp ) no i tam na tyle mnie " lubią " bo wiedzą ze mam problemy by spać itp i zawsze daja mi oddzielną sale co jest w sunie plusem a czasem minusem bo nie ma z kim gadać. Ale do rzeczy oglądają mnie po 2 latach przerwy i oglądają moja klatkę piersiową i są w takim szoku ze wołają wszystkich lekarzy itp i pytaja co zrobilem ze to wygoilem przecież Panu ciało gniło serce bylo widać a teraz tylko blizna ogromna a ja mowie ze peptydy stosowałem w sposób ( prób i błędów) itp a oni co to sa peptydy ? 😅 ja biorę telefon duckduckgo i im pokazuje palcem jak małym dziecią co to i jak itp i to chyba dla nich bylo jeszcze większym szokiem ..
  • 3644 / 600 / 1
Wobec tego krajowej pani konsultant, biegłej sądowej, życzymy szybkiego przejścia w stan spoczynku. Wiecznego. dla dobra społeczeństwa
"Które dragi brać, żeby nie musieć brać żadnych dragów?"

"Rutyna to rzecz zgubna "
  • 184 / 34 / 0
15 czerwca 2023ListyDoMDMA pisze:
Opowiem historię o moim dobrym ziomku co lubi czasem przesadzić z alko . Nazwę go Rzyguś, żeby nie zdradzać imienia.
...Uwielbiam tego człowieka, jak mnie złapie wena to kiedyś opowiem jak próbował podpalić kościół.
Ej, ale nie badz taki. Opowiadaj. Ja juz polubilem Rzygusia.
  • 377 / 112 / 0
A więc tak był to sylwester 1,5 roku temu robiliśmy imprezę w mieszkaniu, Rzyguś przyszedł ubrany w mundur rosyjski , jak szliśmy po alko wszyscy mu się z jakiegoś powodu kłaniali, gdy byliśmy w sklepie wrócił się po taką dość sporą racę fajerwerków i powiedział że będzie nimi strzelał w kościół, ale wszyscy wtedy uznali to za żart .... Przed północą wyszliśmy , wyprzedził nas i stanął przed tym kościołem . To był jeden z najbardziej bekowych widoków w moim życiu : Rzyguś w rosyjskim mundurze , że szlugiem w mordzie , celujący racą fajerwerków trzymaną w rękach w kościół i to co go powstrzymało to był fakt że był zbyt najebany żeby trafić zapalniczką w lont. Potem go jakoś uspokoiliśmy i odpaliliśmy te fajerwerki normalnie ,a on uklęknął i zamknął oczy. Potem powiedział że wyobrażał sobie w tym momencie że ten kościół płonie. Następnie idąc na CPN po wódę jeszcze próbował iść ulicą na zderzenie czołowe z samochodem a na miejscu chyba z 4 razy pytał o tą samą wódkę a oni że tej nie mają
"Life pain always sexy"
ODPOWIEDZ
Posty: 3616 • Strona 336 z 362
Newsy
[img]
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci

Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.

[img]
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią

Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.

[img]
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka

W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.