Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
ODPOWIEDZ
Posty: 3169 • Strona 317 z 317
  • 496 / 65 / 0
01 lipca 2026Stteetart pisze:


Ps. Procesy które nami rządzą są te same.
ten sam silnik nie oznacza, iż każdy jedzie na tych samych obrotach. geny i to, co człowiek przeszedł, robią różnicę w tym, jak mocno komuś siadł układ nagrody i jak zareaguje na tą samą metodę. innymi słowy z tego, że mechanizm jest wspólny dla wszystkich, nie wynika, iż jedna recepta zadziała na każdego. tak więc sprzedawanie tego jako uniwersalne rozwiązanie jest niebezpieczne, bo ktoś naprawdę wypalony spróbuje, nie zadziała, i zamiast szukać innej formy pomocy, to dojdzie do wniosku, że jest nieodwracalnie zepsuty.
  • 71 / 29 / 0
Z tym akurat się zgadzam – nie ma jednej recepty dla wszystkich. Różnimy się genetyką, historią życia, nasileniem objawów i tym, czy mówimy o anhedonii wynikającej z depresji, wypalenia, uzależnienia, przewlekłego stresu czy czegoś somatycznego.

Natomiast to nie zmienia faktu, że układ nerwowy działa według tych samych zasad biologicznych. Adaptacja do ciągłej wysokiej stymulacji, neuroplastyczność czy uczenie się przez nagrodę nie są indywidualnymi teoriami, tylko podstawowymi mechanizmami. Różnica polega na tym, jak długo trwa powrót do równowagi i jakie bodźce są potrzebne, żeby ten proces ruszył.

Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś z tego wyciąga dwa skrajne wnioski: albo "to zadziała każdemu", albo "skoro nie zadziałało od razu, to jestem nie do naprawienia". Oba są błędne.

U części osób wystarczy zmiana stylu życia i stopniowe ograniczenie nadmiernej stymulacji. U innych potrzebna będzie psychoterapia, leczenie farmakologiczne albo diagnostyka w kierunku zaburzeń somatycznych. To nie są wykluczające się drogi.

Dlatego nie uważam, że mówienie o odbudowie wrażliwości układu nagrody jest "sprzedawaniem uniwersalnego rozwiązania". To raczej opis jednego z mechanizmów, który u wielu osób odgrywa istotną rolę. Tylko nie należy go przedstawiać jako jedynej przyczyny ani jedynego sposobu wyjścia z anhedonii.
  • 9676 / 1907 / 2
wczorajnanawacin pisze:
01 lipca 2026Stteetart pisze:


Ps. Procesy które nami rządzą są te same.
ten sam silnik nie oznacza, iż każdy jedzie na tych samych obrotach. geny i to, co człowiek przeszedł, robią różnicę w tym, jak mocno komuś siadł układ nagrody i jak zareaguje na tą samą metodę. innymi słowy z tego, że mechanizm jest wspólny dla wszystkich, nie wynika, iż jedna recepta zadziała na każdego. tak więc sprzedawanie tego jako uniwersalne rozwiązanie jest niebezpieczne, bo ktoś naprawdę wypalony spróbuje, nie zadziała, i zamiast szukać innej formy pomocy, to dojdzie do wniosku, że jest nieodwracalnie zepsuty.
XD serio ? Porównuje z człowieka do silnika ? Nie rób jaj.
I tyle wyciągnąłeś z tego posta ? Wskaż mi jedna uniwersalna radę jaką ktoś dostał. Jedna. Zacytuj posta i podkresl to wielkimi literami na czerwono. Ewentualnie wróć do szkoły i czytaj ze zrozumieniem.
Wchodzić i głosować
https://hyperreal.info/talk/viewtopic.php?t=77897&start=700
Mile widziane krótkie uzasadnienie.
  • 2093 / 512 / 0
01 lipca 2026Stteetart pisze:
29 czerwca 2026KapitanAizen pisze:
No przecież nie mówię o pustym napędzie. Tylko o tym, że robisz rzeczy bo nie masz anhedonii. A nie, że nie masz anhedonii bo robisz rzeczy. Koleś bez nóg nie chodzi na spacery dlatego, że nie ma nóg. A nie dlatego nie ma nóg, że nie chodzi na spacery.
Nie rozumiemy się, bo nie czytasz tego co pisze. Ja piszę o całkiem innym postrzeganiu życia które wyciąga ludzi z depresji czy anhedronii a Ty czytasz to bezpośrednio. Nie chodzi o chodzenie po górach, modlitwę czy cokolwiek innego.
Chodzi o to jak działa mózg i człowiek i jak to oeganizujesz. Nie idziesz od razu na mont blanc tylko ogarniasz wyjście z domu pod blok, kolejny dzień to wyjście do sklepu, potem parku itd.
Tak samo stawianie sobie celów, realizowanie planów itd.
Ale wielu ludziom nic nie da to wyjście przed blok jak mają anhedonię. Czy postawienie sobie celów. Bo realizacja celu nie daje radości. Tak jak niedowiezienie celu nie daje smutku. To jest obojętność. I nie ważne co sobie tam ktoś wyznaczy to do czasu kiedy coś nie zmieni fizycznie stanu organizmu np. poziomu neuroprzekaźników to można tkwić w zawieszeniu.

Mi się od razu zapala lampka ostrzegawcza jak ktoś w jakaś metodę jest tak wpatrzony jak Ty. Czy to keto, czy psychoterapia, czy wyznaczanie sobie celów itp.
Jest wiele dróg i dla każdego coś innego będzie lepsze.

Znam ludzi, którym pomogła terapia, znam ludzi którym pomogło SSRI, znam ludzi, którym pomógł Bóg, stymulanty, znam ludzi którzy próbowali niemal wszystkiego chodzą od terapeuty do terapeuty i po psychiatrach od lat i jest z nimi źle.

Mam lek, który na mnie działa. Więc się tym cieszę. A martwić się tym, że może kiedyś przestać to jak martwić się tym, że może kiedyś stracę pracę, albo złamię nogę. Jak mi się przytrafi to będę się martwił. Tym bardziej, że mózg jest neuroplastyczny i jak ktoś wpadnie w rytm robienia rzeczy i cieszenia się nimi po lekach to potem nawet po odstawieniu często to się utrzymuje.
  • 5333 / 958 / 0
@KapitanAizen znam ten stan, też kiedyś byłem w tym miejscu myślałem że znalazłem remedium byłem zadowolony, jednak 150mg po jakimś czasie już nie pamiętam dokładnie nagle przestało działać... Zwiększyłem do 300mg i dostałem tachykardii, od tamtego momentu leczę się już na nadciśnienie. Nie zniechęcam Cię i życzę powodzenia, też kiedyś miałem okazję zaznać stanu gdzie czułem się jak normalny człowiek dzięki bupropionowi i nagle czar prysł to było jak kubeł zimnej wody na głowe...

Nie pij kawy, ja pilem wtedy rano i po obiedzie pamiętam, na pewno to tez miało wpływ.

Zabawne że przed bupropionem przerabiałem wynalazki jak hexeny w workach po 5g a jak przestałem ćpać i zacząłem się leczyć dostałem bupropion to on mnie załatwił na cacy. Leczę nadciśnienie tętnicze od tamtego momentu bo niestety już nie udało się bez leków wrócić parametrów.
Wszystko co pisze to fikcja literacka która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, historię opisywane na forum to moje sny.
  • 2093 / 512 / 0
Właśnie przestałem pić kawę bo i tak mam energię. Chociaż wypijam dziennie ~4 litry coli zero więc tam z tego 400 mg kofeiny jest, ale to i tak mało jak na mnie.
A jak bierzesz teraz leki na ciśnienie to nie myślałeś żeby wrócić do bupropionu? Sam bupropion nie zwiększa jakoś istotnie ryzyka naczyniowego z tego co kojarzę. Popatrz sobie jakieś meta analizy jak to wygląda. Może nie ma powodu, żeby unikać.
  • 5333 / 958 / 0
@KapitanAizen Nie bylo by problemu, ja biorę już lata 5mg nebiwololu brałem na nim praktycznie każdy stymulant od amfy przez mefedron po vapo alfy i to w chorych dawkach a nie odczułem do dziś żadnych skutków tego mixu także na pewno bym mógł wejść znów na bupropion tyle że aktualnie to jest już inna sytuacja i mógłby jedynie zaszkodzić w sytuacji gdzie moim problemem teraz nie jest anhedonia czy depresja a mam problem z bezsennością, lękami i niepokojem. Także kompletnie nie jest to sytuacja gdzie bym zaczął brać bupropion bo w takiej sytuacji to by tylko pogorszył mój stan. Wtedy go dostałem jako substytut żeby nie ćpać, lekarz uznał że to będzie dobry pomysł i spróbujemy chociaż to były jeszcze czasy gdy psychiatrzy tak chętnie jak dziś ndri nie pisali, musiałem sam wykupic sobie bupropion, dostarczyła siostra go do psychiatryka i pielęgniarki miały karteczkę z opisem co i jak bo pierwszy raz na oczy ten lek widziały i na opakowaniu moje imię i nazwisko %-D łącznie taka sielanka trwała dwa czy trzy miesiące łącznie z pobytem chyba 3 tygodnie nim ocenili że dobrze reaguje i można mnie wypuścić, czułem się sobą i miałem motywację by poukładać życie, nie myślalem o cpaniu lekarz miał rację, a koniec już znasz.

Także życzę powodzenia, uważaj na prawdę na te kofeinę radziłbym te cole też odstawić ale decyzja należy do Ciebie.
Wszystko co pisze to fikcja literacka która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, historię opisywane na forum to moje sny.
  • 308 / 33 / 0
@Stteetart
Dobrze mówi trzeba nauczyć się kontrolować swój mózg i zrozumieć stan, chorobę jak ona funkcjonuje z strony behawioralnej. Wiadomo nie każdy może z różnych przyczyn, ale lepiej wpierw zacząć z tej strony. Jak mamy już jakąś zaawansowaną depresję co ludzie ściany drapią bądź lęki co myślimy o s to wtedy farmakoterapia jest konieczna dla bezpieczeństwa osoby chorej jak również bliskich. Jak ktoś się czuje tak że wstanie z łóżka to lot na Marsa i w głowie tylko wizja okna na 10 piętrze to psychiatra obowiązkowo. Każdy przypadek jest indywidualny.
Ciocia mi opowiadała że popadła w ciężką depresję przez rozpad związku to myślała żeby jak najszybciej się zabić drapała ściany rodzina ją uratowała takiej osobie nie przegadasz że musi iść pobiegać. Leczyli ja Clonazepamum kiedyś psychiatrycznie praktycznie każdego tak co do dziś go bierze(50 lat około) . Można gdybać ale finał jest taki że żyje ma się dobrze ale no uzależnienie zostało. Może byłoby lepiej, albo może byłby ten najgorszy scenariusz, dlatego nie negujmy farmakoterapii.
  • 71 / 29 / 0
Mam wrażenie, że w tej dyskusji umyka jeszcze jedna rzecz.

Często zakłada się, że problemem w anhedonii jest brak motywacji. A moim zdaniem u wielu osób problem leży głębiej – w zaburzeniu przypisywania wartości bodźcom.

Mózg cały czas dokonuje czegoś w rodzaju kalkulacji: "czy warto zużyć energię na tę czynność?". Jeśli wszystko jest oceniane jako mało istotne albo kompletnie obojętne, to brak działania nie wynika z lenistwa ani z błędnych przekonań. To jest logiczna konsekwencja tego, że układ odpowiedzialny za ocenę wartości działa nieprawidłowo.

Dlatego dwie osoby mogą wykonać dokładnie tę samą czynność, a efekt będzie zupełnie inny. Jedna po spacerze pomyśli: "było nawet przyjemnie, jutro znowu wyjdę". Druga wróci i stwierdzi: "nic nie poczułem". Zachowanie było identyczne, ale mózg przypisał mu inną wartość.

I właśnie dlatego samo "rób mimo wszystko" czasem działa, a czasem nie. Jeżeli układ wartościowania jest tylko osłabiony, powtarzanie aktywności może stopniowo go przestroić. Jeśli jest mocno zaburzony – przez depresję, przewlekły stres, uzależnienie czy inne czynniki biologiczne – najpierw trzeba przywrócić jego zdolność do reagowania. Dopiero wtedy te same działania zaczynają przynosić efekt.

Może właśnie dlatego istnieje tyle pozornie sprzecznych historii. Ludzie nie opisują różnych mechanizmów. Opisują różne etapy tej samej choroby.
ODPOWIEDZ
Posty: 3169 • Strona 317 z 317
Artykuły
Newsy
[img]
Niebezpieczny proceder na lotniskach. Tak działają przemytnicy narkotyków

Przestępcy znaleźli nowy sposób na przemyt narkotyków, wykorzystując do tego dane nieświadomych pasażerów samolotów. Proceder polegający na podmianie zawieszek bagażowych z nazwiskami klientów linii lotniczych ujawniły kanadyjskie media. O ustaleniach kanadyjskiej stacji CTV News pisze też amerykański serwis podróżniczy Travel + Leisure.

[img]
Psylocybina i medytacja w jednym badaniu klinicznym

USC uruchamia pierwszy w swojej historii kliniczny eksperyment z psylocybiną. Badanie finansowane przez agencję ARPA-H sprawdzi, czy ośmiotygodniowy trening uważności wzmacnia efekty terapii psylocybinowej u zdrowych dorosłych – i co to może oznaczać dla przyszłości psychiatrii.

[img]
Prokurator częstował ciastkami z marihuaną. Zapadł wyrok

Przed Sądem Rejonowym w Lublinie zakończył się proces Bartosza F., prokuratora z Wrocławia oskarżonego o podanie kobiecie środka odurzającego w postaci ciastek z THC. Sąd uznał go za winnego i orzekł wobec niego grzywnę oraz pięcioletni zakaz zajmowania stanowiska prokuratora.