Jeśli jesteś politoxy, i masz uzależnienie krzyżowe od wszystkiego, to raczej masz wyjebane na problemy życiowe, problemem jest zdobycie towaru.
Jak już minie fascynacja tym popierdolonym podziemnym światem do którego dostało się bilet wraz z "pierwszym razem" to bycie politoxy jest najbardziej rozsądnym (na ile to możliwe) rozwiązaniem. To jakby moje emocje krzyczały spod tafli wody, niby są ale moge je olać. Nie znaczy to, że mam kręgosłup moralny z gumy ale to co spierdoliłem to moje a czas leci.
Do dziś wybieram numer Grzesia, chociaż leży w grobie
Znów umarło kilka osób, ja tylko czekam na swą kolej
My tylko czekamy w kolejce"
"Do mniejszych dawek trzeba dorosnąć"
Po 12 latach codziennej zabawy z alkoholem, kiedy już depresja i lęki zaczynały mnie wyniszczać dałem sobie spokój na 3 lata od piwa.
Doszły leki na depresje, lęki, serce, nadciśnienie, nerki.
Kolejna "używka" która mi pomogła to wszelakie sterydy, też miałem wyjebane jakiś czas na wszystko i kopa do życia ale agresja się pojawiała więc musiałem odstawić, ale miałem wywalone na wszystko i ta pewność siebie też była bo i efekty pracy na siłowni były. Kolejna używka :
Spróbowałem amfy.. miłość od pierwszego "wciągnięcia".. nigdy nie zapomnę o niej choć już dawno nie biorę, amfa brana codziennie dawała mi takie wyjebanie na wszystko, w dodatku zaliczyłem kilka panienek a ja zawsze byłem nieśmiały i wstydliwy :D, amfa dała mi powera do życia, do zarabiania pieniędzy, do poznawania nowych ludzi i miejsc, do Uwierzenia w siebie i w swoje możliwości, 1 rok i 2 miesiące codziennie amfa amfa amfa.. O dziwo dopiero po tych 14 miesiącach miałem jej dość. Wymęczenie organizmu. Obecnie 6 miesięcy bez amfy.
Kolejna chyba używka to benzodiazepiny, choć znamy się dosyć krótko, raczej Relanium max 5 mg na dobę, mam wyjebane, bez lęków, bez problemów lecz nie potrafię nic zrobić, mam totalnie wyjebane na wszystko a jak dorzucę zolpidem to Kombo Bezproblemowego Wyjebania na ten otaczający biedny świat, na tą jebaną politykę i ciągłe podwyżki.
Następna używka po której miałem wyjebane to oczywiście Opio. Najpierw lekka koda, potem trampek, sevredol. Bardzo źle wspominam tą używkę ponieważ brałem ją tylko przez miesiąc codziennie i po tym czasie miałem dość, ciągłego zwiększania dawek , może i miałem wyjebane ale baaardzo krótko i w moim przypadku bardzo dużo skutków ubocznych wystąpiło, słabe działanie bo i dawek kosmicznych nie miałem zamiaru sobie fundować a odstawienie moi drodzy kodeiny czy Tramalu w Moim przypadku było 10x gorsze niż odstawienie amfy po ponad rocznym ciągu.
Ale co kto lubi. Ja Tramalu nie wezmę więcej, mam nadzieję, mam wielki uraz do opio.
Pozdrawiam
I thought I was someone else, someone good
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Przebrały drona za ptaka, by przemycać narkotyki do więzienia
Policja aresztowała dwie kobiety, po tym, jak użyły drona przebranego za plastikową wronę do przemytu narkotyków, tytoniu i telefonów komórkowych. Kobiety w ten sposób próbowały szmuglować przez mury więzienia w Luizjanie.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
