Przeglądając fotki z dziś i porównując 2 sztuki, które aktualnie rosną na mojej farmie, doszedłem do wniosku, że... są inne : )
Przychodzą mi do głowy 3 powody takiego stanu rzeczy:
1. To 2 różne odmiany - w pewnym momencie poj..mieszały mi się pestki i już nie byłem pewny, co jest co. Jeśli tak jest, to oczywiście obstawiam, że większa to Amnesia Haze x Durban Poison, a mniejsza Passion #1 x Durban Poison. Taki scenariusz odpowiadałby mi najbardziej.
2. Dwa aż tak różne fenotypy. Patrząc na grubość listków wydaje się to nieco mniej prawdopodobne. Do tego większa jest ciemniejsza i szersza.
3. Rośnie parka - ta opcja nie wyklucza pierwszej i jest oczywiście najmniej pożądaną. Jakoś jednak mam farta do płci i na (dokładnie) 17 krzaków, które przetrwało do kwitnienia, tylko 2 okazały się być chamami. Wydaje mi się, że samicy są bardziej żywotne i odporne, ale to tylko gdybanie poparte raptem 2 sezonami.
Na dniach powinno wyjść z ziemi, co ma wyjść. Nie wiem, czy nie zrobiłem błędu umieszczając 2 kubeczki z kiełkami w zupełnym cieniu (w krzakach). Czy światło nie jest impulsem dla kiełka, żeby wyszedł z ziemi? Jeśli tak, to czy zupełny cień nie przeszkodzi?
Chciałbym porównać z moimi, które dostają nawóz od pierwszych swoich dni.
Na spocie bez zmian. Niestety coś mi zjadło 1 kiełka - znalazłem pestkę z odgryzionym ogonkiem. Postawiłem kubeczki na takich 1.5 krzakach (tak, żeby nie pospadały). Mogłem to inaczej rozegrać, ale człowiek uczy się na błędach.
Mniejszej sztuce zrobiłem jakieś 30-45 minut więcej słońca (którego i tak ma bardzo dużo) łamiąc 2 gałęzie 4 m drzewka od zachodniej strony.
Ogarnięcie inspekcji 2 roślin zajmuje moment więc postanowiłem lepiej rozejrzeć się po terenie. Powoli widać suszę i w jednym miejscu zrobił się taki "basen" odgrodzony od rzeki wąskim i płytkim gardłem. W basenie (jakieś 5 m x 1.5 m) wygrzewały się przy brzegu 3 pstrągi potokowe (jak się później okazało).
Odezwał się we mnie instynkt łowiecki i postanowiłem zapolować na obiad : ) Spokojnie i powoli odgrodziłem basen od rzeki kilkoma większymi kamieniami i odciąłem rybom drogę ucieczki. Potem jakieś pół godziny zabawy w podchody, kilkanaście nieudanych prób wyłowienia ryb rękami (są ekstremalnie śliskie i silniejsze, niż mogłoby się to wydawać :)), ale koniec końców były bez szans.
Jako, że kilku moich kolegów wędkuje, to wiedziałem , jak należy ryby humanitarnie uśmiercić - ogłuszyć i przebić serce. Ryby miały jakieś 40-45 cm. Nie brzydzę się bynajmniej jeść ryb z tej rzeki, bo wiem, że jest bardzo czysta (w zeszłym roku widziałem wielkiego raka, którego obecność jest tylko potwierdzeniem).
Na obiad jutro będą zatem pstrągi, których mięso nawet mi smakuje (choć zdecydowanie wolę ryby morskie). Coś czuję, że jeszcze zapoluję : )
Albo to nadmiar azotu, albo wody. Jutro wykopię ją i zostawię na dobę (akurat ma być upał), żeby wysuszyć ziemię. Miejsce już wybrałem.
Jeśli zobaczę, że problem się rozprzestrzenia, to wymieniam ziemie w donicy (co niechybnie odbije się na tempie wzrostu, ale trudno).
Druga sztuka jest zdrowa i ładnie rośnie. Jak przyszedłem, to wydawało mi się, że widzę delikatny niedobór azotu. Wlałem 1.5 nakrętki Biohumsa do 0.6 L wody i wlałem niecałą połowę - chcę zobaczyć, jak zareaguje.
Wykluła mi się jedna roślinka w kubeczku, a w drugim znalazłem chyba 2 rozwijające się kiełki (albo 2 kawałki 1 kiełka... cholerne mrówki) - pewnie trafił tam razem z ziemią, bo 1 kubeczek właściwie spisałem na straty i część ziemi z niego użyłem. Jutro pewnie się wyjaśni. Postawiłem je na takiej stercie drewna naniesionej przez powódź, by zwiększyć szanse, że przetrwają.
Starsza sztuka wygląda nieco lepiej, niż wczoraj. Zaatakowany czymś listek wyraźnie się podniósł, a roślinka wygląda raczej na zadowoloną. Nie podlewałem nic, bo ziemia jest jeszcze nieco wilgotna.
Wilgoć szczególnie trzyma przy brzegach i na dnie donicy - zbadałem na innej, którą przygotowywałem dla wyklutej dziś sztuki - zrobiłem mieszankę ziemi od nowa. W zasadzie tylko trochę ją podsuszyłem, wymieszałem i dodałem trochę piasku dla rozluźnienia. Na dnie oczywiście 2 cm warstwa kamyczków, żeby woda odpływała. Powiększyłem też nieco 2 dziurki na dnie (teraz do dziury).
Kupiłem po drodze preparat do zwalczania mrówek. Jest to bardzo drobny, biały granulat (niemal jak cukier), którego rozsypałem tak kilka g w pobliżu roślin. Widziałem, że pojedyncze sztuki zainteresowały się tym i zaczęły to wynosić. Generalnie jest ich tam w cholerę - dużych czerwonych, które gryzą od razu, jak tylko wejdą na skórę.
Plan na najbliższy tydzień to transplant 2 większych sztuk do większych donic. Nie wiem, co ja sobie myślałem, kupując tak małe (nie sprawdzałem, ale mają po 6-7 L na oko)...
Planuję nabyć 2 x większe. Muszę tylko poczytać o przesadzaniu roślin doniczkowych, bo nigdy wcześniej się takimi nie zajmowałem.
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Pacjenci szukają ulgi w bólu. Jak zmienia się podejście do medycznej marihuany w Polsce
Logika Valium, a nie LSD: narkotyki, artyści, mieszczaństwo i codzienność do znieczulenia [WYWIAD]
Jak wygląda Luksemburg 2 lata po dekryminalizacji marihuany? Bilans zysków i strat
Kiedy myślimy o luźnym podejściu do marihuany w Europie, przed oczami stają nam holenderskie Coffee Shopy lub portugalska dekryminalizacja. Jednak to Malta i Luksemburg dokonały prawdziwego przełomu legislacyjnego. Latem 2023 roku Luksemburg stał się drugim krajem UE, który oficjalnie wpisał prawo do uprawy konopi w ustawy.
"Pamiątka" z Tajlandii. Portugalczyk wpadł na warszawskim lotnisku
24 kg marihuany miał w swojej walizce Portugalczyk, zatrzymany na lotnisku Chopina w Warszawie. W bagażu 22-latka, który przyleciał z Bangkoku w Tajlandii, znaleziono 42 paczki suszu, których wartość na czarnym rynku oszacowano na niemal 1,2 mln zł. Mężczyźnie grozi grzywna i od 3 do 20 lat więzienia.
Palenie z trzeciej ręki staje się z czasem coraz bardziej szkodliwe
Bierne palenie – narażanie osoby postronnej na oddziaływanie dymu tytoniowego – jest dobrze rozpoznanym zagrożeniem dla naszego zdrowia. Znacznie mniej wiadomo natomiast o „paleniu z trzeciej ręki”, czyli o sytuacji gdy dym z palonego papierosa już wywietrzał, a my wdychamy związki chemiczne, które po paleniu papierosów osiadły na ścianach, dywanach, meblach, firankach czy ubraniach.
