Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 62 • Strona 4 z 7
  • 243 / 7 / 0
NieLubieZielska pisze:
NIGDY NIKOMU O TYM NIE MÓWIĆ
ZACHOWAĆ PEŁNĄ ANONIMOWOŚĆ WSZĘDZIE
czy to nie Ty pisałeś o jakiś ćpuńskich imprezach w hotelu na dexeleet? tak mi się skojarzyło.
poza tym końcówka posta całkiem zgoda
"Drugs are so fucking good... they're soo good. They're actually so damn good that they'll ruin your life. This is how good they are!" Louis C.K.
  • 766 / 136 / 6
Harm reduction. Trochę już napisano na ten temat, niedługo będzie więcej :-)
Harm reduction i rozsądek sposobami na to, drogi użytkowniku substancji psychoaktywnych, byś cieszył się pełnią efektów swych specyfików przez całe życie.

ZERO TOLERANCJI DLA TOLERANCJI!
  • 139 / 11 / 4
hess pisze:
- nie próbować nawet substancji, które ogólnie przyjęte są za silnie uzależniające: ketony, butyr-fentanyl, metamfetamina.

Ogólnie ta zasada jest jak najbardziej ok, ale jest jedno ale. Jak się bierze z głową, wie kiedy przestać to można sobie poużywać od czasu do czasu. Sam jestem sporadycznym użytkownikiem metamfetaminy, biorę raz kilka razy w miesiącu, a raz nie biorę wcale. Nie czuje że mnie to jakoś specjalnie uzależniło. wszystko z głową. ALE WIADOMO, JAK NIE PRÓBOWAŁEŚ, TO LEPIEJ NIE PRÓBOWAC BO TAKIE SUBST. JAK METH, HEL, AMPH TO JUZ NIE SA ZARTY. :old:
Uwaga! Użytkownik kubbka nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 98 / 4 / 0
Serio wierzycie, że zasady, które przyjmiecie na początku przygody z dragami będą obowiązywały za 10 lat? Może jak ktoś zje przysłowiowego kwasa 1x do roku to będzie się trzymał tego rytuału. Ale ten kto polubi substancje łechcące dopaminę (wszystkie depresanty, euforianty, stymulanty) będzie co raz to częściej robił wyjątki od zasad, aż stopniowo, na przestrzeni czasu, prawie niezauważalnie wpadnie ciągu, który będzie trwał już do końca przygody.* Każdy narkotyk działający na układ nagrody uzależnia od pierwszego razu, kiedy poczujemy "magię". Na to nie ma mocnych. Nasze mózgi są tak zaprogramowane z natury żeby szukać sytuacji uwalniających dopaminę (choć Matka Natura niekoniecznie dragi miała tutaj na myśli).

Jedyna zasada która się sprawdza, to nie próbować. Jeśli spróbowałeś i nie bardzo Ci się spodobało - nie próbuj drugi raz. Bo jeśli poczujesz magię - to możesz tylko starać się turlać w dół wolniej.

Myślę że każdy kto siedzi w tym trochę dłużej przyzna mi rację.

Dlatego zwracam się do początkujących (bo to oni zazwyczaj czytają tego typu wątki): Rzuć dragi w pizdu jeśli tylko jeszcze możesz. ZWŁASZCZA jeśli jesteś bystrym, świetnie ogarniającym facetem/kobietą, masz silna wolę, zainteresowania, energię, jaką przyszłość przed sobą i sadzisz ze Ty na pewno się nie wjebiesz. Otaczaj się ciekawymi ludźmi, znajdź sobie pasję, realizuj ją, zarabiaj dużo kasy, albo ucz się żeby móc zarabiać dużo kasy w przyszłości, uprawiaj sport, zbuduj sobie piękne ciało, gotuj, pielęgnuj kwiaty, podróżuj, sadź drzewa, adoptuj psa, pokochaj kogoś i często się kochajcie, miejcie dzieci, uratuj czyjś świat od zagłady, czy rób cokolwiek innego co sprawia ci radość i dzięki czemu jesteś lepszym człowiekiem, a nie pierdol się z narkotykami. Uwierz tym którzy już w tym trochę siedzą i zgodnie twierdzą że to nieporównywalnie więcej zabiera niż daje. I NIE MYŚL ŻE TO SIĘ DA KONTROLOWAĆ, I W DOWOLNYM MOMENCIE ŻYCIA ODSTAWIĆ. Nie da się, natury nie oszukasz.

*Wariantów zakończenia takiej przygody jest kilka. Wszystkie smutne. Jednym z mniej smutnych jest taki, że budzisz się ok 30 roku życia, kiedy straciłeś już dużo ale jeszcze nie wszystko, i po długiej i żmudnej terapii próbujesz przez kolejne lata odbudować swoje życie, które i tak nigdy nie będzie tak dobre jak gdybyś nigdy nie ćpał, a z tyłu głowy cały czas, na zmianę głośniej lub ciszej słyszysz głos : A MOŻE BY TAK PRZYJEBAĆ :diabolic:
Snuję plany, żuję ludzi, knuję - chytry lis
I po trupach pnę się w górę powtarzając myśl:
KIM JESTEM? - JESTEM ZWYCIĘZCĄ!
  • 950 / 42 / 0
Najlepsze jest to, że wszyscy dający te porady dają je z autopsji. I nie stosują się do nich. :D

@drHouse - podbijam
ale nikt z tych, do których adresujesz Ci nie uwierzy. Pielęgnacja kwiatów to podprogowe przesłanie. Uprawianie sportu też.

:D
  • 698 / 172 / 0
drHouse pisze:
*Wariantów zakończenia takiej przygody jest kilka. Wszystkie smutne.
Dobrze że ostrzegasz, ale Twój głos nie ma wielkiej siły przebicia, bo dla młodszych butnych miłośników używek jest to pieprzenie jakiegoś ramola, a dla tych po dużych przejściach już za późno na ostrzeżenia, oni już tego doświadczyli na własnej skórze.

Wyjątki od takich smutnych scenariuszy są bardzo rzadkie, jak na razie sam się do nich zaliczam, chociaż mimo wszystko czuję posapywanie uzależnieniowej bestii za swoimi plecami, ale póki co się jej opieram. Nie chwalę się, bo nie ma czym, ale żeby uniknąć komentarzy typu: "do czasu", czy "już niedługo", dodam, że od 16 lat nie wyszedłem poza rekreacyjne użytkowanie środków psychoaktywnych i nie narobiły mi dotąd żadnych istotnych problemów. Ostatnio trochę się "rozkręciłem", ale jako przeciwwagę niemal całkowicie odstawiłem alko (w ostatnich 2 latach łącznie wypiłem jakieś 10 piw i może 5 drinków) i fajki (całkowicie), a do tego diametralnie zmieniłem sposób odżywiania, odrzucając z diety wiele szkodliwych produktów + odpowiednia suplementacja.
Nie mam wątpliwości, że za utrzymywanie się na powierzchni odpowiada jedna moja unikalna cecha, będąca jednocześnie szczęściem i przekleństwem: niczym nie potrafię zainteresować się na "zabój" i na długi czas. Kiedy analizuję swoje dotychczasowe zainteresowania i hobby, łapię się za głowę, ile ich już miałem, ale w żadnym nie wytrwałem dłużej niż 3 lata, dzięki czemu jestem specjalistą od wszystkiego i od niczego jednocześnie %-D . To też dotyczy używek, te 16 lat to w zasadzie kilka cykli, przerywanych 2-3 letnimi okresami abstynencji (oprócz fajek swego czasu i alko, ale zawsze umiarkowane spożycie), kiedy po prostu w naturalny dla siebie sposób (czyli w efekcie znudzenia tematem) traciłem zainteresowanie tripowaniem :-)

Edit:
ta zasada spośród wypisanych w 1 poście tego wątku też się u mnie świetnie sprawdza jako naturalny ogranicznik ćpania:
- uważnie słuchać swojego organizmu, bez wątpienia warto ograniczyć lub odstawić używki jeśli w jakikolwiek sposób sygnalizuje, że ciężko znosi realizowane formy intoksykacji,
Jako zagorzały hedonista po prostu nienawidzę źle się czuć i jestem skłonny zrezygnować z wielu rzeczy, żeby do tego nie dopuścić ;-) Z tego samego powodu, mimo że kiedyś (szczególnie w wieku 19-23 lat :old: ) lubiłem imprezować, to jestem w stanie policzyć na palcach jednej ręki swoje przypadki poważnej zwały alkoholowej z całego życia.
  • 492 / 16 / 25
Ćpanie to taka walka bez zasad. To znaczy możesz je sobie wymyślać, ale i tak ich nie będziesz przestrzegać. Za czasów pierwszej mj powtarzałem sobie ciągle, że nigdy nic innego nie wezmę, żadnych twardych itd. a po roku już szurałem fete.
Z każdym kolejnym narkotykiem wymyślałem nowy, którego nigdy nie wezmę no ale wiadomo jak było. No a potem było gorzej, dilerka, wyjebki.. Cieszę się tylko że jedną najważniejszą regułę udało mi się nigdy nie złamać, czyli okraść rodziców, albo brać od nich na ćpanie. Od rodziny nigdy nic na ćpanie nie wziąłem i za chuja nie wezmę.
O zasadach dyskutować można jeżeli chodzi o sprawy techniczne, a nie o samo ćpanie. Da się powiedzieć o rzeczach typu anonimowość w sieci itp. ale pieprzenie, że nigdy nie wezmę od kogoś czegoś, albo że nie będę robił ciągów to bulszit.
Ja obecnie jestem na etapie żadnych opio i żadnych iniekcji. O ile z tym drugim pewnie się kiedyś złamię to od opio czy meth trzymam się w chuj daleko, unikam ludzi co mają z tym kontakt i staram się nawet o tym nie czytać bo jak się złamię to już po mnie, po prostu znam siebie.
Więc nie gadajcie sobie o zasadach bo dla uzależnionego, jakby to ujął łona, to nic nie znaczy. Wystarczy myślenie - to wystarczy, żeby nie musieć stawiać sobie zasad czy barier.
I nagle czas zaczyna płynąć wolno jakoś w slowm'ie
Robi się chłodniej, czekam na to kiedy mnie pierdolnie
I jest goręcej serce bije mocniej w piersi...
To po tym koksie, goście robią sobie selfie :cool:
  • 7 / 1 / 0
Ja, po moim drugim ośrodku, doszedłem do wniosku, że uzależnieniem rządzi pewien determinizm. I mam przez to na myśli coś więcej niż podział na osoby mniej, lub bardziej, podatne. Uważam, że człowiek bez odpowiednich uwarunkowań nie uzależni się /nie doprowadzi do ruiny, nigdy(!) (jest to w jego przypadku niemalże niemożliwe). To takie post-freudowskie rozumowanie, które może wydawać się naiwne. Byłem jednak uczestnikiem eksperymentu, w którym terapeuta uzależnień (który prowadził moją grupę terapeutyczną) dowiódł, że każdego z pośród czterdziestoosobowej społeczności łączył wspólny mianownik umiejscowiony w okresie dzieciństwa. Powierzchownie, każdy z nas (uczestników) był inny; pochodziliśmy z różnego środowiska (świetnie radzący sobie księgowy, kokainista; aspirujący na pseudogangsterów nastolatkowie, uzależnieni od dopalaczy; podstarzały idealista/budowlaniec, brauniarz, itd.). Jedni dotknęli dna, inni, z zapleczem finansowym, po prostu się braniem wypalili, a jeszcze innych do leczenia zmusiła rodzina. "Dworce i salony." Różne historie, różne profile. Wszystkich nas łączyły jednak różne traumy, głównie, z okresu dzieciństwa – brak akceptacji, niedowartościowanie, brak jednego z rodziców, odrzucenie, sprzeczne sygnały rodzicieli i głębiej, głębiej… Rzeczy, które w dorosłym życiu zostały niemal zapomniane, a jednak cały czas tkwiące w nieświadomości – niektóre nierozumiane, nigdy nieuświadomione.
(Naturalnie "trauma" może wystąpić później [w moim rozumieniu, wydarzenie destabilizujące zdolność konfrontacji z rzeczywistością], w życiu dorosłym; być w pewnym stopniu świadoma - jednak tu skupiam się na tej pierwszej - będącej bagażem na całe życie. )
Powody traumy (w dzieciństwie) mogą być różne – te całkowicie oczywiste: przemoc fizyczna, psychiczna czy seksualna, zaniedbanie itd., lub te nie do końca jasne, oparte na nieświadomym działaniu mechanizmów obronnych – pojawienie się rodzeństwa; spanie w jednym łóżku z rodzicem powyżej pewnego wieku, brak zrozumienia choroby ojca/matki, można by wymieniać w nieskończoność . Rzeczy, z którymi umysł dziecka radzi sobie w sposób abstrakcyjny, niezrozumiały z perspektywy czasu, ratując się w ten sposób przed zniszczeniem ja.
Uważam, że człowiek w pełni zrównoważony, wolny od spotęgowanych konfliktów psychicznych, z realnym poczuciem własnej wartości, nie uzależni się nawet po spróbowaniu helu, koksu czy jakiegokolwiek twardego narkotyku. Psychiczny azyl/mentalna odskocznia/chemiczna stymulacja nie są mu potrzebne do codziennej konfrontacji z życiem. Dlatego niektóre osoby mogą zażywać narkotyki rekreacyjnie/weekendowo – okazyjnie, a inni nie.
Opinia, że niektóre dragi wpieprzają po pierwszym razie, moim zdaniem, wynika stąd, że w zdecydowanej większości sięgają po nie osoby z opisanymi predyspozycjami.
To co napisałem może wydawać się niespójne i mocno naciągane, ale chciałem całość maksymalnie skrócić i uprościć. Mógłbym o tym gównie napisać cały referat. Nad ćpunami wisi pewien fatalizm i tyle.
"Jestem nowym Werterem wieku dwudziestegopierwszego;
Jestem brudnym wyrzutkiem, chcącym czegoś lepszego."
  • 129 / 199 / 0
Zasady?
1.Poznaj swój narkotyk, pomyśl czy na serio chcesz to brać, jeśli tak to gdzie, z kim i ile i co na ewentualny zjazd :nuts:
2.Nigdy nie mów nigdy, bo różnie bywa... Obietnice i tak się łamie, choć to nie wyklucza ich sensu :wall:
3.Szanuj bhp ćpania - jedz, pij i śpij mimo wszystko... :old: gdy to olejesz zadbaj o extra regenerację :finger:
4.Substancje psychoaktywne to dodatek do życia a nie jego sens( chyba...) :-D
5. Poznaj siebie na tyle na ile potrafisz, zrozum że każdy jest w sumie inny choć pewne ogólniki warto znać :huh:
6. Jak pewien dawny filozof głosił- stała jest tylko zmiana, więc ustalone reguły tak prędzej czy później ulegną zmianą :-p
7. Oszukiwanie siebie to tylko oszukiwanie siebie- wmawianie sobie że się to do końca kontroluje, że się nie jest i nie będzie ćpunem, że jest się jakimś fantastycznym niezniszczalnym wyjątkiem bez cienia autodestrukcji to nic więcej jak oszukiwanie siebie, no chyba że się serio nic nie bierze, ale to nic a nic :huh:
8. Nie bać się prosić o pomoc, radę i wsparcie
9. Ćpanie jest jak odłączenie autopilota sterującego mózgiem a tym samym całym ciałem, jeśli się nie umie pilotować można się łatwo rozbić, przywrócenie autopilota też wymaga pewnej wiedzy i dozy szczęścia. :old: Latanie na bezpośrednim sterowaniu jest mega fajne ale i mega niebezpieczne...
10. Tak czy inaczej jestem hipokrytką, i nawet tego nie próbuję ukrywać - to odbiera argumenty.... :-p

%-D
Wszystko co tu wypisuję zrodziło się w najgłębszych odmętach oceanu mej spaczonej wyobraźni...
Najprawdopodobniej podczas odwiedzin w krainie snów...
Wiara w prawdziwość moich słów może sugerować konieczność skonsultowania się z psychiatrą :-D
  • 581 / 91 / 6
Ja mam jedną zasadę której jeszcze nie złamałem: nie ćpać danego dnia więcej niż się założyło na dany dzień na trzeźwo. Chyba szczególnie ważna jeśli idzie o dragi które ciśnieniują. To, że warto mieć taką zasadę się przekonałem po pierwszym razie na 3mmc. Jakoś nigdy nie poddałem się ciśnieniu jak z góry sobie założyłem twardo, że np więcej niż raz nie dorzucam (dla niektórych to pewnie nie ćpanie %-D).
Oprócz tego taki "red button", który nie jest zasadą, a bardziej postanowieniem, że jeśli kiedykolwiek pojawi się w moim mózgu podejrzenie, że się uzależniłem to odstawiam momentalnie. Bez wymówek typu "a bo teraz praca, to na stresy dociągnę", bo jak będzie urlop to nagle się człowiekowi zmieniają priorytety i powie z równym przekonaniem "akurat mam wolne, to ten ostatni raz". Z tego co rozumiem to niejeden się w niezłą pętlę wjebał przez wymówki.
"moja jaźń w wyniku zawirowań stereofonicznych rozbiła się na 2 różne osoby,
obie pozbawione 'ja'.
To było umiarkowanie zahaczające o nieprzeciętność."

Najpierw masa, potem kwasa
ODPOWIEDZ
Posty: 62 • Strona 4 z 7
Newsy
[img]
CBŚP zlikwidowało kolejne laboratorium narkotyków. Zabezpieczono narkotyki o wartości ponad 28 mln

Funkcjonariusze CBŚP, przy wsparciu policjantów z KPP w Śremie, zlikwidowali na terenie powiatu śremskiego nielegalne laboratorium klofedronu. Zatrzymano dwóch podejrzanych i zabezpieczono znaczne ilości niebezpiecznych substancji.

[img]
Używanie marihuany zwiększa ryzyko wystąpienia chorób psychicznych u młodzieży

Używanie marihuany przez nastolatki i młodych dorosłych ma związek z wyższym ryzykiem wystąpienia u nich chorób psychicznych, zwłaszcza psychozy i choroby afektywnej dwubiegunowej – wynika z badania, które publikuje czasopismo „JAMA Health Forum”.

[img]
Kofeina naprawia zaburzenia w pracy mózgu wywołane brakiem snu

Gdy po nieprzespanej nocy nie radzimy sobie z zadaniami wymagającymi myślenia, składamy to na karb zmęczenia. Jednak, jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, problemem nie jest zmęczenie, a fakt, że brak snu zaburza funkcjonowanie konkretnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kawę. Naukowcy nie zostawili nas jednak samych sobie z tą wiedzą. Stwierdzili bowiem, że kofeina może przywracać prawidłową pracę neuronów.