Więcej informacji: Morfina w Narkopedii [H]yperreala,Heroina w Narkopedii [H]yperreala
Na odtrucie nie jedzie się tylko po to żeby poleżeć 2 tygodnie w szpitalnym łóżku! Tam są terapeuci, lekarze. Można obgadać co dalej będzie się ze sobą robić. Zawsze kadra ma jakieś propozycje!
Uparłeś się na substytucję a tak naprawdę nie wiesz na co się porywasz. Programy ( a zwłaszcza metadon, po który trzeba stawiać się codziennie lub prawie codziennie ) są wbrew pozorom trudne. Warunkiem uczestnictwa jest oczywiście bardzo intensywna terapia ambulatoryjna. Mam znajomych na kilku różnych programach ( w różnych punktach, miastach ) i są to ludzie z wielką świadomością swojej choroby. Ludzie, którzy "przerobili" już różne aspekty narkomanii opiatowej ( i nie tylko ), ludzie, którzy przed wejściem na program mieli konkretny kontakt z terapeutą i psychiatrą! To nie oni sami zdecydowali, że metadon i już.
Moje osobiste zdanie jest takie, że limit wiekowy jak i limit długości uzależnienia jest jak najbardziej uzasadnionym kryterium! Im młodszy człowiek tym mniej jeszcze stracił, łatwiej jest mu nadrobić zaległości w życiu, w utraconych rolach społecznych! Poza tym metadon wielu osobą ratuje życie. Są to ludzie ciężko uzależnieni od heroiny branej dożylnie, mający konflikty z prawem, z rodziną, często bez dachu nad głową, bez środków do życia, bez pomocy z zewnątrz, chorzy na HIV, HCV, itp...
Wytłumacz mi proszę skąd przeświadczenie, że nie dasz rady na trzeźwo??
Może zwyczajnie nie wyobrażasz sobie jeszcze żyć bez kopa i tyle!?!
Żaden substytut ci tego haju nie da.
"Konkretna pomoc" to dla ciebie tylko ćpanie na koszt NFZ'tu..?? Metadon? Bunondol?
A ośrodki i poradnie to dla kogo są?
Ahhhh.. Zapomniałam, że terapeuci to według ciebie banda ignorantów..
Tylko ciekawe czemu ty się kwalifikujesz do leczenia a nie oni!?!
Zastanów się poważnie na czym ci zależy i nie użalaj się nad swoją sytuacją ( bo to właśnie jest ŻENUJĄCE i taaaakiee ćpuńskie ) jeśli wcale nie masz zamiaru zdobyć się na najmniejszy wysiłek żeby coś zmienić!
Co do kopa, to mylisz się. Nie gonię za kolejnym strzałem, żeby znów poczuć to wejście. Może na początku mnie to podniecało, a teraz bardziej interesuje mnie, jak będę się czuł przez następnych parę godzin i fakt, że następny dzień będzie jeszcze jako taki. Że będę mógł wyjść spokojnie z domu, pójść do sklepu i wybrać, na co mam ochotę bez obawy, co kto o mnie pomyśli. Że będę mógł pójść do szkoły i wtopić się w tłum bez wrażenia, że ktoś cały czas mnie obserwuje. Żaden antydepresant nie dawał mi takiego komfortu. Komfortu, na który chyba każdy człowiek sobie zasłużył bez względu na wszystko, skoro już jest na tym świecie, a przecież nikt się tutaj nie prosił. Biorę cokolwiek, co pozwala mi przeżyć w miarę normalnie następny dzień, a dni są różne, cięższe, łatwiejsze. Więc pod tym względem ja w przeciwieństwie do ciebie nie CHCĘ nic ze sobą zrobić, bo wiem, że innego wyjścia dla mnie nie ma, żeby sobie radzić z moją chorobą.
Nie wiem, dlaczego tak stajesz w obronie pieniędzy NFZ-u. Droższa jest ta cała otoczka pseudopomocy niż same środki, zresztą w końcu swoje robi monopol pojedynczych firm, które produkują w kraju opiaty na różowe recepty. A raczej przetwarzają mak na nie. Wcale nie interesuję mnie konkretnie substytucja czy też ćpanie pieniądze państwa, za morfinę czy Bunondol mógłbym płacić cenę bez refundacji, gdyby tylko apteki sprzedawały je na zwykłe kwity. Ale tak nie jest, więc narkomani będą najpierw wypychać kieszeni dilerów, a potem żerować na tym biednym NFZ-ie. Może czas zmienić politykę przeciwdziałania i leczenia w naszym kraju?
Trzeźwość narko od 11 wrzesznia 2006
http://www.feta.blog.onet.pl
-...wie ze musi wejść na wieżę,od tego zależy jego życie i nie może,dotknięty lękiem wysokości...
Jak matka wywiozła mnie do Monaru miałam 19 lat. Cały czas myślałam że jak tylko wyjdę to znowu zacznę ćpać.
Dwa razy uciekałam. Cały czas nakręcałam się na grzanie i chciałam wyjeżdać. Myślałam co oni mi tu będa piepszyć ja jestem ćpunką i chcę nią być. Kiedy porządnie wytrzeźwiałam i poznałam historię innych ćpunów ich tragedie zaczełam rozumieć czym jest narkomania i że najwyższy czas coś z tym zrobić. Nie zapomnę słów 21 letniej dziewczyny z Warszawy zarażonej wirusem HIV z owrzodzeniami na ciele " i co mi z życia zostało ubiorą mnie w dębowy garniturek..."
Wcale nie uważam zeby Monar i inne formy terapi odmużdzały. Leczenie nie jest łatwe. Wtedy w Monarze na porządku dziennym było kopanie dołów bieganie w nocy, dociążenia, praca do 22 i pobudka o 7.00. Ciągnące się godzinami społeczności. Leczenie trwało 2 lata.
Monar uratował mi zycie i chociaż nie zgadzam się z ich podejściem do marihuany to jestem im wdzięczna.
Samemu wyjść jest bardzo trudno. Ale im człowiek młodszy to większe szanse aby wszystko nadrobić.
Pozdrowienia dla Wisiora i Makowej. Trzymajcie się.
Ta droga ma jeden koniec. Śmierć. Tylko dokąd możemy cokolwiek uratować, zawrócić i żyć nadal, dotąd tak bardzo kusi żeby iść dalej..
Trzeźwość narko od 11 wrzesznia 2006
http://www.feta.blog.onet.pl
-...wie ze musi wejść na wieżę,od tego zależy jego życie i nie może,dotknięty lękiem wysokości...
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji
Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.
Marihuana w Szwecji — jedno z najostrzejszych praw w Europie
Szwecja karze nie tylko posiadanie marihuany, ale samo bycie pod jej wpływem — to rzadkość na tle reszty Europy. Od ponad trzydziestu lat policja może zlecić test na miejscu przy samym podejrzeniu, a dostęp do konopi medycznych pozostaje w praktyce symboliczny.
Nieprzytomni nieletni i pacjent z 7,3 promila
Lekarka opowiada „mrożące krew w żyłach” alkoholowe historie z oddziału toksykologii.