edytowano na prośbę autora. lady
06 czerwca 2025janeahonen pisze: Biore fenka i popijam bo od dzieciaka mam lęk społeczny wizyta u fryzjera sters dusznosci telepawka itd no a z fenkiem na luziku no i zamiast zostawic na takie okazjie to poplynałem
zszedlem z fenka od dwoch tygodni musze wypic 100/150 i piwo przed wyjsciem z domu zeby dac rade pozniej piwka i w kieszeni zapasowa seta jak wracam to nie pije do rana chyba ze gdzies musze wyjsc taki lęk mam po tym jak brałem co dwa trzy dni czasami pare dni do tego piłem raz wzialem o troche więcej i zachlałem no i po tym incydencie mnie tak rozjebało ze nawet po 3g fenka i 50 baklo i tak musiałem sete z piwem jebnąć w 5 dni uciałem fenka i tak se zyje od dwóch tyg w poniedziałek wzialem 75baklo minimalna ulga ale udało mi się dojechac do sklepu i przy ladzie taki atak ze myslałem ze jebne wyszedlem i mialem sete w razie w
bylem siadomy ze moze sie tak skonczyc ale to była chwila
teraz siedze przed kompem telepie i lek a obok piwko stoi i sam nie wiem
I w sumie to nie wiem co robić macie jakieś pomysły![]()
Niestety fenibut dla ludzi z lękami społecznymi to cudowny lek który szybko uzależnia, chęć poczucia się jak normalny człowiek jest tak silna, że nie da się brać go raz na dwa tygodnie. Niby się wie, że łatwo się wjebać, ale to się dzieje tak podstępnie z uwagi na małe skutki uboczne, że nie obejrzymy się a ciężko wyjść z domu bez fena i zjazdy coraz silniejsze. Mózg szybciutko uczy się co mu daje łatwą ulgę
Co lepsze, na ludzi bez lęków i fobii fenibut praktycznie nie działa, mogłoby to oznaczać, że ci ludzie mają tak skalibrowany układ GABA i dopaminowy, że czują się tak na codzień, jak ludzie wrażliwi z nerwicą po fenibucie lub o jeszcze wiele lepiej. Niestety chujowo się nam wylosowało, ale mogło być o wiele gorzej - gorszych chorób są setki tysięcy które można było trafić przy narodzinach lub później.
Co robić? W tej sytuacji tylko psychiatra, pewnie jakieś ssri na początek, terapia, dużo ruchu, odpowiednio dobrane cardio (serio działa cuda podobnie do fenibutu) zdrowa dieta i ciężka praca nad sobą. Fenibut i alkohol tylko pogłębia problem i w następstwie jeszcze potężniejsze lęki po chwili ulgi - błędne koło.
Ja potrafię się przełamać prawie w każdej sytuacji. Chociaż jeżeli mam do wyboru jedno wyjście z innymi ludźmi, lub inne samemu, to nawet kiedy jest dużo trudniejsze, dłuższe, droższe, to zawsze wybiorę to drugie ;)
serotoninowy pisze: a może ankieta powinna brzmieć czy vetulani po kolejenej dawce odłączy swój mózg od ciała i już na zawsze będzie frywolnie dryfowal na latającym dywanie i odbywac podróże międzygwiezdne zapięty w pasy na oddziale psychiatrii dożywotnio.
Dla mnie fenibut to też swego czasu był święty grall, szkoda tylko, że słabo go wykorzystałem, bo uważam, że z odpowiednim podejściem do tej substancji można poprawić swoje życie, ale to tylko i wyłącznie w stosowaniu raz na tydzien/dwa. W końcu na wschodzie ma to status leku.
Też od zawsze miałem problem z lękami, naprawdę w dużym stopniu rozumiem o czym mówisz. Po tym poczułem się tak cholernie swobodnie ze sobą i z tym co mnie otacza, że głowa mała. Robiłem po tym po prostu to na co miałem ochotę z czystym umysłem bez zbędnych, negatywnych myśli i bardzo dokuczliwych, fizycznych reakcji organizmu.
Jednak w 90% przypadków utrata kontroli, to tylko kwestia czasu.
W pewnym okresie byłem bardzo zmęczony i zdenerwowany na siebie, że moje życie jest zależne od chemii i postanowiłem udać się po pomoc do psychiatry i terapeuty.
Dostałem depratal, który po miesiącu zaczął porządnie działać + do tego terapia i efekty były naprawdę konkretne po kilku miesiącach.
Tobie, jak już się częściowo ogarniesz, zasugerowałbym to samo, a z antydepresantów polecił jakieś SNRI, bo uważam, że działanie na noradrenaline było o dziwo tutaj kluczowe w załagodzeniu lęków. Co prawda Twój przypadek jest o wiele cięższy, ale to chyba jedyna opcja by zacząć żyć.
Powodzenia i trzymam kciuki.
No i 4f-Phenibut ma dużo łagodniejsze skutki odstawienia, chociaż oczywiście bardzo odradzam ciągi na czymkolwiek działającym na Gaba-B
27 czerwca 2025Saguaro99 pisze: Najprawdopodobniej lipny sort. Częsty temat teraz z tymi vendorami z allegro
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Psychologia w codziennym życiu: psychodeliczny zwrot
Kiedy Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze w sprawie substancji psychodelicznych, internet eksplodował szybciej niż jakakolwiek konferencja prasowa. Nagłówki w mediach społecznościowych migały o „legalizacji narkotyków”, „rewolucji psychodelicznej” i „końcu tradycyjnej psychiatrii”. W rzeczywistości, jak podkreślały NPR (npr.org) i PBS, dokument nie legalizuje żadnej substancji. Przyspiesza on natomiast procesy badawcze, skraca ścieżki regulacyjne FDA i toruje drogę do szerszego stosowania rozszerzonego dostępu w przypadkach poważnych chorób psychicznych, gdzie inne metody zawiodły. Jednak w dobie natychmiastowych emocji to nie fakty, a pierwsze wrażenia decydują o reakcji ludzi.
Powiedziała policji, że ktoś ją śledzi. Została zatrzymana za... posiadanie narkotyków
Zaalarmowała policję, że ktoś ją śledzi – usłyszała zarzuty za posiadanie narkotyków. 31-latka z Dobroszyc poprosiła funkcjonariuszy o pilną pomoc. Jak się okazało, jej zachowanie mogło mieć związek z działaniem substancji psychoaktywnych. Oleśniccy policjanci zostali postawieni na nogi przez 31-letnią kobietę z Dobroszyc. Spanikowana zgłaszająca poinformowała funkcjonariuszy, że śledzą ją podejrzani mężczyźni. Na dodatek grożą jej i wyzywają. Kobieta wyraźnie obawiała się o swoje bezpieczeństwo i prosiła o natychmiastową pomoc.
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje
...czyli raz jeszcze na temat ostatnio omawiamy.
