09 listopada 2019ImaneAnys pisze: - Dobra wchodźcie, tylko nie jedzcie za dużo bo was powykręca hehe.
Ja kiedyś dawno temu próbowałem (nieświadomy zaistniałej sytuacji) zapłacić sztuką palenia za karnet na stoku. Stan po spożyciu + grube rękawice narciarskie... Dopiero po kilku sekundach zobaczyłem zioło na ladzie, gdzie miały znaleźć się pieniądze.
Przedwczoraj 150 DXM (~1h) + 360 mg kodżitsu na podkładzie z 10 mg diazepamu i morze browaru do tego. Noding dynk tynk tynk
A rano wtedy piłem pierwsze piwo z człowiekiem denaturatem. Chłopina miał normalnie dres w kolorze dykty. Cały zestaw góra i dół.
A wczoraj 150 DXM (~1,5h) + 360 mg kody potem wrzuciłem znowu 10 mg rolek a potem jeszcze nie wiem jak to się stało dokupiłem jeszcze 300 mg kody i wjebałem
Poćpany w chuj popeliny naruchałem, w spożywczaku biorę 4 piwa i jeszcze małpę żołądku na taśme zarzuciłem. Baba do mnie:
"-No wie Pan co w takim stanie Pan jest, nie sprzedam Panu.
- Ale to nie alkohol gra tu główne skrzypce. To chociaż te piwa."
Odłożyła małpę. Wbiła browary. A ja coś tam cisnę bajer dalej. Wiecie jaka mogła być moja mowa po czymś takim. A tu jakaś kurwa, cwel jebany z kolejki z tyłu:
"-Zamknij się.
-Żebyś Ty się kurwo nie zamknał w pół zaraz."
Cichuteńko, prawilniutenko, spakowałem browarki i wyszedłem. Kurwisko nie spieszyło się zbytnio z opuszczeniem sklepu. I to mi się podoba.
To też żal żalòw :
Pytam przyjaciòłki into opianckiej, co rozszerzy mi źrenice, bo jestem po opio, wszamałem już na to 300 dexa nic nie dało, a idę wieczorem na śledzika firmowego gdzie pare osòb pracowało w noclegowniach z ćpunami etc
Ta mi napisała : kup Tonic, zawiera Chinine
Wiecie że w pierwszej myśli poszedłem do apteki i zapytałem o Tonic z chininą. Te wklepują, nic nie mają takiego, wyszło im że mają tylko Toniq do włosòw
Dopiero po wyjściu skojarzyłem, że chodzi o tonic - napòj typu Shwepps .
Niedobre to jest i wcale nie pomaga na szpile w oczach.
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
Ja w robocie na mega kurewskiej opio pizdzie i zwale po fecie zasypiałem na przerwie na siedząco z jedzeniem w japie, budziłem się jak mi głowa zjeżdżała do stołu,
szefowi waliłem kit, że mam problemy z tarczycą i nie śpię.
''Ty dasz radę pracować dzisiaj?''
''no''
Dzień wcześniej od razu po pracy poszedłem kupić bakę której nie spaliłem bo jak tylko zobaczyłem łóżko w domu to poszedłem spać. No i gramy w te karty i przypominam sobie, że "o kurwa, przecież mam zioło z wczoraj". Oczywiście nie na głos bo trochę przypał. Rzuciłem tymi kartami w pizdu i poszedłem do łazienki skręcić blanta. Wcześniej zapytałem tylko ziomków o papierosa bo wszystkie zdążyłem wypalić. Cyk, cyk wszystko elegancko zrobione. Oddaliłem się w bezpieczną odległość od stoku, usiadłem tak, że nie było ludzi - sypał tylko ten jebany śnieg ale udało się znaleźć jakiś daszek. Muzyka na słuchawkach, humor coraz lepszy. Skończyłem palić i mocno zajebany wracam do "budy" (miejsce gdzie siedzimy jak nie mamy lekcji itd.). Nie doszedłem do drzwi, godzina 20:55 dostaję smsa, że zaraz mam lekcję z jakimś dzieciakiem 15 lat. Myślę sobie "o kurwa, nieźle odjebałem. Ale no nic, pewnie jeździć nie umie to jakoś tą godzinkę z nim przeżyję". Wchodzę, ubieram się szybko i idę totalnie zajebany na tę lekcję. Co się okazuje - dzieciak już coś tam jeździ i muszę iść z nim na wyciąg krzesełkowy. Szybka rozgrzewka i lecimy.
Tutaj muszę napisać o panach którzy takowy wyciąg obsługują. Na dole jest wszystko w porządku - są bardzo mili, pomocni, zabawni - ogólnie spoko. Ale co najważniejsze - zawsze są tam gdzie mają być i zawsze patrzą co się dzieje. Na górze jednak jest różnie - czasem jest tak, że w pomieszczeniu obsługi (nie wiem jak to inaczej nazwać) nikogo nie ma bo (nazwijmy go) Zbyszek sobie wychodzi na "szluga". Zbyszek był w miarę porządnym pracownikiem ale czasem zdarzyło mu się coś odjebać.
Jadę z tym młodym na wyciągu, ten coś do mnie nawija (szczerze nie pamiętam o czym), ale na tyle było to nudne, że przysnąłem. Dojeżdżamy na górę, młody wysiada a ja nadal śpię i pojechałem z powrotem (Zbyszka oczywiście nie było, chuj wie tak naprawdę co się z nim wtedy działo). Jak zobaczył, że zaczynam wracać na dół zaczął coś tam krzyczeć, że zdążyłem się obudzić. Totalnie odklejony od rzeczywistości nie za bardzo wiedziałem co się dzieje. Zamknąłem "klapę" (coś jakby zabezpieczenie żeby nie spaść [jak ktoś jeździł/widział to wie o co chodzi]) i krzyknąłem, że zaraz wyjadę znowu na górę. W między czasie usnąłem po raz drugi. Panowie na dole zatrzymali wyciąg i mnie szarpią, żebym się obudził pytając czy coś się nie stało. Pamiętam tylko, że powiedziałem "wszystko dobrze hehehe" po czym chciałem wstać zapominając, że mam narty na nogach i się wyjebałem ryjem prosto na taśmę. Na szczęście sytuacja została między nami, do młodego przyszedł kolega któremu potem oddałem za lekcję. Info się rozeszło po szkółce i do dziś bekę ze mnie kręcą.
PS. tak, to było mega nieodpowiedzialne.
Jakieś... 14 lat temu ( o bosz jaka ja stara) rzecz się dziala.
Siedzimy u koleżanki mojej już druga dobę, poryte przeokrutnie od 10 godzin gramy w MAKAO. Jej rodziców nie było jak zawsze ( loty alkoholowe)
Godz. Około 5 nad ranem już świta, co będziemy się męczyć posypujemy sobie ścieżki. Wszystko gotowe. I w tym oto właśnie momencie do pokoju mojej koleżanki wchodzi dwóch panów (pamiętam że jeden z nich miał dziwna teczkę pod pacha) i zapytuje się "Czy zastałem Pana Stanisława?"
Koleżanka na mnie, ja na nią " a Panowie to przepraszam tak bez pukania?"
I co się okazało "Proszę Pani" mówią cisi panowie "bo my mamy nakaz doprowadzenia Pana Stanisława do ZK"
Dobrze ze w pierwszej chwili nie zalapalysmy co powiedzieli. "A To Staszka nie ma wyszedł"
"dziękuję do widzenia" itd.
Poszli
Drzwi zamkli
I dopiero kiedy spojrzalysmy ponownie na stolik nocny zdalysmy sprawę z powagi sytuacji.
Tyle. Wyszli. Nic nie zauważyli nie mam do tej pory pojęcia jakim cudem
Zaczęło się niewinnie, wstaję rano, biorę swoje codzienne psychotropy,
i skromne 275 mg baklo, 900 mg pregaby, niewiadoma ilość alpry i klonów i wiadro kofeiny coby nie paść na ryj.
Wszystko fajnie, gra muzyczka, wszystko się kiwa, palę papierosy, popijam kawą tudzież zieloną herbatą.
Coś tam chyba jeszcze dorzuciłem, ale nie pamiętam.
Ale naglę w mojej naćpanej głowie narodził się pomysł, żeby powtórzyć wczorajszą kurację pewnym syropem na zatoki, w którego skład wchodzi:
600 mg pseudoefedryny
200 mg dexa
i ileś mg jakiegoś gówna.
Więc udałem się do apteki, potem do sklepu po energola,
rozkładam się na ławeczce po sklepem, zeruję syrop, płuczę buteleczkę, i popijam energetykiem.
Po syropie nagle świat zawirował, rozebrałem się do majtek, miałem wizję,
po syropie stałem się wikingiem.
Ledwo stałem na nogach, wypierdalałem się o wszystko, helikopter w ogniu.
Wziąłem siekierę i napierdalałem przed siebie, dzikim szaleńszym galopem,
rozkurwiając przy tym liczne drzewka na podwórku, porąbałem wuchtę drewna co zalegało koło domu, ale było mi mało, włączyłem vikings volk, i ściąłem 10 metrową brzozę, aż jebła z hukiem, Smoleńsk przy to to chuj..
Odpalałem najmocniejsze petardy w gębie, bo nagrywałem wówczas snapy z tego i ciskałem przed siebie.
Podsumowując sylwestra:
za dużo leków, vikings volk, siekiera, i rozjebane podwórko, które muszę dzisiaj posprzątać.
Jak poszedłem spać to obudziłem się za jakieś 30 godzin.
Ogólnie to przed sylwestrem był kilkudniowy ciąg na różnych substancjach i działo się też dużo ciekawych i śmiesznych rzeczy, ale już mi się pisać nie chce.
Na zewnątrz pizgało fest, bo były to okolice lutego/marca, więc stwierdziłem, że zajaram w samochodzie. Warto też dodać, że tolerancję na marihuanę miałem na tyle sporą (i niestety nadal mam :( ), że nie miałem żadnych 'jazd' ani faz życia po ziole, tylko spokojny chilloucik. Lufeczka, jaranie, cyk, gotowe. Odpaliłem samochód, wyruszyłem. Wystarczyło przejechać przez "aleje" (na środku chodnik, a po dwóch jego stronach ulica jednokierunkowa z przeciwnymi kierunkami ruchu), dokładniej na nich zawrócić, a potem już prosta droga. Nic prostszego. Te aleje rozciągały się na około kilometr, w trakcie można było zawrócić 2 razy - dla każdego kierunku ruchu po jednym takim skrzyżowaniu.
I oczywiście ja przejechałem jedyne możliwe skrzyżowanie, na którym mogę zawrócić. No nic, zawrócę na następnym (tak, pod prąd - nie raz się już tak robiło gdy się zapomniało zawrócić w tym konkretnym miejscu
Na moje wielkie szczęście policjanci nie połapali się, że zawracam pod prąd
jak mówiłem, były dwa identyczne miejsca w których można było zawracać, ale każde było jednokierunkowe. Chociaż znak zakazu wjazdu stał jak byk.
Od tamtego czasu przyrzekłem sobie, że nie wsiądę za kółko będąc pod wpływem czegokolwiek
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Cannabis trafia do supermarketów w Niemczech. Netto sprzedaje nasiona marihuany jak zwykłe warzywa
Jeszcze niedawno coś takiego byłoby nie do pomyślenia. W niemieckim supermarkecie obok nasion pomidorów czy bazylii pojawiły się… nasiona cannabis. Popularna sieć Netto rozpoczęła testową sprzedaż produktu, który budzi ogromne zainteresowanie klientów i wywołuje dyskusję o nowych realiach po legalizacji. Wszystko odbywa się jednak zgodnie z obowiązującym prawem, które pozwala dorosłym na domową uprawę konopi. Dla wielu osób to znak, że marihuana w Niemczech powoli staje się zwykłym elementem rynku, a nie tematem tabu.
Kofeina naprawia zaburzenia w pracy mózgu wywołane brakiem snu
Gdy po nieprzespanej nocy nie radzimy sobie z zadaniami wymagającymi myślenia, składamy to na karb zmęczenia. Jednak, jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, problemem nie jest zmęczenie, a fakt, że brak snu zaburza funkcjonowanie konkretnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kawę. Naukowcy nie zostawili nas jednak samych sobie z tą wiedzą. Stwierdzili bowiem, że kofeina może przywracać prawidłową pracę neuronów.
Norwegia wśród liderów Europy. Wszystko wyjawiły... dane z kanalizy
Norwegia pozostaje w europejskiej czołówce pod względem używania narkotyków. Najnowsze analizy ścieków pokazują jednocześnie spadek używania konopii w Oslo. Dane wskazują też na rosnące znaczenie innych substancji.

