"Uuuuh, yea-e-yeah!" ~ Robert Plant
Pisząc na hexankova@yahoo.com, masz pewność, że odczytam wiadomość/odpiszę.
@Hexe Ile Ci zajęło dojście do 1050 mg kody na dzień? Tyle zaleczało Ci skręta po prostu czy grzało?
Wracając do tematu - wrzucałam te 300 mg z rana i wczytywało mi się, gdy cięłam sobie jeszcze 30-minutową drzemeczkę. Po wyjściu z uczelni też lubiłam się "nagrodzić" za to, że w ogóle tam byłam, itp. I wtedy z "pomocą" mojemu portfelowi oraz z metaforyczną drabinką na kolejny lvl niżej/wyżej (sam ze sobą ustal czy to wejście na jakiś poziom, czy stoczenie się) narkomanii, przyszedł znajomy, któremu została morfina, MST Continus 200 mg po leczeniu zmiany nowotworowej w kolanie. Można powiedzieć, że spadł mi z nieba. Dostałam od niego sporo tych MSTków. On w zamian za to chciał włada. Jakieś 2-3 tygodnie później stwierdziłam, że za to, co mi daje (znał doskonale wartość tego, co miał; sam się wpieprzył w opiaty, a gdy wyszedł, chciał starego, dobrego włada, z jakim miał wspaniałe wspomnienia z lat licealnych), dam mu kontakt do typa od fety i tak też się stało. Wtedy właśnie skończyło się kodeinowanie, a zaczęło morfinowanie. Oczywiście ilość tego, co mi dawał była ograniczona, więc chwilę później poratował jeszcze dwoma ostatnimi plastrami Transtec, a później musiałam zacząć radzić sobie z motaniem MSTków sama.
Sorry za słowotok. Jeśli nie walę noddów, to właśnie mam natłok myśli i lubię gadać i/lub pisać. Ale mi wspaniale w głowie. Pozdrufki! :D
"Uuuuh, yea-e-yeah!" ~ Robert Plant
Pisząc na hexankova@yahoo.com, masz pewność, że odczytam wiadomość/odpiszę.
A teraz na czym jesteś, bo widziałam Cię w temacie o heroinie sporo, brown?
Ja zaraz idę zrobić trzecią 200 na dziś, kusi żeby dać 300 albo 400 tylko nie wiem po co bo nie poczuje różnicy żadnej, ale w co gorsze dni tak mam, przez to czasem marnuje te durne tabletki.
Nie bierzcie moich rad poważnie, konsultujcie to z bardziej obeznanymi osobami a najlepiej lekarzem. Słuchacie mnie na własną odpowiedzialność.
16 sierpnia 2019helli pisze: A teraz na czym jesteś, bo widziałam Cię w temacie o heroinie sporo, brown?
Ja zaraz idę zrobić trzecią 200 na dziś, kusi żeby dać 300 albo 400 tylko nie wiem po co bo nie poczuje różnicy żadnej, ale w co gorsze dni tak mam, przez to czasem marnuje te durne tabletki.
Anyway, odpowiadając na pytania: ta, teraz od ponad roku lecę na brownie. Kilka razy (łącznie może ze 2 miesiące w przedziale czasowym październik 2018-marzec 2019) udało mi się być na morfinie, z MST 200 właśnie, ale gdy mi krzyczano 40 do nawet 50 zł za tabsa (a takie ceny były u każdego, kto miał i mógł się podzielić), to bardzo łatwo obliczyć, co się bardziej opłaca, wliczając w to przejazd Kraków-Wawa-Kraków.
Co do marnacji tych durnych tabletek - znany i niezbyt lubiany "trick" narkomański typu "Wezmę dzisiaj więcej, może lepiej poklepie, ale od jutra to ja już bastuję i zmniejszam dawki, a w ogóle to jestem taki/-a silny/-a, że rzucam całkowicie, rzucam! Brzydzę się igłami i tym przerabianiem". Ta.. do pierwszego dreszcza i uczucia w jelitach, że to nie będzie pierd, tylko strzał skręto-sraką.
"Uuuuh, yea-e-yeah!" ~ Robert Plant
Pisząc na hexankova@yahoo.com, masz pewność, że odczytam wiadomość/odpiszę.
Ja dziś po pracy lecę po hel, znowu zresztą bo waliłam w piątek, ale miała miejsce rzecz niezwykła - poczułam się całkiem porządnie zgrzana. Pierwszy raz od dawna. I to tylko po 500 mg. Więc jakże tu sobie odmówić ponownej próby osiągnięcia tego stanu? Nawet nie próbuję, bo i tak w 90% jestem pewna że nie pogrzeje więc rozczarowania nie będzie.
A jak o skręta chodzi, prawdę mówiąc, to nigdy nie doświadczyłam go dłużej niż nie całe 20 godzin od ostatniego strzała, a leci mi już 4 rok odkąd się wjebałam (niemal od razu w ciąg, ok. dwa miesiące po pierwszym podaniu majki iv). Więc nie wiem czym skręto-sraka jest, doszłam tylko do momentu gdzie jelita wznawiają prace i zwyczajnie srać się chce, ale jak się to zrobi jest normalnie, nie srakowo.
"Uuuuh, yea-e-yeah!" ~ Robert Plant
Pisząc na hexankova@yahoo.com, masz pewność, że odczytam wiadomość/odpiszę.
PS jest ciekawy pierdolnik w aptekach Rosy przy wydawaniu DHC, nie wiem czy przy wszystkich, pisałam - jakbyś odbierała co najmniej tonę fentanylu, taka kontrola... Może nie wszędzie, może w aptece na ulicy X brałam DHC po raz pierwszy i po raz pierwszy w ogóle to widzieli. Mój magik (<3) spytał tylko czy to na różowe, czy zwykłe (kierownik poradni) mówiąc mi między słowami, że ma też różowe. Ale na razie czekam spokojnie na PLB, nie jedno z PLB łódzkich, które jest PORAŻKĄ zupełną i które człowieka ze zwyrodnieniami kręgosłupa, zdjęciem RTG na które lekarze mówią "o kurwa", czasem jednemu się wymsknęło, wmawiają, że przychodzi ćpun bo dostał kiedyś DHC. Zabrano papiery z tamtej poradni i zapisano się do lepszej, o wiele, gdzie anestezjolog jest lekarzem od bólu, a nie jakaś lafirynda uczulona na opioidy - co powiedziała zresztą - i lecząca bóle pregabaliną. Niby słusznie, ale to nie bóle na tle neuralgii! A osobie nietolerującej buprę, takiej starszej pani w kolejce, kazała po prostu... przeciąć Transteca najmniejszego na pół (bupra to nie opio dla niej) i dalej nakleić, i dalej rzygać dalej niż widzi bo "unormuje się".
Należę do osób, którym dihidrykodeina wchodzi b. szybko - z poziomu ZUPEŁNEGO skrętu, tzn. dwa dni od ostatniego strzału, 20 minut i jestem w stanie zapalić papierosa, zjeść coś [ostrożnie], rozmawiać, spojrzeć w światło bez łzawienia i nie kichać. Najpierw gryzłam, potem robiłam swoją metodą soda+kwasek bo uważam, że jest bardziej wydajna, a okazji do porównywania miałam wiele. Tak więc teraz [pisałam, że NIE MA SENSU ODWYK MAJĄC W SZAFCE DHC, kurwa, dotarło do mojej drugiej współwpierdolonej] zrobiłam sobie 6x90mg, wypiłam, i właśnie mija 15 minuta około i już czuję specyficzne wrażenie w karku, a druga osoba po ok. 10 minutach od przyjęcia zauważyła, że oczy zjechały mi z poziomu kota na LSD do nieco zwiększonych, ale akceptowalnych, normalnych. Dalej zjadą mi jeszcze bardziej. DHC z benzo = moc niespodziewana, serio.
I druga osoba, która kodeiny brać NIE MOŻE (natychmiast puchnie i to nie tak, jak przy normalnej reakcji histaminowej), dihydro brać na szczęście/nieszczęście może, taka ciekawostka, gdyby trafił się ktoś UCZULONY na kodeinę. Thiocodin jest starym lekiem, który teoretycznie nie ma podstaw istnieć [skład, w farmakopei było dobrze opisane] i nigdy nie mogła się nim ratować. Ja - tak, na krótko, na tyle by ogarnąć szkła/tabsy/browna (ale nie z WWA, czyli raczej łódzkiego gówna nie ogarniałam, wolę zacetylować jedną tabsę i mieć na dwie osoby strzał całkiem mocny) bez srania w gacie i pocenia się oraz drgania jak przed epi (na benzo ofc też byłam i zapas miałam jakby co, im dłuższa droga - więcej benzo i aptek). Tyle, że ja naprawdę umiem przetrzymać fizycznie skręt. Nogi, wszystko, pocenie, codziennie rano maszeruję i się myję w niezbyt ciepłej wodzie mimo wodowstrętu i płakania, wycia, drżenia wszystkiego. Potem jest TROSZKĘ lepiej i nie śmierdzę. Nienawidzę tego.
Wracając do tematu, DHC kupowane na zniżkę to jakieś 14zł (ja tak płaciłam ostatnio w aptece, mogło coś się zmienić, mam tę zniżkę do 30% bodajże, a nie zupełną) za jedno opakowanie. Na czarnym rynku za DHC płaciło się około 80zł, potem do 100zł podskoczyło u pewnej osoby, ale to bardziej z powodu problemów z magikiem oraz chęci zapewnienia sobie stałego dopływu, czyt. aby nikt nie przebił nas z ceną, a tych słoiczków leciało naprawdę DUŻO. Nawet za 100zł się opłaca, NIE WIEM ile teraz chcą na czarno, byłabym wdzięczna za oświecenie - z ciekawości. Za 60tki i 90tki, 60tbl słoik.
Informuję tylko, że istnieje jeszcze pośredni schodek, który teoretycznie jest między kodeiną, a morfiną, ale tak naprawdę jest między morfiną, a rzeczami dalej. :) Ofc nie może równać się z fentem, choć mając wybór - jedna działka fenta albo plasterek ucięty do mordy lub 6x90mg DHC, to wolę to drugie na logikę, na uczucia to pierwsze - ale to nieważne...
@Hexe a tak w ogóle to możliwe, że w końcu spróbuję tego legendarnego warszawskiego helu obecnie, ale potrzebowałabym małej... pomocy... ale to już sobie porozmawiamy JEŚLI nie wyjdzie nam (mnie plus druga os.) dtx, a jak wyjdzie, to i tak pewnego dnia pewnie znowu mnie złapie myśl "kurwa, ciekawe czy jest lepszy niż tamta kostka z roku 20xx". ;)
wierzyli do końca i poszli na dno
teraz jeszcze przechylają moją łódź niepewną
odtrącam te sztywne dłonie okrutnie żywa
odtrącam rok za rokiem.
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni
Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.
83-latce z alzheimerem podano psychodelik. Niezwykła reakcja organizmu
Po jednorazowym podaniu wysokiej dawki psylocybiny 83-letnia pacjentka z ciężką chorobą Alzheimera, mówiąca dotąd głównie monosylabami, zaczęła inicjować rozmowę. Lekarze zauważyli też inne oznaki poprawy, a przypadek opisano w „Frontiers in Neuroscience” - uznanym, interdyscyplinarnym czasopiśmie naukowych poświęconym neurobiologii.
Druga poprawka i marihuana. Amerykański SN wydał ważny wyrok ws. broni
Sąd Najwyższy USA jednomyślnie orzekł w czwartek, że rząd federalny nie może pozbawiać prawa do posiadania broni osób okazjonalnie używających marihuany, uznając, że ściganie karne na tej podstawie narusza drugą poprawkę do konstytucji gwarantującej to prawo.
