Waliłem wiadro z jeziora. Dużego jeziora. W bezwietrzny dzień. Tafla wody jak lustro, wiadro (5l baniak po wodzie) nabite dobrą marihuaniną. W powietrzu czuć było lato. (Aż za bardzo, bo 30*C to już kurwa przegięcie pały jak dla mnie.) Ja mocno zatoksykowany, biorę w dłoń zapalniczkę typu jet.(jebać zwykłe zapalary
Tak więc, magia grawitacji się odprawia, Ja już ledwo kontaktując, dostrzegam piękno świata, i już wiem, wtedy już wiem, że ta sytuacja zapadnie mi na długo w pamięci. Z głośnika bluetooth leci ganja mafia "gdy ujrzałem drogę". Patrzę jak 5 jebanych litrów wody, zamienia się w 5 litrów czarodziejskiego dymu. Powoli, jak buddyjski mnich, przybieram pozycję, lewą ręką przytrzymuję wiadro, prawą ściągam folię aluminiową. Już wiem, że tylko sekundy dzielą mnie od zostania wodnym szamanem. Moje usta dotykają plastikowej nakrętki, nosem wypuszczam powietrze z płuc, i jeb! Szybkim, acz precyzyjnym, skoordynowanym ruchem ciała, zasysam 5 jebanych litrów dymu.(przy końcu myślałem że tam zezgonuję, w tym pierdolonym jeziorze)
Wstaję. Wypuszczam dym. Odpierdalam coś w stylu pływania grzbietowego, prawie się przy tym topiąc, bo taka pizda.
Zabieram butelkę ze sobą z powrotem na brzeg, w geście triumfu, i w trosce o sumy, szczupaki i inne chuje muje stwory rzeczne, na których połów udają się tu pewnie wasi starzy.
Usypiam na kocu.
Budzi mnie głos:
-Dzień dobry, dokumenty poproszę
Od mojego czarowania na tafli jeziora minęło już trochę czasu, ale ewidentnie czułem jeszcze grubą pizdę, a oczy miałem jak chińczyk.
-Dzień dobry Panie poruczniku! Jaki jest powód pańskiej wizyty?
Drugi aspirant jak mnie uwidział, to już się uśmiechnął. xD
Pierwszy mówi mi, że dostali doniesienie o podejrzeniu możliwości spożywania narkotyków przez naszą grupę.
-Ależ Panie poruczniku, zapewniam Pana, że my tu tylko uprawiamy plażing!
(Naprawdę spoko policmajstry to były. Na 100% widzieli po nas, że było spożywane THC, ale dzięki mojej elokwencji odbyło się bez przypału, pokojowo i pozytywnie.)
-na pewno?
-ABSOLUTNIE! Panie poruczniku, my to kwiat polskiej młodzieży!
"Porucznik" oddaje nam dowody, z uśmiechem na mordzie. Szybko zmieniam temat na piękną pogodę, i przyszłość naszego narodu, jednocześnie pokazując im, jak jakiś Janusz wypierdala śmieci ze swojego grillowania pod drzewo. Dodaję:
-widzi Pan, Panie poruczniku? Tam się prawdziwe przestępstwo odprawia, i zaśmiecanie planety!
Wtedy pan porucznik stwierdził, że nas dzisiaj oszczędzi, a Januszowi od grilla dojebią mandat.
I tak też się stało.
Zajebiste przeżycie walenia wiadra na jeziorze.
Polecam każdemu spróbować.
Dlaczego prawie? Za czasów liceum coś tam się paliło, ale nigdy mnie nawet nie połaskotało, towarzystwo uchachane po kilku buchach, a ja nic. No to wyszłam z założenia, że zielone na mnie nie działa i zaniechałam dalszych prób.
W te wakacje idę sobie elegancko na strych zapalić fajkę, a tam moi współlokatorzy: M i K raczą się blancikiem. Zaproponowali i mi, na co zgodnie z moim ówczesnym założeniem odparłam, że chętnie ziomy, ale na mnie zielone chyba nie działa. K. poczuł misję wyprowadzenia mnie z błedu: Ale jak to nie działa? Moje nie zadziała? Założysz się? Czekaj, pójdę, skręce, choćbym miał całą noc skręcać to ci udowodnie, że działa :D
No dobra, challenge accepted. Stoję sobie przy drabinie i pale. No nic. Blant poszedł w kółko ale K. go ciągle zawracał w moja strone: No pal, pal, nie, ja nie wierzę, idę zaraz drugiego kręcić. No zawziął się niemiłosiernie :D
Przy końcówkę, kiedy już oboje traciliśmy nadzieję na powodzenie misji, trach, weszło. Sufit zaczął przyjemnie wirować, przytuliłam się do drabiny, bo jakoś trudniej mi było stać.
K: I jak? Weszło?
Jaylin: no ooo [emoji5]
K: A kiedy pierwszy raz paliłas?
Jaylin: niee wieem, jakoś 16 lat miałam chyba
K: 4 lata. No to ja jednak jestem kurwa trochę Mesjaszem [emoji13]
Oj piękne to czasy były, piękne. Palenie miałam za friko co wieczór, szło tego w cholerę dużo, szybko stałam się ulubioną towarzyszką K. do palenia. No a teraz jesteśmy razem, tylko niestety na odległość, bo musiał spierdalac za granicę.
I mamy kolejny zakład tylko już trochę inny [emoji41]
23 października 2020Dualizm22 pisze: CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ ? DOPAL TO CO ZOSTAŁO W BUTELCE.
Przepraszam ale ta historia jest żenująca.
Nie bierzcie moich rad poważnie, konsultujcie to z bardziej obeznanymi osobami a najlepiej lekarzem. Słuchacie mnie na własną odpowiedzialność.
Z historii można łatwo wywnioskować, że jestem po 20, wystarczy czytać że zrozumieniem.
No i napisałam przecież, że jesteśmy teraz razem ale to wyszło duuużo, dużo później, jak już go w Polsce nie było, więc nie, nie ućpał i nie przeleciał :)
Na innej imprezie potem gdzie były podobne osoby, mówi to samo, a ci wiedząc dobrze jaką wyjebke zrobił ostatnio dali mu auto, ale jeden ziomek z nim pojechał. Byli na stacji kupić browary, ziomek wychodzi ze sklepu i auta już nie ma.
W obu przypadkach policja umorzyła śledztwo.
Swoją jaki to musiał być idiota, no i był, debil skończony.
Czasami widuje go na mieście.
Uzależniony od ketonów mocno, wciąga 24/7.
Najlepszy był taki typ: "stary ja to wiadro z tematu w NL waliłem, weź schowaj tą samosieję"
Spalił wiadro i wiadomo życiówka. Rzygał jak kot i niczego nie kontaktował. Na koniec poszedł i przyznał się rodzicom obiecał, że w życiu nie zapali marihłanen. Z pół roku go na dworze nie widzieliśmy, na powrót do szkoły to miał określony czas. Czasami, żeby do kogoś wyjść, to ściemniał starszym, że mają prace w grupach na dany temat i muszą referat napisać.
Teraz wyjebali go z domu, za sobą ze 3 ośrodki (cały czas spierdalał). Wjebał się w chłop w ketony. Teraz jak opowiada, ile on to nie wali to jestem stanie uwierzyć heheh
zostawiłem w kuchni, naćpałem się czymś, zapomniałem poszedłem spać.
Brat gówniarz upierdolony masakrycznie, chichra się, pamięć mu urywa,
ojciec się do pracy szykuje zajada się, popija kawą i pali szlugi,
babcia też sobie trochę dla siebie i koleżanek wzięła,
ja upierdolony benzo, baklo opio mj kisnę z tego i wyjebane jaja
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Mentzen radzi młodym, by pili alkohol i palili. "Nie piją (...), nie ma z tego dzieci"
Zdaniem Sławomira Mentzena młodzi ludzie powinni robić tylko trzy rzeczy: uczyć się, pracować i... pić alkohol. Swoimi przemyśleniami prezes Nowej Nadziei i lider Konfederacji podzielił się w środę, 20 maja, podczas spotkania z mieszkańcami Świebodzina.
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi
Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.
Powiedziała policji, że ktoś ją śledzi. Została zatrzymana za... posiadanie narkotyków
Zaalarmowała policję, że ktoś ją śledzi – usłyszała zarzuty za posiadanie narkotyków. 31-latka z Dobroszyc poprosiła funkcjonariuszy o pilną pomoc. Jak się okazało, jej zachowanie mogło mieć związek z działaniem substancji psychoaktywnych. Oleśniccy policjanci zostali postawieni na nogi przez 31-letnią kobietę z Dobroszyc. Spanikowana zgłaszająca poinformowała funkcjonariuszy, że śledzą ją podejrzani mężczyźni. Na dodatek grożą jej i wyzywają. Kobieta wyraźnie obawiała się o swoje bezpieczeństwo i prosiła o natychmiastową pomoc.
