19 lipca 2026Kesjan pisze: Z góry mówię człowiek mądry po szkodzie. A do szkody by nie doszło gdyby zachował umiar. I piszę tego posta bo mam nadzieję, że komuś uratuje życie albo zdrowie przed tym "na pewno ostatnim razem".
Jakiś czas temu przez 2 miesiące dawałem ostro w palnik weekendami, imprezy, alko + mefedron i tak leciały dwudniówki albo trzy na haju z lekkim udziałem snu.
Po tym czasie pamiętam że organizm już był trochę zajechany, ale czułem że mógłbym to napierdalać dzień w dzień, stety trzeba było pracować.
W weekend przez weekendem zero poleciałem dwa dni, na 3 już nie miałem siły, ale mówię sobie a chuj tam wal, no i walnąłem parę kresek i za chwile zacząłem się mega pocić, serce mi przyśpieszało i zwalniało, tętno raz miałem 170 by zaraz zeszło do chyba 80 i spowrotem, ogólnie akcja spowodowana przez przemęczenie układu nerwowego. Ogólnie miałem tak dwa razy. OUN zajebany ostro?
Szczerze, na tamten moment się dziwiłem, bo kondycyjnie i fizycznie dawno nie byłem w tak dobrej formie.
Tydzień później nic sobie nie robiąc z poprzednich przeżyć lecę kolejny weekend, ale tym razem na sobocie rano się skończyło. Wpadłem po imprezie do domu, wbijam do kibla i nagle jak za mostkiem nie poczułem tak dziwnego uczucia, jakiego nie czułem nigdy.
Nie było to gniecenie, ale jakby pionowe na kilka cm uczucie drżenia czy drętwienia właśnie za mostkiem, coś takiego.
I powiem Wam, po tym już układ nerwowy i serce mi zdziczały. Lekko spanikowałem, serce zaczęło bić mi mega szybko, wyczytałem że dostałem częstoskurczu, jak robiłem 1 krok do przodu to czułem że pozbywam się 90% zapasów mojej kondycji.
Koniec końców dotarłem na SOR z tak napierdalającym serduchem, nie miałem siły mówić, prawie szeptałem jakbym przed chwila skończył maraton, wpisałem się w rejestracji i poszedłem czekać na swoją kolej z tak rozpędzoną pikawą.
Od razu mówię, za chuja nie mogłem się uspokoić, nie mogłem się wyciszyć. Te uczucie w domu co miałem za mostkiem, lekka panika wystarczyło, aby serce poszło jak rozpędzony byk przed siebie, naprawdę gówno mogłem wtedy zrobić.
No właśnie, co mogłem zrobić?
EDIT: Byłem spokojny i opanowany, próbowałem wyhamować serce oddechem i czilowymi myślami, ale niestety odpalone jak wściekły byk zaczęło żyć własnym życiem.
Wracając do historii czekając na SORze już pod koniec częstoskurczu dostałem migotania, ale nie wiem czy była to ta niebezpieczniejsza odmiana. Ręce miałem sine. Po chwili częstoskurcz ustał, migotanie ustało, przebadali mnie i pojechałem do domu. Badania krwi ok, EKG ok.
Od tej pory nic mefedronu, wróciłem do sportu, biegam długie dystanse parę razy w tygodniu, a serce działa jak należy.
Jedyne co doświadczyłem do tygodnia po ostatnim sniffie były, kurwa, jakieś paranoje. Czaicie, pierwszy raz tak w życiu miałem. Siedzę przed kompem, gram w csa i nagle dostaje uczucie jakbym miał zaraz zobaczyć dziwne rzeczy przed oczami, jakbym miał dostać jakiejś schizy czy paranoi. No mało brakowało a by mnie popierdoliło. Na szczęście w tej sytuacji i ogólnie starałem się brać dużo witamin i minerałów, a na te wjazdy paranoi pomagały duże ilości wody.
Ale poniekąd stety się dowiedziałem jak to jest mieć chorobę psychiczną i szczerze nie polecam.
Niestety w dalszym ciągu, ale nie aż tak, mam ochotę przypierdolić jakiegoś sniffa i napić się piwka. Problem natury takiej, co jak coś się pozmieniało w OUN albo w serduchu, że jak jeszcze raz walne sniffa to poprzednie akcje odbiją się dużo gorzej tu i tam w OUN czy w serduchu i będą kłopoty...? Czasem sobie myślę że chyba lepiej tego nie sprawdzać.
@faltaderespeto Zgadzam się w 100% - jak dla mnie mefedron jak i jego analogi w postaci 3-MMC i 3/4-CMC naprawdę dużo wybaczają. Nigdy po nich nie miałem dziwnych akcji z sercem, a jakieś chwilowe, nieprzyjemne odczucia policzę na palcach jednej ręki. Wg mnie to zasługa serotoniny, która jest obecna w mniejszym lub większym stopniu przy zażywaniu każdej z tych substancji. Taki metylofenidat to przy nich schizogenne gówno i parę razy musiałem ratować się mefką, żeby się uspokoić.
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Dlaczego legalizacja marihuany jest lepsza od depenalizacji czy dekryminalizacji?
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.
Narkotyki w listach do więźniów. Wysyłali je do zakładów karnych w całej Polsce
Narkotyki trafiały pocztą do więzień w całej Polsce. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko małżeństwu z Gorzowa Wielkopolskiego. Ewelina T. i Marcin T. mieli przez ponad cztery lata uczestniczyć w procederze, którego wartość oszacowano na co najmniej 50 tys. zł.
Nieprzytomni nieletni i pacjent z 7,3 promila
Lekarka opowiada „mrożące krew w żyłach” alkoholowe historie z oddziału toksykologii.