Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
ODPOWIEDZ
Posty: 464 • Strona 23 z 47
  • 906 / 36 / 0
No tak, mieszajcie sobie sami w hormonach, powodzenia
:nuts:
297 dni czystości (05.01)
  • 441 / 21 / 0
Dużo mądrych rzeczy piszecie w tym temacie, jak czytam niektóre posty to dosłownie czuję się jakbym to ja je pisał. Właściwie mógłbym niektóre zacytować i podpisać się pod nimi ;).

Też doskwiera mi ten problem, z lękiem przed innymi ludźmi. Zdaje sobie sprawę, chłodno analizując, że jest on irracjonalny i mocno przesadzony. Jednak mój analityczny mózg wszystko analizuje po setki tysięcy razy każdy nawet najmniejszy szczegół. To jak wyglądam, "A co ona o mnie pomyśli?", co powinienem zrobić, co powiedzieć tego typu rzeczy właśnie. Czuje się zablokowany emocjonalnie i socjalnie. Próbuje zmuszać się do tego żeby zagadać do kogoś na jakiś chociażby błachy temat. Licze na to że wystawiając się wielokrotnie na stres w ten sposób mój umysł przyzwyczai się do tego co w dłuższej perspektywie miało by sprawić że takie sytuacje nie będą dla mnie stresujące. Naprawdę bardzo się stresuje jeśli mam wejść w interakcje z nieznaną osobą, a nawet relacje z już poznanymi często przyprawiają mnie o zakłopotanie. Mam mocno zaniżone poczucie własnej wartości, mimo że studiuje prestiżowy kierunek, jestem wysportowany, ćwiczę na siłowni i jestem posiadaczem grzejnika. :huh: . Z zewnątrz nie okazuje emocji a tak naprawdę tam wewnątrz łatwo mnie urazić, zranić. Dostałem w sumie dziesiątki razy kosza od dziewczyn, głównie z powodu tego braku inteligencji emocjonalnej, tego że nie rozumiem kobiet co mocno podkopało moje uczucie własnej wartości.

Teraz izoluje się w swoim mieszkaniu, próbując przyzwyczaić się do samotności pogrążając się w swoich autystycznych zainteresowaniach. Mieszkam w miasteczku akademickim i widzę jak na zewnątrz ludzie się bawią, mają znajomych a ja nic. Ciągle mam uczucie że życie przecieka mi przez, że tracę najfajniejszy okres w swoim życiu - młodość.
Po prostu egzystuje w tym matrixie
  • 834 / 18 / 0
@up to jak dostales kosza to jednak nie jestes taki lękliwy socjalnie skoro się starałeś i próbowałeś o związek
ja nawet kosza nie dostałem bo się bałem że go dostanę więc nie inicjowałem niczego i nie próbowałem
Treść postu autora to jakieś pierdolenie - tak w skrócie dla tych, którym nie chce się czytać heh
  • 441 / 21 / 0
Masz rację, ale jak już dostaje kosza po raz któryś tam z rzędu to zaczynam powątpiewać w to że mam cokolwiek do zaoferowania w kwestii związku. Zawsze byłem sam, już mi to serio zbrzydło. Ciągle się zastanawiam co robię nie tak, co takiego pominąłem że mi się nie udaje, widząc otyłych, zarośniętych i zaniedbanych mężczyzn z super laskami. Może to te całe pieniążki albo coś innego.
Po prostu egzystuje w tym matrixie
  • 279 / 24 / 0
29 grudnia 2016Sinnis pisze:
Ale macie z tym nofapem, mnóstwo ludzi fapie w chuj często a nie mają najmniejszych problemów społecznych, to tylko znikomy aspekt problemu. To jest dużo bardziej złożone.
Jedzmy gówno, w końcu tyle much nie może się mylić.
Uwaga! Użytkownik boomer nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 906 / 36 / 0
Zacznijmy od tego że każdy człowiek jest inny, więc jest w końcu zawsze jakaś szansa że trafisz na dziewczynę która ci tego kosza nie da (bo to że podchodzisz to naprawdę sukces, ja też tego nie potrafię zrobić). Czytając jednak różne książki można dostrzec powiązane ze sobą informacje o tym że większość kobiet wcale tak bardzo nie interesuje twój wygląd fizyczny (nie w takim stopniu jak my patrzymy na kobietę i od razu chcemy ją przelecieć), nie interesuje je stan konta, jakim jeździsz samochodem, tylko twoja osobowość, niestety jeśli jesteś spięty i nerwowy (co natychmiast wyczują) to nie będą zainteresowane, choć tak jak opisałeś wyglądasz całkiem nieźle, bo ćwiczysz itp. - I to jest największy problem. Z jednej strony żeby przełamać strach musisz próbować, ale z drugiej strony dziewczyny wyczuwając strach będą raczej uciekać (trudno im się dziwić).

Druga informacja którą wyczytałem w wielu książkach jest taka, że jeśli jesteś miły i grzeczny, dziewczyna nie będzie zainteresowana! To jest akurat dość ciekawe, warto się temu przyjrzeć.

Obserwując rozmaite pary, też dotarło do mnie, że ci mężczyźni nie są ani przystojni, niektórzy zapuszczeni, otyli, niscy, chuderlawi, a mimo to mają u boku piękne dziewczyny. Co ich łączyło, byli wyluzowani i pewni siebie. Wracamy do punktu wyjścia, czy możliwe jest znaleźć dziewczynę z lękiem społecznym? Fajnie by było jakby wypowiedziała się jakaś osoba której się to udało.
fraktal123 pisze:
Z zewnątrz nie okazuje emocji a tak naprawdę tam wewnątrz łatwo mnie urazić, zranić.
A to jest bardzo głęboka myśl, trochę się nad tym zastanawiałem (też tak mam) i kminiłem co by było gdybyśmy te emocje wypuścili na zewnątrz?
Ostatnio zmieniony 11 września 2017 przez Sinnis, łącznie zmieniany 1 raz.
297 dni czystości (05.01)
  • 5383 / 990 / 0
Sinnis dobrze prawi.
Mam mnóstwo znajomych, którzy walą konia i zaliczają 1 nową panne na tydzień. Kiedyś działałem ostro w PUA . Problem jest bardziej złożony.

Owszem, no fap może przynieść dobre korzyści. Najwieksza korzyść to jest to, że odcinamy się od wirtualnego świata i logujemy w rzeczywistym.

Reszta sama się nie zrobi. Trzeba ruszyć dupę .
The beautiful thing about DMT is that it makes no sense at all, but everything makes sense at the same time!
The methapor of Life

ledzeppelin2@safe-mail.net
  • 834 / 18 / 0
@up naiwniak jestes jak myslisz ze jak ktos robi nofap to odchodzi od kompa
Treść postu autora to jakieś pierdolenie - tak w skrócie dla tych, którym nie chce się czytać heh
  • 44 / 7 / 0
11 września 2017Sinnis pisze:
Wracamy do punktu wyjścia, czy możliwe jest znaleźć dziewczynę z lękiem społecznym? Fajnie by było jakby wypowiedziała się jakaś osoba której się to udało.
Nie miałem za wielu sukcesów społeczno-miłosnych w życiu. W podstawówce i gimbazie byłem nieśmiałym kujonem. W gimbazie zacząłem już jarać weed to się wyluzowałem, więc w liceum wjechałem już jako świracha (maskujac oczywiście dawnego siebie), melanże, dziewczyna itd. Studia to samo. W międzyczasie od jarania codziennie baki nabawiłem się nerwicy i fobii społecznej. Wjechały antydepresanty. One "wyleczyły" problem, więc zacząłem jarać z powrotem, więc ostatnie lata leciałem na kombo weed+ssri. Teraz już pierdolnąłem jaraniem, bo to wybitnie mi nie służy i chciałbym się wyleczyć w 100%. Póki co samo SSRI.

Ale do tematu: teraz mam dziewczynę już ok. 1.5 roku. mam też z nią to szczęście, że wie o mojej nerwicy i stanach depresyjnych i traktuje to jako chorobę, a nie jako lamusiarstwo/frajerstwo/bycie pizdą. Wcześniej też miałem kilka, pomimo nieśmiałości/nerwicy. Głównie to one jednak inicjowały związki, ja jako typowy pothead mialem wszystko w dupie, zero chęci do angażowania się w cokolwiek + nerwica/niesmiałosć/brak pewności siebie. No i walenie konia do pornosów też w dużym stopniu stępia twoją potrzebę do sukcesów na polu miłosno-seksualnym.

Oprócz akcji, gdzie to ja byłem podrywany i z oporami w końcu dawałem się wciągać w związki, pomagał też często alkohol lub inne używki. Przykład: na uczelni była super dupeczka, przepiękna, duży cyc itd. Była tak zajebista, że byłem przerażony często jak z nią gadałem sam na sam. Normalnie się jej wstydziłem, czasami zdarzyło się mi jej unikać gdzieś na uczelni z tego powodu. Mimo tego raczej się kumplowaliśmy, była częścią "naszej" ekipy na studiach. Ileśtam melanży wspólnych do przodu najebaliśmy się wspólnie na imprezie, najaraliśmy i wylądowaliśmy w łóżku. Potem cisnelismy przez kilka miesiecy związek, do momentu, gdy mi się znudziło i ją olałem. W momencie, gdy już pukniesz taką laskę, tracisz zupełnie nieśmiałość, nerwowe zachowanie przy niej itd.

Podsumowanie: zapierdolić kurację SSRI, skatować się jak śmieć używkami, w tym nieśmiertelnym stanie uderzyć na melanż, poderwać pannę i jak już ci się uda, to potem normalnie możesz funkcjonować z nią bez żadnych używek, trudno się wstydzić kogoś kto ci lizał krocze.
  • 441 / 21 / 0
^up Śmiechłem czytając Twojego posta :cheesy: .

Posiadanie dziewczyny jest chyba poza moim zasięgiem, musiałbym przedtem ogarnąć swój umysł, osobowość, wyplenić pewne głęboko zakorzenione schematy myślowe, w obecnym stanie chyba będę tylko obciążeniem dla istoty która sama ze swojej natury jest słaba, krucha i potrzebuje wsparcia. Nie potrafiłbym uprawiać seksu z dziewczyną do której nic nie czuje, nawet jeśli by mi sie super podobała, no chyba że bym się upił/naćpał %-D

Zadowoliłbym samym posiadaniem bliższych znajomych, żebym miał się do kogo odezwać, z kim czasem wyjść, komu się wyżalić tego typu rzeczy. A tak wylewam tylko zawartość swojego umysłu na jakieś fora internetowe dla ćpunów, do czegoś takiego doszło :nuts:
Po prostu egzystuje w tym matrixie
ODPOWIEDZ
Posty: 464 • Strona 23 z 47
Artykuły
Newsy
[img]
Za "przekąski" z Kalifornii grozi mu 20 lat więzienia

W paczce z Kalifornii do Polski miały być przekąski. Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej w Warszawie otworzyli puszki i znaleźli susz roślinny. Okazało się, że to była marihuana. Zarzut związany z przemytem usłyszał 22-latek.

[img]
CBŚP rozbiło „rodzinny” gang przemytników narkotyków. 12 osób z zarzutami

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji, działając wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Krakowie, rozbili zorganizowaną grupę przestępczą podejrzaną o przemyt znacznych ilości narkotyków z Hiszpanii do Polski oraz ich dalszą dystrybucję. W wyniku skoordynowanej akcji przeprowadzonej na terenie województwa śląskiego i małopolskiego zatrzymano 11 osób, a łącznie zarzuty usłyszało 12 podejrzanych.

[img]
Alarm w całej Polsce! To miał być mak do ciasta ;)

Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie publiczne dotyczące partii maku niebieskiego, w której wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu alkaloidów opium. Jak podkreślono, spożycie produktu może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów. To nie są „zwykłe nasiona” – skażony mak może działać na organizm jak opioidy, wywołując objawy podobne do zatrucia narkotykami.