Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 45 • Strona 3 z 5
  • 389 / 100 / 4
Kończę kiedy zauważam, że branie zaczyna w znaczący sposób wpływać na moje relacje z bliskimi, pracę albo zdrowie. Sytuacje, w których czuję, że otarłem się o śmierć to najlepszy sygnał, że trzeba się ogarnąć. Jednak nawet w takim przypadku jestem świadomy, że nie jest to permanentne zerwanie z używkami, bo mimo najszczerszych chęci uzależnienie zrobi swoje.
Just a perfect day, you made me forget myself
I thought I was someone else, someone good
  • 3455 / 563 / 2
Mną kieruje chęć zwiększenia tolerki.
Uwaga! Użytkownik Mefistofeles1945 jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 874 / 155 / 0
To zależy. Zazwyczaj składa się na to wiele czynników. Np jeśli chodzi o białko to przede wszystkim to wygląd twarzy(szczególnie oczy), drżenie rąk, szczękościsk, a jak czuje kłucie w sercu to już w ogóle wiem, że pora odpuścić jak sie nie chce przekręcić za moment. A tak poza tym to jeśli wiem ze np jak zjem następną kreskę to nie będę spała w nocy w ogóle, a mam na drugi dzień iść do pracy czy coś to tez nie walę, bo wiem ze po nocce będę nieogarnięta. I ogólnie z reguły staram się robić tak, żeby nie spać przez maksymalnie jedną noc. Także po prostu obserwuje swój stan i szacuje kiedy przestać. Dużo od materiału zależy, jak widzę ze mam słaby materiał to wiadomo ze zjem więcej niż jak mam jakiś mocniejszy. No i wiadomo - jak wiem ze zostało mi tyle i tyle, i mam świadomość ze będę tego jeszcze potrzebować w inny dzień, a teraz mogłabym sobie odpuścić to tak robię. Nie ma co wpierdalać do zera, te czasy już dawno minęły %-D

Jeśli chodzi o kodeinę/acodin i ogólnie leki to po prostu ustalam dawkę na początku i nie jem więcej. Z kwasem podobnie.

A jeśli chodzi o mj to z reguły mówię sobie dość jak mam coś do zrobienia i wiem, ze po następnych buchach nie będę w stanie tego zrobić albo np narobie sobie problemów w pracy jak przyjdę skuta. No i jak wiem ze mam mało a będę chciała sobie zapalić powiedzmy później lub następnego dnia to tez sobie odpuszczam.
hipnotyzuję ludzi jak Kaszpirowski
  • 28 / 6 / 0
Chyba strach. Dopóki na to wszystko mnie stać, dopóki mogę unieść na plecach cały ten bałagan, w porządku. Dodatkowo, kurwa, LĘKI. Od jakiegoś czasu nasilają się, kiedyś nie było to w stanie mnie to powstrzymać od przyjebania, ostatnio prawie niemal opuściłem cudowną imprezę zanim się zaczęła, jak tylko dotarło do mnie, że nie wszystko jest dobrze, ale cóż, na lęki zawsze są sposoby, szkoda, że się kończą
Ja cenię sobie komfort milczenia z wyboru, nie cierpię gdy tę zdolność zabiera mi ogół.
  • 5 / 6 / 0
Moim systemem obronnym przed wjebaniem się w twardy shit są zajebiście duze kace moralne, jestem zbyt świadomy jak coś na mnie zle działa i zazwyczaj sesja z samym sobą daje dogłębnie do zrozumienia ze trzeba zaprzestać niektórych działań
  • 205 / 38 / 0
rozsądek;)
Uwaga! Użytkownik caroo nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 47 / 10 / 0
Dla mnie przede wszystkim jednym z glownych czynników były bardzo silne ataki paniki. Na początku zaczynały sie tylko w nocy, raz na jakis czas, ale juz po paru miesiącach mialem napady także w dzień. To bylo takie dziwne klaustrofobiczne uczucie, jakbym byl zamknięty w ciasnej trumnie czy coś. Brzmi może mało strasznie, ale dla mnie nie do ogarnięcia.
Uwaga! Użytkownik DraggingThroughHell nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1455 / 598 / 0
W sumie to jakos nigdy nie mialem tak , ze nie moge sie opanowac czy cos po prostu czuje , ze wystarczy i tyle jedyno co to trzeba sluchac swojego ciala . Jesli zle mi sie sypnie i za duzo kety wtrabie no to trudno wezme poprawke na nastepny raz bede uwazal .
Życie jest zdrojem rozkoszy; ale tam, gdzie pije zeń motłoch, zatrute są wszystkie studnie.
  • 33 / 4 / 0
ataki paniki + wychodzenie i slaba kondycja psychiczna
Uwaga! Użytkownik texacoco jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 605 / 90 / 0
29 października 2021CieplaPoduszka pisze:
W sumie to jakos nigdy nie mialem tak , ze nie moge sie opanowac czy cos po prostu czuje , ze wystarczy i tyle jedyno co to trzeba sluchac swojego ciala . Jesli zle mi sie sypnie i za duzo kety wtrabie no to trudno wezme poprawke na nastepny raz bede uwazal .
Oczywiście! Popieram takie podejście, aby właściwie odbierać wszelkie sygnały, jakie wysyła nam nasz organizm.
Niestety, niektórzy ludzie mają skłonności samodestrukcyjne i im bardziej chory lot, im większa kardiofaza, tym lepiej - ich takie stany jeszcze mocniej napędzają i się cieszą taką krzywą fazą, co dla mnie jest kompletnie niezrozumiałe..

Znam parę takich osób.
LUBIĘ GRZEŚKI CZEKOLADOWE.
ODPOWIEDZ
Posty: 45 • Strona 3 z 5
Newsy
[img]
KAS wykryła 50 kg marihuany w przesyłkach z odzieżą

Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie skontrolowali przesyłki znajdujące się w jednej z firm spedycyjnych w Pruszkowie. W ośmiu paczkach wykryli narkotyki.

[img]
Ponad miliard euro w kokainie. Rekordowy transport przechwycony

Hiszpańskie służby przejęły statek towarowy Arconian, który mógł transportować od 30 do 45 ton kokainy wartej ponad miliard euro. Jednostka wystartowała z portu w Sierra Leone, gdzie zbiegł znany holenderski król przemytu narkotyków Bolle Jos Leijdekkers. Dla hiszpańskiej policji to największy udaremniony przemyt w historii.

[img]
Marihuana i tytoń zmniejszają objętość mózgu. Te konkretne obszary ulegają zmianom

Marihuana i tytoń wpływają niekorzystnie na mózg. Analiza ponad 103 badań z udziałem ponad 72 tys. osób pokazuje, że używanie marihuany i palenie tytoniu wiąże się ze zmniejszeniem objętości mózgu. Naukowcy wskazują konkretne obszary, takie jak ciało migdałowate, hipokamp i istota szara, które ulegają zmianom.