Negatywne konsekwencje przyjmowania fitokannabinoidów i sposoby im przeciwdziałania.
ODPOWIEDZ
Posty: 34 • Strona 3 z 4
  • 30 / 4 / 0
Zależy pod jakim względem otępia, na bodźce zewnętrzne, reakcje umysłu, to tak. Ale wyostrzają się smaki, odczuwanie temperatury, zapachów itd itp. Kiedyś w maku siedząc i spożywając bigmaca na spałce+frytki, ful wypas, zdałam sobie sprawę, że całe to żarcie jest zrobione z tej samej bezkształtnej masy uformowanej i ukolorowanej, aby przypomiało hamburgera+fryty... To było smutne i straszne.
  • 1152 / 230 / 7
Zauważyłem coś takiego:
Często lub w ciągu: otępia.
Raz na ~2 tygodnie lub rzadziej: wyostrza.

Jak bakanie staje się rutynowe to nic nowego z fazy nie wynosimy. Czuję wtedy że marnuję fazę.
Przy okazjonalnym stosowaniu cieszy za każdym razem jak za pierwszym :-D i widzimy we wszystkim tą psychodeliczną głębię...
Dobrze jest też nie powtarzać za często tego samego S&S, jaranie w nowych miejscach jest po prostu ciekawsze.
Życie to trip, więc dbaj o set&setting.
ENTEOGENY PRAWEM, NIE TOWAREM!
Układ nagrody kurwą jest.
  • 5331 / 964 / 0
To zalezy tez od odmiany ... roznie dzialaja. Pierwsze jarania sa najlepsze , nie masz rutyny i swiat jest inny niz realny nie wazne co bys palil... nie latwo jest miec zly trip wtedy. Im czesciej palisz tym jest gorzej. a jesli chodzi o samo otepienie to mnie najbardziej otepia jednak polaczenie alko z mj.
The beautiful thing about DMT is that it makes no sense at all, but everything makes sense at the same time!
The methapor of Life

ledzeppelin2@safe-mail.net
  • 680 / 43 / 0
Mam paru znajomych ktorzy pala mj b czesto. W ogole ich to nie zamula i nie otepia. Jednak sa to ludzie którzy nie ograniczają swojego życia do jarania i jest to tylko dodatkiem. Maja swoje pasje, pracę, nie maja problemu z trzeźwością. Mysle ze w tym jest problem. Jesli ktos nie musi być caly czas pod wplywem i nie ma problemu z trzeźwością to raczej zioło nie zrobi z niego tępego warzywa. Ale jesli ktos upatruje w mj ucieczki, wiecznej zajebki to negatywne skutki moga dosc szybko dac sie we znaki. Tak z moich obserwacji.
Edit; ofc nie zawsze to sie sprawdza, na niektórych mj po prostu zawsze będzie działać chujowo, nawet mimo sporych przerw, dobrego s&s i nic sie nie zrobi
I have only two emotions
careful fear and dead devotion
I can't get the balance right
with all my marbles in the fight
I see all the ones I went for
all the things I had it in for
I won't cry until I hear
because I was not supposed to be here.
  • 1329 / 60 / 0
Zależy. Myślę, że to czy po paleniu ktoś idzie w stronę kreatywnych rozkmin, działania czy tępego zmulenia, zależy od samej osoby, stanu fizycznego, nastroju, otoczenia czy choćby odmiany i ilości jaką się wypaliło. Powiedziałbym, że działanie marihuany obejmuje zarówno otępienie jak i wyostrzenie świadomości. To znaczy mj uspokaja, więc człowiek spalony jest trochę zmulony i ma wydłużony czas reakcji. Ale to nie wyklucza wyostrzenia zmysłów słuchu i smaku, czy faktu, że po paleniu łatwiej o kreatywne, nieszablonowe myślenie. Toć marichłana je psychodelik. Im częściej się pali, tym mniej głębokie i nieprzewidywalne działanie a więcej czystego relaksu i poprawy nastroju, dlatego ludzie palący bardzo dużo i często są zwykle otępiali i niekoniecznie mają wyostrzoną świadomość.

Palę 6 lat, regularnie, z paroma kilkutygodniowymi przerwami po drodze. Unikam palenia wcześnie, bo ta zamuła która przychodzi po fazie, nadaje się tylko do tego, żeby ją przespać. Za to wieczorem palę praktycznie codziennie, ale dopiero po wykonaniu obowiązków które sobie wyznaczyłem na dany dzień. Dla mnie mj to uniwersalny feel good drug, daje zrelaksowanie, polepszenie nastroju i odbioru muzyki, uspokojenie ale i chęć działania (zależnie od sytuacji), a po jakimś czasie głodziński i senność. Palę na tyle często, że zapalenie nie jest dla mnie niczym odkrywczym czy niesamowitym, ale przynajmniej wiem, że faza mnie niczym nie zaskoczy (badtripa po paleniu sobie nie wyobrażam).
A oto bazy na dalekiej orbicie ZIEMI i poza orbitą KSIĘŻYCA oraz na samym KSIĘŻYCU, które zbuduję sobie w przyszłości. LUDZKOŚĆ będzie słuchała wtedy MNIE
  • 1957 / 230 / 0
mj jest nieobliczalna. Bywało że paliłem tydzień w tydzień, codziennie. Paliłem też po kilka gram od razu. I mimo to, że jaram już 10 lat, to potrafi mnie poryć po malutkim buchu. Umiem to ogarnąć, lecz zawsze jak zajaram mj to na wejściu fazy, paranoiczne myśli same wskakują mi do głowy i czuję lęk. Pomimo tego, cały czas jaram, teraz rzadko, ale jednak pacierza i mj nie odmawiam. Jak rasowy narkoman, karmię się swoją psychozą. Czasami jak się zjaram, to czuję się lepiej, czasami gorzej. Często też po zapalenia zaczyna mi się... nudzić. mj tak już po prostu na mnie działa.

Zadziwiające też jest to, jak różnie działa na ludzi. Niektórym rośnie tolerancja na mj i muszą wyjarać sami całą lukfę, a inni zaś mają tolerancję odwrotną i im więcej palą, tym mocniej ich klepie - ja należę do tych drugich, lecz w ciągach faza robi się denna i pusta, jak po syntetykach.
Uwaga! Użytkownik MartwyNarkoman nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1329 / 60 / 0
Co do tej nieobliczalności mj to zgodzę się po części. Tzn. kilka razy, kiedy miałem parodniową przerwę od palenia, zawsze pierwsze palenie po tej przerwie było grube. Inne niż zwykle, głębsze, cięższe do ogarnięcia, bywało schizogenne albo bardziej euforycznie niż zwykle, różnie. I wystarczy kilka dni, żeby był ten efekt. Ale jak wpadnę w rutynę codziennego palenia to znowu stan po trawie niezmiennie jest poprawieniem nastroju, wyluzowaniem i ogólnie czystą przyjemnością. Tylko minusem takiego codziennego palenia jest to, że traffka krócej działa. Kiedyś były 3h fazy, a potem dochodzenie do siebie przez resztę dnia. Teraz jest godzina i dopalanie albo powrót do trzeźwości, a potem tylko spać się chce.
A oto bazy na dalekiej orbicie ZIEMI i poza orbitą KSIĘŻYCA oraz na samym KSIĘŻYCU, które zbuduję sobie w przyszłości. LUDZKOŚĆ będzie słuchała wtedy MNIE
  • 86 / 1 / 0
Nie uważam żeby mj była nieobliczalna jakoś nigdy nie miałem schiz lub urojeń na fazie ,a pale parę lat. Jedyną schize jaką miałem bo kannabinoidach to wtedy gdy zapaliłem mocną maczanke AM-2201 z drugiej strony lufki (tak żeby tylko na bucha było). Wtedy to włączyły mi się jakieś lęki, schizy i lekkie fraktale.
Ale zgodzę się z tym że im częściej się pali tym krócej trzyma ,a szkoda ;)
  • 1957 / 230 / 0
Tak jak mówiłem, kwestia osobnicza. Mnie zawsze trzyma tak samo długo.
Uwaga! Użytkownik MartwyNarkoman nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1874 / 96 / 127
No czas taki sam tylko jakosc bani sie zmienia... niestety
wolna molekula
#mops
ODPOWIEDZ
Posty: 34 • Strona 3 z 4
Newsy
[img]
Farmakoterapia przewlekłego bólu w USA – nowy i nie do końca bezpieczny wzorzec

Okryte złą sławą leki opioidowe przez lata stanowiły w USA. fundament farmakoterapii przewlekłych dolegliwości bólowych. Naukowcy z Uniwersytetu Michigan zdecydowali się sprawdzić czy opioidy są nadal tak często wykorzystywane w leczeniu chronicznego bólu.

[img]
Kofeina może pomóc w diagnozowaniu Alzheimera. Nawet umiarkowana dawka może mieć wpływ

Kofeina może wpływać nie tylko na koncentrację i poziom energii, ale także na wyniki badań neurologicznych. Włoscy naukowcy wykazali, że dawka odpowiadająca około dwóm filiżankom kawy wyraźnie zmienia sposób, w jaki mózg tłumi sygnały odpowiedzialne za ruch. Odkrycie może mieć znaczenie dla przyszłej diagnostyki choroby Alzheimera i innych zaburzeń neurodegeneracyjnych.

[img]
Medyczna marihuana – brak dowodów, by pomagała w zaburzeniach i uzależnieniach?

Naukowcy z Australii i Wielkiej Brytanii przejrzeli kilka baz danych, poszukując w nich recenzowanych artykułów naukowych opublikowanych pomiędzy 1 stycznia 1980 roku a 13 maja 2025 roku, w których opisano wyniki badań dotyczących przede wszystkim wpływu leczenia kannabinoidami na zaburzenia psychiczne i neurorozwojowe oraz uzależnienia. W ten sposób znaleźli i przeanalizowali wyniki 54 randomizowanych badań obejmujących blisko 2500 uczestników. Wyniki metaanalizy, opublikowane właśnie w Lancet Psychiatry, są dość rozczarowujące dla entuzjastów medycznej marihuany.