Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 49 • Strona 3 z 5
  • 1321 / 18 / 0
Czytając na [h] posty, dostrzegam, że nie jestem sam. Patrzać wstecz widzę siebie uśmiechniętego ćpającego jedynie tlen, nic więcej. Teraz trzeźwość kojarzy mi sie z smutkiem, natomiast "faza" z energia, chęcia rozmowy z ludzmi czy robieniem mnostwa rzeczy. To troche przykre, ale pewnie jakis procent z Was zrozumie mnie doskonale.
Jego przyjaciel miał ksywe "Diabeł".
  • 321 / 3 / 0
Wydaje mi się ,że dragi wypierają z uczuć, ale nie powodzenia życiowe bardziej, przez narkotyki kradłem ale nie stałem się mniej empatyczny, cały czas dostrzegam u ludzi coś czego normalni nie zauważą, albo też zryło mi łeb doszczętnie i mi się tylko coś wydaje.
Uwaga! Użytkownik Dezinteglator jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 456 / 14 / 0
moge powiedziec ze narkotyki poważnie spłycają, na początku wydaje sie ze emocji jest wiecej swiat zyskuje dodatkowe kolory ale w miejscu w ktorym jestem teraz zostało tylko kilka stanów, moge czuc sie dobrze, zle, miec cisnienie, obojetnie albo byc nacpany, te stany nie sa bardziej skomplikowane niz slowa ktorych uzylem zeby je opisac emocje sa przytłumione i ciezkie do rozpoznania chyba ze sa negatywne, swiat emocjonalny widze w odcieniach szarosci z sladowymi odcieniami zimnych kolorów. im dluzej nic nie biore tym wiecej rzeczy bardzo powoli powraca ale ten stan jest ciezki do utrzymania.
Uwaga! Użytkownik Czarli Czarnuch jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 77 / 2 / 0
Dla mnie świat przez ćpanie stał się szary sztuczny i bezcelowy. Tracę ochotę utrzymywania kontaktu z ludźmi z którymi nie ćpam, zresztą nawet z ćpającymi coraz mniej mam ochotę przebywać. Smutne, aż się boję co będzie dalej...
  • 48 / / 0
Czarli Czarnuch pisze:
moge czuc sie dobrze, zle, miec cisnienie, obojetnie albo byc nacpany
tez tak mam, w dodatku przewaza "obojetnie", aczkolwiek gdy jestem nacpana to jednoczesnie jestem lepszym czlowiekiem - przewaza empatia, zrozumienie, dobro
  • 321 / 3 / 0
Wczoraj mnie złapała rozkminka po obejrzeniu czegoś wzruszającego w języku ludzi posiadających uczucia. Rozkminka była taka, że jak dalej będę próbować kolejnych dragów to zmienię się w przeciwieństwo siebie czyli podłą kreaturę...
Jednocześnie nie mam wcale ochoty zrezygnować z dragów, niby używam raz na ruski rok, a jednak... w dodatku w koło tyle "reklam" palenia. Nawet na głupim fejsbuku nie można czuć ,że istnieje tylko browar i miła rozmowa.

Muszę albo rzucić wszystko w piz, albo starannie dobierać co mnie nie zniszczy psychicznie. Fakt bycie skurw przydaje się w tych czasach ale fajnie tak wyczuwać intencje innych i zwracać uwagę na to jak się ktoś czuje. Żaden winiacz i garść tabsów tego nie zastąpi.
Ostatnio zmieniony 28 sierpnia 2013 przez Dezinteglator, łącznie zmieniany 1 raz.
Uwaga! Użytkownik Dezinteglator jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 723 / 16 / 0
Ja po kilkuletnim ćpaniu wszelkiej maści opio czuję się cholernie wypalona. Ile razy wychodzę z domu to zerkam w lustro i "formuję twarz w maskę delikatnego uśmiechu".

Najgorsze jest to że wypalenie jest połowiczne. Rozpacz, żal, strach pozostaje a wręcz rośnie. To jest zupełnie tak jakby te złe, negatywne uczucia zżerały te dobre, samemu rosnąc w siłę.
Nie jest też tak że nie posiadam wcale tych pozytywnych emocji. Problemem jest to że są one, zredukowane, płytkie, tak jakby gdzieś we mnie były ich korzenie, ale te nie mam siły by rozwijać te dobre uczucia i relacje.

W zasadzie to mój stan emocjonalny najlepiej opisuje fraza "nie mam siły". Po prostu jej nie mam. Nie szukam nowych związków, czy to partnerskiego, czy to przyjacielskich choć tęsknię do takich relacji. Ja po prostu nie czuję się na siłach aby zaangażować się emocjonalnie, zainwestować uczucia w drugą osobę. Mam paru przyjaciół którzy tolerują mnie taką jaką jestem, a raczej jaką się stałam i utrzymanie tych relacji jest już dla mnie na granicy możliwości.

Uzależnienie tkwi jak kajdany na mojej emocjonalności. Chciała bym różne rzeczy czuć, robić, mieć ale uzależnienie mnie krępuje, jest jak pasożyt który mnie ogranicza i wysysa ze mnie siły. Dość ciężko to wytłumaczyć.

Tu chodzi o to że uzależnienie się rozrasta. Początkowo zabiera tylko skrawki życia, ale te skrawki robią się coraz większe, coraz bardziej wypełniają strachem, kombinatoryką, ukrywaniem i maskowaniem się. Z czasem cały ten syf pochłania tyle energii że nie starcza jej na nic innego. Moje resztki energii starczają akurat na zachowanie pozorów normalności które i tak zaczynają się kurczyć. Nie mam siły na nic innego. Emocjonalnie - jestem bezgranicznie zmęczona.

Wśród ludzi - w ramach zachowywania pozorów zawsze jestem uśmiechnięta i miła. Mimo to ludzie podświadomie wyczuwają moją melancholię. Niektórych to pociąga we mnie ale większość podświadomie się tego boi i trzyma mnie na dystans.

I żeby nie było - nie piszę tego aby się żalić. Piszę tu szczerze o moich odczuciach ku przestrodze przed skutkami opio.

edit: świetnie opisuje ten stan oxan (zacytowany przez Pandaeb na pierwszej stronie)
Bo matka chemia bardzo, bardzo kocha swoje dzieci i nigdy, przenigdy nie pozwoli im umierać samotnie.
  • 158 / / 0
Wczoraj wzięłam MDMA i muszę powiedzieć że nastąpił przełom w mojej chorobie. Jestem chora na schizofrenie i żyłam cały czas z poczuciem winy, które wyrobił we mnie ojciec jak byłam dzieckiem. Lata znęcania się, bicia, zamykania w ciemności i wciskania valium zrobiły swoje. Czułam się najgorsza. Winna. Wczoraj po MDMA wyzbyłam się poczucia winy. Rozluźniły się mięśnie i zostawiłam ten balast za sobą. Duży przełom. Naprawdę. Jeden z większych w mojej chorobie. Zaczęłam inaczej postrzegać siebie. All i want to break free. Czy wy wszyscy macie tak zajebiście? Czy zdrowi ludzie nie mają takiego balastu? Proszę powiedzcie mi
  • 992 / 25 / 0
Każdy ma jakiś balast, z którym musi żyć. Tutaj chodzi tylko o podejście do samego balastu. Trzeba nauczyć się żyć z własnymi demonami i przeszłością.
  • 197 / 2 / 0
Nie mam schizo ale podejrzewam adhd, mam wiele powodów do poczucia winy
robiłem wiele głupot w życiu, zawsze obawiałem się rozmowy w kobietami.

MDMA to ze mnie zwalnia, nie mam obaw, nie oceniam siebie, po prostu jestem taki jak widzę siebie w tej chwili.
ODPOWIEDZ
Posty: 49 • Strona 3 z 5
Artykuły
Newsy
[img]
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"

Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.

[img]
Nastolatki używające marihuany mają podwojone ryzyko poważnych zaburzeń psychicznych

Nastolatki używające marihuany mogą mieć w przyszłości aż dwukrotnie wyższe ryzyko rozwoju zaburzeń psychotycznych i choroby afektywnej dwubiegunowej - wynika z dużego badania opublikowanego w „JAMA Health Forum”.

[img]
Marihuana pod kontrolą czy na sprzedaż? Badanie pokazuje różnicę

Debata o marihuanie zwykle sprowadza się do prostego pytania: legalizować czy nie? Analiza opublikowana w The Lancet Psychiatry wskazuje jednak, że ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak wprowadzona jest legalizacja.