Wg USJP PWN - "uroić sobie - wyobrazić sobie coś, wymyślić sobie coś, co tak naprawdę nie istnieje, jest nierealne". Czyli słowo to zakłada, że myśl nie jest o czymś prawdziwym. Jednak ta myśl może być dla części osób prawdziwa, więc nie jest już urojeniem. Tak więc objawienie od urojenia różni się akceptacją społeczeństwa w to co się widziało czy czuło. Jeśli coś dla nas jest akceptowalne to jest OK, jeśli nie to jest to urojenie. Skomplikowane to.
zacząć wierzyć w urojenia (nie mówię o przemyśleniach)
Proszę, nie potępiajmy osób które wierzą w rzeczy, które im się ukazały, tylko dlatego że wierzymy w co innego (albo i w nic). Wydaje mi się, że autopsja powinna być nawet wyżej traktowana niż wiara w czyjeś opisy (tj. święte księgi pisane przez naznaczone osoby - w końcu tymi osobami możemy być również my). Niestety jest odwrotnie.
angor animi pisze: Wg USJP PWN - "uroić sobie - wyobrazić sobie coś, wymyślić sobie coś, co tak naprawdę nie istnieje, jest nierealne". Czyli słowo to zakłada, że myśl nie jest o czymś prawdziwym. Jednak ta myśl może być dla części osób prawdziwa, więc nie jest już urojeniem. Tak więc objawienie od urojenia różni się akceptacją społeczeństwa w to co się widziało czy czuło. Jeśli coś dla nas jest akceptowalne to jest OK, jeśli nie to jest to urojenie. Skomplikowane to.
Osobiście tylko do tego nawiązywałem. Natomiast zgadzam się naturalnie, że traktowanie czyjegoś czy - tym bardziej - własnego doświadczenia jako urojonego tylko dlatego, że nie przystaje do powszechnie przyjętych założeń czy danego paradygmatu, nie jest mądre. Ergo: jeśli chodzi o obce cywilizacje i kontakt z nimi, to dostępne dziś dane nie pozwalają moim zdaniem przewidzieć, czy narzędziem tego kontaktu będzie (lub jest) teleskop, DMT, podróż kosmiczna czy medytacja.
angor animi pisze: Czyli przemyślenia biorące się z urojeń są dobre, a same urojenia złe?
Przemyślenia same w sobie nie muszą być złe - chociaż mogą.
Ludzie rozmyślają na wiele tematów na trzeźwo, po pijaku czy pod wpływem dragów. Mogą dojść do dobrych/pozytywnych wniosków (np. podniosę kwalifikacje zawodowe i zamiast kopać rowy, będę operatorem koparki), a mogą być złe/negatywne (np. wkurza mnie ojciec, więc go w nocy zabije).
Natomiast wiara w urojenia, w rzeczy których nie ma, a które Ci się przywidziały będąc pod wpływem jest głupotą i ześwirowaniem. Moja znajoma po dzień po użyciu DXM miała idealnie rozdwojony obraz. Czy gdyby uwierzyła, że jest mnie dwóch (i gdyby jej ta wiara zostało) to byłoby to normalne? Gdyby nawet na trzeźwo upierała się, że jest mnie dwóch tylko ten drugi gdzieś się chowa to nie byłoby ześwirowanie?
A dlaczego wkładasz w moje usta coś, czego nie powiedziałem?
Jeżeli np. uroję sobie, że Jezus Chrystus ostrzegł mnie, że mój stary czyha na mnie, żeby mnie zabić? (...) Takie urojenie jest zwyczajnie chorobliwe.
jeśli chodzi o obce cywilizacje i kontakt z nimi, to dostępne dziś dane nie pozwalają moim zdaniem przewidzieć, czy narzędziem tego kontaktu będzie (lub jest) teleskop, DMT, podróż kosmiczna czy medytacja
Natomiast wiara w urojenia, w rzeczy których nie ma, a które Ci się przywidziały będąc pod wpływem jest głupotą i ześwirowaniem.
Czy gdyby uwierzyła, że jest mnie dwóch (i gdyby jej ta wiara zostało) to byłoby to normalne? Gdyby nawet na trzeźwo upierała się, że jest mnie dwóch tylko ten drugi gdzieś się chowa to nie byłoby ześwirowanie?
Jeśli by tak sobie wierzyła nie robiąc nikomu krzywdy przy tym, to nie ma w tym nic złego. Nie nazwałbym jej też świrem. Jak już pokazałem, to religie mają wiele niezwykłych dogmatów. Czy wiara wielu ludzi w nie, legitymizuje te dziwactwa? Przyjmijmy, że Biblia jest prawdziwa. Niestety przeczytał ją tylko jeden człowiek i teraz mówi o tym innym ludziom. Opowiada, że sobie chodzi facet, który dotyka ręką ludzi i są zdrowi, chociaż tradycyjna medycyna nie pomaga. Opowiada o tym, że ktoś spoza naszego świata wkurza się na sodomitów i niszczy ich miasto. Mówi, że robi z wody wino. Jeden facet nawet idzie przez morze, które zrobiło mu miejsce. Kij z błotem które zostanie, nie topi się w nim. Ten co opowiada to jest świrem czy nie?
Zresztą: gdyby sto trzeźwych osób zobaczyło jak koleś zmienia wodę w wino to można w to wierzyć.
Jak jeden naćpany halucynogenami zobaczy kosmitów tańczących oberka i zacznie wierzyć, że kosmici są różowi i tańczą wieczorami oberka to dla mnie jest ześwirowanie i popierdolenie zwane potocznie zryciem bani (i stąd właśnie się chyba biorą opowieści i 'powszechne przekonanie', że dragi typu grzybki, kwasy ryją banie, a ludzie po nich robią się odrealnieni, dziwni, wyobcowani, zawieszeni w swojej fazie itd).
Jestem zwolennikiem religii indywidualnej. Mogę wierzyć w coś co ktoś mi powie, a mogę wierzyć w coś co sam sobię wmymślę, przemyślę czy zobaczę. Czy to złe? Czy wtedy jestem świrem, a ludzie wierzący w równie absurdalne rzeczy są normalni, bo wielu w to wierzy?
Właściwie nic nie odpowiedziałeś, tylko zaczałeś mówić o mieszaniu w to rzeczy, które idealnie pasuja do tematu. Za to mówisz o stu osobach nie pamiętając o czymś takim jak zbiorowa halucynacja, nieprawdziwość przekazów itd.
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
NIK odpowiada na wniosek Wolnych Konopi. „Przyjęto do wiadomości”, ale my nie odpuszczamy
Najwyższa Izba Kontroli odpowiedziała. I choć pismo jest obszerne, to w kluczowej dla nas [ Wolnych Konopi] kwestii … milczy. Otrzymaliśmy oficjalne stanowisko Izby w sprawie naszego wniosku o przeprowadzenie kontroli dotyczącej kosztów i efektywności obecnego modelu ścigania za posiadanie marihuany.
Badanie ścieków 2025: Marihuana dominuje w europejskich miastach, kokaina i ketamina w górę
Badanie ścieków to dynamicznie rozwijająca się dziedzina nauki. Pozwala ona naukowcom bardzo dokładnie oszacować, jakie narkotyki i w jakich ilościach spożywają mieszkańcy. Najnowsze badanie z 2025 roku miało ogromną skalę. Badacze sprawdzili ścieki w około 115 miastach na terenie Europy.
Rekiny na „bombie”. Przechodzą pozytywnie testy na narkotyki i kofeinę
Rekiny pod wpływem kokainy? To brzmi jak przepis na absurdalny horror. Niestety, to nasza ziemska rzeczywistość. U drapieżnych ryb żyjących w rajskich wodach Bahamów wykryto obecność narkotyków, leków i kofeiny. To nie oznacza jednak, że rekiny zmieniły styl życia na „imprezowy” – to my zmuszamy je do udziału w niebezpiecznym eksperymencie chemicznym.
