aaddaa pisze: Przyjęcie substancji nawet po bardzo długim okresie abstynencji moze wyzwalać zjawisko gwałtownego nawrotu innych objawów nawrotu, znacznie szybciej niz pojawienie sie uzaleznienia u osób uprzednio nieuzaleznionych.
a odnośnie tematu;
Oj, od razu co musi się stać....Hę...Od wszystkiego jesteśmy uzależnieni jak cholera; jedni od żarcia inni od ciuchów, jeszcze inni od sexu, hobby etc. etc. Jak spojrzeć na sprawę przez pryzmat róznych przykrych rzeczy, które to srawiły żeśmy ich nałogowcami [oczywiście do tego się nie przyznamy ;-) ] to "uzależnienie" na przykład od mj wydaje się być zdrowe. Co jednych leczy innych zabija....
A po co szukamy ? Przeca chcemy poznac; dusze, umysł ciało itp. Czasem, co by o dragach nie mówić, pomagaja nam w tym one. Cena jest oczywiście - a jakże ! Wchodzac w temat, powinniśmy się z tym liczyć. Za wszystko w jakiś tam sposób płacimy-czasem rzeczywiscie nie warto wchodzic w coś, co przynieść ma tylko "gówno w głowie". Jak ocenic co jest pouczajace a co destruktywne? Oj ciężko, dlatego czasem cena jest wysoka!
Generalnie rzecz biorąc, wydaje mi się, że dragi - i niech to nie zabrzmi trywialnie- są dla ludzi mądrych, czyli takich, którzy zdają sobię sprawę, ze jest czas na odlot, ale trzeba się przeca też umieć znaleźć "tu i teraz"! A jeżeli owo "tu i teraz " się zatraca powinno to być sygnałem do zastanowienia się. Jasne że czasem jest za późno. Dlatego nie powinniśmy chyba po pierwsze "grzebać w gównie"-bo mało to przyjemne [ i nie ma się co oszukiwać, intuicyjnie wiemy co bardziej zabija, a co mniej], a po drugie myślec i zawsze zadawać sobie pytanie "po co ?". Przydaje się chyba w takich momentach przysłowiowa "kartka i ołówek" i wypisanie sobie za i przeciw z obiektywnym spojrzeniem na sprawę. To trudne cholernie trudne - obiektywnie zastanowić się nad czymś, czego bardzo pragniemy...Chyba właśnie dla tego dragi są raczej dla ludzi madrych, bo tez takich, co to potrafią w sobie znaleźć siłę na surowy osąd, a właściwe bardziej obiektywną analize, gdzie trzeba umieć założyć, że po rozważeniu "za i przeciw" powie się do samego siebie- "a jednak to bez sensu" lub po prostu "a więc nie". Jeżeli chcesz zjeśc na przykład kwasa i dręczy Cię "w środku" wielka niepewność- "tak czy nie , tak czy nie. tak...Nie !"- to na pewno po zażyciu z takim oto przygotowaniem do sprawy, wylezie ci to ze zwielokrotniona siłą i może powalic na glebę. Może wiec lepiej odpuścić [ raczej na pewno!] i albo poczekać aż pewności tej się w koncu nabierze, albo w ogóle odpuścić. Przeca nic tak cholernie wielkiego się nie stanie kiedy powiemy "nie"! Myślę sobie-raczej zluzuj nie dotykaj czegoś, czego sie boisz. Poza tym istnieje coś takiego jak wcześniej wspomniana autointuicja, którą niestety czesto oszukujemy, chcac sobie udowodnić, że to już , teraz jesteśmy gotowi! Ptak, który za szybko chce latać - najczęsciej upada. I chodzac po " brudnej ziemi" wydaje mu się że hen, hen, wysoko się wznosi, a to iluzja oczywiście. Jak za szybko zetniesz niedojrzałe topy - to ani fazy ani nic [ :-D ]-tylko straty. Cierpliwośc jest bardzo ważna. [warunkiem mądrości jest zapewne cierpliwość].
Czesto, może się okazac , że dragi sie do niczego nie przydadzą, wręcz przeciwnie - jest też częśc ludzi, która po prostu praktykuje autodestrukcje i chyba trochę to lubi.../musi się przekonać na własnej skórze-nie chce słuchac mądrości cudzych. Zasadnym bedzie powiedziec, że jeżeli nie masz poukładanego życia tu "na ziemi" to i "tam" też Ci się nie uda znaleźć odpowiedzi. Najpierw naucz się chodzic, póxniej będziesz latał. Na rowerze też ciężko jeździc, nie umiejąc chodzic.
Jest oczywiście grupa ludzi, co to bardzo chce zajrzeć na "druga strone lustra" z powodu własnych kompleksów [ i tutaj znowu oczywiście nie przyznaje się do tego]. To jest na pewno błedne - wcześniej czy póżniej pojawia się jeszcze większa frustracja.
inna bajka to taka, iż "często wdrapujemy się na górę z której spadamy"- a i tak póxniej nie żałujemy. Facet, który kiedyś skoczył na bungie, i w trakcie skoku, rozmyśliwszy się, chwycił za linę, wyrywajac sobie obojczyk, to kiedy, pózniej spytany "czy w takim razie było warto ?" odpowiedział, że "bez dwóch zdan -tak!!!".
Wszystko co spotykamy w życiu - jest. Znaczy to chyba tyle, ze skoro to spotykamy, to jest zapewne też dla nas [chociaż czasem jest dokładnie "nie dla nas"] [poza tym jakże często upadki okazuja się o wiele bardziej pouczające niż wzloty ;-) ], tyle że;
1. w odpowiednim czasie-on to potrafi być cierpliwy [ :-D ]
2. odpowiednim wieku
3. z odpowiednimi ludźmi
4. odpowiedzialnie
5.robienie nie na pokaz, poklask, dla bandy debili, przed którą to chce się imponować. ["bo inaczej wypad z grupy"]. Wszystko co robimy powinniśmy robić najpierw dla siebie [ nie w kontekście egoizmu-absolutnie].
6.w odpowiednich warunkach z odpowiednim przygotowaniem
7. z odpowiednim pytaniem np. "po co ?"
8.w odpowiednich dawkach
9.w odpowiednim celu
10, 11, 12, 13....itp. -"odpowiedniość"
W takim ujeciu-nie ma już pytania- "Co musi sie stac abyscie rzucili dragi?". Wszystko co spotykamy w życiu - jest. Trzeba uważac. Jeżeli czujemy, ze coś przejmuje nad nami kontrolę["to" się musi stać żebyśmy rzucili !] [!autointuicja!-zaufać trzeba wewnetrznemu głosowi-on naprawdę potrafi mówić , tyle że podobnie jak intuicji, często nie chce nam się go słuchać - a powinniśmy!] to walczyć czas! Nikt nie jest w stanie Ci powiedzieć , że nie dasz rady!
Rób co chcesz - tylko miej świadomość [ kiedyś tak spiewał Kazelot Staszewski]!
wchodząc w świat dragów, wchodzimy na grząski grunt-trzeba uważac.
Przez to że ćpasz nie jesteś ani lepszy ani gorszy.
częsc druga pytania z tematu....
Kto powiedział, że terapie maja cienką skuteczność ? Statystyki ? Jakie terapie ? Monarowskie ? Szpitalne ? Chemiczne -leki? Bo chcąc dotrzeć dotrzeć do źródła brania, zapomina się , że trzeba do człowieka dotrzeć. Poza tym człowiek to nie tylko obiekt pracy naukowej-on jest kurwa człowiekiem! A toatalne zakazy nie są chyba sposobem. Chociaz wszystko to jest kurewsko wzgledne.... ; bo niby jak traktować ćpuna, co matkę i ojca za dragi sprzedał, z domu wszycho wyniósł, wartości stracił i siebie sam dawno zabił-na własne życzenie, a zwłoki chodzą tylko po ziemi, mimo że dusza dawno martwa! Delikatnie ? Miło ? Mówić słuchaj - nie ćpaj [buhahahaha]. On ma w dupie wszystko i w takim przypadku celem jest tylko wywalenie z niego myśli o cpaniu-chociaż często to się nie udaje, konczy się tylko podtrzymywaniem przy życiu chemiozą, chociaż przez jakiś czas...
Zapomina się też o tym, że taki ćpun żyje tylko dla dragów, więc jak mu je zabrać - po co ma żyć ? Budzi się -wali pierwszy raz. Coś tam porobi, póxniej bajzel/sam pogotuje, wraca i znowu wali -drugi raz. troche się pokręci, cos podziała, potem przychodzi głod i znowu wali - dzien się konczy i tak w kółko [wielkie uogólnienie].
inny przypadek; częśc ludzi idzie na odwyk z nakazu sądowego-chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego terapia w takim przypadku raczej nie bedzie skuteczna....
Poza tym i generalnie zeby nie chciec ćpać, trzeba po prostu nie chciec - nikt nie jest w stanie Cie zmusić , jeżeli ty sam nie chcesz ! [znowu nieskuteczność]
Dzięki naszemu pieknemu prawu ćpun raczej ucieknie przed terapia niż przyzna się że ćpa -i za to ma iśc do paki, gdzie "zdechnie"! Zresztą na tą drugą częśc pytania z tematu, można sobie odpowiedzieć samemu po przeczytaniu
tej lekturki: http://vegetarian.pl/forum/index.php?ac ... 238d865467 [przynajmniej połowicznie mozna sobie odpowiedziec]
sorry za błedy, dosadności, przekleństwa i chyba troszkę wyminięcie się z tematem, chociaż nie wiem.... i tak częśc posta po drodze nie chcąco skasowałem więc musiałem go rekonstruować-a to juz nie to samo :-D .
Jah Bless
czyli flashback'i [ot taka stara nomenklaturka ]
w przypadku heroinistów:
1) trwałe zmiany w receptorach opiatowych, co powoduje ciągłą potrzebę używania
2) dokonany proces wykluczenia społecznego narkomana - nie mają do czego wracać
To miom zdaniem główne powody.
Poza tym dlaczego nie piszesz o terapii metadonowej? Jest znacznie bardziej skuteczna od modelu polegającego na całkowitej abstynencji, ale żyjemy w takim pięknym kraiku, gdzie początkującym heroinistom, którzy mają największe szanse na wyjście z nałogu nie podaje się metadonu z pobudek, tfu, moralnych. Terapia metadonowa pozwala w znacznym stopniu zmniejszyć wykluczenie narkomana, lub wręcz powrócić mu do normalnego życia. Potem wraz z postępem psychoterapii i pozytywnymi zmianami w życiu uzależnionego można powoli odstawiać metadon, a jeśli po odstawieniu nastąpi nawrót uzależnienia można z powrotem zacząć podawać metadon. Można go podawać nawet w nieskończoność, tak jak leki pacjentom chorym na nieuleczalne choroby, bo uzależnienie od opiatów nieuleczalną chorobą jest. Tak się robi w większości krajów europejskich, ale nie w Polsce.
Co do flashbacków to rzeczywiście zwracam honor-rozumiem to dokładnie tak jak opisałeś. Nie wiem dlaczego tak dziwnie to odczytałem...Sorki za wprowadzenie w błąd....
A co do twojego drugiego posta-to schemat terapii metadonowej jest opisany dokładnie tu: http://vegetarian.pl/forum/index.php?ac ... 238d865467 [dałem przeca ten odnośnik, więc nic dodać nic ując]...
Mimo ze na nie mozemy wpływać to na leki na uzaleznienie wciąz czekamy, chyba bliżej sa szczepionki :)
Ahhh te zmiany receptorowe.....
Mimo ze na nie mozemy wpływać to na leki na uzaleznienie wciąz czekamy, chyba bliżej sa szczepionki
A jeśli chodzi o środki zmniejszające przymus używania środków odurzających to takie już istnieją - antagoniści receptora NMDA, zwłaszcza ibogaina, nie słyszałaś?
Czyli nie blokować receptorów tylko spowodowac taka szczepionką jakieś nieprzyjemne doznania np fizyczne ( świąd jąder..hipotetycznie, albo coś jeszcze bardziej dotkiliwego) to nie chcieliby ludzie przyjmować newralgicznych substancji. Zablokowanie receptorów powoduje brak efektu pożadanego po tym jednym konkretnym środku a wielu uzaleznionym chodzi o to aby wyłaczyć myślenie realne. To by było coś jak wszyswka esperalu i te wszystkie disulfiramowe reakcje u alkoholików tylko skuteczniejsze i o wiekszym spektrum. Jak jeszcze siedziałam w temacie to było próby znakowania cocainy...ale nie wiem jakie efekty to dało.
Mało tego ja byłabym nawet za rozważeniem przymusu takiej szczepionki u ludzi z przeszłościa kryminalną jezeli wynikała ona z nałogu.
No albo reset kompletny czachy....
A na dziś to moznaby zamrażać najcięzsze przypadki i niech czekają az bedzie lek....( jek we wszystkich nieuleczalnych chorobach)--- ;-)
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Narkotyki schował w atrapie Biblii. Wpadł po policyjnym pościgu
W trakcie ucieczki uszkodził swój pojazd, a badania wykazały, że mógł być pod wpływem alkoholu i narkotyków. W jego aucie policjanci znaleźli atrapę stylizowaną na Biblię z ukrytymi narkotykami, w tym mefedronem i kokainą. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu i usłyszał już zarzuty.
Kartele zamiast przemycać narkotyki wysyłają „kucharzy” do laboratoriów w Polsce
Meksykańscy przestępcy powiązani z kartelem Sinaloa mieli organizować w Polsce produkcję metamfetaminy w wynajętych posesjach na Podlasiu i w województwie kujawsko-pomorskim. W trzech sprawach zatrzymano łącznie ośmiu obywateli Meksyku, a śledczy uznali te przypadki za element szerszego przesuwania produkcji narkotyków syntetycznych do Europy Środkowo-Wschodniej.
Mnisi szmuglowali narkotyki. Ukryli je za fałszywymi ściankami
22 buddyjskich mnichów zostało aresztowanych na międzynarodowym lotnisku w Kolombo w Sri Lance. W ich bagażach znaleziono łącznie około 110 kilogramów marihuany.