26 października 2018Seken pisze: Oj są dziesiątki gorszych problemów. Od zdrowotnych przez społeczno/moralne na prawnych kończąc.
jak ich zabraknie to jest totalny rozpierdol
26 października 2018jezus_chytrus pisze: Oczywiście że są, jednak zostają spychane na dalszy plan przez uzależnioną głowę.
Dla opiatowca liczy się tylko tu i teraz - mało który wybiega myślami w przyszłość dalej, niż zapewnienie dobie środków / towaru na jutro rano.
takze ten no, wybiegam w przyszlosc
26 października 2018taurinnn pisze: Pewnego razu, gdy słuchałam w kościele świadectwa niepijącego od 5 lat alkoholika, powiedział takie mądre słowa: ,,Alkoholik nigdy nie powie, że jest alkoholikiem. Ale inni? Jak najbardziej. Może wskazać ich nawet szczegółowo z imieniem, nazwiskiem i adresem, ale gdy się powie jemu, że jest alkoholikiem, to wyśmieje”. Idealnie pasuje to również do opiatowców, niestety.
cos w stylu
"no ja to jestem lepszy niz oni bo robie X mimo Y ale to nie jest takie zle jak robienie Z"
a jak pomysle o dniach wolnych gdzie apteki beda zamkniete to az mnie skreca
Alkoholicy to co innego, bo na alkohol jest to społeczne przyzwolenie, to nawet wstyd, jeśli chłop się nie napije, jeśli nie uświetni się imprezy procentami, a to, że ten czy tamten pije, a co z tego, każdy pije, bez przesady... O jedenastej w nocy "Ocaleni", dramatyczne opisy choroby alkoholowej, a potem znów lecą reklamy piwa, młodość, młodość... Nie wiem, czy kojarzycie tę reklamę piwa "tymczasem", w kółko mówią coś w stylu: "Mówią ci dorośnij, decyduj, coś tam, tymczasem ja chcę być wolny, pozwalam sobie na coś tam, nie chcę się spieszyć, zdecyduję później, tymczasem daję sobie swobodę wyboru", bla, bla... Tymczasem zostaję alkoholikiem...
A opiaty złe, niedobre... Nie ma reklam pysznego, truskawkowego Thiocodinu...
Ale jest tu pewna analogia, jest u niektórych takie myślenie "Aaa, to tylko syrop na kaszel, tylko kodeina, gdzie tam, ja uzależniony? Przecież to nie heroina". Może przez tę dostępność kody. Kiedy następuje ten moment, że zdajesz sobie sprawę, że jesteś uzależniony? Ile to wam zajęło? Łatwo jest oszukiwać samego siebie, gdy ma się świadomość, że "to tylko kodeina z apteki, a nie heroina". No ale potem zauważasz, że nie było w tym roku dnia bez kodeiny, że jak nie weźmiesz, to robi się nieciekawie.
Raz jeden koleś powiedział mi, że w pewnym sensie podziwia ćpunów, że jakoś dają sobie radę. Bo w sumie sporą część ich życia zajmuje samo kombinowanie, zastanawianie się, jak sobie poradzić, skąd wziąć forsę, jak załatwić towar na kolejne dni, co w sumie jest bardzo męczące i stresujące, i na pewno nie jest to mniejszy stres niż np. stres rodzica zastanawiającego się, jak zapewnić dziecku lepszą przyszłość, itp. Coś w tym jest. Nie znam żadnych ćpunów opływających w forsę. Bywały dni, że miałam kasę tylko na jeden raz, na dzisiaj, a już jutro na nic by mi nie starczyło, no i zaczynało się panikowanie.
Sorry, jeśli piszę trochę bez sensu, akurat jestem na opio... ale zapewne nie jestem tutaj wyjątkiem :-D
...żeby nie czuć się jak pies? Żeby móc wykonać poranną toaletę, wejść pod prysznic bez ciar, wyginania ciała, dreszczy przy dotyku materiału o skórę, nadwrażliwości na bodźce budzącego się świata... Do tego stopnia, że czasem macie rozkminy, czy aby przypadkiem "normalni" ludzie nie czują się tak, jak Wy po wzięciu opio będąc już w fazie uzależnienia?
To jednak nie kwalifikuje się jako snucie dalekosiężnych planów : ) Konieczność po prostu.
jechalem na szybko ze starym znalezionym telefonem ktorego nie uzywalem z 5 lat do lombardu, uzywki na necie chodzily po 80-90zl wiec zdziwilem sie gdy typ zaoferowal mi za niego 50zl, jest dobrze
wychodze z lombardu, patrze a tu powietrze mi powoli ucieka z kola a do zamkniecia aptek 25min, jade do pierwszej oddalonej o jakies 3km, dobrze ze kolejki nie bylo bo bym pchal rower dobre 4km do domu i nie zdazyl do drugiej apteki
dzieki kodeinie mam naprawde dobra kondycje przez to codzienne zapierdalanie rowerem po aptekach, w tym zawsze mam jakies 400m pod stroma gorke, wjezdzam na nia bez kropli potu a kiedys mialem z tym problem
Kolejki, te kolejki w aptekach to przekleństwo każdego ćpuna. Ja zawsze w aptekach bywam przelotem, byle szybciej, bo zawsze z jakiegoś powodu jest mało czasu. Kupujesz jedną rzecz, a przed tobą zawsze znajdzie się co najmniej jedna taka baba, która przychodzi do apteki i nie wie po co, zaczyna się zastanawiać dopiero na miejscu. Niczego w sumie nie potrzebuje, ale przyszła, to sobie wymyśli potrzebę. Nie mówię tu o babciach z milionami recept, czekających na fakturę, ale o takich, co stoją pół godziny i:
- Zaraz, po co ja tu przyszłam? Wie pani, ja ostatnio coś nie najlepiej się czuję. (Baba)
- Pewnie ciśnienie wysokie! (Farmaceutka)
- A, pewnie tak. A, wszystko mnie boli."
- To może Ketonal.
- A, to poproszę. Jeszcze coś na plecy...
- Na plecy to Fastum.
- No to jeszcze Fastum... I głowa mnie też boli... No to może jeszcze Pyralginę. Dziękuję. Aha, jeszcze coś chciałam. Aha, jeszcze Gripex Max. I Proliver. I Jeszcze Coś Tam. I jeszcze... Zaraz, jeszcze czegoś potrzebuję? Nie wiem... No dobrze, to chyba już. To wszystko.
- Mamy w promocji tableteczki ziołowe na gardło, w dwóch smakach, w niskiej cenie...
- A, to wezmę tableteczki ziołowe...
- Doliczyć siateczkę? Doliczyć gazetkę promocyjną?
- Tak, doliczyć...
- Będzie razem tyle i tyle, ma pani kartę apteczną?
- Nie.
- A chciałaby pani założyć?
- A poproszę, poproszę!
Ileś czasu później...
- Aha, jeszcze coś chciałam... co to ja chciałam... takie coś na coś tam w niebieskich saszetkach...
- W saszetkach, to był Tamten Lek?
*długa chwila namysłu*
- Pewnie tak.
- Tak, tak, to było to!
-Nie mamy tego, ale mogę dać Lek o Innej Nazwie.
*wielkie skonsternowanie, zagubiony wzrok*
- To jest to samo, tylko inna nazwa.
- Ale to jest to samooo?
- Tak, tylko to inna firma.
- Ale to nie, ja chciałam Tamten Lek w niebieskich saszetkach, a to jest w czerwonych...
- Tak, ale tamtego nie ma, a to jest to samo, tylko to zamiennik w niższej cenie...
- Taak?
- Tak, to jest ta sama substancja.
- Ale to jest ta sama substancja co w Tamtym Leku czy inna?
- Proszę pani, to jest ta sama substancja, tylko jest w innym opakowaniu i inna nazwa.
- Czyli to jest ta sama substancja, tylko pod inną nazwą?
- Tak, proszę pani, to jest to samo.
- I ja mogę to brać zamiast Tamtego Leku, tak?
- Tak, bo to jest dokładnie to samo, co Tamten Lek, bo to jest zamiennik!
- No, to nie wiem... To ja już sama nie wiem... To ja muszę się zastanowić...
*Baba się teraz zastanawia, a wraz z nią cała kolejka*
A baby farmaceutki to dopiero szeroka gama potencjalnych przyczyn wkurwienia, najgorsze są te młode, dopiero co ze szkoły wypuszczone, co idą do apteki z jakąś wielką misją, strasznie obrażone i oburzone, że ktoś śmiał poprosić je o coś tak niewiarygodnego jak podanie i sprzedanie leki, one są asertywne, one to "sprzedawać pani Thiocodinu nie będą", one w ten sposób walczą ze złem i pozostają święte, bo się nie dały opętać ćpunowi. Ale Ketonal to jak najbardziej, lepiej krwawić z dwunastnicy niż być złym ćpunem.
Wymyśliłem że kupie paczkę , wyjdę , wejdę i podejdę do innego okienka.
Były dwie farmaceutki i porozumiewawczo dały sobie znak że przed chwilą kupowałem.
One mają takie porozumiewawcze gesty jak siatkarze :D
Na drugi dzień też tam byłem żeby ją podkurwić to mi nie sprzedała.
To było w wakacje. Byłem w tej aptece 2 tyg temu. Była ina farmaceutka a cena 10 zł . Podziękowałem.
Są apteki, gdzie najpierw sprawdza cenę, mówi ile kosztuje i dopiero idzie po lek. To te tańsze.
W tych drogich najpierw idzie po lek i dopiero jak wróci mówi cenę. Wtedy ciężej odmówić , bo już swoje wyczekałeś. To jakiś trik sprzedaży, a czy stosują go świadomie czy nie to nie wiem.
Tak to się nie zdarzyły kłopoty ze sprzedażą . Pewnie kwestia tego, że zacząłem żreć kodę po studiach... a teraz wyglądam na te dwadzieścia kilka , czas się dla mnie zatrzymał... i fizycznie i psychicznie :D
a takich ćpunów starych już raczej nie chcą, czy nie widzą sensu ratować.
Jak przychodzi klient na oko starszy lub w wieku młodej farmaceutki, to inaczej to się odbywa niż jak jakiś młokos przychodzi , gimbus z porcelanowymi rączkami.
Jak to mówią. Taki młody byl a umarł. Szkoda bo taki młody.
Tak jakby starego już nie było szkoda że umarl hehe
Ten już się naćpał w życiu, a chuj niech zdycha i tak nic z niego już nie będzie a zabiera powietrze."
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
150mg+ okresie około 4 miesięcy, wcześniej tylko dawki lecznicze przeciwkaszlowe w thio. Tydzien temu dawka 300mg z thio zadziałała słabiej niż 100mg z neoazariny jakieś 2 mc wcześniej. Zwiekszyc dawkę? Coś dorzucić?, aby poczuć dobre ugrzanie. Receptory mam chyba już wyrobione bo to fajne ciepełko wjeżdża + delikatna zamuła ale tylko tyle jak po 2 browarkach w lato na słońcu.
czasami przychodzilem do jednej apteki 2-3 razy dziennie i niefortunnie zdarzylo sie trafic w to samo okienko po raz drugi mimo ze jest ich kurwa 6
i wtedy rozmowa
-noo pan tu byl juz dzis, nie moge sprzedac
-wiem ale moze mi pani sprzedac bo bylem przeciez pare godzin temu (staram sie nie byc natarczywym)
-nie sprzedam i koniec
-dobrze to ja poczekam
i poprostu podszedlem do innego okienka xD stanalem plecami do babki i czekalem az druga farmaceutka przestanie obslugiwac jakas stara babke, bylo po 20 wiec byl maly ruch
mialem podobne sytuacje pare razy, nigdy nie wyszedlem z apteki z pustymi rekami
Dziwne cuda się dzieją.
Chyba @gg allin zapodal temat żeby mieć kurtke i czapki w plecaku i kilka razy dużą aptekę obrobić :D
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Rzeczniczka praw dziecka apeluje o edukację w zakresie skutków dopalaczy
Rzeczniczka praw dziecka ponowiła swój ubiegłoroczny apel skierowany do Ministerstwa Edukacji Narodowej o podjęcie działań edukacyjno-informacyjnych na temat szkodliwości dopalaczy we wszystkich placówkach oświatowych. Problem jest powszechny, a obecny wśród dzieci i młodzieży trend sięgania po dopalacze nie maleje. Jak pokazują statystyki, z roku na rok jest coraz więcej przypadków zatruć spowodowanych sięganiem po substancje psychoaktywne.
Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem
Kawa, do niedawna uważana za używkę, w świetle najnowszych badań wykazuje liczne korzyści zdrowotne: obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby i naczyń, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma.
Kofeina naprawia zaburzenia w pracy mózgu wywołane brakiem snu
Gdy po nieprzespanej nocy nie radzimy sobie z zadaniami wymagającymi myślenia, składamy to na karb zmęczenia. Jednak, jak dowiadujemy się z badań przeprowadzonych na Narodowym Uniwersytecie Singapuru, problemem nie jest zmęczenie, a fakt, że brak snu zaburza funkcjonowanie konkretnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kawę. Naukowcy nie zostawili nas jednak samych sobie z tą wiedzą. Stwierdzili bowiem, że kofeina może przywracać prawidłową pracę neuronów.
