Otóż zasady obowiązujące tam są takie jak chyba w każdym Monarze - na pozór idiotyczne, ale mające coś w sobie. Niemniej jednak ja osobiście miałem takie odczucie, że jest jest to miejsce (może to się odnosić do wszystkich monarów) dla ludzi totalnie zdemoralizowanych, których trzeba uczyć podstaw, takich jak mycie zębów, sprzątanie, kąpiel czy też zwroty grzecznościowe. Atmosfera jest niby git, ale każdy tam przychodzi dbać o siebie, na "pomoc" nie ma co liczyć. Terapeuci wkręcają, że jeżeli ktoś zapomina zamknąć za sobą szafę (taki przykładzik) to znaczy, że wyjdzie z ośrodka i będzie ćpał ;) Chore przeszukania na każdym kroku + sprawdzanie czy nie ćpałeś są denerwujące... Chyba boją się, że ludzie tam nie przyszli się leczyć i nie dziwię się - każdy pacjent ma swój indywidualny tok leczenia, że tak to nazwę. Rzadko kto wchodzi w ten schemat leczniczy w ciemno. Niektórzy chcą przestać brać np. tylko heroinę, ale nie zamykają sobie furtek na weed czy coco. O motywacje do leczenia ciężko, więc jeśli ktoś jej nie posiada, to musi być totalnym bezmózgiem, jeżeli w tym ośrodku ją zdobędzie, bo argumentacja terapeutów i pacjentów, którzy "pomagają" w leczeniu podczas społeczności jest bardzo słaba.
Ogólnie ośrodek ten jest w sam raz dla ludzi, którzy są na totalnym dnie i stracili WSZYSTKO, jednak jeżeli nie jesteś totalnie zdemoralizowany to jedynie możesz tam zgłupieć.
Tak czy inaczej dla narkotykowego laika może to być ciekawe doświadczenie - patrząc na tych ludzi i przebywając z nimi codziennie, łatwo przyswoić sobie jakie straty może nieść ćpanie i oddanie się mu w 100%.
Mnie ten ośrodek oduczył ustawiania wszystkiego pod ćpanie w swoim życiu i wykreślił z głowy typowe ćpuńskie myślenie - za to szacun :D Bo mój tok myślenia był ciężki do zmiany.
Jeśli ktoś uważa, że w monarach trzeba ciężko pracować i męczyć się jakoś bardzo mocno to jest w błędzie. Ten kto poznał chociaż trochę pracy fizycznej, ten uzna że jest tam ok w tym aspekcie.
Minusem takim największym były dla mnie inne osoby przebywające tam. Ulica, patologia i ogólnie kwintesencja zgorszenia. Inteligentne osoby szybko z tego miejsca zmykały, bo przebywanie wśród dresów z bluzami "ciemnej strefy" i recydywistów, którzy mieli za sobą kilka odsiadek w pierdlu z czasem jest nie do zniesienia.
Z minusów to jeszcze bagatelizowanie problemów osób, które są krócej w problemie. Przykład: jeśli ćpałeś "tylko" 4 lata, to jesteś obsypywany pytaniami w stylu "co ty tu w ogóle robisz? serio uważasz że masz problem?". Nie wiem... może tak jest wszędzie we wszystkich ośrodkach. :|
Warunki mieszkaniowe bardzo OK, jedzenie lipne, ale jest go dużo :) Żarcie przeterminowanych produktów przestaje przeszkadzac po pewnym czasie. Skargi na ten temat do terapeutów nie mają sensu, bo terapeuci twardo twierdzą, że jedzenie WCALE NIE JEST PRZETERMINOWANE, a próby dyskusji są bezsensowne :D Właśnie - odnośnie dyskutowania na temat zasad panujących tam i ogólnie wyrażania żalów - możesz je zawsze wyrazić, ale każdy ma to w dupie i to nic nie da. ;)
Byłem tam równy miesiąc i spakowałem rzeczy. Wyniosłem wiele pozytywów, miejsce to dało mi dyscyplinę, której mi brakowało i większą siłę woli. Zrezygnowałem po tak krótkim okresie, bo stwierdziłem, że się tam uwsteczniam. Nadal zauważam wpływ tego miejsca na mój umysł w tym aspekcie - w głowie pozostał chory, monarowski slang i głupie odzywki zaczerpnięte od ludzi "wychowanych przez ulicę" całkowicie mimowolnie.
O wrzucaniu wszystkich do jednego worka też warto wspomnieć - terapeutom nie robi różnicy, czy od 15 roku życia ładujesz heroinę, czy 3 lata jarałes ganję - jesteś ćpunem na tym samym poziomie i koniec.
Przerażające bylo to, że były tam osoby pod końcem leczenia, a nadal popełniały głupie błędy i w rzeczywistości wraz z upływem czasu pobytu w ośrodku ich motywacja malała.
Czy można mówić o sukcesie po miesiącu? W moim przypadku TAK, ale sądzę, że żaden ośrodek nie pomoże, jeżeli samemu sobie paru rzeczy nie poukładasz w głowie. Brednie o sukcesie po ukończeniu terapii można wsadzić sobie w dupę - mi wystarczył miesiąc, żebym zrozumiał to i owo.
A co było najlepsze :D ? To, że dopiero po 6 miesiącach uważają, że jesteś na takim poziomie, żeby opowiedzieć Ci o mechanizmach uzależnienia, bo wcześniej jesteś "nieodparowanym nowicujszem" ;)
Takie pytanko... czy tak jest w każdym ośrodku monarowskim? Czy po prostu tak trafiłem?
Większość ćpunów, które wczasują się w takich kurortach, to właśnie margines, recydywa itd. Jednak z takimi ludźmi też da się normalnie pogadać. Ich pochodzenie i doświadczenie życiowe (więzienia) zmieniają ich naturalnie, jednak człowiek inteligentny pozostanie inteligentny. Może mówić innym językiem, zacząć wyznawać inne wartości itd.
Nie sądzę, by był jakiś ośrodek monarowski tylko dla grzecznych ćpunów.
matiguzior pisze: Takie pytanko... czy tak jest w każdym ośrodku monarowskim? Czy po prostu tak trafiłem?
To, co piszesz, złotko, pasuje do wszystkich placówek, w jakich byłam, a było ich parę. Przykład z zamykaniem szafy wyjątkowo trafny. To albo "jak nie pościelisz łóżka, to nie wyrobisz w sobie dobrych nawyków i po opuszczeniu tego miejsca wrócisz do nałogu, bo nie będziesz potrafiła trzymać się zasad". Żenada.
Ostatecznie skończyło się tak, że sama rzuciłam dragi, bez pomocy zdebilniałych terapeutów. Mój problem z ośrodkami zawsze był taki, że nie dawałam sobie wyprać mózgu, co "specjalistom" bardzo się nie podobało. Nie godziłam się na ich zasady. I tak, faktycznie, ludzie, którzy tam się leczyli, byli kilka stopni ewolucyjnych za mną. Wyglądało to komicznie.
Bylem w osrodku "prywatnym"(bez reklamy, jak cos priv) dostalem nawet 6tyg. Gratis bo chcialem pracowac nad soba, ale do rzeczy
Przyszla w miedzy czasie terapeutka pipa z monaru narzucala wlasne pojebane reguly (wiec trzeba bylo zrobic z nia porzadek, ale to inna historia). Na moje pytanie po co te dociazenia w monarach odpowiedziala ze jest to "praca motywacyjna" czy jakos tak. Ogolnie moim zdaniem monar ryje banie, rowniez terapeuta, uwazaja sie za niewiadomo co, przyklad gdy udzielalem trafnych informacji zwrotnych nigdy nie powtorzyla tego, przez co szkodzila osobie ktora napisala prace. Miala swoich ulubiencow i swoje spierdolenie, nawet gdy ordynator gratulowal mi pewne moje osiagniecia, patrzyla sie na mnie ze wsciekloscia. Reszta kadry bardzo bardzo spoko znali sie na rzeczy, pracy jako takiej nie bylo, bo i czasu nie bylo caly czas zajecia grupa, wyklady, warsztaty, sauna, jacuzi
Podsumowując monar ryje banie, a terapeuci monarowi ssaja (przynajmniej ta jedna pani).
Czysty jestem od grudnia howk!
Ps. Jak wroce do cpania, to ewentualnie detox bo ostatnio ciezko samemu bylo mi sie wyzerowac (4msc fnt-8mg strzal+6mg alpry) a w osrodku ladnie bpr mnie zerowali i dali odpowiednie leki, choc w hipomanie wpadlem antydepresanty i bezsennosc, ale pozytywnie :) 3tyg. God mode
Takze nigdy nie pojde na dlugoterminowke monarowska chyba ze jakies 6msc ale podwojnych bo chadzior jestem
And life ain't worth a dime
Get a girl with far away eyes
Co do "grzecznych ćpunów" - uważam, że właśnie powinna być przeprowadzana pewna selekcja. Kiedy skierowano mnie do tego ośrodka, zapewniano, że znajdę tam masę ludzi takich jak ja - okazało się, że byłem wyjątkiem. Inni pacjenci nie rozumieli co tam robię, skoro nie wynosiłem z domu wszystkiego żeby mieć na ćpanie ;)
Zauważyłem też, że byłem czymś w stylu "pomocy terapeutycznej" dla osób bardziej wjebanych w narko. Taki przykład osoby świadomej problemu, która w odpowiednim momencie ćpuńskiej kariery zabrała się za pracę nad sobą. Stąd też wrzucanie do jednego worka... bo jak ćpun ze stażem 20 lat miałby się poczuć, jeśli terapeuci daliby mu do zrozumienia, że ćpun z 3 letnim stażem jest od niego "lepszy" ? Dlatego też SELEKCJA na wyższym poziomie to moim zdaniem coś, co powinno zostać wprowadzone, czy coś tam :v Nie wiem... może jakaś skala? Wiek-Długość ćpania-Straty fizyczne/materialne, a potem na podstawie tych statystyk umieszczać ludzi w odpowiednich osrodkach? Cóż... to może działać w dwie strony - osoby będące głębiej w problemie mogą "leczyć się" poprzez przebywanie z tymi bardziej ogarniętymi... Ehh ćpunom to ciężko pomóc i dogodzić ;)
Morał - ułożyć sobie samemu w głowie, bo inaczej czeka Cię chore pranie mózgu w monarze i przebywanie z marginesem ;)
Blue_berry- można pogratulować trzeźwości, jednak pamiętaj że terapeuci o których piszesz, potrafią pomóc ludziom wychodzić z uzależnienia.
Nie każdy terapeuta musi pasować pacjentowi - dlatego przynajmniej jeśli chodzi o nasz ośrodek można zmienić terapeutę prowadzącego.
Zasady jak pisałem wydają się być idiotyczne, ale jednak mają coś w sobie i to "coś" sprawiło, że w moim życiu zaistniała w końcu dyscyplina. Rozumiem cel tych zasad, zrozumiałem to już po 2 dniach pobytu w ośrodku. Sądzę jednak, że segregacja narkomanów jest bardzo dobrym pomysłem, bo widzicie - ja te zasady (ich sens) zrozumiałem po 2 dniach. Były jednak osoby, którym 6 miesięcy na to nie wystarczyło, a wedle regulaminu byli już gotowi na poznanie elementarnej wiedzy, czyli tej na temat schematów uzależnień. Absurd pogania absurd. Uogólnianie jest złe, szczególnie gdy chodzi o ludzi.
Ciężko jest stwierdzić jednoznacznie - "ty jesteś złym ćpunem, a ty jesteś cacy". ;) Różni ludzie mieli różne powody, przez które robili różne (mam na myśli złe) rzeczy.
Mimo wszystko idiotyzmem jest przebywanie w jednym ośrodku z dresem, który nadal chce być dresem i bujać się po osiedlu z ziomkami, tylko bez ćpania, bo to jest równoznaczne z przebywaniem wśród osoby tzw. "toksycznej". Jeżeli ktoś nie neguje klimatu narkotykowego i ma tak zatwardziały mózg, że nie potrafi zrozumieć tego, że MUSI porzucić swoje dotychczasowe zwyczaje, a czasem nawet MUSI zmienić CAŁE życie, aby nie brać narkotyków, to swoją obecnością w ośrodku źle wpływa na innych pacjentów. Jeszcze przy terapeutach potrafi perfidnie udawać, że jest gotowy na swego rodzaju resocjalizację, a w rzeczywistości śmieje się za plecami z tego całego monarowskiego systemu i robi swoje, będąc przekonanym, że robi dobrze... masakra i absurd. Po co człowiek ze szczerą chęcią zmiany ma się męczyć wśród debili, którzy mu przeszkadzają w leczeniu? Terapeuci na to pytanie odpowiedzieli by bardzo łatwo i szybko - "nie odtłumaczaj, jesteś takim samym narkomanem jak oni"... bo tak jest najłatwiej. Terapeutów z powołania też w tym ośrodku nie zobaczyłem. Fajnie było się spotkać z terapeutą, który też ukończył leczenie i sam był w problemie, ale on pełnił bardziej funkcję autorytetu, a nie opiekuna, który jest gotowy pomóc w każdej złej chwili.
Zawsze można powiedzieć, że użeranie się każdego dnia z patologicznymi debilami to szkoła życia i dzięki temu przygotowujemy się na mierzenie się z przeciwnościami losu po wyjściu z ośrodka :P Do każdego aspektu leczenia można w sumie przypisać takie wytłumaczenie - i istotnie, było ono przypisywane wszędzie. Od nie zamkniętej szafy, do wypicia kawy - nie stosujesz się, to będziesz ćpał. ;)
Nie było to dla mnie problemem dostosować się, to była łatwizna. Problemem było przebywanie wśród osób, które nie potrafiły (w moim przekonaniu wcale nie chciały).
PS. Jak w monarze bym wyjechał z taką gadką na społeczności, to zostałbym zjedzony przez dresiarską patologię, że uważam się za kogoś do wyższych celów i jestem egoistą i że tak wgl to jest typowo ćpuńskie zachowanie. :D Mnie tam to żenuje i podtrzymuje swoją opinię - monar jest w sam raz dla totalnie zdemoralizowanych ludzi, którzy stracili wszystko i muszą się uczyć życia od podstaw, czyli jestem jak najbardziej za "segregacją ćpunów" jak to nazwał jezus_chrystus, amen. :D
Fajnie, ale może skupmy się a konkretnych ośrodkach, ogólnie polecam zapoznać się z nazwą tematu - 666
Powód: dobra rada
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.
Przebrały drona za ptaka, by przemycać narkotyki do więzienia
Policja aresztowała dwie kobiety, po tym, jak użyły drona przebranego za plastikową wronę do przemytu narkotyków, tytoniu i telefonów komórkowych. Kobiety w ten sposób próbowały szmuglować przez mury więzienia w Luizjanie.
Cannabis trafia do supermarketów w Niemczech. Netto sprzedaje nasiona marihuany jak zwykłe warzywa
Jeszcze niedawno coś takiego byłoby nie do pomyślenia. W niemieckim supermarkecie obok nasion pomidorów czy bazylii pojawiły się… nasiona cannabis. Popularna sieć Netto rozpoczęła testową sprzedaż produktu, który budzi ogromne zainteresowanie klientów i wywołuje dyskusję o nowych realiach po legalizacji. Wszystko odbywa się jednak zgodnie z obowiązującym prawem, które pozwala dorosłym na domową uprawę konopi. Dla wielu osób to znak, że marihuana w Niemczech powoli staje się zwykłym elementem rynku, a nie tematem tabu.
