Więcej informacji: Beta-ketony w Narkopedii [H]yperreala
Dodam do tego żeby jako tako funkcjonować musiałem najebać się bo inaczej nie chciało mi się z.domu wyjść. Nie muszę mówić że następstwem było uzależnienie od alkoholu, znowu po alkoholu byłem zmulony to waliłem amfetaminę i MDMA żebym bym trzeźwy. Kurwa ciągnąłem ten cyrk 4 lata. Skończyło się zapaścią, stałem przed zawalowym i jednym zawałem serca. Byłem wrakiem człowieka przy wzroście 187cm ważyłem 62 kg byłem chodzącym trupem. A zaczynało się tak nie Winnie od jednej malutkiej kreseczki mefistofelesa jak był legalny.
O mały włos praktycznie zniszczyłem swoje piękne życie. Na szczęście wyszedłem z tego i jestem "normalny"
Wszystko będzie w formie doustnej bo nos mam zniszczony życzcie powodzenia
Ja twoim opiekunem nie jestem, ale dbaj o siebie i swoje zdrowie, obyś nie zajebał "za dużo". Trzeba mieć umiar we wszystkim. :)
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
Z kolei po 3mmc/3cmc niektórzy mogą mieć problem z oddawaniem moczu - kilkoro moich znajomych czasem się na to skarży. Osobiście nigdy mi się to nie przytrafiło.
Istnieje też opcja, że przeziębiłaś pęcherz i/lub masz zakażenie dróg moczowych.
_________
Scalono | 909
28 września 2022statyczny pisze:
Najtrudniejsze jest pogodzenie się z tym, że trzeba żyć z ciągłymi nawrotami "chcicy ketonowej".
Czego nie polecam i na czym się przejechałem?
Przerzucenia odpowiedzialności za swoje wybory, skutkujące uzależnieniem psychicznym od ketonów, na drugą osobę.
Bycie świadomym to już duży sukces.
Myślę, że świadomość i akceptacja naszych wewnętrznych chujowizn wiele znaczy.Właśnie na tym etapie człowiek przestaje sam siebie oszukiwać i godzi się z tym jak jest.
Obarczanie winą innych, usprawiedliwianie się i robienie ofiary tylko i wyłącznie z samego siebie, to nic innego jak próba leczenia ego. Niektórzy z nas mają obok siebie bliskich, którym bardzo na nas zależy i którym robimy krzywdę, mówiąc im, że sięgnęliśmy dna przez nich. Osoba, która nie siedzi w temacie narkotyków, może nam po prostu uwierzyć i zacznie się zastanawiać, co robi nie tak.
Tak robi tylko osoba, która na serio nie widzi niczego poza czubkiem własnego nosa, myśli, że jest pępkiem świata i daje sobie zezwolenie na mieszanie z błotem innych, bo sam nie umie pojąć faktu, iż aby coś się zmieniło, musi najpierw zacząć od siebie. Niestety, niektórych nie stać na przyznanie się do porażki i utraty kontroli nad przyjmowaniem używek, bo podświadomie uważają to za wstyd - ucierpią na tym resztki reputacji, więc wolą być tą jedyną ofiarą i doszukiwać się sztucznych przyczyn własnych słabości w ludziach, których mają pod od ręką... a gdy na dodatek taka osoba jest świeżo po rozpadzie związku, to już w ogóle cacy, bo kozioł ofiarny nadstawił się sam. Zawsze można zwalić winę na byłego partnera/partnerkę, bo "to zła kobieta była" i "zupa była za słona".
Sama mam za sobą trudny związek.
Bardzo przeżyłam rozstanie i nawet zakładałam tutaj o tym temat. Stare dzieje :)
Nawet przez myśl mi nie przeszło, aby pójść w tango i się stoczyć, bo zrozumiałam, że absolutnie nielogicznym jest uzależniać własne "być albo nie być" od zachowań innych ludzi.
Dlatego też nie obwiniam za swoje niepowodzenia osób, do których żywię jakąś urazę. Może też dlatego, że gdy już zdarzało mi się ostro przyćpać, to wchodziłam w ten moment przeważnie z dobrym nastrojem i z pozytywnym nastawieniem, z głową pełną planów, co będę robić na fazie :D
Rzadko bezpośrednią przyczyną sięgania po mmc'ki i cmc'ki była chęć stłumienia jakichś negatywnych myśli czy po odbyciu z kimś nieprzyjemnej rozmowy.Niemniej jednak nie zmienia to faktu, że każde wjebanie się w dragi oznacza uzupełnienie jakiegoś życiowego deficytu, o którym możemy nie wiedzieć.
Kiedyś, po srogich maratonach, które kiedyś uwielbiałam, a których dziś nie znoszę, bywały drastyczne spadki nastroju, moralniaki i poczucie rezygnacji. Uwierzyłam w stany, które serwowały mi wtedy zjazdy.
Dziś, po dłuższej przerwie od ketonów i nie tylko, zmieniły się okoliczności brania, częstotliwość i racjonalniejsze dysponowanie posiadanym towarem - zamiast żreć wszystko na raz, do pustego, dzielę towar na 2-3 części i rozkładam sobie przyjemności na kilka dni, ćpając od rana do popołudnia. Bez zarywania nocek.
Ostatni dzień organizuję tak, aby skończyć zażywanie wieczorem lub w nocy - tak, aby się nasycić i jednocześnie nie mieć już możliwości wyruszenia po więcej.
Brzmi absurdalnie?
@statyczny Zatem nie do końca zgodzę się z tym, że większy lub mniejszy powrót do nałogu, musi wiązać się z większymi zjazdami i zdecydowaną przewagą wad niż zalet.
Ja mam zupełnie na odwrót, choć czułam, że gdy po rocznej sięgnęłam po moje ulubione 3cmc, to lejce pewnego dnia w końcu mi puszczają i zaczęłam sobie pozwalać na o wiele za dużo...
ale ja się nie łudzę, nie czaruję, że mam pełną kontrolę. Mam ją na początku, później już ją tracę - i to w zabójczym tempie.
Nie miewam już schiz, ogromnych chęci, by po prostu zniknąć, przestać istnieć czy ataków paniki, jak kiedyś. Teraz, gdy tylko czuję danego dnia, że przeginam, to przerywam degustację. I jest to dla mnie zmiana na plus. Jednak nie zmienia to faktu, że po pewnym czasie znów wracam do tego, a skutki negatywne są dla mnie mniej zauważalne być może dlatego, bo ćpam za dnia, a zwałę przesypiam, bez stękania. Nie twierdzę, że to super metoda i że tak trzeba robić, bo może właśnie źle postępuję, gdy pozwalam prochom niszczyć mnie od środka powoli, niezauważalnie, zamiast zeżreć wszystko w jednym ciągu, zaliczyć bolesny upadek i poczuć skutki złej decyzji ;) Biorę na to poprawkę.
Oczywiście ostatnie 3-4 miesiące sięgałam po 3mmc i 3cmc średnio co 2 tygodnie, ale na razie podziękowałam i odpuszczam na jakiś czas znowu. Zaczyna się 4 tydzień bez dragów, bo czuję, że muszę odpocząć i zadbać o siebie...lecz to nie jest ostatnie pożegnanie, ponieważ nie wierzę w cuda.
Poza tym świadomość nie przyszła od razu, lecz po latach ćpania, gdy zrozumiałam, że ja nadal chciałabym się od czasu do czasu zabawić, ale jestem coraz starsza, a nie coraz młodsza, więc muszę kłaść większy nacisk na zdrowie niż skupiać się na tym, że "ooooo, ale kurwa faza, ja pierdolę, życie jest piękne" :D :D :D
NO BO KURWA JEST.
A przynajmniej powinno być - dla każdego z nas.
I nie bądźcie dla siebie zbyt surowi.
Ja często jestem i to nie jest nic dobrego.
Bierzcie odpowiedzialność za siebie, mówcie otwarcie o własnych słabościach, potyczkach, niepowodzeniach.
Błądzić jest rzeczą ludzką.
Poza tym to, że na rynku jest tyle nowych, silnych mózgotrzepów, jest też winą obecnego systemu, nielogicznych działań i wojny z narkotykami, które od lat są już wszystkim znane, a uznawane są za szalenie niebezpieczne, choć aktualnie trochę się to już zmienia, bo w końcu ruszyły poważne badania nad właściwościami terapeutycznymi niektórych z nich.
A dopiero co poruszaliśmy kwestię związaną z niesłusznym obwinianiem innych za własne skłonności do nadużyć :D :D
No to wyżej macie jedynego winowajcę, którego (oczywiście tylko częściowo) można z pełną odpowiedzialnością obwinić za to, że sięgamy po ketony, po syntetyczne kanna, że dostajemy czasem lewy towar oraz za to, że jako społeczeństwo jesteśmy psychicznie coraz słabsi, bo wszystko, co nas otacza, uczy nas otrzymywania natychmiastowej gratyfikacji dosłownie za wszystko zamiast nauczyć nas cierpliwości i wytrwałości w wyczekiwaniu pierwszych owoców naszej pracy.
Kobiety z reguły myślą bardziej emocjonalnie, jest dosyć powszechne stwierdzenie wśród terapeutów, że kobietom ciężej wyjść z nałogów.
Duża świadomość z twoich wypowiedzi bije.
https://stopuzaleznieniom.pl/artykuly/c ... rod-polek/
Pozdrawiam
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
Dziękuję, Kolego.
Zerknęłam do artykułu, ale tam uzależnienie jest opisane tylko na przykładzie alkoholizmu. Ja jestem niepijąca, choć treść w niektórych fragmentach pasuje też do innych używek.
Tez myślałem że mam taką kontrolę po roku abstynencji i chciałem skończyć na jednej piątce kryształu w jedną noc a skończyło się na 5 dniach i 30g i wyjebaniu z domu teraz jak już od 5 dni dochodzę do siebie i powoli mgiełka opada to się czuje wyruchany bez mydła przez bk i samego siebie a zanim napisałem o pierwszą piątkę to tak jakbym nagle stał się kims innym to tak jakbym pstryknął palcami i zmiana osobowości o 180 stopni, możesz mi poradzić co tu się stało?
@Adrian3760 z racji, że ostatnio sporo bawisz się z BK jesteś w stanie, na przestrzeni jakiegoś czasu, nie wiem, rzędu 2-4 miesięcy określić, jakie największe zmiany przyniosły Ci beta ketony? Ciekawią mnie mega skutki uboczne, których sam się nie spodziewałeś.
Ketony to kurwa. Zwłaszcza jeszcze jak Ty walisz kryształ. Dobry temat aby poruszyć to. Spamu nie będzie, a może i narkopedię o kolejne rzeczy odnośnie skutków "bardzo ubocznych" można będzie się spodziewać tam (uzupełnimy)! :D
Daj znać. Ale takie z serca, czyli nie spodziewałem się, a kurwy przyszły.
Chcesz wspomóc narkopedię swoją wiedzą? Pisz na — martwamysz/at/tuta.io
Dołącz do Hajpowego Mastodona - kliknij„link na końcu”i dołącz do naszej społeczności! — https://hyperreal.cyou
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA
Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.
Marihuana warta ponad milion upchana w Dacii. Szybka akcja CBŚP pod Warszawą
Niepozorna czerwona Dacia, a w niej ponad 20 kg marihuany upchanej w trzy kartonowe pudła! Przesyłki warte ponad milion złotych nadane zostały kurierem z Królestwa Hiszpanii. Przez Polskę przewoził je 51-letni Polak. Został zatrzymany w szybkiej akcji CBŚP w podwarszawskich Jankach.
Przełom w walce z depresją: jedna dawka DMT działa trzy miesiące
Wyobraź sobie, że jedna dawka substancji, trwająca zaledwie kilka minut, mogłaby rozpędzić ciężką depresję na pół roku. Naukowcy z Imperial College London przetestowali dimetylotryptaminę (DMT) u osób, u których standardowe leki zawiodły. Wyniki? Rewolucyjne. Czy to przełom w walce z depresją lekooporną, która dotyka milionów?

