Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 1316 • Strona 125 z 132
  • 221 / 19 / 0
21 czerwca 2017zerowatolerka pisze:
Moim zdaniem największy błąd jaki mogą popełnić bliscy to właśnie zostawić narkomana na pastwę losu, stawianie ultimatum nie jest dobre, wiadomo, że Ci najbliżsi mogą mieć po dziurki w nosie czyjegoś ćpania, ale właśnie przez to tracimy wiarę w siebie, w nadzieję, spadamy jeszcze bardziej na dno...


uwierz, ze ci bliscy MAJA PRAWO DO NORMALNEGO ZYCIA, bez wiecznego uzerania sie z narkomanem ! to nie oni zostawiaja go na pastwe losu, ale on sam podejmuje taki wybor bo wybiera cpanie. twierdzisz, ze stawianie ultimatum nie jest dobre ? a jak to sobie inaczej wyobrazasz ? z uzaleznionym trzeba krotko, albo woz, albo przewoz, bo ustepujac takiemu, wiecznie wybaczajac cpunskie wybryki itp. ulatwia mu sie tylko komfort cpania, cale zycie rodziny / przyjaciol, bedzie sie krecilo wokol ksiecia ( czytaj- narkomana ). uzaleznieni sa mistrzami manipulacji, to egoisci.
jak dobrze uzalezniony rozumie wlasne cierpienie, szkoda tylko, ze nie dostrzega cierpienia bliskich...


Dlatego nigdy nie powinniśmy zostawiać takich osób, już w OSTATECZNOŚCI

jak juz wyrzadzi wystarczajaco krzywdy ? i gdzie lezy granica ´ostatecznosci ´ wedlug Ciebie ?


. To się nazywa być człowiekiem dla drugiego człowieka.

tak, to sie nazywa zgoda na bycie wspoluzaleznionym. p.s. poczytaj co to jest ´twarda milosc ´ wtedy moze zrozumiesz o czym napisalam.
Uwaga! Użytkownik wariatka12 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 236 / 17 / 0
No i stało się.
W związku nastąpił przełom, który jeszcze niedawno był nierealny. Zadeklarowałam brak ćpania. Na jak długo? Cieszą go tylko wielkie rzeczy - powiedziałam, że już nigdy nic nie wezmę. Dlaczego to zrobiłam? Przez groźby z jego strony i szantaże (ileż kurwa można), natomiast totalny brak zrozumienia. Nie zadaje sobie najmniejszego trudu żeby ze mną porozmawiać o tym jak ja się z tym czuję.
Nie męczę go w żaden sposób swoim braniem. Po prostu uważa, że jest ze mną źle pod względem psychicznym i wszystkie zmiany w moim zachowaniu są spowodowane narkotykami. Próbuję z nim o tym porozmawiać - "szukasz sobie wymówki" , "próbujesz się tylko usprawiedliwić przed samą sobą" i inne te chuja warte teksty. Nie traktuję tej obietnicy poważnie. To nie narkotyki zniszczyły ten związek tylko on sam.
  • 101 / 4 / 0
Nie, to ty rozkebalas ten związek swoim cpaniem. Cpun jest w chuj uciążliwy, on tego oczywiście nie widzi. Oczywiście narkotyki w niczym nie przeszkadzają. Nie oczekuj zrozumienia od niego, tylko wypierdalaj szukać pomocy.
Wiem co pisze, bujalem się z narkomanka sporo czasu i stwierdzam, że ona poerdolila podobnie jak Ty. Chłopak Twój pewnie któregoś dnia się ogarnie i powie Ci wypierdalaj.
Twoja absta skończy się tak, że ileś tam wytrzymasz, a później polecisz w ciąg jak nic.
  • 11 / 5 / 0
Najpierw komentarze, bo aż mną wstrząsło.

zerowatolerka pisze:
Moim zdaniem największy błąd jaki mogą popełnić bliscy to właśnie zostawić narkomana na pastwę losu, stawianie ultimatum nie jest dobre, wiadomo, że Ci najbliżsi mogą mieć po dziurki w nosie czyjegoś ćpania, ale właśnie przez to tracimy wiarę w siebie, w nadzieję, spadamy jeszcze bardziej na dno...

Dlatego nigdy nie powinniśmy zostawiać takich osób, już w OSTATECZNOŚCI. To się nazywa być człowiekiem dla drugiego człowieka.
Dla ciebie oczywiste, że to "największy błąd", bo oznacza zmuszenie cię do jakiegokolwiek wysiłku, zobowiązania i oznacza koniec przyzwolenia na beztroskie ćpanie... "Ale mamo, jak to wyrzucasz mnie z domu, jeśli będę ćpał? Jesteś wyrodną matką, powinnaś mnie wspierać niezależnie od wszystkiego!", tak i karmić darmozjada.
Zazwyczaj rozwiązania są dwa... Miłość, ciepło, wspieranie - jeśli ktoś naprawdę chce, to wyjdzie przy wsparciu bliskich. A jak ktoś jest szuja-ćpun, to będzie się przyzwyczajał, że jak zajebie, to sobie pójdzie do chłopaka/dziewczyny, ten go otuli, pogłaszcze, powie "nie martw się, nie jestem zły, wiem, że jest ciężko to rzucić, jutro dasz radę" i tak za każdym razem. I potem coraz częściej. Bo ma w głowie ten komfort psychiczny, że może ćpać, bo w razie czego i tak ma dokąd pójść, z kim być i czego nie odpierdoli, to ma kogoś... Nic tylko się bawić. A jak ktoś jest skurwiel do potęgi, to jeszcze wyłudzi od tej osoby hajs na używki, bo "ja chcę już z tym skończyć, ale żeby przetrwać odtrucie potrzebuję tego, tego i tamtego kotek...".

Ale zawsze można odjebać Wertera, i jak to bardzo świat nas nie kocha. Wszystkie błędy od razu usprawiedliwione przed samym sobą, nie? Sumienie czyste. No jak tu nie ćpać, skoro bliscy mnie zostawili, no przecież już prawie z tego wychodziłam, już właściwie z tym skończyłam, ale chuj mnie rzucił akurat w takim momencie, to poszłam na dno i przez tego chuja znowu ćpam! No nie moja wina kompletnie, nie? Mógł mnie przecież wspierać i wtedy życie wyglądałoby inaczej!

Sobie czasem spróbujcie poczytać własne wypowiedzi jak nieswoje... ;\

Kraszam pisze:
Święta prawda, ze smutku chwytam się fenta. Była prawie najważniejsza osobą w moim życiu i takie coś jedynie pogorszyło mój stan, prawda że przestaje się kompletnie wierzyć w siebie. Pozatym jaki jest cel leczenia skutków (narkomania) bez wyeliminowania przyczyny nałogu-czyli ciągle poczucie samotności i to, ze każda osoba na której mi zależało, która kochałam odeszła. Po czymś takim, po tylu rozczarowaniach nie mam i nie chce już mieć uczuć. A opiaty zawsze beda i przytulą
Chwytasz się ze smutku fenta, ale z własnego wyboru... ja wiem, że zawsze łatwiej wytknąć palcem i powiedzieć "to on mi zniszczył życie", ale niestety, sami je sobie spierdalamy i tylko my je możemy naprawić. Obwinianie rodziców, siostry, brata, znajomych, chłopaka, dziewczyny, może jakoś uspokoi naszą psychikę, ale ani życia na lepsze nie zmieni, ani nie sprawi, że ludzie będą chcieli z nami przebywać.
No jak w ogóle można być z taką osobą, co jak jakikolwiek błąd popełnisz, powiesz coś nie tak, to zostajesz zalany wyrzutami sumienia, że "zobacz, zapomniałeś o moich urodzinach i przez ciebie się naćpałam!", czy cokolwiek innego. No nie da się żyć w ciągłym poczuciu winy, taki ćpunek nigdy nie jest zadowolony z życia, a przecież ta druga osoba też ma problemy i też potrzebuje wsparcia... Ale przez to, że nie ćpa, to się robi tylko dodatkiem do życia ćpunka. I jego chusteczką do nosa w razie potrzeby. Tak się nie da żyć i się nie dziwcie, że ci ludzie prędzej czy później od was spierdalają.
Ale dobra wymówka nie jest zła... "to nie ja ćpam, to ludzie mnie zostawili, ach jaki ten świat okrutny..."

Przyczyny nałogu są różne, efekt jest taki, że się coś w życiu zagłusza. Jeżeli swoje niećpanie uzależniasz od związku, to jak tylko będzie jakaś kłótnia albo związek się skończy, to polecisz w to ćpanie znowu i to od razu przebijesz dwa dna na raz. Jak można być z tak niestabilną psychicznie osobą? Jak zakładać rodzinę, dzieci? Jak ufać, że ona da radę, skoro już na samym starcie ma się sytuacje postawioną w stylu "bo ja cię kocham, i jak ty odejdziesz, to będziesz kolejną osobą, co mnie zostawiła i ja wtedy będe ćpać". O kant dupy taki związek, się zastanówcie czasem po co wy tych ludzi potrzebujecie... Czy żeby faktycznie coś budowac i wychodzić na prostą, czy żeby pozbyć się odpowiedzialności za swoje życie.

zerowatolerka pisze:
Brakuje na świecie takich ludzi, którzy będą oddawać się drugiemu człowiekowi i nie będą oceniać, a wspierać mimo wszystko. Dziś każdy patrzy na swój czubek nosa, a narkotyki dla nich to wciąż temat tabu, coś szokującego, narkomani to dla nich "coś" co zabiera tylko tlen.
No pewka! Tak by było najlepiej, nie?
Oddaj mi się, nie oceniaj i wspieraj mnie mimo wszystko! W wolnym tłumaczeniu - dawaj przyzwolenie na moje ćpanie, a nie mi trujesz dupę, że mam jakiś problem.



A teraz moje przemyślenia:
Lata lecą i czasem by się chcialo zbudować coś trwałego... Jestem tolerancyjna, wyrozumiała. Nie chciałabym, żeby mnie ktoś skreślił za jakieś wady, czy nałogi, więc sama nie oceniam ludzi przez pryzmat wyglądu, przeszłości, czy jednorazowych wyskoków. Najważniejsza moim zdaniem jest szczerosć w związku...
No i teraz niespodzianka. Znajdź tu kurwa szczerość w świecie narkotyków.
Często większość osób ma w sobie takie dwa duszki. Narko-duszek, co zawsze chce i szepcze ci, że możesz, że ogarniasz, że to tylko wyjątkowo, że tylko troche... i duszek-racjonalista, co wie, że pierdolisz, że łatwo stracić hamulce i popłynąć, a chciałby bardzo już nie nieć tego nałogu, chciałby nie chcieć, być wolnym. I ja nigdy nie wiem, który duszek akurat przemawia ustami danego faceta... I dochodzi do sytuacji, że jedno ćpa za plecami drugiego, w dobrej wierze oczywiście. Ale tak naprawdę dobrej wierze, bo jak na kimś ci NAPRAWDĘ zależy, to wszystkie ciosy wolisz przyjąć na siebie. I np. wiesz, że się nie powstrzymasz... Ale wydaje ci się, że ten drugi to już nie ćpa dwa miesiące, więc nie chcesz tego u niego zjebać, nie chcesz więc proponować, bo wiesz, że nie odmówi, a jak spróbuje, to popłynie... Nie chcesz nawet informować, żeby nie nakręcać, bo sobie nie wybaczysz, jak przez ciebie Twój wybranek znów wpadnie w ćpanie... A zazwyczaj ta osoba robi to samo za Twoimi plecami.
No i jak żyć. Ani być szczerym, ani kłamać, bo jedno drugiego nie może ratować, skoro obydwa przerabiają te same schematy... Jak to rozkminiam, to taka czarna rozpacz się przede mną otwiera w dole, bo zaczynam wierzyć, że przez głupotę podpisuje się dożywotni wyrok na samotność.

Nie wiem czy narkotyki i stały związek istnieją w jakimkolwiek połączeniu. Jak czytam to, co napisałam, to w sumie też można odnieść wrażenie, że chciałabym coś bez rezygnowania z czegoś innego... i niech świat spełnia moje kaprysy.
Najgorsze jest to, że naprawdę nie wyobrażam sobie życie w stu procentach pozbawionego jakichkolwiek używek.
  • 236 / 17 / 0
14 lipca 2017hapter pisze:
Nie, to ty rozkebalas ten związek swoim cpaniem. Cpun jest w chuj uciążliwy, on tego oczywiście nie widzi. Oczywiście narkotyki w niczym nie przeszkadzają. Nie oczekuj zrozumienia od niego, tylko wypierdalaj szukać pomocy.
Wiem co pisze, bujalem się z narkomanka sporo czasu i stwierdzam, że ona poerdolila podobnie jak Ty. Chłopak Twój pewnie któregoś dnia się ogarnie i powie Ci wypierdalaj.
Twoja absta skończy się tak, że ileś tam wytrzymasz, a później polecisz w ciąg jak nic.
A bo groźby o rozpowiedzeniu wszystkim bliskim o moich problemach, zainteresowaniach czy jak kto chce sobie to nazwać jest już okej?
Wymuszanie trzeźwości na szantażach? %-D Chłopak zapomniał już o czasach alkoholizmu, kiedy to jemu było ciężko i kiedy to ja go z tego wyciągałam, ale nie szantażami tylko poczuciem bezpieczeństwa i miłością - tak, nawet ćpuny to potrafią. Ale żeby było jasne - ja od niego tego nie wymagam. Niech się ogarnie - nawet jeśli ma mi kazać wypierdalać. Po prostu niech się kurwa ogarnie.
  • 683 / 112 / 0
14 lipca 2017hapter pisze:
Nie, to ty rozkebalas ten związek swoim cpaniem. Cpun jest w chuj uciążliwy, on tego oczywiście nie widzi. Oczywiście narkotyki w niczym nie przeszkadzają. Nie oczekuj zrozumienia od niego, tylko wypierdalaj szukać pomocy.
Wiem co pisze, bujalem się z narkomanka sporo czasu i stwierdzam, że ona poerdolila podobnie jak Ty. Chłopak Twój pewnie któregoś dnia się ogarnie i powie Ci wypierdalaj.
Twoja absta skończy się tak, że ileś tam wytrzymasz, a później polecisz w ciąg jak nic.
Znasz jej sytuację, jak zachowuje się w związku? Może to jej facet ma nasrane we łbie i mentalnie siedzi w tej samej piaskownicy co Adolf H., marząc o kontrolowaniu wszystkich wokół? Dla takich zaborczych, kryptofaszystowskich skurwysynków "uciążliwy" jest każdy lajfstajl, który odbiega od jego własnego. Nie trzeba wcale odpierdalać "chorych" manian i "przegrywać życia", wiodąc stereotypowy żywot ćpuna (marihuanen w strzykawce PR, potem kwas pod powiekę, a po ostatecznym stoczeniu się hel w dworcowych kiblach na przemian z pucowaniem gałek) - wystarczy po prostu być. Inną, innym. Pure and simple.
Ekonomiczna i technologiczna struktura społeczeństwa jest o wiele ważniejsza od jego struktury politycznej w
wyznaczaniu stylu życia przeciętnego człowieka
---
Natural Born Sociopath
  • 240 / 13 / 0
https://www.youtube.com/watch?v=xdpggD5TO-M

Zresztą sam powiedz mordeczko, ile już razy kończyłeś z tym
A potem kurwa cisnęło Cię sranie, jak dojeżdżałeś po jebany pył
Bo się okazało, że nowa znajoma też lubi na bańce mieć ostry młyn
Pili gin, pili go, razem z nim pili sok
A szlug wyjarane tyle, że kurwa udusiłby się Wawelski Smok
Ona przed lustrem z włosów, palcem formuje seksowny lok
Wczuła się kurwa idealnie w ten pierdolony lot
Non stop wóda, ćpanie, dymanie, pornografia na ekranie
Viagry, cialisy, a ona na esach nakręca koleżankę na jebanie
Wpada i mówi, że przyszła tutaj wyłacznie dla niej
Następnie się reflektuje i wszystko jest podopinane
Ale, ale, ale wszystko, co piękne to szybko się kończy
Zostaje za Tobą rzucony, ta, jebany list gończy
Z zimowej bomby zostały Ci kurwa tylko piękne wspomnienia
Spadła Ci masa, kurwa, wyglądasz jak jemioł
Dlatego królewny pod tym względem zawsze tu będą wygrane
Jebnie se make-up i pięknie uderza z innym panem, w inny balet


Przypadkiem trafilem na ten temat i wg. mnie wszystko sie rozchodzi o rodzaj relacji i tego, co bierze dany uzytkownik. Inaczej to bedzie z userem/ka stymulantow, slabszych i mocniejszych, tak samo jak opio.

Na przygody i romanse "niegrzeczne cpunki", zwlaszcza lubujace w stymulantach, to jedna z najlepszych opcji, na zwiazek juz niekoniecznie. Ktos tam marzyl o trojkatach, tutaj tez najlatwiej o takowy wg mnie. Ale z drugiej strony tak jak napisalem, wszystko zalezy od tego co bierze i ile, bo zwiazek z osoba uzalezniona od benzo to nie to samo co z kims kto wali fenta po kablach.

Najgorszy jest ten zwierzecy instynkt, jak ktos lubi "niegrzeczne suki" albo jakas dziewoja "niegrzecznych cpunow" to bedac w zwiazku z kims, kto jest niejako przeciwienstwem, bedzie go ciagnac do zdrad etc. W sumie i bez cpania takie sytuacje to norma. Zreszta temat jest bardzo szeroki, same zwiazki i relacje damsko meskie to temat na wiele ksiazek, a co dopiero jak dodamy do tego cpanie.

Najgorsze napewno bylyby skrajnosci, tj. ktos na fencie z kims kompletnie na trzezwo, ale ktos kto podjada lekko kodeine i benzo, od swieta da po nosie, spokojnie moze stworzyc zwiazek z kims kto preferuje wylacznie alkohol (przykladowo). Zloty srodek... cos w ten desen. Wazne, zeby jebanie bylo dobre, to fundament.
Uwaga! Użytkownik popjerdol222 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1545 / 1586 / 0
14 lipca 2017kirke pisze:


A bo groźby o rozpowiedzeniu wszystkim bliskim o moich problemach, zainteresowaniach czy jak kto chce sobie to nazwać jest już okej?
Wymuszanie trzeźwości na szantażach? %-D Chłopak zapomniał już o czasach alkoholizmu, kiedy to jemu było ciężko i kiedy to ja go z tego wyciągałam, ale nie szantażami tylko poczuciem bezpieczeństwa i miłością - tak, nawet ćpuny to potrafią. Ale żeby było jasne - ja od niego tego nie wymagam. Niech się ogarnie - nawet jeśli ma mi kazać wypierdalać. Po prostu niech się kurwa ogarnie.
wiodl slepy kulawego :nuts:
Uwaga! Użytkownik MaryJayDu nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 2881 / 303 / 0
a wy tutaj nadal siedzicie i wierzycie w to że ćpun wybierze miłość a nie dragi?
ten temat powinien być zamknięty dawno w temu
Więc się w miasto wypuszczam
niech Bóg będzie ze mną jak autodestrukcja
masz wyraźny kształt, a świat to iluzja
jakbym te twoje pieniądze miał to bym je puszczał
  • 863 / 123 / 5
Tak, wierze.
A to, że co jakiś czas się takie wątki pojawiają - i będą , więc może lepiej zostawić.
[ external image ]
ODPOWIEDZ
Posty: 1316 • Strona 125 z 132
Newsy
[img]
Magiczne grzyby w walce z uzależnieniem od nikotyny - przełom czy obiecujący eksperyment?

Nowe badania sugerują, że psylocybina - substancja psychoaktywna zawarta w tzw. "magicznych grzybach" - w połączeniu z psychoterapią może znacząco zwiększyć skuteczność rzucania palenia. Choć wyniki są obiecujące, naukowcy podkreślają potrzebę dalszych badań.

[img]
Są narkotyki, których zażycie prowadzi do przestępstwa częściej, niż innych. Wyniki badania

Nowe badanie opublikowane w „Journal of Psychopharmacology” pokazuje wpływ substancji psychoaktywnych na zachowania przestępcze. Okazuje się, że zażywanie niektórych środków wiąże się z niższym ryzykiem zatrzymań, zaś inne wykazują silne związki z różnymi kategoriami przestępstw.

[img]
Farmakoterapia przewlekłego bólu w USA – nowy i nie do końca bezpieczny wzorzec

Okryte złą sławą leki opioidowe przez lata stanowiły w USA. fundament farmakoterapii przewlekłych dolegliwości bólowych. Naukowcy z Uniwersytetu Michigan zdecydowali się sprawdzić czy opioidy są nadal tak często wykorzystywane w leczeniu chronicznego bólu.