Benzedryna, psychedryna, α-metylofenyloetyloamina
Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 2073 • Strona 117 z 208
  • 2372 / 317 / 0
ja wam powiem, że najgorszy ciąg, najbardziej wyniszczający fizycznie i psychicznie to miałem po alkoholu. Nie wiem - prawdopodobnie hera juz na ostrym skręcie to przebija, ale ani amfa, tramal po kilku miesiecznym ciagu, sie z tym nie równał. Po 4 latach abstynencji od alko napiłem się chyba w środe w zeszłym tygodniu i piłem do środy w tym. Przestałem tylko dlatego, że cudem mnie znajomy spotkał, jak leciałem do sklepu po nastepna flaszke. Ja od razu wpadam w kasacyjny ciąg. Od 1 piwa, po dwóch dniach (już do pracy nie chodzę) jest wódka. Po jeszcze paru dniach (telefon oczywiście wyłaczony) latam juz po 2x0.7L dziennie. Przymus picia alkoholu jest dla mnie nie porównywalny do niczego - a przetestowałem sporo w życiu. Być może heroina. Jakbym był robotem - już nic sie nie liczy, tylko zeby sie najebać a właściwie wyleczyc. Do dziewczyny z którą przez pół roku było zajebiście, nagle do mnie dzwoni (jak pije - oczywiście nie mając pojecia ze zapilem) a ja do niej spierdalaj i telefon off. Praca to samo, rodzina to samo, znajomo to samo. Niech nikt nie ma mi prawa przerwac. A najgorsze jest że sam nie jestem. Sklep blisko, zawsze towar jest, kasa tez. A jak daleko to choćby autem. No nic sie nie liczy. To Cud ze mnie akurat w środku dnia ten koleś znalazł - dzwonil podobno pol godziny, gdzies tam dalej pojechal, a ja stwierdziłem jakimś cudem, że wyjde do sklepu akurat teraz. A w ogole to w srodku lasu.... normalnie masakra. Podejrzewam ze gdyby nie on, to tym razem moglbym nie dać rady. Tydzien nie jesz tylko wlewasz od rana do wieczora albo od nocy do dnia bo chuj wie jaka to pora dnia, wóde.
Jak mnie zgarnał do samochodu, rzucił jak worek ziemniaków do środka i zawiozł do siebie, to sie popłakał razem z żona i matką, bo mówił ze jeszcze czegoś takiego nie widział. Zamknał mnie w pokoju. Coś tam chwilkę przeleżałem - pewnie z 5 min, i jak robot - wstaje, biore plecak, chce wyjść - zamkniete. Bez namysłu okno otwieram i wyłaże przez okno. Szukam sklepu pierwszego. Na szczeście jego mama mnie zobaczyła bo siedziała na ogrodzie. Coś tam bełgocze, ze ide a ten oczywiście ze nie. Jakims cudem dojrzałem, ze przy mamie stoi puszka piwa (o której oni nawet nie wiedzieli) i lece do niej. Ona ja zobaczyła i złapała - wyrwałem jej i zdąrzyłem otworzyć zeby przynajmniej krople złapać. Oni w szoku to ja do kuchni i szukam - gdzie jest ratunek !!! Nic nie było to złapałem za ocet ale mi zdarzył wyrwać. Wtedy sie chyba poddałem. Potem odtrucie, ale noc pomimo 100 clona dozylnie i hydroksyzyny nie przespana - zwijanie sie w dygocie, przestrachu i bólach. Rano jak trup. Ale zyje.
Piszę bo świeże. Generalnie nie polecam. 4 lata temu miałem jeszcze gorsze zapicie, zakończone 2.5 tygodniowym ciągiem. Do tego od 2 czy 3 miesiecy jadłem Tramal garściami (wtedy gdzieś tutaj to pisałem, że na mnie nie działa i ze wale po 1500-2000 jednorazowo. To paru tutaj mi napisało, że jestem pierdolniety). Tak żę wychodziłem z 2.5 tygodnia wódy juz pod koniec 1.5L dziennie i 3 miesiace tramal w takich dawkach. Znaleźli mnie rodzice w moim domu, po padaczce (hehe nie wiem od czego - pewnie i to i to) . Znowu cud, bo jakimś ostatnim przejawem siły i świadomości, dałem rade usłyszeć dzwonek i w ogole zejść otworzyc). No ale widać zapomniałem ostatnio o tym koszmarze. Dla mnie alko to śmierć. A co gorsze - to może być powolne umieranie a nie szybka śmierć.
fety 6 lat nie niuchałem i jakieś tam tesknoty drobne były, żeby sobie na spidzie popisać, ale nie takie zeby załatwiać. Teraz tak 3 dzien w sumie nie dużo powąchałem i szczerze to już mam dość, i wymęczony jestem. Jak mi coś zostanie to w nastepnym wolnym terminie - pewnie za miesiac sobie skoncze.
Dla mnie amph i w ogole wszystko nie ma porównania z gorzała.
Bywam pod mailem hyperalien@yahoo.com
  • 993 / 49 / 0
ale tak pic mozna do czasu, zdrowie kiedys sie skonczy ....
prochy wciagales w proch sie obrucisz
  • 31 / / 0
podziwiam wszystkich ktorzy powiedzieli dość i odstawili.

Mam sentyment do tych pierwszych razów, czułam sie taka wolna, cały świat był dla mnie otwarty. Teraz to ona panuje nademną. Jestem uwięziona i dusze się ale nie potrafie przestać. Czasami patrzeć na nią nie mogę, mam odruchy wymiotne ale jak nie mam skad skołować to mam takie ciśnienie, że musze ja mieć, źe musi chociaż odrobina leżeć u mnie w półce tak na wszelki wypadek.
Mam z nia mile i złe wspomnienia ale jednak tylko pamietam te dobre. Przegralam.
  • 3854 / 316 / 0
eatme pisze:
Przegralam.
Jeszcze nie przegrałaś, bejbe ;-)

Skoro piszesz, że...
eatme pisze:
Mam z nia mile i złe wspomnienia ale jednak tylko pamietam te dobre.
... to jeszcze nie jest tak źle. Gorzej będzie, jeżeli wspomnienia będą chujowe (lub co najwyżej jałowe), a te dobre, które tak pielęgnujesz w pamięci, zostaną odległą epoką historyczną.
Uwaga! Użytkownik Procent jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 44 / / 0
Póki walczysz, szansa jest. Książke przelecialem ( doslownie, bo czytalem rano wystrzelony) "Uwolnij mózg od uzależnienia". Ciekawa, a najbardziej rozdział o lekach pomocnych przy odstawianiu konretnej substancji. Przy stymulantach była wzmianka o modafinilu. Może warto sprobowac. Radykalna zmiana zycia, separacja od znajomych według autora jest konieczna, bo wyzwalacze w postaci ludzi zapewne nas złamia. Nawroty, cisnienia z tym sie kazdy narkoman zmaga. uklad nagrody uszkodzony, na szczycie gory widziemy kreski, ciągniemy szczury. Czasem ma sie dosc takiego zycia, czasem jest ok. Zalezy od czlowieka. Taka chora relacja z substancja, troche daje, ale chyba wiecej zabiera. Festina lente, spiesz sie powoli, trzezwego zycia kawalek jeszcze przed nami, okolicznosci, wielka milosc, obiowiazki zmusza do zamkniecie amfetaminowego rozdzialu, tak mysle pozytywnie podczas brania by nia katowac się wyrzutami, nie pierwszy i nie ostatni raz. Constant struggle, byle by cale zycia nie spedzic na wojennej sciezce.
  • 3854 / 316 / 0
Wydaje mi się, że zmiana towarzystwa jest najbardziej istotnym elementem. Oczywiście, oprócz samego faktu uświadomienia sobie problemu, i próby podjęcia walki z nałogiem.
Uwaga! Użytkownik Procent jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1817 / 110 / 0
gowno prawda ,to wszystko sa rzeczy pomocne ale najwazniejsza jest chec przestania cpania, to siedzi w glowie i przez to malo kto wychodzi bo niechce i nie ma sily zeby przestac sprawiac sobie przyjemnosc.Ja znam ludzi ktorzy brali a teraz maja rodziny i niebiora nic.Wiec jak sie chce to mozna,a zadnego towarzystwa niezmieli i zyja tu gdzie zyli.To takie glupie cpunksie tlumaczenia i wykrety zeby brac jakies gowno zeby wyjsc z drugiego gowna ,paranoja.zeby przestac brac to kurwa mac,trzeba chciec przestac brac i nie grzac,koniec,kropka cala filozofia a jak tego niepotrafisz rzucic z dnia na dzien to jestes frajer i koniec.amfa to nie hera ,zreszta nawet z hery ludzie wychodza ,jak ktos jest cpunem to cpunem zdechnie a jak ktos niechce naprawde brac to brac niebedzie i zadne zastepcze polsrodki(tabletki,znajomi,praca) niczego tutaj niezmienia.
Ostatnio zmieniony 24 kwietnia 2015 przez eliot, łącznie zmieniany 1 raz.
  • 1 / / 0
Latwo przychodzi ciężko się rozstać zwłaszcza jeśli towar kopany później trzeba odchorowac
  • 104 / 4 / 0
życie bez fety to dla mnie wegetacja, nic nie cieszy tak jak po fecie wszystko jest takie jakieś bele jakie szare, nic mnie nie interesuje nic mnie nie bawi, ogólnie mówiąc lipa po całości. czuje się jak warzywo, nie mogę się na niczym skupić, łeb zajebany kałem całkowicie. A po fecie bum krecha w nos zaraz wszystko nabiera ostrości, kolorów, uczucie że jest się panem swojego losu (niestety to tylko złudne wrażenie ale jestem tego świadom i bądź co bądź i tak uwielbiam ten stan nie zastąpi mi tego nic.) :cheesy: heh to mnie wzięło na sentymenty ( i na dobry prąd też ) :cheesy:
wyśpię się po śmierci
  • 4807 / 272 / 0
^ może już widziałeś bo bardzo znane, ale jeśli nie widziałeś obejrzyj ten film który w pierwszej części przedstawia to co napisałeś, w drugiej co może się stać później.

Że Życie Ma Sens

Na ścierwie długo nie pociągniesz. Nawet jeśli będziesz żył i jakimś cudem fizycznie będziesz się trzymał - psychicznie mocno oberwiesz.
Ja otchłań tęcz, a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
ODPOWIEDZ
Posty: 2073 • Strona 117 z 208
Artykuły
Newsy
[img]
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło

Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.

[img]
Psylocybina i medytacja w jednym badaniu klinicznym

USC uruchamia pierwszy w swojej historii kliniczny eksperyment z psylocybiną. Badanie finansowane przez agencję ARPA-H sprawdzi, czy ośmiotygodniowy trening uważności wzmacnia efekty terapii psylocybinowej u zdrowych dorosłych – i co to może oznaczać dla przyszłości psychiatrii.

[img]
DMT, meskalina i psylocybina mogły wyewoluować jako narzędzia ekologiczne

Chińscy naukowcy uważają, że naturalne substancje halucynogenne mogły ewoluować przede wszystkim jako narzędzia ekologiczne, pomagające organizmom przetrwać, bronić się i wchodzić w interakcje z innymi gatunkami.