It's not going to be fun.
Lepiej dmuchać na zimne, bo znalazłem dziś info, że oprócz rozjepania bebechów sulfosyf w dużych dawkach może jeszcze wywołać jako uboki tzw. "kwasice mleczanową", wprawdzie ja to dobrze tolerowałem i nie mam po tym dolegliwości, ale nie chciałbym fundować rodzinie, żeby mnie chowała, albo odwiedzała w szpitalu podpiętego w rurki z powodu tego, że nagle "oj zakłuło w boczku" jednak nie chcę krzywidzć rodziny, niech ich przeżyję najpierw, a potem to już chuj, co będzie to będzie.
Też się nad tym zastanawiałem. Czy to możliwe że koda działa jak ma działać tylko ja oczekuje chuj wie czego i ignoruje jej efekty- ale nie. Efektów nie ma wcale lub są dosłownie na granicy placebo, czyli jak sobie pomyślę że jest fajnie i przyjemnie to niby jest ale tak na prawdę jak pomyślę, że jest normalnie to kurwa jest normalnie. Tym bardziej że posiadam tą umiejętność również na trzeźwo. Wiecie o co chodzi prawda? Niemożliwe jest żeby mieć super przyjemne doznania (jak opisują inni) przy poziomie efektów, gdzie trzeba się skupić żeby poczuć jakąś zmianę.
Wgl zastanawiam się czy będe zaskoczony działaniem tej substancji jeśli w końcu go doświadczę. Byłby ktoś w stanie opisać jak wygląda faza po niej? Da się to przyrównać do uczucia po mefie lub MDMA? To jest tylko miłe uczucie wypełniające od środka? Czy ma też wpływ na postrezganie świata wokół? Nieogar, odklejka, czucie bycia w bajce? Coś jak po mj/MDMA?
Sory jak głupie są te moje pytania haha
Zacytuję by nie powielać odpowiedzi w tej samej stronie.
Poruszyłeś istotną kwestię która widzisz ale może nie rozumiesz jak ja. Czemu po jak kolwiek długiej abstynencji od agonisty lub antagonisty siła działania maleje tak znacząco w bardzo krótkim czasie ? W końcu tolerancja ta tak zwana tolerancja do wyzerowania według badań osób które spróbowały a nie nagminnie nadużywały pewnie w przeciągu lat kilku lub kilkunastu. Nigdy nie wraca do stanu pierwotnego?? Można by stwierdzić tak to odczulenie receptorów niby mózg ponoć potrafi je na nowo uczulić ale jakie te receptory będą? No właśnie takie, że podanie dawki lub nawet kilku kolejnych sprawi, że znów się zamkną jak wydmuszki.
It's not going to be fun.
Kurde, mam taki temat do ogarniecia, moze mi cos podpowiecie.
Podam najwazniejsze info i postaram sie strescic jak najbardziej. Z kodeina znam sie juz piaty rok, ostatnie 1.5roku jest spore tempo, codziennie i to 2x dziennie siada +/- 450mg pregabaliny i do tego aktualnie 645mg kody powiedzmy rano i wieczorem, czasem dorzuce jeszcze juz po miksie dodatkowo do 300mg pregaby, róznie. Ostatni trzezwy dzien pamietam przed majowka rok temu, i to z przymusu bo przesadzilem i zdychalem okrutnie na bebech. Do kazdego razu pije 500ml energola lub kawe z 3 kopiatych lyzeczek do podbicia jeszcze do tego w chuj szlugow, taki tyton 30g mam na 2-3dni gdzie ziomek z roboty na tydzien. Trafiłem przypadkiem na temat "Marskość Wątroby" i troche sie przeraziłem, bo dokuczaja mi pewne objawy ktore jedne sa dluzej drugie od niedawna ale sporo z nich sie potwierdza z tymi opisanymi w necie. Gdzie się najlepiej udac i co trzeba zrobic, do rodzinnego a on skieruje gdzies dalej? W jaki sposob sie to bada tak w ogole, np z samej krwi cos moze wyjsc? Ostatnio chyba z 2lata temu na badaniach bylem no i wszystko git ale teraz przez styl zycia ostatniego 1.5roku moglo sie to porzadnie zjebac, USG mialem dosc nie dawno ale nic zlego podobno nie wykazalo.
I to sie jak najbardziej zgadza, przy czym szybkosc uniewrazliwienia receptorow zdaje sie jeszcze zalezec od dlugosci przerwy. Im dluzsza tym proces ten postepuje wolniej. Co do antagonistow (czystych, nie czesciowych), to powinny resetowac tolerancje, problem w tym ze trzeba by sprawdzic na trzezwo, wiec poza dostepnoscia dodatkowa trudnosc logistyczna. Niemniej laczenie naloksonu z opioidami przy podaniu doustnym zapobiega wzrostowi tolerancji i sa na to badania wiec trop jest raczej dobry. Tak, zdaje sobie sprawe ze takie polaczenie ma przede wszystkim zapobieganie przerobce danego leku do postaci iniekcyjnej, jednak przy okazji wystepuje efekt jw.
A przy dlugich ciagach i krotkich przerwach - to jak sie zapewnie domyslasz mechanizm jest oczywisty - organizm dazy po prostu do jako takej rownowagi, a ze zostal przyzwyczajony do znacznego stezenia opio to bedzie kontrowal dzialanie uniewrazliwieniem i zmiejszeniem ilosci receptorow a takze np podwyzszana norepinefryna, bo inaczej mimo rozwoju tolerancji na dzialanie - nazwijmy wprost - pozadane, szanse na niepozadne efekty uboczne od wymiotow do depresji oddechowej pozostawalyby niezmienne lub nawet rosly proporcjonalnie do stopniowego zwiekszania dawki. A tak przeciez nie jest, rzecz jasna swiadome badz nie, znaczne zwiekszenie nagle dawki, wyprzedzajace rozwoj tolerancji w tych rozwazaniach pomijam. Ot wyuczona reakcja, ktorej organizm nie zdazyl sie oduczyc - bo niby kiedy? Chyba ze znasz przypadki ze po wieloletniej abstynencji tolerancja wracala delikwentom do "roboczej" w krotkim czasie to chetnie poczytam, bo moje doswiadczenia sa zgola odmienne. Ale i dosc nietypowe wiec nie chce tworzyc z pojedynczego przypadku jakiejs reguly, bo to sensu ani zadnego oparcia w metodologii nie ma i sam to traktuje jako swoista ciekawostke.
Czy tolerancja spada w ogole do poziomu poczatkowego (i nie rosnie szast-prast) to jest dobre pytanie - IMO moze w specyficznych okolicznosciach, ale po pierwsze przerwe trzeba liczyc w dekadach, juz nawet nie w latach*, po drugie - sam spadek tolerancji to jedno, natomiast subiektywne odczucia to zupelnie inna kwestia.
Jeszcze jedna przeslanka na koniec - gdyby po dluzszym czasie receptory sie nie "resetowaly" to endorfiny tez by albo juz praktycznie nie dzialaly, czyli wieczna anhedonia i w zasadzie klimat typu taka pustka ze albo przyjebac albo sie powiesic, a dodatkowo powodowaly by porownywalnie szybki wzrost tolerancji i znow wybor jw. BTW dlatego tez jestem zwolennikiem fety przy odstawianiu, bo latwiej sie czyms mniej lub bardziej sensownym zajac i nie myslec w kategoriach ze juz tak dobrze sie nie poczuje nigdy wiecej itp. Nie twierdze ze to idealne wyjscie, nie polecam kazdemu bezwarunkowo, po prostu u mnie sie sprawdzilo.
*moge sie mylic i nie tyle/tylko czas mial znaczenie co okolicznosci towarzyszace, ale to juz sobie daruje opis tym razem.
W kazdym razie dzieki za ciekawa polemike.
21 maja 2025Devixo pisze: nie wiem na ile jest to prawdziwa informacja, ale kiedyś było na forum, że kodeina sama w sobie (albo jakiś metabolit?) indukuje metabolizm kodeiny do morfiny i stad wychodza wszystkie twierdzenia o wyrabianiu receptorów. niestety źródeł potwierdzajacych ta teze znaleźć nie moge.
morfina z tego co mi wiadomo nie indukuje tego metabolizmu. Glukoronian-6 kodeiny raczej głównie ućpiewa. Jedynie co może to norkodeina, ale nie chce mi sie sprawdzać.
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Co dzieje się w mózgu pod wpływem psychodelików? Nowe badanie daje odpowiedzi
Psychodeliki mogą sprawiać, że ludzie doświadczają siebie i świata w uderzający sposób – kształty ulegają przeobrażeniom, dźwięki zniekształceniu, a niekiedy dochodzi nawet do zaniku poczucia własnego „ja”, zjawiska określanego jako „ego death”. Jednak to, co dokładnie dzieje się w mózgu, by wywołać takie wrażenia, wciąż nie jest w pełni zrozumiałe.
Zanieczyszczenie wody kokainą zmienia zachowanie łososi na wolności
Pod wpływem zawartej w ściekach kokainy, a zwłaszcza jej metabolitu, młode łososie atlantyckie pływają dalej i rozprzestrzeniają się na większą odległość – informuje pismo „Current Biology”.
Nastolatek sprzedawał narkotyki kolegom. Pomagała mu 13-latka
Policjanci z Oruni rozpracowali sprawę, która zaczęła się od niepokojącego zgłoszenia o 13-latce handlującej narkotykami wśród rówieśników. Szybko okazało się, że dziewczynka nie działała sama. Jej "szefem" był 18-latek.
