Alkaloid opium - metylowana pochodna morfiny.
Więcej informacji: Kodeina w Narkopedii [H]yperreala
Sprobowalbys browna?
Spróbowałbym
493
41%
Nie spróbowałbym
239
20%
Sprawdzam wyniki
326
27%
Spróbowałem i nie żałuję
93
8%
Spróbowałem i żałuję
38
3%

Liczba głosów: 1189

ODPOWIEDZ
Posty: 566 • Strona 12 z 57
  • 3901 / 563 / 0
Nieprzeczytany post autor: lol »
To, ze Ty Gargamel nie widzisz dla siebie szansy i nawet nie chcesz wychodzic z nalogu, to nie znaczy ze masz od razu innym zlorzeczyc. Takimi tekstami ich na pewno nie podbudujesz..
  • 584 / 21 / 0
Nieprzeczytany post autor: Mastah »
IV = silniejsze doznania = wieksze szanse na nalog, right?
Wrong. Znalem goscia ktory tylko wachal po 1-2 gramy dziennie. Twierdzi ze jak zapoda w kanal to bedzie to "zloty strzal" :nuts: I co on jest lepszy odemnie? W czym?

Co do tematu to nigdy nie bralem ani kody ani bralna; zaznaczylem ze sprawdzam wyniki! ;-)

xxxzzzxxx, nie boj zaby dasz rade. Witamy spowrotem!
America's C.R.E.A.M. team
  • 1154 / 36 / 0
Nieprzeczytany post autor: Gargamel »
A kto sprobowal i zaluje? Bo 2 glosy sa oddane na to.
  • 12 / / 0
Nieprzeczytany post autor: chillout bejb »
Nie spróbowałabym i przeraża mnie trochę, że prawie wszystkie wypowiedzi wyglądają mniej więcej tak: "o jasne, fajna zabawa, chętnie, przecież wszystkiego trzeba spróbować :) " Nie ogarniam jak można świadomie chcieć wpierdalać się w heroinę.
Nie wzięłabym tego bo za bardzo boję się uzależnienia, tego, że jakaś substancja będzie mną rządzić a nie ja ją. Piszecie, że kodeina jest furtką do mocniejszych op. Nie wiem jak Wy, ja wciąż widzę różnicę między okazyjnym kupieniem 2 opakowań tabletek na kaszel w aptece, a staniem na dworcu i czekaniem na swojego dilera h, tym bardziej, że jeżeli ktoś sie już wpieprza w to, to wątpię, żeby po jakimś czasie brał tylko okazyjnie.
Według ostatnich sondaży CBOS-u 40% polskich nastolatków optymistycznie patrzy w przyszłość. Pozostałe 60% nie ma pieniędzy na narkotyki.
  • 459 / 4 / 0
Nieprzeczytany post autor: Roni Regan »
a wciąż widzę różnicę między okazyjnym kupieniem 2 opakowań tabletek na kaszel w aptece, a staniem na dworcu i czekaniem na swojego dilera h,
I tu ujawnia się twoja ignorancja i brak myślenia, nie liczy się forma narkotyku, te tabletki na kaszel działają na tej samej zasadzie co ta przerażająca cię heroina. Tylko słabiej. Mechanizm uzaleznienia jest ten sam. Zresztą jak się wjebiesz to też będziesz myślała o brałnie. czego nie życze.
Prawda, której nikt nie chce nawet za darmo.

Skręt jak tlen i browarków pare na prześwicie
Kolorowsze staje się szare życie
  • 12 / / 0
Nieprzeczytany post autor: chillout bejb »
Roni Regan pisze:
a wciąż widzę różnicę między okazyjnym kupieniem 2 opakowań tabletek na kaszel w aptece, a staniem na dworcu i czekaniem na swojego dilera h,
I tu ujawnia się twoja ignorancja i brak myślenia, nie liczy się forma narkotyku, te tabletki na kaszel działają na tej samej zasadzie co ta przerażająca cię heroina. Tylko słabiej. Mechanizm uzaleznienia jest ten sam. Zresztą jak się wjebiesz to też będziesz myślała o brałnie. czego nie życze.
Czemu z góry zakładasz, że się wjebę? I ok, to też op, ale to trochę śmieszne porównywać kodę do hery. Choćby właśnie dlatego, że jest słabsza, dużo słabsza.

"Szkodliwość fizyczna heroiny jest zbliżona, albo nawet niższa od szkodliwości wódki, główna różnica to siła uzależnienia. Wódkę można pić w rozsądnych ilościach, heroiny nie sposób zażywać "okazyjnie". Te ludzkie wraki, które widzimy na dworcach, to efekt naszego prawa, które zmusza uzależnionych do oddawania całej kasy mafii, uniemożliwia im otrzymywanie pomocy medycznej, w praktyce wymusza bezdomność. Szkodliwość dla sfery psychicznej jest znacznie większa - heroinista to z reguły emocjonalny wrak."


Raczej nie ma problemu by przyjmować kodeinę okazjonalnie. Mechanizm uzależnienia jest ten sam? Ale należy zauważyć jaka jest przepaść między uzależnieniem od k a od h. Tego się po prostu nie porównuje. Nie ma takiej cholernej skali.


Nazywasz mnie ignorantką. Jestem świadoma, że kodeina to też narkotyk i że też potrafi wjebać i że niektórzy do końca życia mogą się taplać z tym gównem.
Moim zdaniem jednak uzależnić się można od wszystkiego. Niektóre rzeczy są mało szkodliwe, na inne trzeba bardziej uważać, a innych po prostu nie dotykać bo ryzyko jest zbyt duże. Po prostu wg mnie branie heroiny to droga w jedną stronę z której często nie można już zawrócić.
Według ostatnich sondaży CBOS-u 40% polskich nastolatków optymistycznie patrzy w przyszłość. Pozostałe 60% nie ma pieniędzy na narkotyki.
  • 930 / 29 / 0
Nieprzeczytany post autor: tehacek »
chillout bejb: to, że ktoś tam sobie napisał, że heroiny nie sposób brać okazjonalnie, znaczy tyle co nic. wierzysz w słowo pisane jakby było święte i nieomylne. a to gówno prawda.
brałem browna, wydałem na niego więcej kasy niż dostałaś kieszonkowego od skończenia 13tki, a mimo to się nie wjebałem, brałem go okazjonalnie, od dawna nie biorę go wcale, ostatni pojedynczy (w długim okresie przed nim nie było innych) raz miałem w lipcu. Masz nikłe pojęcie o temacie, wierzysz w to co czytasz. Poza tym takie podejście 'Jak spróbuję to się wjebie, przecież to najmocniejszy drag' jest chyba główną przyczyną popadania w nałóg. Wszystko siedzi w Twoim łbie, to czy się uzależnisz też. Uzależnienie fizyczne jest tylko następstwem uzależnienia psychicznego, a potem dopiero staje się czynnikiem pogłębiającym to pierwsze.
  • 858 / 51 / 0
Nieprzeczytany post autor: rrd »
tehacek ma rację, ja gdy biorę nowy drag to nie myślę 'na 100% się wjebie, no przecież to opioid/stymulant/cokolwiek, inni się wjebali więc ja też' tylko mam na to wyjebane, mam silną psychikę i wiem co mogę a czego nie, potrafię się kontrolować.
btw. im więcej obowiązków, zajęć, zainteresowań = mniej czasu i mniejsza ochota na ćpanie.
Jeśli życie jest kanapką to szynką, serem, warzywami powinny być zainteresowania, pasje, zajawki, a masłem narkotyki - po to, żeby nie było za 'sucho'. (No każdy wie, jak chujowo smakuje kanapka bez masła, ale da się ją zjeść ;))

@gazyfikacja plazmy
ja wolę wyjść z dziewczyną niż ćpać, wolę pójść na koncert ulubionego zespołu czy do teatru - to są te 'zainteresowania' o których mówiłem.
Może trochę źle się wyraziłem, nie obowiązków, zajęć, zainteresowań a alternatyw.
Oczywiście Ty może i tak wolisz ćpać codziennie aby uciec, bo nie masz właśnie tych innych opcji.
Może to sie sprawdza w nielicznych przypadkach
U mnie jak najbardziej :) Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony 11 listopada 2009 przez rrd, łącznie zmieniany 1 raz.
[abbr=90]robię profesjonalne recepty. BTC===[/abbr]
  • 3 / / 0
Nieprzeczytany post autor: cztery »
Problem z zainteresowaniami i narkotykami polega na tym, ze te ostatnie w sposob skuteczny wykanczaja te pierwsze.
Po co mam sie interesowac czyms, robic cos co dawalo mi przyjemnosc z aktywnosci, skoro cpajac mam to "za darmo".
Nie musze juz nic robic by czuc sie doskonale.
Uwaga! Użytkownik cztery nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 2126 / 276 / 0
btw. im więcej obowiązków, zajęć, zainteresowań = mniej czasu i mniejsza ochota na ćpanie.
Co za pierdolenie. Nie bierz sobie tego do siebie, ale to jest bzdura po prostu. Może to sie sprawdza w nielicznych przypadkach, albo w przypadku nielicznych używek (po których jest chujowy zjazd). Zainteresowania moga zmniejszac cheć na ćpanie, ale obowiązki, czy zajecia raczej nie. Niech sie ktoś wypowie, ale np. ja mam tak, ze mogę sie ogarnać tylko jak mam mniej obowiązków, albo jak wszystko przychodzi mi latwo. Nie mogę znaleźć sensu w zyciu i wszystko robię bez przeknania. Nie widzę w niczym sensu i ćpanie jest takim spoiwem wszytskich elementów życia. Zapewnia satysfakcje, pozwala spojrzec na wszytsko z dystansem, gdy trzeba zapewnia ukojenie, pocieszenie. Nie raz próbowalem podejmować rózne aktywności, aby sie dowartościować na przyklad, ale to nigdy nie przynosi oczekiwanego skutku i szybko pojawia sie niechęc. Mam tak, ze w łikendy nie muszę cpać i generalnie rzadko mam ciśnienie, natoniast w tygodniu po prostu straszliwie sie meczę bez ćpania.

Co do brałna, jak zacząłem naduzywać kody, to stwierdziłem, ze spróbuję hery bez zadnych obaw, przeciez juz i tak jestem ćpunem i sobie z tym nie radzę, a hera zadziala podobnie, tylko mocniej. Dlugo zwlekałem ze spróbowaniem i nic sie nie stalo, nie wyladowalem kurwa na dworcu, nie zacząlem walic hery na codzień. Nie ma sie czego bać imo. Z reszta jeśli ktoś chce brać narkotyki na sportowo, to musi je oswajać tak jak oswaja sie dzikie zwierzę, czyli bez cienia strachu. Tak napisal Jean Cocteau w ksiazce "opium" i jest w tym wiele racji.
teleportuję sie w głąb siebie czy do intergalaktycznego obrębu... nie ma ludzi, nie ma trendów... telefonów, sukcesów ani błędów... spraw nie ma, więc nie ma pędu...
ODPOWIEDZ
Posty: 566 • Strona 12 z 57
Artykuły
Newsy
[img]
Co dzieje się w mózgu pod wpływem psychodelików? Nowe badanie daje odpowiedzi

Psychodeliki mogą sprawiać, że ludzie doświadczają siebie i świata w uderzający sposób – kształty ulegają przeobrażeniom, dźwięki zniekształceniu, a niekiedy dochodzi nawet do zaniku poczucia własnego „ja”, zjawiska określanego jako „ego death”. Jednak to, co dokładnie dzieje się w mózgu, by wywołać takie wrażenia, wciąż nie jest w pełni zrozumiałe.

[img]
Cyfrowe klony ludzkiego umysłu. Naukowcy testują psychodeliki na wirtualnych mózgach

Wyobraź sobie, że lekarze mogą przetestować wysoce eksperymentalną terapię na Twoim mózgu, w ogóle nie podając Ci leku.

[img]
Holenderski eksperyment z regulowaną uprawą marihuany okazał się sukcesem

Minął dokładnie rok, odkąd holenderskie coffeeshopy w wybranych gminach zaczęły sprzedawać wyłącznie legalnie uprawianą marihuanę. Eksperyment, który miał uderzyć w czarny rynek, przynosi pierwsze wymierne efekty. Choć nie obyło się bez kar finansowych, ogólny bilans jest zaskakująco pozytywny.