Gdzie przebiega granica między tym, co powinno być legalne, a tym, co nie?
legalizacja to decyzja odnośnie całego społeczeństwa - spory nawias ludzi o różnej mentalności ,inteligencji (lub jej braku) etc. to trudne zadanie sporządzić jakikolwiek szkic takiej rzeszy ludzi - dlatego stworzony podział na narkotyki miękkie i twarde wydaje mi się prawidłowy ,albo nie - lepszy ,niż gorszy. podział oparty na sile oddziaływania poszczególnych narkotyków na mózg -bardziej się obawiam masowego udostępnienia takich narkotyków jak lsd ,dmt czy ostatnich ,jeszcze legalnych "research chemicals" (dragonfly ,doc ,doi) niż takich ekstazek ,które są elementem kultury chociażby klubowej
Widzę, że Virus czy ktoś na V przeczytał artykuł zamieszczony na głównej stronie hyperreal.info na temat bezsensowności delegalizowania i karania ludzi za posiadanie jakiejś rośliny czy substancji chemicznej.
Little_Jack pisze: Mam jednak wątpliwości, czy gdyby raptem zalegalizować 'wszystko', to narkomanów by nie przybyło. Ci, którzy już są uzależnieni z pewnością nie przestaliby brać. Wychodzimy na zero. W związku z łatwiejszym (może nie tyle łatwiejszym, co legalnym) dostępem do narkotyków można przyjąć, że jakaś część ludzi zaczęłaby brać, szczególnie zaś ci, co próbowali w czasie gdy narkotyki były nielegalne, ale pewne restrykcje i ograniczenia nie dawały im wtedy możliwości się uzależnić. Teraz mają wolną drogę ku temu.
Zobacz tam gdzie dragi są łatwiej dostępne, zaczynają być uważane za coś nudnego, a ich unikanie by nie zniszczyć sobie zdrowia, za dosyć mądre posuniecie, którym można zaimponować rówiesnikom gdyż świadczy to o sile swojej psychiki i zaradności. Bo dlaczego w krajach gdzie marihuana jest legalna jej spożycie jest o wiele niższe niż w krajah gdze ludzie są surowo karani za jej najmniejszą ilość? A w Polsce? Zaradny jest ten któremu uda się kupić "legendarną narkotyczną trawkę" i nawet nie zauważy jak role się odwrócą i gdy będzie chciał z ćpaniem skończyć to narkotyki będą znajdowały jego, w każdej sytuacji, w każdej porze, w każdym miejscu.
Należy też pamiętać iż nikt tu nie ma na myśli, delegalizacji narkotyków z dnia na dzień. Ten proces musiałby trwać wiele lat, zaczynając od najbezpieczniejszych sytuacji jak zioło, EDUKACJA oraz obserwacja statystyk czy spożycie tej substancji zaczyna maleć, jeśli tak będzie sie dzialo (co jest nieuniknione) dalsza edukacja i dekryminalizacja kolejnych substancji takich jak stosunkowo bezpieczne psychodeliki i tak dalej. Herę czy fetę można zostawić na sam koniec. Nigdy sie nie dowiemy czy dekryminalizacja narkotyków byłaby dobrym pomysłem dopóki, państwo nawet nie spróbuje tego kroku chociażby na substancji jak marihuana, która jak już dawno udowodniono do kurwy nędzy jest mniej szkodliwa od legalnych papierosów czy alkoholu
Problem polega na tym ze większość młodych ludzi, zaczyna próbować dragi, tylko dlatego że jest to owoc zakazany. Dzięki nielegalnosci są uważane za "tak zajebiste ze aż zakazane". Młodzi ludzie nie są tacy głupi jak niektorym sie wydaje. Tu zadne nudne jak pizda ulotki opisujące szkodliwosć dragów nie pomogą.
i co ,sądzisz ,że legalizacja dragów zniweluje ten problem? jak narkotyki wejdą do kultury masowej ,i będzie można w specjalnym sklepiku zakupić np dropsy w kolorowym opakowaniu - to zaleją nas reklamy i promocja narkotyków ,i będzie jak z papierosami w latach 60tych. już widzę te filmy ,gdzie główny bohater filmu sensacyjnego wciąga sobie amfetaminkę przed samodzielnym zdobyciem Siedziby Mafii ,albo nieśmiałego chłopca łykającego mdma przed randką ,w filmie lovestory. a i tak z chwilą legalizacji narkotyki będą nadal "złe" - tyle ,że nie będzie to regulowane prawem - trzeba by paru pokoleń by dragi tak wygodnie usadowiły się w kulturze masowej jak np papierosy - również wszak "owoc zakazany" ale przez rodziców.
marihuana, która jak już dawno udowodniono do kurwy nędzy jest mniej szkodliwa od legalnych papierosów czy alkoholu
lol? przecież jeden buch MJ to jakby wypalić 5 fajek ,coś koło tego. że nie wspomnę co trawa robi z mózgiem...
Należy też pamiętać iż nikt tu nie ma na myśli, delegalizacji narkotyków z dnia na dzień. Ten proces musiałby trwać wiele lat, zaczynając od najbezpieczniejszych sytuacji jak zioło, EDUKACJA oraz obserwacja statystyk czy spożycie tej substancji zaczyna maleć, jeśli tak będzie sie dzialo (co jest nieuniknione) dalsza edukacja i dekryminalizacja kolejnych substancji takich jak stosunkowo bezpieczne psychodeliki i tak dalej. Herę czy fetę można zostawić na sam koniec. Nigdy sie nie dowiemy czy dekryminalizacja narkotyków byłaby dobrym pomysłem dopóki, państwo nawet nie spróbuje tego kroku chociażby na substancji jak marihuana, która jak już dawno udowodniono do kurwy nędzy jest mniej szkodliwa od legalnych papierosów czy alkoholu
Gwynnbleid pisze:Skoro tak chcesz uzasadniających argumentów to poprzyj nimi swoje zdanie n.t legalizacji. Przytocz badania które potwierdzą że legalizacja twardych narkotyków nie zwiększy liczby ćpających
Teraźniejsze badania które swoim zakresem obejmują aktualną sytuacje społeczną
Nie powinno do niego ciągnąć jak do narkotyków ale jakoś nie widze masy ćpających miast pijących ;>
feydewey pisze:fakt ,że rośnie liczba narkomanów nie oznacza ,że drastycznie maleje liczba przeciwników narkotyków
Poza tym, pisząc o "przeciwskuteczności" rządowej propagandy, miałem raczej na myśli osoby niezdeklarowane, a nie fanatycznych przeciwników ćpania, gotowych gazować narkomanów. To właśnie one, obserwując zachowanie ćpających znajomych i konfrontując je z propagandowym, przejaskrawionym obrazem ćpuna, często dochodzą do wniosku, że to wszystko pic na wodę, a ćpanie ma same superlatywy i żadnych ciemnych stron. Nic, tylko żyć, brać i nie umierać; a stąd już tylko parę kroków do wjebania się w jakieś gówno i spierdolenia sobie życia.
Znam kilka takich przypadków, w tym laskę która zaczęła walić ścierwo, chociaż w życiu nawet trawki nie zapaliła. Wciągnęły ją znajome. Pierdolone szmaty, zareklamowały jej białe jako "skuteczną pomoc naukową" <_<
gdyby państwo nie stosowało propagandy to liczba narkomanów rosłaby dużo bardziej (ponieważ np ludzie nie odczuwali by presji w postaci groźby wykrycia/skutków negatywnych faktycznych lub wymyślonych przez propagandzistów)
Pozdrowienia z Jamajki.
To właśnie one, obserwując zachowanie ćpających znajomych i konfrontując je z propagandowym, przejaskrawionym obrazem ćpuna, często dochodzą do wniosku, że to wszystko pic na wodę, a ćpanie ma same superlatywy i żadnych ciemnych stron. Nic, tylko żyć, brać i nie umierać; a stąd już tylko parę kroków do wjebania się w jakieś gówno i spierdolenia sobie życia.
klucz to osiągnięcie równowagi między dwoma sprzecznymi przekazami.
Czy sądzisz, że ludzie są tak głupi, że widok obsranego helupiarza na dworcu nie wywoła żadnej refleksji bez odpowiednich wytycznych państwa? Kurwa, ludzie, przejrzyjcie na oczy. Rząd to też ludzie, a nie nadistoty z Kryptona :rolleyes: Akcje edukacyjno-uświadamiające równie dobrze mogłyby więc prowadzić różne NGOsy. Sądzę, że poradziłyby sobie z tym zadaniem lepiej, niż rząd. W końcu jest ich więcej i są "bliżej" zwykłego człowieka, niż państwowi biurokraci.
ale co ma jedno do drugiego? pokaż mi w polskim rządzie posła ,który z uśmiechem na twarzy poprze pomysł delegalizacji - to była by śmierć polityczna. Politycy RP przy temacie dragów są tak samo skostniali i konserwatywni jak izba lordów - odpowiednią ustawę można przepchnąć raczej w sytuacji ,gdy dilerzy będą już tak syfili proszki strychliną albo muchozolem ,że ludzie będą marli od tego - i ten proceder wyjdzie na jaw.
Pozdrowienia z Jamajki.
dobrze tylko XIX a XXI wiek to dwa różne światy. Inna mentalność, inny system kształcenia i wychowywania. I inne mozliwości. Nie da sie tego tak bezpośrednio przełożyć na dzisiaj ;)
właśnie dlatego popieram pomysł Ksionca ;) Zrobić eksperyment. Zalegalizować miękkie dragi czyli marihuane i pixy. Do tego dodać jakiś jeden mocny, np. amfetamine i/lub powiedzmy LSD. I obserwować, robić badania po kilku/kilkudziesięciu latach. Tylko jeśli sie okaże że ilość narkomanów wzrośnie to ktoś będzie musiał za to zapłacić. Dlatego żadna ekipa na to nie pójdzie :-P
Ale jestem bardzo ciekaw właśnie jak wyglądałyby statystyki. Pewnie dlatego że chciałbym pokazać niektórym mądralom z forum kto miał racje. Teraz niestety nie jestem w stanie a oni są w większości :D
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Psychologia w codziennym życiu: psychodeliczny zwrot
Kiedy Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze w sprawie substancji psychodelicznych, internet eksplodował szybciej niż jakakolwiek konferencja prasowa. Nagłówki w mediach społecznościowych migały o „legalizacji narkotyków”, „rewolucji psychodelicznej” i „końcu tradycyjnej psychiatrii”. W rzeczywistości, jak podkreślały NPR (npr.org) i PBS, dokument nie legalizuje żadnej substancji. Przyspiesza on natomiast procesy badawcze, skraca ścieżki regulacyjne FDA i toruje drogę do szerszego stosowania rozszerzonego dostępu w przypadkach poważnych chorób psychicznych, gdzie inne metody zawiodły. Jednak w dobie natychmiastowych emocji to nie fakty, a pierwsze wrażenia decydują o reakcji ludzi.
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany
Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.
Farmakoterapia przewlekłego bólu w USA – nowy i nie do końca bezpieczny wzorzec
Okryte złą sławą leki opioidowe przez lata stanowiły w USA. fundament farmakoterapii przewlekłych dolegliwości bólowych. Naukowcy z Uniwersytetu Michigan zdecydowali się sprawdzić czy opioidy są nadal tak często wykorzystywane w leczeniu chronicznego bólu.