Benzedryna, psychedryna, α-metylofenyloetyloamina
Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 2073 • Strona 105 z 208
  • 6 / / 0
Jeszcze jakieś dwa lata temu z białym miałem spore problemy i ogólnie z wszelkimi specyfikami, trudno opisać jakiś uniwersalny sposób na rzucenie nałogu bo taki oczywiście nie istnieje , ale mnie akurat udało się dzięki muzyce i kobiecie. Muzyka mnie uspokajała jak miałem potrzebe żeby coś wciągnąć/łyknąć(odkryłem że puszczając spokojne rockowe kawałki nawet maksymalnie głośno na słuchawkach mogę bez problemu zasnąć praktycznie o dowolnej porze po kilku minutach co wcześniej wydawało mi się absolutnie niemożliwe ),no a z kobietą to wiadomo.Zależało mi a wiedziałem że nie mam najmniejszych szans bez drastycznych zmian w swoim życiu.Myśle że mając po prostu odpowiednią motywacje można nie tylko wyjść z uzależnienia ale też do niego nie dopuścić. W tej chwili zdarza mi sie co jakiś czas zapodać jakąś substancje, jakiś czas temu miałem wieczór kawalerski u kumpla który trwał tak naprawde od piątku do niedzieli,był mef, były mercedesy,white a w poniedziałek pomimo dwóch dni trucia sie różnymi rzeczami nie odczuwałem żadnej potrzeby żeby brać cokolwiek, wciąż lubie od czasu do czasu coś zarzucić i pobawić sie miło ale takie okazje trafiają się rzadko i nie ma już czegoś takiego w moim słowniku jak "ciąg".
  • 11 / / 0
Ostatni raz pisałam tutaj w czerwcu i już wtedy miałam problem z prochem. Obiecałam sobie, że to rzucę. Jak jest teraz? Po prawie 4 tygodniach ciągu moje kumpele (nie biorą) zaprowadziły mnie do ośrodka terapii i leczenia uzależnień. Na początku wyśmiałam ich pomysł i zlałam totalnie, ale jak spojrzałam w lustro i zobaczyłam tak zaćpaną twarz jak nigdy, po prostu zadzwoniłam do nich i błagałam żeby tam ze mną poszły... Efekt? Terapeutka od wejścia powiedziała, że po 10 minutach stąd wyjdę. Dlaczego? Byłam tak nagrzana, że dalsza rozmowa nie miała sensu. Dowiedziałam się tylko, że nie rozpocznę terapii dopóki nie przeprowadzą detoxu... Nie mogę zgodzić się na odwyk, bo wtedy musiałabym przerwać studia, dali mi czas do 4 listopada żeby podjąć decyzję. I od wczorajszego spotkania sama postanowiłam zrobić sobie "odwyk", odstawić to, sprawdzić czy dam radę żyć bez i pójść na czysto na kolejne spotkanie. Może coś z tego wyjdzie, choć kuuuurwa to dopiero jakieś 34 godziny bez, a ja cały czas o tym myślę...dwa razy wczoraj odmawiałam znajomym, staram się uciekać od tego towarzystwa. Ale najgorsze, że ja teraz siedzę totalnie na czysto, a w domu mam jakąś lekko licząc 7 :/ wierzę, że dam radę (chociaż czasami zadaje sobie pytanie, w którym momencie się złamie, dziś, jutro czy może przed samym spotkaniem?)
"Możesz być dziś nikim dla całego świata
Pamiętaj, dla niewielu jesteś całym światem
Usta ludzi układają się w krzywiznę kłamstwa
To prawda, lecz nigdy nie mów - życie chuja warte..."
  • 1188 / 5 / 0
Trzymaj się, na pewno Ci się uda. ;) Ja rzuciłam amfetaminę po ponad półrocznym ciągu sama w domu wspomagając się kodeiną, może i to nie za dobry wybór z jednego uzależniania przerzucać się na drugie, ale na prawdę mi to pomogło. Benzodiazepiny też mogłyby pomóc w tej sytuacji, przetrwałam tak kilka miesięcy, raz było bardzo ciężko, raz lepiej, ale po kilku miesiącach zapomniałam o amfetaminie i teraz nie mam na nią zupełnie ochoty. Nie brałam jej od prawie dwóch lat, nie licząc pojedyńczej wpadki, ale nawet ona nie skłoniła mnie do powrotu do ciągu. amfetamina za bardzo mnie wyniszczyła i spowodowała zbyt wiele problemów psychicznych, z którymi borykam się do tego, dlatego nie chcę do niej wracać. ;) Trzymam kciuki za Ciebie! ;)
  • 11 / / 0
Wielkie dzięki za wsparcie, to na pewno się przyda :-) póki co z trudem, ale się trzymam. Też myślałam o benzodiazepinach, rozważałam przejście z amph właśnie na kodę, ale stwierdziłam, że przy moim charakterze to jest pakowanie się z jednego bagna w drugie, więc walczę teraz na czysto hehe... zobaczymy ile to potrwa. W sumie gdybym to robiła tylko i wyłącznie dla siebie to byłoby: pierdolę, po co się tak męczyć i _____________ do noska! :-D ale tydzień bez obiecałam kumpeli, a poza tym niedowierzanie terapeutki w to, że bez ich odwyku mogę odstawić... chyba muszę coś udowodnić, wyjdzie to wyjdzie, a jak nie to przynajmniej po dłuższej przerwie będzie ładny biały come back ;-)
"Możesz być dziś nikim dla całego świata
Pamiętaj, dla niewielu jesteś całym światem
Usta ludzi układają się w krzywiznę kłamstwa
To prawda, lecz nigdy nie mów - życie chuja warte..."
  • 1188 / 5 / 0
Rzucając nałóg dobrze robić to dla siebie, być pewnym, że się tego chce, bo a przykład robiąc to dla kogoś, dla bliskiej osoby nie mamy pewności, że ta osoba od nas nie odejdzie, a nałóg nie powróci. Cieszę się, że odstawiasz na często, to bardzo rozsądne, nie ma co wpadać z jednego nałogu w drugi. Jeszcze raz życzę powodzenia. ;)
  • 6 / / 0
Ja też trzymam za Ciebie kciuki ! Wiele osób myśli że white to taki fajny imprezowy środek który nie powoduje żadnego uzależnienia, że to jakaś bajka a potem sie okazuje że jak już zrozumieją swój błąd to jest za późno, tak niestety było ze mną. Wiem jak sie teraz czujesz,bo pamiętam mój początek na czysto, obgryzanie paznokci, taki dziwny niepokój , coś jakby strach ale nie wiadomo przed czym,chodziłem w kółko dosłownie, kombinowałem jak mogłem żeby nie myśleć o tym jak bardzo mnie ciągnie do białego a do tego brak jakiejkolwiek możliwości skupienia,umysł jakby rozpływał sie w eterze, to ciężko opisać w ogóle ale to wszystko minie po jakimś czasie, u mnie po 4-5 dniach było już troche lepiej, już nie czuć było takiej potrzeby.No i teraz troszke dzięki temu zmądrzałem. Prawdą jest powiedzenie że "jak sie nie wywrócisz to sie nie nauczysz". A ja w każdym razie życze Ci powodzenia !
  • 11 / / 0
Choćby nie wiem jak bardzo pomagało wsparcie wszystkich osób, całego otoczenia to teraz widzę, że tak naprawdę zależy to ode mnie. Dziś jest chyba dzień zajebistego kryzysu, od pieprzonego początku dnia nie mogę ogarnąć myśli, które zmierzają tylko i wyłącznie ku jednemu... a co najgorsze moja mordka się zajebiście z tego cieszy :-D cóż, chyba abstynencja to nie dla mnie, przynajmniej na razie... jeszcze jest okeej, czysto, ale dla mnie teraz to jest pewnie kwestia 2-3 godzin jak popłynę... z jednej strony szkoda w chuj tego czasu na czysto, z drugiej mój organizm, serducho, rozum wszystko kuuuurwa woła: white, white, white...! Hmm... trudno to ogarnąć, ale kurwa... terapeutka miałam racje... nie dasz rady sama... Zwracam honor i przyznaję rację, mówi się trudno... ;) w każdym razie jeśli wybrnę dziś, być może poradzę sobie później... jeśli nie to show must go on i witaj biały świecie :-p powodzenia for all ! tym, którzy rzucają - wytrwałości i cierpliwości :-) a tym, którzy jadą dalej - po prostu miłej zabawy, fazy i jaaaazdy! :-D
"Możesz być dziś nikim dla całego świata
Pamiętaj, dla niewielu jesteś całym światem
Usta ludzi układają się w krzywiznę kłamstwa
To prawda, lecz nigdy nie mów - życie chuja warte..."
  • 1188 / 5 / 0
Przeczekaj ten dzień, nie poddawaj się, jutro powinno już być lepiej, z dnia na dzień powinno być coraz lepiej. Trzymam kciuki! ;) Ja doszłam do takiego etapu, w którym nawet nie myślę i amfetaminie, zaszła zupełnie na drugi plan, nie potrzebuję jej wcale, gdyby ktoś mnie częstował nie rzuciłabym się na to od razu, prawdopodobnie bym odmówiła. ;) Warto się chwilkę pomęczyć i potem żyć w pokoju. ;)
  • 5 / 1 / 0
Witam,
Cztery miesiące abstynencji. Kilka razy odmówiłem. Kilka wygranych potyczek- mniejszych lub większych. Chwila zawahania, mówię "nie", ale zaraz " a to daj odrobinę" i bęc. Wczoraj przyjąłem jakieś 1,5 g. Starczyło na kilka godzin intensywnej bani. Fakt jest jednak taki, że nie było "górnolotnie". Jakieś rozmowy jeden przez drugiego, ręce mi się trzęsły i zapomniałem tytułów oczywistych piosenek, które chciałem puścić w You Tube. To już nie te czasy- zdecydowanie. Wracam do domu koło 12. Spociłem się jak dzika świnia. Kładę się do łóżka serce wali, we łbie tłucze. Jakoś dowlokłem się do rana i tak siedzę. Stan ogólny- bywało gorzej. Jutro jednak trzeba wstać do pracy i różnie z tym bywa. Czasami człowiek dochodzi do siebie, czasami męczę się trzy dni. Idę zajarać szluga, choć z definicji nie palę. Moje spostrzeżenie jest takie: można sobie zrobić długą przerwę, ale jak się kiedyś intensywnie waliło to to jest już tylko równia pochyła- lepiej już było. Na spidzie człowiek jest pozornie mądry i wszystko tam jest pozornie. Z biegiem czasu staje się zakamuflowanym pojebem. Dobra metoda to odstawienie kolesi od kreski na zawsze i nie zbliżanie się do nich pod żadnym pozorem. Znowu zaczynam wszystko od początku. Kuuu wa. Wszak ostatni raz niejedno ma imię.
wytrwałości i samych dni bez głupich pomysłów.
  • 188 / 1 / 1
@Luke22

Przerażająca w Twojej relacji jest wielkość dawki, którą przyjąłeś - 1,5g ?! Po spożyciu takiej ilości powinieneś być martwy, a Ty piszesz że "starczyło Ci na parę godzin" - po 4 miesiącach abstynencji :nuts: . Proponuję na poważnie zastanowić się nad sensem kupowania takiej "fuki". Z opisu, to mógł być z powodzeniem jakiś beta keton. W każdym razie, masz kolejny powód żeby trwać w abstynencji, kiedy sprzedają Ci takie zabawki. Trzymam kciuki, ponieważ też przyda mi się przerwa od stymulantów.
“Laziness grows on people; it begins in cobwebs and ends in iron chains”
ODPOWIEDZ
Posty: 2073 • Strona 105 z 208
Newsy
[img]
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"

Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.

[img]
Alarm w całej Polsce! To miał być mak do ciasta ;)

Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie publiczne dotyczące partii maku niebieskiego, w której wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu alkaloidów opium. Jak podkreślono, spożycie produktu może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów. To nie są „zwykłe nasiona” – skażony mak może działać na organizm jak opioidy, wywołując objawy podobne do zatrucia narkotykami.

[img]
Policjanci z warszawskiej Woli udaremnili przemyt narkotyków z Hiszpanii do Polski

Policjanci z warszawskiej Woli udaremnili międzynarodowy przemyt narkotyków i zabezpieczyli ponad 10 kg czystej kokainy ukrytej w specjalnych skrytkach pojazdu. Dzięki funkcjonariuszom narkotyki nie trafią na warszawski rynek, a osoby biorące udział w tym procederze, usłyszały zarzuty w prokuraturze i zostały tymczasowo aresztowane. Zatrzymanym mężczyznom może grozić kara do 20 lat więzienia.