17 grudnia 2022Ogest pisze:LSD solo jest ok? Pytam bo nie mam już z kim tripować i myśle czy by samemu czegoś nie spróbować. Mam doświadczenia z MDMA i stymulantami ale nie wiem czy to dobre na solo.17 grudnia 2022Mefistofeles1945 pisze: Chcesz fraktale i wizuale przed oczami to LSD, chcesz banie słuchowe grzyby.
Ja bym pierw brałnajlepiej z towarzyszem podróży, który by mnie sprowadzał na ziemię, jakbym za daleko latał.
LSD tylko i wyłącznie samemu w czterech ścianach na łóżku.
Dodam, że jako już parę podróży mam za sobą sam czy to w towarzystwie to preferuję tripy outdoor, dynamiczne s'n's.
Podróżowanie w czterech ścianach to dla mnie wielogodzinna nuda, chociaż przyznam, że bądąc młodszym musiałem odkryć ten aspekt psychodelicznych wojaży;P
Podsumowując, na debiut grzyby - mogą być w domu, tylko bez rodziców itd.
Have a good trip!
17 grudnia 2022Ogest pisze: LSD solo jest ok? Pytam bo nie mam już z kim tripować i myśle czy by samemu czegoś nie spróbować.
Ja wole brac samemu. Wtedy wpadam w anaityczny, filozoficzny nastroj, mozna wiele rzeczy premyslec. Branie z kims ma u mnie bardziej rozrywkowy charakter ale do tego inne srodki sa lepsze.
Moim zdaniem LSD lepiej brac na zewnątrz niz w domu. Wtedy jest wiecej bodzcow i ciekawsze rzeczy moga sie stac. W domu moze byc troche nudno, musialbys wczesniej zaplanowac co robic przez te 8-10 godzin. Na kwasie ludzie potrafia byc bardzo drazniacy, na poczatek lepiej wiec unikac wiekszych skupisk ludzi lub co najmniej miec plan szybkiej ewakuacji w odludne miejsce jak zaczna sie problemy. Kluby, puby to nie jest dobre miejsce do brania LSD, chyba ze masz juz jakies doswiadczenie. Drugim mozliwym problemem jest przestymulowanie, nadmiar bodzcow moze wywolac cos w rodzaju paniki. Przy dawce 100ug to jest malo prawdopodobne ale przy 200ug juz moze sie zdarzyc. W tej sytuacji trzeba szybko udac sie w jakies zaciszne miejsce, gdzie nikt ciebie nie widzi i nie bedzie przeszkadal, dobre sa np. parki.
U mnie LSD dziala w dwoch fazach. Przez pierwsze 3-4 godziny mozg sie broni przed zaburzeniami wywolanymi LSD. Czesto wtedy pojawia sie niepokoj, ktory trudno zwalczyc. Trzeba sie wtedy starac nie przeszkadzac dzialaniu kwasu probowac dac sie poniesc, jest to jednak trudne. Po tym okresie nastepuje pelne rozluznienie, spokoj az do konca fazy. Ta pierwsza faze najlepiej przetrwac w jakims spokojnym miejscu, gdzie mozna bez stresu robic dziwne rzeczy. W drugiej czesci mozna juz w zasadzie robic co sie chce, ale dobrze miec plan awaryjny na wypadek problemow.
Bardzo wazna jest muzyka. Jej odbior jest zupelnie inny. Dobre jest przygotowac playliste wczesniej. Przy dawce 200ug obsluga telefonu zaczyna byc trudna. Mozesz w zasadzie wybrac dowolna muzyke, najlepiej jednak jak bedzie bardzo zroznicowana. Wtedy moze nastapic duza zmiana fazy w raz ze zmiana kawalku. Konieczne jest przygotowanie dodatkowej playlisty z kilkoma utworami spokojnymi, relaksujacymi, wywolujacymi pozytywne nastawienie. W razie problemow moze ona bardzo pomoc.
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
Ogromny transport kokainy. Narkotyki za 19 mln zł ukryto w złomie
Ponad 350 kg kokainy o czarnorynkowej wartości przekraczającej 19 mln zł przechwycili funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej w Gdyni. Narkotyki były ukryte wewnątrz ciężkich metalowych elementów znajdujących się w kontenerach ze złomem. Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.
Gwałtowny wzrost w trzech województwach. Rozkręca się nowa epidemia
W trzech województwach zanotowano gwałtowny wzrost zatruć. Dane Głównego Inspektora Sanitarnego są zatrważające. Eksperci mówią już o groźnej epidemii.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.