Co chcesz zrobić z ćpaniem to już Twoja sprawa, generalnie skoro chcesz założyć w przyszłości być trzeźwy to już mały plus.
Różne rzeczy będą Ci ludzie mówić odnośnie niepewności. Po pierwsze kurwa to mów jak najwięcej póki masz z tym problem. Wiem, że to łatwo powiedzieć, ale pierdol i nawijaj od chuja. Lepiej powiedzieć coś złego i próbować wyjaśnić niż liczyć że ktoś się domyśli.
Po drugie zastanów się jak poważne są Twoje problemy jeśli bardzo podejrzewasz fobię społeczną czy depresję albo coś gorszego to idź do lekarza koniecznie. Jak jesteś dalej wjebany w coś i zapodadzą Ci jakieś leki które wymagają natychmiastowego zaprzestania, to zaprotestuj i poproś o jakieś inne, do czasu aż się ogarniesz.
Tylko moja opinia na podstawie forumowych dyskusji i kontaktów (chodź w nieco innych sprawach) z lekarzami.
bywa ok, ale jeszcze nie jest
Iteh pisze:Jak nie psycholog to polecam psychiatre : ]
[cut]
Powód: wycięto zbędną treść
1) Z ziomkami to chodzi o to że to są moje najlepsze mordeczki na świecie, pewne osobiste tematy którymi niekoniecznie człowiek chce się chwalić społeczeństwu są przez nas poruszane, gadamy otwarcie i bez barier,bo warto rozmawiać co nie? i W 100% wiem że nie są w stanie zrobić mi jakiegoś skurwysyństwa. Znamy się fchuj. Bardzo pozytywna ekipa z tym że do niedawna spotykaliśmy się głównie po to by ZMARNOTRAWIĆ TROCHĘ CZASU W TOWARZYSTWIE GRASU. Przez zjebaną sytuację w domu nie potrafiłem przestać o tym myśleć i siedziałem ukopcony z nimi a myślałem o tym jak to wszystko będzie w rodzinie. Zamartwiałem się strasznie i zmulałem pałę. Wiem że trochę mi przykleili swego czasu łatkę zmuła (co się kurwa dziwić?) ale ostatnio w końcu powiedziałem im że sory ale NAJARAŁEM SIĘ JUŻ W ŻYCIU że mi brakuje tego ale ganja teraz działa tak na mnie z automatu... negatywnie i nie panuję nad tym. W kwestii spotykania się by zajarać wypadłem z ekipy na stałe.
Jakiś czas temu powiedziałem (nie o matce z ChAD tym raczej nie należy się chwalić chociażby dla jej dobra) im pobieżnie o moim domu i czemu pewne rzeczy wyglądają tak a nie inaczej. Zaowocowało to tym że jeden z ziomeczków też opowiedział coś czego wcześniej nie chciał mówić. Oczywiście %%% w tak budujących dyskusjach były niezbędne
2) Jak braliśmy MDMA bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Szczere rozmowy, pozytywnie jak skurwesyn. Tylko moja krzywa jazda pod koniec :wall: Myślę że niewiele jest takich grup znajomych którzy wiedzą o sobie tyle.
3) W kwesti samego MDMA bo to jest narkotyk który mnie bardzo zaintrygował i spodobał mi się (zaznaczam że branie to dla mnie jakby święto a nie coś na zabicie piątkowej nudy by nie straciło to swego uroku). PYTAM O TO CZY JEGO OKAZJONALNE ZAŻYWANIE MOŻE WYWOŁAĆ NEGATYWNE DŁUGOTRWAŁE SKUTKI AKURAT W ODNIESIENIU DO MOJEJ OSOBOWOŚCI PRZY JEDNOCZESNYM ZAŁOŻENIU ŻE "LOT" PRZEBIEGNIE BEZ TURBULENCJI
4) Jeśli chodzi o to śmianie się ze mnie czy obgadywanie to łapię się na tym często ale nie że głęboko w to wierzę. Zaraz po tym przychodzi mi myśl "Nosz kurwa debilu przestań się schizować!" Jednak problem istnieje.
5)Pasuje mi to że jestem introwertykiem. Lubię myśleć o rzeczach ważnych i liczy się dla mnie moja duchowość wkurwia mnie jedynie nieumiejętność zaistnienia w grupie, nawet małej albo w pracy.
A i nie wypierdolę z tego forum
uciekaj poki czas, hehe. pozdrawiam, wawoj.
Jako 15 latek pilem i troche, czasem jaralem, tez majac chujowe jazdy po jaraniu. Jako 16 latek wzielem na dicho zajebiste piguly z MDMA i zakochalem sie w tym. Przez lata nie mialem dostepu do nich, ale bardzo za tym tesknilem i tesknie do dzisiaj.
Jako 17 latek szukalem dobrych pigul na imprezie i sprobowalem amfetaminy. Uznalem, ze jest chujowa i do pigul nie ma podjazdu, wiec sie tym nie interesowalem.
W wieku 18-21 lat czasem bylem kilka miesiecy trzezwy, a czasem wpadalem w ciagi (codziennie) z jaraniem. Nie dbalem o siebie dostatecznie i widze, ze chodz dostarczylo mi to krotkotrwalej rozrywki, na dluzsza mete mnie uszkodzilo to bardzo moj szacunek do samego siebie i w oczach innych (sfrajerzylem sie).
Jako 22 latek znalazlem w koncu dobre dojscie do pigul. Tutaj polecialem. Piguly co weekend, depresja z nimi zwiazana w tygodniu + odmozdzanie sie jaraniem, chociaz chcialem tego gowna wiecej nie brac. Po roku takich zabaw bylem zmasakrowany. Skonczylo sie tragicznie.
Kilka razy prawie sie zabilem przez przedawkowanie.
Pozniej jak nie bylo pigul to juz chuj, lecialo w chuj roznych substancji. Bylem 3 razy w szpitalu z palpitacjami serca, raz w psychiatryku z myslami samobojczymi, 2 razy z psychoza. Bralem rozne leki. Jade na antydepresantach bo mam wyjebane receptory serotoninowe (te od MDMA) i bez nich lapia mnie czarne mysli. Nie mam ochoty do zycia, nic mi sie nie chce.
Czasem lapie psychozy na trzezwo. Szalone mysli, ze ktos mnie obserwuje, knuje przeciw mnie, jakies tajemne sily, teorie spiskowe kosmici itp. Kolezanka, ktora napierdalala glownie amfetamine, ma nawet halucynacje z otwartymi oczami na trzezwo. Jak bylem w psychiatryku, slyszalem od pracownika, ze jest mu bardzo przykro, bo widzial mnostwo ludzi, ktorzy przez narkotyki rozjebali sobie mozg do tego stopnia, ze maja shizofrenie, ktorej sie juz nie wyleczy.
WSZYSTKO DLATEGO, ze jako od 16 roku zycia tesknie za tym wspanialem stanem czystej milosci, ktory przezylem podczas pierwszego razu z MDMA.
Uzaleznienie psychiczne to powazna choroba - tak mi powiedzial kilka tygodni temu ordynator w psychiatryku.
Ale MDMA brane raz na 3msc z odpowiednia suplementacja nie jebie głowy az tak.
Zalozycielu tematu, nie jestes zadnym introwertykiem. Jestes pizda, do tego uzalezniony jestes juz w tej chwili od zjebanego ziola i w kurwe mocno uzalezniles sie od MDMA.
Jesli bedziesz szedl ta droga, bedziesz zadawac sie z cpunami i predzej czy pozniej skonczysz w psychiatryku, wiezieniu, szpitalu, na odwyku. Bedziesz z wiekiem coraz wieksza pizda, stracisz normalnych znajomych i zamiast tego bedziesz zadawac sie z frajerami, ktorzy na koncu tez Cie zostawia gdy staniesz sie jeszcze wiekszym degeneratem od nich. Nie bedziesz mial zadnych zainteresowan, bo narkotyki wypelnia cale Twoje zycie. Bez nich bedziesz sie czuc jak gowno.
Nawet na tym forum jest zaledwie garstka cpunow, ktorzy potrafia normalnie zyc, rozwijac sie, konczyc studia. Wiekszosc to ludzie, ktorzy z roku na rok sa coraz bardziej dojebani pod roznymi wzgledami.
Obejrzyj sobie film ``koralina i tajemnicze drzwi`` i wyobraz sobie, ze ten film to taka przenosnia do swiata narkotykow. Piekny film, plakalem na nim, wzruszyl mnie.
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Marihuana w Szwecji — jedno z najostrzejszych praw w Europie
Szwecja karze nie tylko posiadanie marihuany, ale samo bycie pod jej wpływem — to rzadkość na tle reszty Europy. Od ponad trzydziestu lat policja może zlecić test na miejscu przy samym podejrzeniu, a dostęp do konopi medycznych pozostaje w praktyce symboliczny.
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
Gwałtowny wzrost w trzech województwach. Rozkręca się nowa epidemia
W trzech województwach zanotowano gwałtowny wzrost zatruć. Dane Głównego Inspektora Sanitarnego są zatrważające. Eksperci mówią już o groźnej epidemii.