Sam fakt, ze państwo delegalizuje roślinę, jest jakąś oznaką paranoi, i gdyby nie wielka szkoda, to byłoby przezabawne.
Chodzi mi o to, że wszyscy krzyczą konopie, konopie a właściwie bardziej by mi zależało, niektórych roślinach, które mają o wiele ciekawsze działanie.
Oczywiście mój post to niestety dobra mina do złej gry. Polskie prawo "anty-etnobotaniczne" jest niemal na pewno najbardziej restrykcyjne do granic absurdu na świecie.
1. Nowe rośliny mogą być odkrywane bez zakazywania znanych. Załóżmy, że smutni panowie czytający nasze forum służbowo, przy okazji pozdrawiamy i apelujemy o pozostawienie nas w spokoju, przeczytali twojego posta. Jutro zadzwonią gdzie trzeba i za miesiąc wymienione przez ciebie rośliny staną się nielegalne. Jakie plusy będzie miała ta zmiana prawa? Pytanie retoryczne.
Czytaj więcej na: http://talk.hyperreal.info/koniec-etnob ... z2WzJQgZc6
Co do drugiego argumentu. Uważam, że taki stan elitarności, w którym starzy rolnicy, pielęgnują swoje rozpasłe krzaki szałwii wieszczej wcale nie jest pozytywny. Chociażby dlatego, że ktoś nowy w tym temacie (np. ja :-D ) musi się sporo napocić, by choć malutką szczepkę tej roślinki zdobyć. W takim sensie mamy podobne definicje, lecz nobliwa elita etnobotaniczna jest niestety ortodoksyjna, do czego zmusza ją prawodawca.
BTW. Paradoksalnie, pały często zaczeły olewać takie rośliny, gdyż nie mogą już krzyczeć o pomstę delegalizacyjną do nieba (na Wiejskiej). Nie postanowili się także douczyć w tych nowych niebezpiecznych krzakach. Przykład: Kolegę złapali za zioło. Śledczych dwóch zrobiło mu wjazd na chatę z psem i spisem nielegalnych roślin. Na parapecie jak byk Salvia Divinorium. Pytają się jego matki: Co to? - Szałwia.
...I poszli dalej. :-p
P.S.
Ja działam jak narazie biernie w WK :-D , ale już dawno chciałem w tej sprawie coś wysmarzyć do nich. Podrzucicie mi jeszcze jakieś argumenty :-p , np. która z roślin może leczyć.
Paoliusz pisze: Ja działam jak narazie biernie w WK :-D , ale już dawno chciałem w tej sprawie coś wysmarzyć do nich. Podrzucicie mi jeszcze jakieś argumenty :-p , np. która z roślin może leczyć.
Nie mam pojęcia, jak można by zadziałać w tej sprawie, to raczej powinno być forsowane razem z legalizacją MJ, że tak powiem "w pakiecie"
Moim zdaniem powinno się iść tą drogą, że każda roślina wymaga hodowli, i obróbki przed ewentualnym zastosowaniem, a że nie każdy sobie hoduje po to aby zastosować (można zaargumentować że te rośliny mają wartość kolekcjonerską, chociaż to naciągane) to nielegalny powinien być jeśli już surowiec gotowy do spożycia, a nie roślina jako taka (tak jest chyba teraz z legalnymi kaktusami meskalinowymi).
Przydałoby się, żeby się tutaj wypowiedział jakiś prawnik, jak można zdelegalizować roślinę...jakie to ma niby podstawy w teorii prawa, przecież logiczną konsekwencją takiego stanu powinno być wypowiedzenie przez Rzeczpospolitą wojny Łysiczkom Lancetowatym...
Paoliusz pisze: Ja działam jak narazie biernie w WK :-D , ale już dawno chciałem w tej sprawie coś wysmarzyć do nich. Podrzucicie mi jeszcze jakieś argumenty :-p , np. która z roślin może leczyć.
Edit. Kava Kava - lekarstwo na stany lękowe i depresję, nie uzależnia, a wręcz może pomóc w walce z uzależnieniami.
Kratom - Leczenie uzależnień, antydepresant, antyoksydant i lek na nadciśnienie.
Przypuszczam, że do nieomal każdej z tych niedawno zdelegalizowanych roślin, zaliczonych do tej samej grupy co heroina możnaby dopisać właściwości lecznicze.
Jeszcze argumenty ogólno-moralne. Jak można zakazać uprawy jakiejkolwiek rośliny? Nie można ich opatentować, więc tym bardziej nie powinno się za to karać. Oczywiście to w dalszym ciągu tylko teoria.
Myślę, że można by sklecić jakiś list otwarty, ukazać poparcie, porozsyłać po forach etnobotanicznych, a w końcu zaprezentować wolnym konopiom. Na pewno zgodzą się z ideą, iż jeżeli trzeba zalegalizować jedną roślinę, to inne powinny też być wolne. Sam hyper już jest silną grupą, dlatego gdyby udało się stworzyć taki projekt i zdobyć wpływowych znajomych możnaby rzeczywiście w końcu coś zdziałać...
@Paoliusz - mógłbyś coś więcej na temat badań nad szałwią? Ciężko znaleźć coś na ten temat.
Badania State University of Iowa, prowadzone na szczurach uzależnionych od kokainy i metaamfetaminy pokazały, iż po udostępnieniu im Salvinoryny A (aktywny składnik szałwii) umożliwiło im zaprzestanie pobierania narkotyków.
Również działanie antydepresyjne: http://www.sagewisdom.org/jclinpsych.html
Występuje u ok. 25% użytkowników.
Tu także o leczeniu innych schorzeń, m. in. Alzhaimera, bolów przewlekłych, schizofrenii (!), czy AIDS:
http://www.chron.com/disp/story.mpl/front/5076760.html
"It (salvia) is also used remedially at lower dosages as a diuretic, and to treat ailments including diarrhea, anemia, headaches, rheumatism, and a semi-magical disease known as panzón de borrego, or a swollen belly (literally, "lamb belly")"
Clinical pharmacologist John Mendelsohn has also said:
There may be some derivatives that could be made that would actually be active against cancer and HIV [...] At the present time, there are a lot of therapeutic targets that have many people excited.
http://www.erowid.org/references/refs_view.php?ID=1456
http://www.erowid.org/references/refs_view.php?ID=1316
http://www.erowid.org/plants/salvia/sal ... nal1.shtml
Mało jeszcze przeprowadzono badań, a postępująca prohibicja może je zupełnie zablokować (tak jak to było w przypadku LSD, czy też marihuany, która dopiero niedawno zaczęła być "odkrywana" przez naukowców)
Analiza danych: Otwarcie legalnych sklepów z marihuaną powiązane ze spadkiem zgonów opioidowych
Pacjenci szukają ulgi w bólu. Jak zmienia się podejście do medycznej marihuany w Polsce
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Czy wyleczymy Alzheimera marihuaną? Naukowcy udowodnili, że jej mikrodawki są bardzo skuteczne
Szybkie starzenie się społeczeństwa powoduje, że dramatycznie poszukujemy nowych metod leczenia choroby Alzheimera. Kolejne sposoby nie działają, a neurodegeneracyjne schorzenie dotyka coraz większej części populacji. Naukowcy kierują swój wzrok w stronę mikrodawkowania marihuany, które ma poprawiać zdolności pacjentów i nie wywoływać „haju”. Wiarygodne źródła pokazują, że to… działa.
Palenie z trzeciej ręki staje się z czasem coraz bardziej szkodliwe
Bierne palenie – narażanie osoby postronnej na oddziaływanie dymu tytoniowego – jest dobrze rozpoznanym zagrożeniem dla naszego zdrowia. Znacznie mniej wiadomo natomiast o „paleniu z trzeciej ręki”, czyli o sytuacji gdy dym z palonego papierosa już wywietrzał, a my wdychamy związki chemiczne, które po paleniu papierosów osiadły na ścianach, dywanach, meblach, firankach czy ubraniach.
Dentysta od razu pozna, czy paliłeś marihuanę. Kilka ważnych szczegółów
Coraz więcej pacjentów siada na fotelu "po skręcie", licząc na mniejszy stres. Tymczasem stomatolodzy i badacze alarmują: regularne używanie marihuany może odbić się na zębach i dziąsłach, a przed zabiegami potrafi skomplikować działanie znieczulenia. Na liście konsekwencji pojawiają się nie tylko ubytki i utrata zębów, ale też sygnały związane z nowotworami jamy ustnej.