Dział służący dyskusji o pozostałych odmianach roślin, np. afrodyzjakach, ziołach snu, czy ziołach o właściwościach uspokajających i sedatywnych a także o substancjach pochodzących z organizmów zwierząt.
ODPOWIEDZ
Posty: 118 • Strona 2 z 12
  • 2129 / 30 / 0
Toker pisze:
Chciałbym jednak wspomnieć o możliwym poddenerwowaniu dnia następnego. Niepokój, nerwowość, kurwica etc.
Subiektywne odczucie. Ja następny dzień po piciu mulungu przemawiałem publicznie, ale byłem trochę senny.
btw, toker, na maila jeszcze będziesz musiał poczekać.
Toksyczna chemia z 15 metrów
  • 729 / 7 / 0
Nieprzeczytany post autor: Toker »
Możliwe, mnie prócz senności męczyła wysoka paranoja. Jednak, taka to psychika - GABA unbound, or sth.



Co do maila: Sir yes, Sir. Edamski tylko.
To see bee! To see sea: To see infinity, To see eternity! To city too - To see pee!
2C-B! 2C-C: 2C-I, 2C-E! 2C-T-2 - 2C-P!

Kładzenie ćpuna spać na trzeźwo to jak kładzenie żywego do trumny.
~ Lilia1

GG: 450537
e-Mail: FriendlyToker@gmail.com
  • 352 / 4 / 0
Nieprzeczytany post autor: Migrant »
Dzisiaj doszła do mnie paka z Magicznego ogrodu czyli Mulungu, Kanna, Druid Fantasy i Guarana. Na pierwszy ogien poszło Mulungu. Kilka kawałków kory ok 25 g gotowałem przez pół godziny na wolnym ogniu. Wypiłem wywar 1/2 szklanki gdzieś wyszło, ciemno bronzowa ciecz - wypiłem. efekty juz widoczne po 10 minutach przez jakieś 20 minut podobne do małej dawki diazepamu. Kore gotowałem 3x i ogolnie wypiłem tego 3x po 1/2 szklanki wywaru, za czwartym razem juz niechciała z siebie nic dac popszła do kosza.
Ogólnie miłe zaskoczenie, ale cała faza trwa bardzo krótko puzniej zamuła przez 2 godziny ale szybko przeszła.
Ogólnie polecam na nerwowe chwile bo ta kora naprawde silnie uspokaja.
  • 2129 / 30 / 0
Dobrze jest korę rozdrobnić na jak najmniejsze kawałki i dopiero wtedy gotować. Sam proces gotowania można powtórzyć kilka razy. Działanie podobne do benzodiazepin, ale bez euforii. Ciężko po tym wykonywać jakieś precyzyjne ruchy, dziwnie się też chodzi. Ponoć dużo lepsze efekty daje nalewka mulungu, ale póki co, nie sprawdzałem osobiście.
Toksyczna chemia z 15 metrów
  • 352 / 4 / 0
Nieprzeczytany post autor: Migrant »
@
Kuba powiatotowy

dokładnie, eufori zadnej niebyło, uczucie jak bym jebna kilka piw które to niezadziałały na banie tylko na ciało :)

Interesuje mnie nalewkaa z tego masz moze jakis przepic na ten specyfik?
pozdro
  • 2129 / 30 / 0
Przepisu jako takiego na nalewkę z Mulungu nie mam, ale robi się ją zapewne podobnie jak np. nalewkę z damiany i innych ziół, czyli sproszkowaną korę mulungu ( ilość zależna od upodobań, myślę jednak, że 50 g to powinno być minimum ) zalewamy spirytusem w ilości 500 ml i odstawiamy na min. trzy tygodnie, następnie odcedzamy alkohol a korę zalewamy ponownie, tym razem przegotowaną wodą w ilości 500 ml. Po kilku dniach oddzieloną od sproszkowanej kory wodę łączymy z wcześniej przygotowanym alkoholem i zlewamy do butelek, które powinny leżakować jakiś czas, tj. najczęściej kilka miesięcy.
Toksyczna chemia z 15 metrów
  • 20 / / 0
Nieprzeczytany post autor: Selene »
20 minut ? Szkoda, że tak krótko działa kora mulungu, z Waszych relacji wynika, że długość działania mulungu nie jest raczej kwestią indywidualną. Wadami tej używki natomiast - są problemy z poruszaniem i zamułka na zejściu. Nie wiem, może kiedyś przetestuje. Póki co chyba lepiej wypić dwa piwka :-) .
Uwaga! Użytkownik Selene nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 56 / 1 / 0
Nieprzeczytany post autor: nowadays »
a tak sobie myśle... jakby zrobić nalewkę z mulungu i dodać do tego trochę damiany żeby zlikwidować efekty zamulenia? tak 20 gram;) co o tym myślicie?
  • 54 / 2 / 0
Nie dajcie się zwieść reklamom, w necie często można przeczytać, że mulungu to alternatywa dla kavy. Bzdura!! :nuts: Parokrotnie piłem dość konkretne wywary. Działanie zawsze wyraźne, ale ZERO właściwości relaksacyjnych w takim rozumieniu, o jakim każdy myśli :-) Mulungu to dość silny środek nasenny, egzotyczna wersja polskiej waleriany (mniej też wali niż waleriana). Większe wrażenie robią skrawki korzeni i gałęzi w garnku niż sama faza...o ile nagłą chęć spania można nazwać fazą.

Łączenie afrodyzjaka damiany ze środkiem nasennym to raczej bezsensowna opcja!
Ostatnio zmieniony 08 lutego 2010 przez narkoziom30, łącznie zmieniany 1 raz.
Uwaga! Użytkownik narkoziom30 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 85 / 3 / 0
Nieprzeczytany post autor: elian »
A ja przeżyłem ostatnio 4 raz z mulungu.

Rozdrobniłem i skruszyłem kilka gram kory, nie od razu 20, czy 30, ale góra 10. Wlałem trochę więcej wody do garnka, żeby po odparowaniu zostało mniej więcej na dwie szklanki (udało się) i spokojnie wypiłem jedną i słuchając jakieś muzyki co prawda, nie z dorzecza amazonki ale rdzennych Indian Ameryki północnej, a później polskiego zespołu Alamut. Słuchając takiej muzyki wpadłem w jakiś zupełnie enteogeniczny nastrój, miło spędziłem kilka godzin, chciało mi się posiedzieć przy ognisku na łonie natury, albo cokolwiek takiego i porozmyślać sobie o mniej przyziemnych sprawach.

Koniec końców odczuwając jakąś tam mniejszą lub większą sedację wraz z wyraźnym poprawieniem humoru, czasami nawet miałem ochotę się śmiać, albo po prostu trochę się śmiałem, posiedziałem kilka godzin, gdy przeszło skierowałem się do łóżka.

Drugą szklankę wychyliłem po jakimś czasie dopiero, nie pamiętam dokładnie jakim, ale podbiła trochę efekty pierwszej i zdecydowanie wydłużyła czas działania mulungu.

Wcześniej wypijałem z większych ilości (wszystko na raz) i czas trwania, wtedy to 3 godziny, działało niby mocniej, chodziło się jak zwykle dziwnie, bo takie mechaniczne ruchy, ale jakoś nie było to super przyjemne doświadczenie, lecz z pewnością ciekawe.

Dopiero ten przełom, uświadomił mi, jak wiele może płynąć dobrego z tej pozornej kory. To chyba indywidualna kwestia, ale mulungu na mnie działa coraz lepiej, tyle, że w niższych dawkach. :)

Myślę, że to też zależy od S&S i całej tej otoczki, przynajmniej w moim przypadku. Im bardziej postaram się wczuć w klimat tym lepiej, to zresztą nie chemia, że się wypije, minię pół godziny i zaczyna WYRAŹNIE działać, i pojawiają się pożądane efekty.

To raczej coś bardziej subtelnego i oczywiście bez fajerwerków, mimo wszystko mi się podoba. ;)
ODPOWIEDZ
Posty: 118 • Strona 2 z 12
Newsy
[img]
Spotkanie z MSWiA. Nadszedł czas na odpowiedzialność, a nie kolejne tragedie

Wczoraj oficjalnie złożyliśmy [tj. Wolne Konopie] w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji wniosek o pilne spotkanie z Ministrem Marcinem Kierwińskim. Równolegle przekazaliśmy list otwarty dotyczący tragicznej śmierci 19-letniego Aleksandra oraz innych dramatów, które w ostatnich latach wstrząsnęły opinią publiczną.

[img]
Polskie wyroki a światowa nauka – kto ma rację w sprawie THC?

W Polsce przez lata obowiązywało uproszczone i krzywdzące równanie: wykryto THC we krwi, a więc automatycznie byłeś pod wpływem. Sytuacja uległa pozornej poprawie, gdy Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie opracował wytyczne, które miały pomóc sądom rozróżnić stan „po użyciu” od stanu „pod wpływem”.

[img]
Wolne Konopie: Dlaczego składamy wniosek o informację publiczną do KPP w Piszu?

Polska Policja posługuje się hasłem „Pomagamy i chronimy”. To zobowiązanie wobec każdego obywatela, niezależnie od jego poglądów na prawo dotyczące marihuany. Niestety, wydarzenia ostatnich dni na oficjalnym profilu Komendy Powiatowej Policji w Piszu pokazują, że dla niektórych funkcjonariuszy to hasło jest jedynie pustym sloganem.