mrBottom pisze: Takie podejście mi się podoba.
Chociaż... czy chcesz przez to powiedzieć, że gdyby prowadzono profilaktykę uzależnień np. amfetaminowych, to mniej byłoby ludzi wjebanych?
Taki plakat:
Amfetaministo, pamiętaj
1. Nie rób ciągów dłuższych, niż 3 dniowe, potem może dopaść Cię psychoza
2. Nigdy nie wal zanieczyszczonej fuki w kanał. Kupuj tylko w punktach z atestem*
3. Pamiętaj, że Amfetamina jest tylko środkiem do celu - stosuj ją tylko w wypadkach najwyższej konieczności.
4. Staraj się zmuszać do jedzenia podczas działania f. To zmniejszy Twój zjazd.
5. Pamiętaj, nikt Cię nie śledzi
Hasła na zasadzie przeciwalkoholowych z lat 40 - 50.
Samo to, że o używaniu narkotyków i o sposobie ich używania można by mówić otwarcie byłoby dużym krokiem. Teraz rozmowa o narkotykach i całe zagadnienie ‘harm reduction’ wywołuje jedną reakcję – ‘trzeba zgłosić to policji’. Inaczej mówiąc – w społeczeństwie nie ma obiegu rzetelnych informacji o narkotykach, o ich używaniu, działaniu o zagrożeniach z nimi związanymi – nic. Nie można przecież publicznie doradzić uzależnionemu jak ma używać danej substancji, żeby nie przedawkować, nie umrzeć itd. Nie można, bo to byłoby jak namawianie do przestępstwa. Teraz można mówić tylko o tym, czy narkotyki doprowadzą cie szybciej do więzienia czy na dworzec. Wszyscy udają, że problemu nie ma, bo jest nielegalny. Nikt nie zażywa narkotyków (młodzież szczególnie), więc nie ma potrzeby istnienia informacji z dziedziny harm reduction. Pojebana, zakłamana sytuacja.
John Stuart Mill pisze:W liceum powinien być taki przedmiot, albo takie zagadnienia powinny być przerabiane na pewnym etapie biologii czy jakiegoś innego przedmiotu.
Od momentu kiedy zaczął minęło może z pół roku, jak chłopak był wysportowany, zabawny no fajny facet by z niego był tak po tych kilku miesiącach 'gazowania' stał sie psychicznym wrakiem... Pewnego razu na sportowym obozie szkolnym po bodajże dwóch butlach gazu był tak potwornie odurzony, że pół przytomny padł plackiem i tak go znaleziono martwego...
Utopił się we własnych wymiocinach...
To jedyny przypadek jaki znam kogoś kto zaczynał od trawki a tak tragicznie skończył
Qe/
Podobno zdrowy człowiek dałby rade odkrztusić, ale on miał po uszkadzane pęcherzyki płucne...
Racja racja.
Tylko oczywiście powiedzą: nasze ośmioletnie niewinne dzieci chcecie instruować, jak brać piekielne narkotyki? Toż to wymysł mafii. I czego jeszcze?
Opiszę tu na przykładzie legalizacji MJ.
To jest właśnie ogromny problem w naszym kraju. Wielu ludzie apeluje o legalizację zioła, a nie myśli o konsekwencjach. Nie można tak po prostu czegoś zalegalizować. Większość ludzi jest zbyt głupia, by być RDU. Przed legalizacją powinna rozwinąć się cała infrastruktura służąca profilaktyce uzależnień, edukacji (i to nie tylko najmłodszych), oraz kontroli samego materiału. Musiałyby powstać odpowiednie systemy prawne, w miastach wyznaczone do palenia miejsca itd. Bez tego nic. Depenalizacja nie może odbywać się na zasadzie pstryk i jest. Społeczeństwo nasze jest jeszcze bardziej w kwestii dragów niedouczone, niż zachodnie, gdyż za komuny władza niewiele robiła sobie z problemu narkomanii, a wiedza stała na poziomie zerowym.
Jak wiemy, zioło czy inne dragi są tym samym, co legalne, więc warto by było analogicznie uświadamiać ludzi o ich działaniu, zaletach i zagrożeniach. Nasi politycy wybierają jednak postawę odrzucenia, odwrócenia wzroku od problemu gdyż boją się zdania zatwardziałej opinii publicznej.
Masa małolatów bierze różne rzeczy. Gdyby nie strony takie jak ta - nie mieliby skąd brać informacji na temat dawkowania, interakcji itd. Dla nas jasne - zapewne HR uratował podczas swego istnienia ładnych kilkadziesiąt osób przed nawet śmiercią, a kolejne tysiące stara się ćpać odpowiedzialnie, by przedwcześnie się nie przekręcić, bądź rezygnuje z jakiejś substancji pod wpływem lektury topicu "CośTam - uzależnienie". A HR jest stroną założoną w wyniku inicjatywy oddolnej.
Powyższe rzeczy brzmieć mogą może zbyt autorytarnie, więc pragnę zaznaczyć, nie zdziwię się, gdy ktoś zaraz napisze, aby ktoś zamknął tego jęczącego makaka w jego klatce i zabrał mu laptopa.
Pozdrawiam.
@agsfd
Tak sobie dla żartu napisałem te pięć zasad.
Zresztą z powyższego postu widzisz, że kwestia edukowania jest dla mnie równie ważna, jak dla Ciebie.
mrBottom pisze:Bez przesady, ja mówię o bezmyślności, zaściankowości i wąskich horyzontach, nie o teoriach spiskowych.
Ta organizacja to LEAP.
http://www.leap.cc/
Tu jest wypowiedź jednego z liderów organizacji. Bardzo polecam.
http://www.youtube.com/watch?v=q90jCS9DKQw
Hmm, a mógłbyś jaśniej, o co Ci chodzi?
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Popularniejsza niż heroina. Brytyjskie nastolatki ofiarami upodobania do ketaminy
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
Marihuana w Szwecji — jedno z najostrzejszych praw w Europie
Szwecja karze nie tylko posiadanie marihuany, ale samo bycie pod jej wpływem — to rzadkość na tle reszty Europy. Od ponad trzydziestu lat policja może zlecić test na miejscu przy samym podejrzeniu, a dostęp do konopi medycznych pozostaje w praktyce symboliczny.
Austria: pozew o uprawę własną medycznej marihuany
Pięćdziesięciosześcioletnia mieszkanka Wiednia ze stwardnieniem rozsianym domaga się przed sądem zgody na uprawę konopi na własne potrzeby. Austria nie dopuszcza suszu do obrotu aptecznego — na receptę wydaje się tam dronabinol, czyli samo THC. Pacjentkę finansuje organizacja ARGE CANNA, która wcześniej przegrała tę samą sprawę w Brukseli.
