Więcej informacji: Lizergamidy w Narkopedii [H]yperreala
będę Wam bardzo wdzięczna za odpowiedź, może ktoś tutaj ma podobne skłonności lub wie coś więcej na ten temat.
peace
Twoje pytanie, co do LSD: jeśli stan który opisujesz utrudnia Ci życie, rozwija się, przejmuje nad Tobą kontrolę, cóż, zażywanie psychodelików może dawać negatywne efekty. Weź pod uwagę jak wzmacnia się autosugestia i sugestia na kwasie, kompulsje i obsesje to takie autosugestie, z tym, że masz poczucie, że nie jesteś autorką takich zachowań, one "są" nagle i już. A więc jeśli stan o którym piszesz, podpada już pod chorobowe zmiany, na kwasie może być nieciekawie, ale nie jest to regułą. Równie dobrze, LSD w odpowiednich warunkach, może mieć dla Ciebie działanie terapeutyczne jeśli chodzi o te dolegliwości. Ale jeśli Twój stan przejawia rozwój, jest coraz bardziej intensywny, może na LSD urosnąć do granic koszmaru na wadze którego, oczywiście w Twoim umyśle, będzie Twoje życie.
Branie LSD w miejscach publicznych i tłocznych, jak dla mnie, wzmacnia ten nieciekawy, lekki stan nerwowy. W dobrych warunkach- raczej nie. Znacznie bardziej,jak już wspomniałem, szkodzi mi THC, trochę paradoksalne.
Jeśli jednak chcesz iść do psychologa z tym problemem, tzn. że jest on poważny, nie wyobrażam sobie iść do lekarza z czymś, co rzeczywiście nie jest poważne (choć nawet z czymś poważnym, nie poszedłbym w życiu do psychologa). Także przemyśl to sobie, możliwe, że samym strachem przed wzięciem LSD ponownie, napędzasz negatywne myśli, te obecne i te, które zaistniałyby podczas tripu, choć gdybyś miała pozytywne nastawienie, nie wystąpiłyby wcale.
O LSD z psychologiem nie ma co rozmawiać. Miałem w życiu jedną rozmowę o psychodelikach z lekarzem psychologiem (raczej, -żką; ), na obowiązkowej wizycie w wojsku, kilka dni po wcieleniu. Szczerze odradzam rozmawianie o LSD z kimś, kto ma wątłą, niemającą wiele wspólnego z prawdą, wiedzę teoretyczną ograniczoną jedynie do negatywnych skutków zażywania cudownej substancji, jaką jest LSD
PS. Wg Grofa (i obserwacji mojej własnej: siebie i kolegów), osoby znerwicowane, potrzebują większe ilości psychodelików dla uzyskania optymalnego efektu, niż osoby nieznerwicowane i niehisteryczne (te histeryczne są bardzo wrażliwe). Czy u siebie to też zauważyłaś??? (jeśli oczywiście brałaś po stwierdzeniu, że stałaś się trochę znerwicowana)
U Grofa był opisany taki ciekawy przypadek kolesia, który, jeśli dobrze pamiętam, dopiero po podaniu domięśniowym 1500 ug, odczuł efekty na granicy progu. Nie chce mi się szukać teraz dokładnie tego opisu, ale koleś miał tak dalece posuniętą nerwicę, że każdy problem swego życia, umiejscawiał w myślach na osi współrzędnych x-ów i y-greków, co trwało godzinami i nie mógł przez to funkcjonować...
A więc jeśli stan o którym piszesz, podpada już pod chorobowe zmiany, na kwasie może być nieciekawie, ale nie jest to regułą. Równie dobrze, LSD w odpowiednich warunkach, może mieć dla Ciebie działanie terapeutyczne jeśli chodzi o te dolegliwości. Ale jeśli Twój stan przejawia rozwój, jest coraz bardziej intensywny, może na LSD urosnąć do granic koszmaru na wadze którego, oczywiście w Twoim umyśle, będzie Twoje życie.
ale wracając do tematu - jeśli chodzi o te moje lęki, to nie chodzi o to, że boję się bad tripów. bardziej obawiam się tego, że kwas może na nie jakoś oddziaływać w przyszłości, cośtam poprzestawiać w mózgu tak, że problem ciężej będzie mi wyeliminować, tylko jeszcze bardziej się pogłębi. właśnie mam dylemat, bo wiem, że lsd jest absolutnie niewskazane dla osób z poważnymi psychicznymi schorzeniami, bo może w jakiś sposób je pogłębiać. ale jak to jest w przypadku mniejszych, nie tak groźnych, ale jednak dokuczliwych problemów na tle nerwowym? tego właśnie nie wiem...
co do rozmowy z psychologiem o lsd, to mam właśnie o niej takie wyobrażenie jak napisałeś. ale szczerze by mi się marzyła rozmowa z takim psychologiem, który ma doświadczenie w tym temacie :) swoją drogą - dlaczego jesteś tak negatywnie nastawiony do zwrócenia się z problemem do psychologa? ja jeszcze nigdy nie byłam, ale czuję, że właśnie przyszła pora. muszę uporządkować w głowie parę rzeczy. nie wiem jak jest w Twoim przypadku, ale mi się wydaje, że jeśli takie spotkania przyniosą oczekiwany rezultat, to to może być podróż w głąb siebie jak na lsd, tylko innym sposobem. :) ja mam nadzieję, że właśnie poprzez wizytę u psychologa uda mi się zrzucić ten negatywny bagaż emocji i w pełni cieszyć się życiem i tym samym - > w pełni cieszyć się lsd :) tylko właśnie tutaj rodzi się moje pytanie, z którym się do Was zwróciłam: czy kwas może mi zaszkodzić, tzn. z powrotem przywrócić te problemy nerwicowe? mam wielką nadzieję, że nie...
PS. Wg Grofa (i obserwacji mojej własnej: siebie i kolegów), osoby znerwicowane, potrzebują większe ilości psychodelików dla uzyskania optymalnego efektu, niż osoby nieznerwicowane i niehisteryczne (te histeryczne są bardzo wrażliwe). Czy u siebie to też zauważyłaś???
Swoją drogą, niska samoocena to jest właśnie zaburzenie psychiczne. Ale nie przejmuj się, nie ma zdrowych, są tylko nieprzebadani ;) Polecam psychiatrę/psychologa tylko niestety trudno trafić na odpowiednią osobę, ale jeżeli chcesz się leczyć to na pewno nie powinnaś zatajać faktu, że takie zaburzenia mogło wywołać LSD. No i na pewno odstaw psychodeliki, przynajmniej na jakiś czas, może być tak, że po jakiejś dłuższej przerwie objawy nerwicy będą zanikać same z siebie, albo raczej z tego, że zajmiesz się czymś innym. Też kocham psychodeliki, ale po moich doświadczeniach nabrałem do nich dużej pokory, czego Tobie też życzę :)
@Ratedr, po prostu trafiłeś na nieodpowiednią osobę, ale w przypadku leczenia podstawą jest, żeby mówić o takich rzeczach i o wszystkim czego się boimy mówić i tu jest właśnie największy problem, że nie każdy umie się otworzyć, ale warto próbować, bo to często może pomóc. A jak nie terapeuta to chociaż dobry przyjaciel/przyjaciółka, takie szczere rozmowy też bardzo dużo dają.
Ratedr pisze:PS. Wg Grofa (i obserwacji mojej własnej: siebie i kolegów), osoby znerwicowane, potrzebują większe ilości psychodelików dla uzyskania optymalnego efektu, niż osoby nieznerwicowane i niehisteryczne.
Ale wiadomo, psychodeliki na każdego mogą działać inaczej, więc nie powinno się uogólniać, każdy przypadek jest inny.
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Rok po częściowej legalizacji w Niemczech: młodzież nie sięga po marihuanę częściej
Federalny Instytut Zdrowia Publicznego przebadał ponad 7 tysięcy Niemców w wieku 12–25 lat rok po wejściu w życie ustawy konopnej. Wśród nastolatek, nastolatków i młodych kobiet nic się nie zmieniło. Jedyny istotny wzrost odnotowano u młodych mężczyzn — ale ten trend trwa nieprzerwanie od 2008 roku, czyli od szesnastu lat przed legalizacją.
Rekordowa liczba zgonów po narkotykach w Berlinie. Nie żyje około 300 osób
Zażywanie narkotyków doprowadziło w ubiegłym roku w Berlinie do śmierci około 300 osób; to najwyższa odnotowana dotąd liczba - podała we wtorek agencja dpa, powołując się na dane Visty, berlińskiej organizacji zajmującej się pomocą uzależnionym.
Jad ropuch i grzyby halucynogenne. Big Pharma stawia na nowe preparaty
>Giganci rynku farmaceutycznego ruszają z inwestycjami w opracowanie leków bazujących na substancjach halucynogennych. Zielone światło dla nowych medykamentów daje administracja Donalda Trumpa - przekazała stacja CNBC.