No i zawsze pozostają działąjące kliniki w stylu Sacharuna Clinic Center. Obecnie chyba najlepsze rozwiązanie jeśli mamy kasę.
Poza zapisywaniem przeżyć, myśli i tych ulotnych chwil, można prowadzić w dzienniku PRZED tripem jego plan. Cel to główna rzecz po S&S (tu stabilizacja mentalna i emocjonalna). Afirmacje, treści podprogowe i w sumie wszystkie łatwiej się przyswajają.
A jak jest wam za wesoło to gałki lophophory na wirikucie. no i porządna medytacja wpierwiej ;)
Elwis pisze:Przykład terapii: ZUPA!
zgraja pozytywnych ćwoków i mniej pozytywnych ćwoków ćpają MDMA i wszyscy zalewają się miłością. Nic nadzwyczajnego. Ot wystarczą odpowiednie osoby i dobry s&s. To dużo, ale jeśli jesteś otwarty na świat, nie powinieneś mieć problemu z znalezieniem takich osób.
Co do planowania sobie przed tripem to dobry pomysł, chociaż generalnie ja nic nie lubię sobie planować w życiu, bo zawsze potem wychodzi zupełnie inaczej.
Dźwięki "ustawiające fale mózgowe" kiedyś próbowałem (było coś takiego jak i-doser), jeszcze zanim się zainteresowałem psychodelikami, ale w ogóle mnie to nie robiło, tylko głowa mnie zaczynała boleć, bo to po 40 minut trwało
A o tej klinice muszę poczytać sobie, dzięki za info.
bunty pisze:A może nie wpierwej medytacja, tylko podczas tripa odtwarzać różne nagrania synchronizujące fale mózgowe, bądź autohipnotyczne? W bardzo porządny stan takie rzeczy potrafią wprowadzić na trzeźwo, a jeszcze jak się w to bardziej wkręcić to na prawdę można dokonać zmian w umyśle. :-)
x = x
chusajn pisze:Pozostaje jeszcze kwestia tego, czy to zmiany na lepsze.bunty pisze:A może nie wpierwej medytacja, tylko podczas tripa odtwarzać różne nagrania synchronizujące fale mózgowe, bądź autohipnotyczne? W bardzo porządny stan takie rzeczy potrafią wprowadzić na trzeźwo, a jeszcze jak się w to bardziej wkręcić to na prawdę można dokonać zmian w umyśle. :-)
Połączenie obydwu technik (trans+wymuszony trip) na pewno może dać ciekawe efekty. Tylko, że przydało by się wodzenie słowne (jak to robił szaman), bo w samotności poprowadzi to raczej do zwiększenia mindfucku. W niektórych psychedelikach to sami wiecie, że bardzo mocne jest wrażenie wodzenia nas przez "ducha", który "nam pokazuje" i temu "duchowi" też się można powierzyć.
*nie mówię o medytacji "tu i teraz"
**a może ktoś testował http://www.shaktitechnology.com? :) coś jak God Helmet Persingera
Przynajmniej ja to tak widzę.
Ryzyko "zawieszki" zawsze istnieje, ale kto nie ryzykuje ten nie ma
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
Rok po częściowej legalizacji w Niemczech: młodzież nie sięga po marihuanę częściej
Federalny Instytut Zdrowia Publicznego przebadał ponad 7 tysięcy Niemców w wieku 12–25 lat rok po wejściu w życie ustawy konopnej. Wśród nastolatek, nastolatków i młodych kobiet nic się nie zmieniło. Jedyny istotny wzrost odnotowano u młodych mężczyzn — ale ten trend trwa nieprzerwanie od 2008 roku, czyli od szesnastu lat przed legalizacją.
Alarm w całej Polsce! To miał być mak do ciasta ;)
Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie publiczne dotyczące partii maku niebieskiego, w której wykryto przekroczenie dopuszczalnego poziomu alkaloidów opium. Jak podkreślono, spożycie produktu może stanowić zagrożenie dla zdrowia konsumentów. To nie są „zwykłe nasiona” – skażony mak może działać na organizm jak opioidy, wywołując objawy podobne do zatrucia narkotykami.
Marihuana medyczna w wywiadzie stomatologicznym. Pytanie, którego nie warto pomijać
Jeszcze kilka lat temu marihuana medyczna kojarzyła się przede wszystkim z leczeniem przewlekłego bólu lub łagodzeniem dolegliwości u pacjentów onkologicznych. Dziś coraz częściej mówi się o jej stosowaniu także w depresji, zaburzeniach lękowych czy zespole stresu pourazowego. Nie oznacza to jednak, że skuteczność takiego postępowania została potwierdzona. Wyniki najnowszej metaanalizy wskazują, że dowody naukowe są w tym zakresie ograniczone, a w przypadku depresji brakuje dowodów z randomizowanych badań klinicznych.