fenyloetyloamina pisze:- MJ przecudownie pachnie i smakuje, przy czym oczyszcza płuca
Oczywiście pozostaje kwestia estetyki smaku i zapachu, i tego, że dżoje pali się kozacko.^^
Przypis 1. - Tzu-Chin WU, M.D., D.P. Tashkin, M.D., B. Djahed, M.D., and J.E. Rose, Ph.D.. Pulmonary Hazards of Smoking Marijuana as Compared with Tobacco. N Engl J Med 1988; 318:347-351. Link-->
LSD, hera, koka i hasz – podziel się z kolegami czym masz”
Obejrzyj hyperreal.at/pelna-legalizacja na HyperTubie!
Ale do tematu: bo chciałem, nawiązując do kwestii jedzenia, opowiedzieć wam kto tu jest prawdziwym skurwysynem
Otóż zdarzyło mi się wstać dziś rano. Pomyślałem (głupi debil), że wspomogę się w pisaniu różnych rzeczy trzydziestoma miligramami bufa. Miałem seteczke, odsypałem więc ile trzeba, popiłem, odłożyłem na półkę.
Głupi, nie głupi, instynkt sie ma. Szybko poszedłem po rozum do głowy, ale nie znalazłem. Wziąłem co było pod ręką, czyli fiolkę z czymś białym i sypkim - Siup! - Popiłem.
Wczoraj z kolei rozmawiałem z mahometem, raczyłem się syntetykiem, którego miałem równe 100mg. Nie wiem ile wyjarałem - 10-15 max. Zatem zjadłem 30mg bufka i 80-90mg syntetyku, o czym zorientowałem się dokładnie w tej chwili, kiedy było już za późno :wall:
Pierwsza myśl: umrę kurwa, a jeszcze zanim szczeznę będize mi bardzo niemiło kurwa zjebałem ja pierdole
Druga myśl: wyrzygać to gówno!
:kotz:
No to szybko litr mineralnej, marsz do kibla, palce w gardziel, zgięcie - nic. Wypiłem jeszcze kranówki ile tylko mogłem. Drugie podejście - coś tam minimalnie, ale panie, chciałem zrobić płukanie żołądka a wyrzygałem może szklankę z tego co wypiłem. Bardzo mnie to zmęczyło i nie dałem rady dłużej walczyć, więc stwierdziłem że co ma być to będzie, ale jakoś muszę przetrwać. Pocieszałem się tym, że kanabinole bez tłuszczu czy alkoholu wchłaniają się znacznie gorzej, a poza tym dbam o swoją tolerancję. Ale nie pocieszałem się tym, że po nieskutecznej próbie wywołania wymiotów ciąge miałem w brzuchu coś między 60 a 80mg...
Hujtam, myślę - posprzątam w pokoju (żeby nie umrzeć w bałaganie), zobacze co ćpuny piszą w poskim internecie o jedzeniu i zabieram się do roboty, żeby jak najmniej zostawić spadkobiercom. Wchodzę na hajpka, trzy strony wstecz ktoś pisze zżby zaczynac od jedzenia 6mg, a 15 to dużo :O o idź pan w huj! Przewijam dalej w poszukiwaniu nadziei i pocieszenia, ale gdzie tam - inny kolega daje postem, że zlizał okruszki z klawiatury i umierał 40 godzin... ładnie, myślę... a ja jutro rano muszę być jak rychtyk monter trzeźwy docent.
Minęło około 60 minut od pomyłki. Zabieram się do pracy, a w między czasie jakieś rozmowy telefoniczne ze znajomymi i o dziwo, mimo, że jestem coraz mocniej zajebany, wszystko idzie plynnie. Z lekką nutką trzeźwości wręcz - i chyba to buf. Napisałem to co miałem napisać, zrobiłem to co miałem zrobić i poczytałem nawet lektury, które miałem poczytać. Pomyliłem się około jedenastej, minęło zatem prawie 6 godzin i mam się dobrze. Obyło się bez sensacji sercowych, tętno delikatne, lekko przyspieszone, ciśnienie w normie, brak problemów z oddychaniem i pomimo początkowego opsrania fizycznie ogólnie git się czuję. Psychicznie zresztą też :-D
Godzinę temu zjadłem resztę tej setki bufa i podtrzymuję zeznania o dobrym samopoczuciu.
Na zakończenie, podsumowując, chciałbym z całego serca, raz i na zawsze pierdolić niepodpisane, a na pierwszy rzut oka bardzo podobne do siebie białe proszki, stres każdego rodzaju, głupotę oraz swoje uzależnienia. Takie pobożne marzenie. Zauważyć też chcę, że dawki podawane przez zagranicznych użytkowników są regularnie zaniżane, więc jeszcze mając na uwadze to, że pomimo różnic w tolerancji i sposobie reagowania na rozmaite substancje, miejcie w pamięci mój apel, czy raczej przesłanie: nie ma co się pierdolić.
p.s. jeszcze przy okazji zapytam, w jakim temacie znajdę informacje o kolejnych, co raz to gorszych nowelizacjach najmilszej memu sercu ustawy o przeciwdziałaniu?
btw. mi marihuana nie oczyszcza pluc, po spaleniu 2 lufek pluca mam zajebane gesta wydzielina ktora ciezko odkaslac, puls podskakuje i chujowe samopoczucie.
rysiekzklanu pisze:p.s. jeszcze przy okazji zapytam, w jakim temacie znajdę informacje o kolejnych, co raz to gorszych nowelizacjach najmilszej memu sercu ustawy o przeciwdziałaniu?
bez kitu nie widzialem tego tematu, nie jestem taki, zeby nie zajzec.
a co do dzialania, to spodziewalem sie tragedii, potrojnego zawalu serca, bolacej glowy i calej reszty hujowych akcji fizycznych - nic z tych rzeczy.
co do samej fazy, to faza byla mocna, owszem. ale tez gladsza, delikatniejsza niz przy paleniu. nie az taka szorstka, bym powiedzial. i do tego spokojna. nie dal bym chyba rady doprowadzic sie do takiego stanu paleniem syntetyku
Jak myślicie?
Ktoś w końcu opisze różnicę fazy między waporyzacją a oralem (z normalnymi dawkami)?
oral - dawki porównywalne do waporyzacji nic nie robią, >20mg (z moją tolerką xD) w bąbce wchodzi bardzo długo niezauważalnie i jakoś tak delikatniej, po 2h przypomina lekkie zajebanie się oparami potem nie wiem bo zawsze z braku cierpliwości dorzuca się coś jeszcze. Uważam, że znacznie efektywniej pobawić się w maczanki niż szamanie.
sniff - w porównaniu z b-k nawet przyjemny ale działa tak samo słabo jak oral albo i słabiej...
WARN. Sklepy - PcP
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Operacja „Kryształ”
Czyli „ogólnopolskie uderzenie w przestępczość narkotykową wykorzystującą przesyłki kurierskie i pocztowe”.
83-latce z alzheimerem podano psychodelik. Niezwykła reakcja organizmu
Po jednorazowym podaniu wysokiej dawki psylocybiny 83-letnia pacjentka z ciężką chorobą Alzheimera, mówiąca dotąd głównie monosylabami, zaczęła inicjować rozmowę. Lekarze zauważyli też inne oznaki poprawy, a przypadek opisano w „Frontiers in Neuroscience” - uznanym, interdyscyplinarnym czasopiśmie naukowych poświęconym neurobiologii.
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło
Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.
