wiem, że w Illinois żyli (i nadal żyją) Indianie i że nazwa rzeki i stanu pochodzi od nich (jak zresztą prawie wszystkie nazwy amerykańskich stanów), chodziło mi o to , co napisał wyżej borrasca - wątpię, by komukolwiek było wiadomo cokolwiek o tradycyjnym stosowaniu jakichkolwiek odpowiedników ayahuaski w Ameryce Północnej.,.
I w ogóle to nie temat na takie tam. :-)
Ależ pomogę, czemu nie, tylko znajdź odpowiedni temat, ewentualnie coś się założy, bo tutaj jest miejsce na info dotyczące tej jednej rośliny, a, jak sam napisałeś, zainteresowania masz szersze.
http://talk.hyperreal.info/anahuasca-t28802.html
Aczkolwiek, to też nie jest szamanizm.
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Badanie: LSD w mikrodawce poprawia koncentrację, ale tylko u kobiet
Badanie pilotażowe sugeruje, że niskie dawki LSD mogą odmiennie wpływać na zdolność utrzymania uwagi u kobiet i mężczyzn. Takie ustalenia przedstawiono na dorocznym kongresie Europejskiego Kolegium Neuropsychofarmakologii (ECNP) w Monachium. Mikrodawkowanie polega na przyjmowaniu bardzo małej ilości substancji psychodelicznej, czyli takiej, która zazwyczaj nie wywołuje typowych halucynacji, zaburzeń postrzegania czasu i przestrzeni czy gwałtownych zmian nastroju.
Marihuana w Szwecji — jedno z najostrzejszych praw w Europie
Szwecja karze nie tylko posiadanie marihuany, ale samo bycie pod jej wpływem — to rzadkość na tle reszty Europy. Od ponad trzydziestu lat policja może zlecić test na miejscu przy samym podejrzeniu, a dostęp do konopi medycznych pozostaje w praktyce symboliczny.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.