nieprzyjaciel pisze:piołun to w końcu chwast z łąki
I on też ma swojego ducha.
Keeda pisze: Nie pamiętam czy go widziałem, czy po prostu to czułem ale za moimi plecami pojawił się goblin na czymś jakby pociągu ciągnącego rząd miliona taki samych pokoi jak tego, w którym byłem. Czułem od niego chyba złą energię.
Dobrze! Odkryłem pewien fakt:
Za elfami idź, goblinom nie ufaj. NIGDY! Elfy będą od Ciebie chciały niemiłych rzeczy, samospalenia, śmierci, szaleństwa i tym podobnych ale w ostatecznym rozrachunku wyjdzie Ci to tylko na dobre, to będzie skarb! Gobliny zawsze, ZAWSZE chcą Ci zaszkodzić albo przykro zabawić się Twoim kosztem. Przekonają Cię do różnych bzdur, namówią do pójścia za sobą i zaprowadzą w miejsca, w których nie chcesz i nie powinieneś być. I pamiętaj, że czasem gobliny mogą podszywać się pod elfy. Przyjąłem taką bezpieczną zasadę, że jeśli oferta istoty brzmi kusząco, łatwo, że tak powiem jest psychodelicznym fast-foodem to jest to goblin i ostrożnie się wycofuję.
Spotkałem raz po suszu salvii skrzaty, ale ewidentne skrzaty. Nie widziałem ich. Ale miały czapeczki, skośne oczka i uśmiechy. Wyjaśniły mi chichocząc, że ludzie mają głupie przesądy, że działanie narkotyków to jakaś chemia i mózg. Zmiany w mózgu owszem, zachodzą ale nie wpływają na percepcję. Otóż gdy zażywamy jakiś środek to sprzysiężony z nim duch (jest możliwość, że skrzatom chodziło tylko o psychodeliki, pewności nie mam) zauważa ten fakt i zaczyna swoją mocą przesuwać naszą percepcję w inny rejon rzeczywistości lub jak ktoś woli giąć rzeczywistość wokół nas na swój własny sposób, tak żeby pasowała do jego świata. Zbliżamy się do ducha. Im więcej zażyjemy tym większą uwagę przyciągamy i więcej duchów ściąga w nasze pobliże, żeby przerobić naszą rzeczywistość na lepiej pasującą. Między innymi dlatego (jeden z miliona powodów) duchom należy się szacunek, biorąc różne substancje oddajemy się im w opiekę i od ich nastroju zależy gdzie tak do końca wylądujemy.
Kuba powiatowy, nie chodzi tu tylko o śmierć neuronów. Jednak jakaś receptoro-akcja się zapewne dzieje.
I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
Im silniejsze działanie, tym więcej duchów przyciągamy. Duchów różnych. Dlatego tak niebezpieczne jest OOBE, pod wpływem psychodelików. Nie ma szans na ewentualną obronę.
Kurwik pisze: Wyjaśniły mi chichocząc, że ludzie mają głupie przesądy, że działanie narkotyków to jakaś chemia i mózg. Zmiany w mózgu owszem, zachodzą ale nie wpływają na percepcję. Otóż gdy zażywamy jakiś środek to sprzysiężony z nim duch (jest możliwość, że skrzatom chodziło tylko o psychodeliki, pewności nie mam) zauważa ten fakt i zaczyna swoją mocą przesuwać naszą percepcję w inny rejon rzeczywistości lub jak ktoś woli giąć rzeczywistość wokół nas na swój własny sposób, tak żeby pasowała do jego świata.
te same związki psychoaktywne zawarte w roślinie i syntetyczne otrzymane w labolatorium mają inne działanie.
I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
Człowiek pisze:te same związki psychoaktywne zawarte w roślinie i syntetyczne otrzymane w labolatorium mają inne działanie.
Kurwik pisze:Zmiany w mózgu owszem, zachodzą ale nie wpływają na percepcję
Człowiek pisze:te same związki psychoaktywne zawarte w roślinie i syntetyczne otrzymane w labolatorium mają inne działanie.
Nie wykluczam ich istnienia, po prostu utożsamiam je z substancjami chemicznymi. Był gdzieś wątek o dzieciństwie i wrażeniu bycia małą kulą pośród innych kul. Ktoś doszedł do tego, że to pojedynczy atom ze świadomością istnienia. To dlaczego związek chemiczny nie może tworzyć "ducha"? *
*Nie potwierdzone żadnymi badaniami. Ot usiadłem i wymyśliłem.
– Jestem przyzwyczajona do długich podróży... Kiedyś wybrałam się nawet do Piekła – wyjaśniła.
– Jak zdołałaś wrócić?
Przyglądała mi się długo i uważnie.
– Wrócić? Wrócić? Ja tu zostałam...
Podpieram się tym co napisał Albert Hofmann w swojej książce "LSD. Moje trudne dziecko". Wyodrębnił on psylocybinę z grzybów i w formie kapsułek podał szamanowi (szamance?) mówiąc, że uwięził ducha grzyba. Szaman (szamanka?) zjadł(a) i potwierdził(a).
– Jestem przyzwyczajona do długich podróży... Kiedyś wybrałam się nawet do Piekła – wyjaśniła.
– Jak zdołałaś wrócić?
Przyglądała mi się długo i uważnie.
– Wrócić? Wrócić? Ja tu zostałam...
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Polacy stworzyli olbrzymią bazę danych oddziaływania leków psychotropowych na EEG
Leki psychotropowe od dekad stanowią podstawę leczenia zaburzeń psychicznych, jednak sposób, w jaki dokładnie wpływają na aktywność elektryczną mózgu, nigdy wcześniej nie został zbadany na tak dużą skalę. Zespół naukowców przeanalizował ponad 24 tysiące zapisów EEG pochodzących z dwóch warszawskich szpitali psychiatrycznych. Wyniki tej pracy, opublikowane w czasopiśmie eBioMedicine, tworzą największy jak dotąd atlas neurofizjologicznych „podpisów" głównych klas leków psychotropowych.
Przemycali dzieci przez granicę z Meksykiem. Podawano im narkotyki, by były spokojniejsze
33-letnia obywatelka Stanów Zjednoczonych Dianne Guadian przyznała się do udziału w siatce przemytniczej zajmującej się nielegalnym przewozem dzieci z Meksyku do USA. Według prokuratury dzieci były odurzane słodyczami zawierającymi THC, aby łatwiej przeprowadzić je przez granicę. Kobiecie grozi od pięciu do 15 lat pozbawienia wolności.
Utylizacja medycznej marihuany w Krakowie. Urzędowe plomby i specjalny nadzór
Medyczna marihuana oraz leki zawierające środki odurzające i substancje psychotropowe nie mogą po prostu trafić do zwykłego kosza na śmieci.