Więcej informacji: Inhalanty w Narkopedii [H]yperreala
Verv pisze: galka czy benza to z kolei typowe kindercpunskie gowno niewarte zachodu.
Kazik pisze:
U mnie na dzielni chodziły legendy o śmiałkach, którzy inhalowali się... gazem z gaśnic, to chyba jakiś freon albo fluoropochodna jakaś czegoś, nie wiem. Ponoć było to bezpieczne zajęcie, dopóki trip sitter pilnował, żeby oderwać delikwenta od gaśnicy po trzecim wdechu. W przeciwnym razie kończyło się to przyssaniem na śmierć, tak przynajmniej głosiła legenda. Nie sprawdzałem.
I od razu ZONK, bo "powietrze" na parę metrów waliło gazem do zapalniczek. Waliłem kiedyś Ronsona jakiś czas, więc bardzo dobrze od razu wyczuwam ten specyficzny aromat. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że to nie powietrze.
Potem jakiś czas później brat przyćpał to "powietrze" (też kiedyś walił Ronsona parę razy) i stwierdził, że w działaniu dokładnie to samo.
Poza tym moje zdanie jest takie, że pakują tam gaz, bo jest tańszy niż ściskanie powietrza (to tylko mój domysł, a z czego się wziął, o tym dalej) do puszki.
Otóż butla Ronsona duża kosztowała kiedy ostatnio widziałem koło 6 zł. Pucha "powietrza", podobnej lub trochę mniejszej objętości kosztuje 11-12 zł. Bo jest sprzedawane jako "powietrze sprężone do czyszczenia komputerów". Dobrze, że nikomu nie przychodzi do głowy zaczerpnąć tlenu z takiej puszki jako... dotlenienia. Choć pewnie są tacy i mocno się dziwią potem.
A wiecie, że zawsze jak jest żużel, to kibice wykupują Ronsona z Trafiki na potęgę? Używają go do tych trąbek na sprężone powietrze, a jest tańszy i jest go, z tego co pamiętam, więcej niż "powietrza".
Przez to czasem jak chciałem zaćpać, to nie było gdzie kupić.
Ale ten epizod już dawno za mną, za to sprzedawanie gazu jako "sprężonego powietrza" jest dla mnie oszustwem handlowym. Pewnie nikomu nie chce się sprawdzać co jest w tych puszkach.
Gdyby mi się chciało, rozpętałbym aferę jakąś, ale mam wyjebane i za dużo na głowie, żeby brać się za takie gówna.
Prosze o odp.
michursky pisze:moze o halon chodzi ? calkiem toksyczny gazKazik pisze:
U mnie na dzielni chodziły legendy o śmiałkach, którzy inhalowali się... gazem z gaśnic, to chyba jakiś freon albo fluoropochodna jakaś czegoś, nie wiem. Ponoć było to bezpieczne zajęcie, dopóki trip sitter pilnował, żeby oderwać delikwenta od gaśnicy po trzecim wdechu. W przeciwnym razie kończyło się to przyssaniem na śmierć, tak przynajmniej głosiła legenda. Nie sprawdzałem.
Wykorzystują je jedynie w lotnictwie i na okrętach, nie mógł podjebać, bo są drogie i wystarczają na bardzo długo, tj nie przechodzą dodatkowych przeglądów technicznych.
W gaśnicach czynnikiem napędowym zwykle jest nabój azotowy lub co2. O ile jest tam umieszczony nabój, są także konstrukcje z nanometrem, gdzie nie ma naboju i gaz napędowy znajduje się w jednej komorze ze środkiem gaśniczym. Więc jakby miał wyssać to razem z proszkiem.
sue pisze:Sam Nostradamus ćpał gałkę muszkatołową, także zamilcz, swołocz bo inkwizycja przyjdzie i cię spali na stosie, bluźnierco.Verv pisze: galka czy benza to z kolei typowe kindercpunskie gowno niewarte zachodu.
Black Lotus pisze: To nie najlepsza bania Kubuś tylko totalne odmóżdżenie i chora beka. Człowiek, żeby sobie takie coś robić, nie jest warty przejmowania się nim, bo on sam siebie ma w dupie. Bawet bym nawet nie zrobił złotego deszczu lasce, która ćpa takie rzeczy.
Miło się powyżywać, co? Myślicie, że jesteście lepsi? Gówno. Oni przynajmniej mają jakąś kulturę.
Skład tego, o ile się nie mylę, to w większości butan, więc to samo co w gazie do zapalniczek; nie żadne tam fluoro-hooy-wie-co.
Swoją drogą, nie służy to do czyszczenia monitora tylko głównie podzespołów komputerowych i klawiatur.
Akurat mam taką zabawkę pod ręką, więc jakoś na dniach(może dzisiaj nawet) sprawdzę działanie i dam wam znać, ale różnicy w stosunku do Ronsona bym się zbyt dużej nie spodziewał. Zobaczymy.
Bo z tego co mi się zdaje to substancją która "wali w banie" w tych środkach do czyszczenia kompa jest toluen.
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Badanie naukowe, które porządkuje temat kiełkowania konopi
Wolne Konopie: "Od lat powtarzamy jedno, że wiedza jest lepsza niż strach, a odpowiedzialność lepsza niż czarny rynek. Nasze hasła „Zmień dilera na farmera” i „Nie kupuj jej, tylko siej” nigdy nie były zwykłą prowokacją. Chodziło nam o zmianę myślenia i w wielu przypadkach ta zmiana naprawdę się dokonała. Uważamy, że jeśli ktoś interesuje się konopiami, powinien robić to świadomie, rozumiejąc podstawową biologię rośliny, procesy jej wzrostu i mechanizmy funkcjonowania, zamiast opierać się na mitach czy czarnorynkowych schematach."
Funkcjonariusze zagarnęli ponad 60 kg narkotyków
Ponad 60 kg narkotyków - marihuany, kokainy i haszyszu, a także przedmioty przypominające broń, amunicję i ponad 16 tysięcy sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzowych, nie trafi na rynek. To efekt intensywnej pracy policjantów z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego, dw. z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, których wspierali funkcjonariusze KAS i CBŚP. Śledztwo w sprawie wewnątrzwspólnotowego obrotu narkotykami nadzorowane jest przez Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji to ponad 3 miliony złotych.
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.