Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 161 • Strona 2 z 17
  • 930 / 29 / 0
Nieprzeczytany post autor: tehacek »
nie ma czegoś takiego jak rozwój duchowy przez narkotyki.
narkotyki =//= psychodeliki·
  • 137 / 2 / 0
Nieprzeczytany post autor: Neko »
nigdy nie doszedłeś do ważnych wniosków przy piwku? bo ja - owszem :)
celebration of mind as play
  • 2129 / 31 / 0
[quote="Neko"]
nigdy nie doszedłeś do ważnych wniosków przy piwku? bo ja - owszem ]
Tak. Coś w tym jest. Nawet pod wpływem alkoholu można pewne rzeczy przemyśleć i spojrzeć na nie z innej perspektywy, ale rozwojem duchowym bym tego nie nazwał. Samo wpieprzanie psychodelików na potęgę przez zbuntowanych nastolatków także nie jest żadnym rozwojem. Psychodeliki same w sobie też nie wystarczą, chociaż niektórym się wydaje.
Toksyczna chemia z 15 metrów
  • 59 / 2 / 0
Nieprzeczytany post autor: naur »
Narkotyki odpowiedzą na każde pytanie, rozwiążą każdą zagwozdkę. A jest tak, ponieważ...

tyrymtyrymtymtym... :cool:

SZAMANISZAMANISZAMANIIIIIIIIIIIZM! NIE MASZ TAKIEGO EGO JAK JA BO JA TO ROZUMIEM A TY NIE :finger: , DEIKSEM TEŻ BOGIEM JEST :gun: , GDY WCHODZĘ DO APTEKI CZUJĘ PRZYPŁYW NIRWANY OCH YES!!!111 :o)

Trzeba być kompletnym głąbem by traktować nietrzeźwość zbyt poważnie %-D

Aż ciężko się takich słucha bądź czyta, to całe pierdolenie o narkotykach jako [najłatwiejszej bo każda inna nie ma w sobie czegoś tak ZUEGO] drodze do POZNANIA, KURWA, DO POZNANIA. Nie do miasta, ale kurwa, DO POZNANIA! DO POZNANIA WSZYSTKIEGO PONAD NICZYM ZA WSZYSTKIM BEZ NIKOGO WSZYSCY RAZEM EGO JEST EGO, KURWA, EGO JEST WSZĘDZIE, CZUJESZ MOJE EGO, A JEŚLI NIE TO NIE JESTEŚ TAK OŚWIECONY JAK JA! :o)

SZAMANSZAMANSZAMANSZAMANIIIIIIZM! %-D
RELATIONSHIT
  • 3251 / 361 / 2
Nieprzeczytany post autor: jogurt »
Dobra, powiem w skrócie.

Rozwiązanie tej kwestii czeka nas nieprędko. Gdzie jest koniec? Czy tak jak mi sie wydaje w receptorach kappa, czy w sukcesie zawodowym, miłosnym, szczęściu?

Przyjmijmy że każdy szuka szczęścia, gdzie je znajdzie? Są ludzie, którzy są szczęśliwi i ludzie, dla których ich "szczęście" jest ich przekleństwem bo sie go boją.

W moim mniemaniu tylko wiara że jest coś ponadtym i w to że do tego dąże, to jedyny przekonujący argument.
Dążenie do czegoś doczesnego jest dla mnie bezsensem. Bardzo wielu ludzi mówi o rozwoju, który w ich mniemaniu zakończy sie śmiercią i przestanie istnieć. Często myślą, że zmieniają coś w świecie, albo że zapiszą sie w historii i to jest dobre, mimo że bedzie im wszystko jedno - o tym zapominają, gdyż miare swojej śmierci mierzą miarą życia.

Więc nawet jeśli rozwój istnieje tylko w pojeciu materialnym to ja go pierdole. Nic mi nie da. Euler, ty za bardzo jesteś pewien, nawet racjonalista sie pięć razy zastanowi, zanim powie coś takiego (i jeśli sie dobrze zastanowi, to nie powie). Mniejsza.

Druga rzecz, że zaciekawił mnie masturbator.
"Sens życia polega na poszukiwaniu sensu życia"

biorąc narkotyki rozwijamy naszą osobowość,
ale nie wiadomo w jakim kierunku.

a tak w ogóle to co ma rozwój duchowydo dragów? czy to że wtedy jest sie szamanem czyli osobą duchową?
dejta se luz z tym samooszukiwaniem.
po dragach masz fazę i zanik uczuć wyższych - więc częściej jest to regresja duchowa.

może być tak że po jakimś psychodeliku człowiek sie zainteresuje czymś to wtedy jest jeszcze ok...
Pominmy kwestię duchowości i dragów. Napomne tylko, że jeżeli ktoś wierzy w duchowość, to dragi, przynajmniej tak sie wydaje, nie pozostają wobec tej duchowości obojętne.

Do rzeczy, czym zainteresować? No czym kurwa? Czymś? Dragi mnie wieloma "czymsiami" zainteresowały.

Nie wiadomo w jakim kierunku - fakt ale co robić gdy nie znamy "prawidłowego" kierunku. Polega to na tym, że nikt z nas nie ma wiedzy absolutnej i cieżko powiedzieć, którędy iść. Dla mnie wiedza absolutna jest celem. Jestem pojebany, jak wiekszość z was i jak większość z was cały czas sie nad tym wszystkim zastanawiam. Myśle, że jak ktoś "znalazł cel" i sie nie zastanawia tylko brnie, to potem już nie ma odwortu. Tak sie zastanawiam czy pod wpływem salvii jestem tak odurzony, czy naprawde kończy sie zadawanie pytań i zaczyna szczęście.

Przez tą cała jebaną niepewność rodzi sie strach który odbiera szczęście. Ja mam cichą nadzieje, że ten cały 2012 to koniec niepewności. Nie jest to tożsame z niezastanawianiem się. Nie zastanawianie sie w najprostrzy sposób prowadzi do gatunkowego ruchania i żarcia jako wyznacznika szczęścia.

Póki co:
"Lepiej być nie może, jak będzie sie okaże, a że to właśnie jest everest moich marzeń"

Edit. to żem w skrócie powiedział %-D
Ostatnio zmieniony 26 września 2009 przez jogurt, łącznie zmieniany 1 raz.
L-8a - blog neurofarmakologiczno-empiryczny
SAMURAJOGURT.BLOGSPOT.COM

Pozdrawiam %-D
  • 755 / 19 / 0
interesuje mnie w jakim celu powstal ten temat :finger:
jeżeli wysyaeś mi pm [od początku do zeszłego tygodnia], to nic nie doszło.
  • 930 / 29 / 0
Nieprzeczytany post autor: tehacek »
jogurt pisze:
Więc nawet jeśli rozwój istnieje tylko w pojeciu materialnym to ja go pierdole. Nic mi nie da.
przecież nie chodzi o to żeby złapać królika, tylko o to, żeby go gonić.
nawet jeśli po sutej imprezie zakrapianej benzo i alko nic nie pamiętasz, to podczas jej trwania jest fajnie, nie?

w życiu piękne są tylko chwile, carpe diem i takie tam.
Ostatnio zmieniony 26 września 2009 przez tehacek, łącznie zmieniany 1 raz.
  • 3251 / 361 / 2
Nieprzeczytany post autor: jogurt »
Chwile nie są moim celem. To tak jak by mieć wieczny ból głowy i stać w kolejce po pigułke. Kupic jedną, na chwile uśmierzyć ból i stanąć na nowo w tej kolejce, prubując sie jak najszybciej wcisnąć.

Mało atrakcyjne. Choć aktualnie, w ten sposób żyje, jak każdy. Każdy tak ma, ale czy cel i skutek są tym samym? Nie ma w tym celu, a skutek i tak jest taki sam. Życie dla życia i chwile, żeby to przetrzymać. Przetrzymać po co? Można mnożyć te chwile zapomnienia, po co? Po co?
L-8a - blog neurofarmakologiczno-empiryczny
SAMURAJOGURT.BLOGSPOT.COM

Pozdrawiam %-D
  • 930 / 29 / 0
Nieprzeczytany post autor: tehacek »
Po prostu rozmyślanie nad tym sprawia, że tracisz zwykłą, prostą i odwieczną radość z faktu istnienia.
Już o tym pisałem, ludzki umysł jest przekleństwem gatunku. Po pierwsze dlatego, że kwestionuje sam fakt życia
Po drugie - doprowadził do osadzenia ludzi w otoczeniu, które podtrzymuje ich życie i niweluje konieczność walki o przetrwanie. Kiedy nie musimy robić prawie nic żeby życ, wydaje nam się, że istnienie po prostu się nam należy, przestajemy się starać, gubimy sens.
Staraj się po prostu robić w życiu coś takiego, żeby kłaść się spać z niecierpliwością do następnego dnia, oczekiwaniem na wszystkie dobre rzeczy które mogą nas spotkać. Jak dzieci. Może to być budowanie jakiegoś urządzenia, które pomoże ludziom w potrzebie, wolontariat, działalność mająca uświadamiać ludziom jakieś treści, pisanie, podróżowanie.
Nawet jeśli to tylko iluzja przysłaniająca tkwiący głęboko bezsens, to iluzja ta może sprawić, że będzie żyło się lepiej i żyć będzie się chciało.
Ostatnio zmieniony 27 września 2009 przez tehacek, łącznie zmieniany 1 raz.
  • 3251 / 361 / 2
Nieprzeczytany post autor: jogurt »
Generalnie jesteś za teorią ewolucjonizmu i tego, że żyjemy po to by podtrzymać gatunek?

Praktycznie masz racje, teoretycznie takie myślenie zajeżdża hedonizmem. Nie mówie że to źle, ale to blokuje inne drogi. Racjonalistycznie, negując istnienie czegokolwiek poza materia, podtrzymywanie gatunku, takie podejście jest najbardziej wydajne i optymalne.

Widzisz, to że żyjemy w takich czasach to jest dla nas wielka szansa. To po to tu brneliśmy, żeby wszystko upraszczać?

To, że nie nadąrzamy za cywilizacją, jest faktem, ale w którą strone odbić. Bo sie zastanawiam czy tak bardziej w budde czy tehacka. A może jeszcze gdzieś indziej?

Na logikę to twoich argumentów nie odeprę, bo sam sobie zdaje z tego sprawę. Ale tak po emocjach to nie lepsza wizja "duchowa" :D ?

PS. I wiesz... robie coś takiego... co daje mi szczęście, ale nie musze czekać do jutra... myślę. :D Bo wiesz jestem fanatykiem myślenia :D (i szukam dziewczyny która szuka chłopaka itd. :D ) . Gdybym sobie życie uprościł to bym chyba nie przebolał :D . Z resztą myśle, że gdzieś są benefity, tuż za rogiem, tylko ciekawe czy to myśl z tych bardziej genialnych czy szalonych... A nie wpadłem jeszcze na coś innego (albo wpadłem i zrezygnowałem z realizacji, tak jak zwykle, ale nie o tym temat) może jakbym miał tą motywację...
działalność mająca uświadamiać ludziom jakieś treści
Znam coś takiego, nie wiem czy ty znasz:http://talk.hyperreal.info/ Polecam!
Ostatnio zmieniony 27 września 2009 przez jogurt, łącznie zmieniany 1 raz.
L-8a - blog neurofarmakologiczno-empiryczny
SAMURAJOGURT.BLOGSPOT.COM

Pozdrawiam %-D
ODPOWIEDZ
Posty: 161 • Strona 2 z 17
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików

Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.

[img]
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni

Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.

[img]
Marihuana medyczna w wywiadzie stomatologicznym. Pytanie, którego nie warto pomijać

Jeszcze kilka lat temu marihuana medyczna kojarzyła się przede wszystkim z leczeniem przewlekłego bólu lub łagodzeniem dolegliwości u pacjentów onkologicznych. Dziś coraz częściej mówi się o jej stosowaniu także w depresji, zaburzeniach lękowych czy zespole stresu pourazowego. Nie oznacza to jednak, że skuteczność takiego postępowania została potwierdzona. Wyniki najnowszej metaanalizy wskazują, że dowody naukowe są w tym zakresie ograniczone, a w przypadku depresji brakuje dowodów z randomizowanych badań klinicznych.