Więcej informacji: Lizergamidy w Narkopedii [H]yperreala
x = x
i wiem, że dalej szaleństwo się jeszcze bardziej zwiększy, stracę resztki rozumu, logiki i racjonalności, że myśli moje nie będą biegły żadnymi sensownymi torami :diabolic: aach, piękne :diabolic:
"szczęście" i harmonię czuję przy jakimś T+6h, gdy peak opadnie, czuć psychodelę, ale staje się powolna, harmonijna, refleksyjna i pełna spełnienia, zamiast tego dzikiego okrutnego szaleństwa, wszystkie myśli nabierają sensu, składają się do kupy i uświadamiam sobie moje miejsce we wszechświecie
Za moich kwaśnych czasów, z 10 lat temu, to było w miarę jasne co i jak.
Kwasy robił wtedy w Holandii czeski chemik, różnie mu wychodziły, testował to na swoim skłocie na ćpunach. Jak były dobre, to puszczał w rynek, jak chujowe, to niektórzy chodzili tam i przez miesiąc zawieszeni.
Ale mniejsza z nim.
Kwasy były rozmaite: Burt Simpson (200tka), Fat Freddies Cat (zajebiście mocny 500ug) i inne.
Zapodawało się blottera pod powiekę lub pod język, zaczynał wchodzić po około godzinie (a nie jak pisze teraz electrofreak 5 minut żucia), i działałały tak, że się czuło jak by człowiek miał sie zesrać i zeszczać na raz. Śmiechawa, haluny, a na zejściu kwasowy kilkugodzinny totalny bezmózg i błaganie byle to zeszło.
Nie ważne czy zjadłeś pół czy calaka, działał ostro, tylko że calak trzymał dłużej. "Kwas to kwas" takie mieliśmy powiedzenie, nie ma opcji, zjadłem trochę, mało itd. jebał jak skurwysyn po prostu.
W ogóle życie ćpuna było proste i normalne: była maryśka z polski (Polak), Holenderskie wynalazki (Skunk, White Widow itp), hasz (marokański lub afgański), amfa, koka, brown i kompot.
Nikt nie wpierdalał jakiś gówien typu acodin, thiocodin i całej kurwa możliwej apteki. Lekomania była "passe". A teraz czytam wątki i wymiękam, większość wpierdala jakiś syf z apteki, maryśki normalnej nie ma, jakieś tam gówniane mieszanki z dopalaczy. Ja pierdolę. Jednak kilka lat temu było lepiej.
I podpisuje się pod tym, że dobry kwas ładuje się koło 45 minut.
Więc jak już nawet człowiek zbierze ekipię, i ktoś coś tam zdobęcie to następuje wielkie rozczarowanie: o, fuck, co to? to już te cholerne dopalacze wydają się lepsze.
Mam wrażenie, że o ile człowiek osobiście nie wybierze się do Holandii to u nas już nic nie dostanie ciekawego. Z resztą import zioła i haszu z Holandii to skończył się już wiele lat temu. Lokalni dostawcy bazują tylko na jakimś mafijnym syfie krajowym.
Ale dobrze, jeśli masz też inne doświadczenia, bo to znaczy, że może las vegas parano tak zupełnie nie upadło :)
A co do aptek, raz nawet próbowałem przekonać się do Acodinu, ale to badziewna akcja w sumie. Z resztą przekonany wiele lat temu przez psycholog kliniczną, uważam, że leki zawsze będą bardziej szkodliwe od normalnych narkotyków. Narkotyki są stworzone do swojego działania, a przy lekach ich działanie jest tylko skutkiem ubocznym innych działań do których zostały wymyślone.
Kiedyś jedynie wyjątkiem od tego była efedryna, fajniejsza od amfy, a dająca przyjemne pobudzenie na clubbing.
Co do leków, to przecież cześć dragów, jak nie wszystkie (?), były kiedyś stosowne w medycynie jako lekarstwa.
Narkotyki są stworzone do swojego działania, a przy lekach ich działanie jest tylko skutkiem ubocznym innych działań do których zostały wymyślone.
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Jest wyrok za sprzedawanie dopalaczy. "Brak pobłażania dla sprawców tego typu przestępstw"
Dwa lata więzienia za handel dopalaczami. Taki wyrok wydał lubelski sąd ws. Jakuba G. - właściciela sklepu, w którym sprzedawano „Cząstkę Boga”. Na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata została natomiast skazana ekspedientka Patrycja M.
Marihuana medyczna w wywiadzie stomatologicznym. Pytanie, którego nie warto pomijać
Jeszcze kilka lat temu marihuana medyczna kojarzyła się przede wszystkim z leczeniem przewlekłego bólu lub łagodzeniem dolegliwości u pacjentów onkologicznych. Dziś coraz częściej mówi się o jej stosowaniu także w depresji, zaburzeniach lękowych czy zespole stresu pourazowego. Nie oznacza to jednak, że skuteczność takiego postępowania została potwierdzona. Wyniki najnowszej metaanalizy wskazują, że dowody naukowe są w tym zakresie ograniczone, a w przypadku depresji brakuje dowodów z randomizowanych badań klinicznych.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.