Zwykli użytkownicy nie mogą zakładać wątków na tym forum.
Jeśli chcesz zamieścić tu FAQ, HOWTO, albo kompendium swojego autorstwa – zamieść je w dziale >Psychofarmakologia<, a na początku posta dopisz, że chcesz by wątek był w Kompendiach.
OverRide pisze: Ja często na zejściu z normalnych dawek (450) mam lekkie objawy zespołu - ból głowy, zajebiście szybko bijące serce, drgawki, skurcze mięśni. W sumie zawsze mam tak. Normalne?
Mail w profilu.
co nalezy jeszcze robic w tym zespole serotoninowym - kiedy moge spowrotem brac tabletki ssri by uniknac tego zespolu ?
z gory dzieki za odpowiedz.
http://en.wikipedia.org/wiki/Cyproheptadine#Uses
http://en.wikipedia.org/wiki/Mirtazapine#Pharmacology
http://en.wikipedia.org/wiki/Mianserin#Pharmacology
Myślę że warto coś takiego wiedzieć, dlatego o tym tu wspomniałem...
30 grudnia godz. 20:00 - 600 mg DXM:
Udało mi się zasnąć dopiero około 4 nad ranem. Po kilku godzinach snu obudziłem się z lekkim dexowym kacem (dziwne uczucie w głowie, zaburzenia dotyku, tachykardia, lekkie odrealnienie). Po południu 31 grudnia doszedłem zupełnie do siebie.
31 grudnia godz. 21:00 Około 110 mg MDMA(lub podobnego związku) w postaci kryształów (donosowo):
Resztę towarzystwa porobiło niemiłosiernie. Ja - tylko uczucie lekkiej empatii.
31 grudnia 22:30 LSA - 5 kapsułek Morning Glory:
Zirytowany działaniem MDxx decyduję się na LSA. Po około pół godziny ogarnia mnie uczucie splątania i niepewności: "kurde, ale dziwnie, mam wrażenie, że muszę coś ze sobą zrobić, ale nie wiem co" + uczucie w żołądku jak przy stresie. Po ponad godzinie: Dosłownie nagle ogarnia mnie uczucie lęku i paranoi. W tym momencie od razu wybiegam na dwór, chodzę w kółko zastanawiając się "Co mi kurwa jest?". Żadnych zmian percepcji, pełna trzeźwość umysłu. Uczucie jakbym miał zaraz umrzeć, cały się trzęsę ze strachu, problem w tym, że nie wiem przed czym. Uczucie w żołądku jak przy dużym stresie, serce bije szybko i mocno, źrenice rozszerzone.
Wracam do domu mająć cały czas ten koszmar w głowie. Ludzie pytają się: I jak tam? Działa już LSA? Ja mówię tylko: "nie wiem". Nie chcę z nikim rozmawiać, uczucie lęku przytłacza mnie zupełnie, zamykam się w sobie, staram się z tym walczyć. Czuję, że stanu w którym jestem NIE DA się w żaden sposób odkręcić, bo nie potrafię określić jego źródła, ani zrozumieć go samego. Jestem w sytuacji bez wyjścia, cokolwiek bym nie wybrał, czeka mnie śmierć, której się cholernie boję. Emocjonalna autodestrukcja. Trwa to 2 godziny.
Po tym czasie nagle ogarnia mnie uczucie euforii. Zaczynam się śmiać z niczego, ale nadal mam w głowie to co działo się ze mną przed chwilą. Po 30 min mój humor jest neutralny (może troszkę polepszony), boje się jednak, że stan powróci. Rozjeżdżamy się do domów. Jestem w domu nad ranem, leżąc w łóżku cały czas myślę o tym co mnie spotkało, boję się zasnąć, bo dla mnie sen = śmierć. Boję się wszelkiej zmiany stanu świadomości. Chcę zostać tu i teraz, "proszę... oby mi się udało".
Zasnąłem dopiero o 8 rano. Na drugi dzień jakby pomyślę o tym uczuciu, wraca na chwilę, robię wszystko, żeby je odgonić. Nie chcę z nikim rozmawiać, o tym co mnie spotkało, cały czas o tym myślę.
Dochodziłem do siebie około 2 dni. Po tym czasie myśl o tym doświadczeniu już mnie w ogóle nie ruszała. Mam pewne koncepcje co to mogło być:
Czy bad trip po LSA? Jeśli tak, to dlaczego przez cały czas miałem pełną trzeźwość umysłu?
Czy stan braku serotoniny? W momencie kiedy naszła mnie euforia odbudowała się ona i zaczęła działać?
W życiu bym nie pomyślał, że kiedykolwiek mogę znaleźć się w takim stanie. Teraz trochę boję się wszelkich dragów, zwłaszcza psychodelików. Skoro jakieś substancje mogły tak bardzo wpłynąć na moje emocje - człowiek jest jedną, wielką, jebaną chemią. Straciłem wiarę w jakąkolwiek duchowość w naszym świecie.
Jeśli tak, to dlaczego przez cały czas miałem pełną trzeźwość umysłu?
Dosłownie nagle ogarnia mnie uczucie lęku i paranoi. W tym momencie od razu wybiegam na dwór, chodzę w kółko zastanawiając się "Co mi kurwa jest?". Żadnych zmian percepcji, pełna trzeźwość umysłu. Uczucie jakbym miał zaraz umrzeć, cały się trzęsę ze strachu, problem w tym, że nie wiem przed czym. Uczucie w żołądku jak przy dużym stresie, serce bije szybko i mocno, źrenice rozszerzone.
Trzeba jednak uważać. Przy okazji chciałbym przestrzec innych, którzy próbują silniejszych psychodelików: Mój Bad Trip wziął się z "nikąd", byłem w dobrym humorze, same pozytywne myśli przychodziły mi do głowy na temat tego, czego doświadczę po zażyciu kapsułek. I uważam, że nie ma tu czegoś takiego jak "silna psychika", każdy może wpaść w to gówno.
Mimo tego, było to niesamowite doświadczenie, które na pewno w jakimś stopniu mnie zmieniło i wzmocniło psychicznie. Szanujcie "poszerzacze umysłu"! Pozdrawiam.
bo jeśli tak to ganja i pochodne obniżają tolerancję na lęk.
nawet jak ktos pali dużo i nie odczuwa lęków, podejrzliwości czy innych złych faz, to i tak jaranie bardzo podnosi szansę na panikę/bad tripa.
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany
Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.
Palenie marihuany zmniejsza chęć na alkohol? Nowe badania kliniczne przynoszą zaskakujące wnioski
Coraz więcej osób na świecie eksperymentuje z zastępowaniem alkoholu konopiami indyjskimi, a trend ten zyskał w popkulturze miano „California sober”. Choć do tej pory opieraliśmy się głównie na niejednoznacznych obserwacjach, najnowsze badanie opublikowane na łamach American Journal of Psychiatry rzuca nowe światło na ten fenomen. Kontrolowany eksperyment udowadnia, że doraźne zapalenie marihuany znacząco zmniejsza ilość spożywanego alkoholu i opóźnia moment sięgnięcia po pierwszego drinka.
Największa taka operacja w historii Chile. Przejęto 100 ton narkotyków
Władze Chile poinformowały w poniedziałek o przejęciu rekordowej ilości ponad 100 ton narkotyków, głównie kokainy i ketaminy. Ukryte były w transportach drewna, które miały popłynąć między innymi do USA i Europy - przekazały miejscowe media.