tehacek pisze: donosowo jest przejebany, dusi w przewody oddechowe, jakby się jakiś kurwa gaz bojowy wciagało, już wypalający śluzówki mefedron jest lepszy.
Oops i did it again
Podlega efektowi pierwszego przejścia przez wątrobę, dlatego jego biodostępność przy podaniu doustnym nie przekracza trzydziestu kilku procent.
jest w ogóle sens to wciągać?
Ja raz jak wracałem po ciężkiej podróży od klienta, 250 kilometrów w jedną stronę, 22 podjechałem na parking pod hipermarketem (już niedaleko było do domu, jakieś 7 kilometrów), roztrzaskałem jakieś 1mg alpra, do tego trochę esta, zapodałem w klamkę i jakoś niespecjalnie poczułem, dojadłem jeszcze chyba esta trochę i dopiero w domu coś poczułem i dlatego wydaje mi się, że przez nos nie zadziałały, tylko dopiero po spływie.
Tak offtopowo, to załapałem schiza (malutkiego), że kamery z parkingu mnie zczają, że coś wciągam, policja te sprawy. Wiem, że to irracjonalne, ale przypomniał mi się przypadek, jak policja przez monitoring zczaiła gościa, co w aucie zapodawał w instalację heroinę. I tutaj filmik pasujący do sytuacji:
http://www.youtube.com/watch?v=jtTq_7S9 ... r_embedded
:D
Gargamel pisze: Dormicum samo w sobie nie jest jakas rewelacja. Nadaje sie natomiast wspaniale do mixow, szczegolnie z opio. Mocno podbija i przedluza euforie. Nie trzeba koniecznie walic iv, w miksie z opio nawet polkniete dziala zajebiscie. Najlepiej brac jak opio juz dziala, nie przed. Co do wciagania benzo nosem to imho bez sensu. Jest oddzielny watek na ten temat, wiec nie robic tu syfu.
Ferd pisze:
biodostępność można poprawić stosując benzo (także midazolam) pod język. Z własnego doświadczenie popartego konsultacjami wynika, że działają wtedy około 1/3 silniej
Chuj spróbuje rozpuścić dormicum pod językiem poświęcę się się dla efektu
Ma ktoś info co do mocy midazolamu? np. 0,5mg klona odpowiada 10mg diazepamu. Jak to jest z mida?
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
Marihuana wpływa na chorych odwrotnie niż na zdrowych. Jest nadzieja na nową terapię?
Używanie konopi indyjskich wiąże się z łagodniejszymi objawami choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD) – wynika z badań opublikowanych na łamach „Translational Psychiatry”. Okazuje się, że na osoby z ChAD konopie mogą wpływać odwrotnie niż na osoby zdrowe. Autorzy badań przestrzegają jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków (czyli na przykład przez zalecaniem chorym stosowania konopi). Mimo to w ich ocenie uzyskane wyniki powinny stanowić przyczynek do dalszych, zakrojonych na szerszą skalę, analiz.
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.